Shiny Box Listopad 2016: zawartość pudełka

12/11/2016 Ania T.

   Z małym opóźnieniem przychodzę do Was z recenzją zawartości kolejnego Shiny Box'a. Jestem w trakcie przeprowadzki, dlatego posty pojawiają się rzadziej, za co bardzo przepraszam :) W listopadzie 2016 (podobnie z resztą jak w zeszłym roku), Shiny postanowiło nawiązać współpracę ze sklepem Pewex, aby stworzyć wyjątkowe, tematyczne pudełko "Dobra Partia". Specjalnie dla wszystkich ludzi dobrej roboty! Zeszłoroczny box przygotowany wraz z Pewexem bardzo mi się podobał, tegoroczny również mnie nie zawiódł. Co znalazło się w środku? I czy rzeczywiście jest to taka "Dobra Partia"?
   Na Polski rynek powraca nieco zapomniana marka Constance Carroll. Kosmetyków tej firmy używałam jeszcze w czasach podstawówki, potem zupełnie zniknęły z większych drogerii i nie miałam do nich dostępu. Tym razem w pudełku znalazłam prasowany puder. W poprzednich boxach miałam kredkę do oczu i puder bambusowy od CC. Ten ma chyba nieco za ciemny odcień, na pewno nie jest to najjaśniejszy z palety kolorów, do tego wydaje się zbyt pomarańczowy. A szkoda, bo gdybym lepiej trafiła, to pewnie z chęcią bym go używała.
   Kolejnym produktem okazało się słodkie masło do ciała Delawell. W tym pudełku (podobnie jak w wielu innych z poprzednich miesięcy) można było trafić na jeden z dwóch kosmetyków. W innym wariancie w boxie obecny był peeling do ciała tej samej marki. Masełko ma przeurocze opakowanie, zawiera w sobie oleje i witaminę E. Nie mogę się doczekać aż je wypróbuję!
   Ostatnio bardzo często w Shiny Boxach pojawiają się produkty Stenders. I bardzo mnie to cieszy! To właśnie dzięki temu odkryłam tą markę, bo wcześniej jakoś nigdy nie miałam okazji zawitać to sklepu stacjonarnego. Stenders wyróżnia się przede wszystkim pięknymi zapachami, które dłuuuugo utrzymują się na skórze i dobrymi składami swoich kosmetyków. Klienci SB w tym miesiącu znaleźli w boxie żel pod prysznic z serii żurawinowej w wersji travel size. Idealny na podróż!
   Shiny polubiło się także z marką lakierów Mollon PRO, nie mogło jej zabraknąć także w boxie listopadowym. Zazwyczaj trafiają mi się kolory, które nie do końca mi pasują, więc nie wywołują efektu wow...tym razem było inaczej. Iskrząca się czerwień z marszu skradła moje serce! Myślę, że będzie idealnym dopełnieniem świątecznych stylizacji.
   Kolejnym kosmetykiem, który zachwycił mnie opakowaniem, niespodziewanie okazało się...mydło biszofitowe Elfa Pharm. Nie jestem fanką mydeł w kostce, zdecydowanie wolę wersje płynne. Ale to wygląda tak zachęcająco, że może zdecyduję się je zużyć.
   Udało mi się także trafić na błyszczyk do ust Delia w kolorze nude, którego brakowało w mojej kolekcji. Mam nadzieję, że nie będzie kleisty, bo takich nie znoszę!
   QBox przygotował niespodziankę dla klientów Shiny Boxa, dołączył do niego próbkę herbaty. Ja dostałam zieloną herbatę z cynamonem, płatkami migdałów i kwiatkami lipy o wdzięcznej nazwie "Migdałowy Mezalians". W jednym z pudełek już wcześniej była inna herbatka tej firmy i bardzo mi zasmakowała!
   W szczęśliwym pudełku (czyli moim, yay!) znalazł się produkt, który już od dawna mnie kusił! Jest to gąbeczka matująca Blotterazzi od Beautyblender. BB jest dobrze znany chyba każdej fance makijażu, więc nie muszę go przedstawiać. Blotterazzi to jedna z najnowszych propozycji marki. Gąbeczka jest płaska, wykonana z tego samego tworzywa co Beautyblender, a jej zadaniem jest pochłanianie nadmiaru sebum. Czas ocenić czy jest warta swojej ceny!
   Miłymi upominkami dla Ambasadorki uraczył mnie sklep Pewex, od którego dostałam świetną koszulkę z napisem "Całe życie na diecie" i lusterko "Dziękuję, nie słodzę". A także marka Bell, znana wszystkim ze świetnych, hipoalergicznych kosmetyków.
   Czekam z niecierpliowścią na pudełko grudniowe, czuję, że to będzie prawdziwa bomba!

Jak Wam się podoba listopadowa edycja Shiny Boxa?

Podobne Posty

0 komentarze:

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!