Pudełko U.R.O.K edycja VI: recenzja zawartości

11/10/2016 Ania T.

   Nie jest to pierwsza edycja pudełka U.R.O.K, którą prezentuję Wam na blogu. Ale czy najlepsza? Wszystko zależy od tego, czego oczekujecie od danego boxa i co chcielibyście w nim znaleźć. Do tej pory były to zazwyczaj same kosmetyki, w październiku subskrybentki zostały zaskoczone modną biżuterią. Szczególnie ostatnim krzykiem mody, jakim jest choker. Co jeszcze znalazło się w VI edycji zestawu U.R.O.K?

1. Krem do twarzy myWONDERBALM MIYA COSMETICS (produkt pełnowymiarowy)
   Pierwszy pełnowymiarowy produkt i od razu wielka miłość! Przede wszystkim do niesamowicie pięknego, różowego opakowania i tubki, w której jest zamknięty ten krem. Bardzo higieniczne i wygodne rozwiązanie, bez stresu, że coś nam się rozbije, gdy nieostrożnie odstawimy kosmetyk na półkę. Skład ma bardzo zachęcający, znajdziemy w nim między innymi olejki (z róży czy macadamia), ekstrakt z alg i witaminę E. 97% składników jest pochodzenia naturalnego. Czy działa? Tego jeszcze nie wiem, nadal zużywam stary krem, więc nie chcę otwierać kolejnego. Ale podejrzewam, że z takim INCI nie powinien mnie zawieść!

2. Odżywka Intensive Therapy NAIL TEK
   To jest coś, czego moje paznokcie potrzebowały! Po ściągnięciu żeli, nałożeniu hybryd i ich ściągnięciu, stały się miękkie jak kartka papieru. Nie miałam pod ręką żadnej innej odżywki, więc od kilku dni stosuję Nail Tek. Już widzę pierwsze efekty. Uważajcie, zawiera formaldehyd! Więc jeśli nie jesteście jego fanami, to odpuśćcie sobie ten preparat. Ja nigdy nie miałam po nim żadnych skutków ubocznych, gdy takie się pojawią, na pewno zaprzestanę stosowania. Na razie jednak widzę same korzyści. Paznokcie już po kilku dniach są twardsze i mocniejsze. 

3. Suchy szampon SYOSS (produkt pełnowymiarowy)
   Z tym produktem niestety U.R.O.K poległ na całej linii. Ani jeden produkt Syoss, czy to szampon, czy odżywka, czy nawet farba do włosów mi nie podeszły. Suchy szampon też kiedyś miałam. W porównaniu do słynnego Batiste jest zwykłym bublem, do tego skończył mi się po 2 (!!!) użyciach, a kupiłam dokładnie takie samo opakowanie jakie widzicie na zdjęciu. Jestem na nie...

4. Kawowy peeling do ciała MARK
   Czyżby znany wszystkim i lubiany peeling Body Boom miał konkurencję? Mamy kawę, mamy zapach (w przypadku Mark są to 3 różne aromaty do wyboru), naturalne składniki...nawet opakowanie i cena takie same. Wyczuwam tutaj mocną inspirację. Co do samego działania...wiadomo, każdy peeling kawowy (z naturalnej, zmielonej kawy), nawet ten zrobiony w domu, jest skuteczny. Ja za tymi peelingami nie przepadam. Dlaczego? Mimo tego, że zdzierają jak szalone, to przy okazji zostawiają po sobie mnóstwo brudu, który zaśmieca calutką łazienkę i ciężko go wypłukać, a do tego śmierdzą. Nigdy nie byłam i nie zostanę fanką zapachu kawy, więc to zdecydowanie produkt nie dla mnie. 

5 i 6. Kolczyki i choker CORALOVE (produkty pełnowymiarowe)
   Wspomniałam już wyżej, że choker to ostatni hit sezonu. Mi się trafiła wersja z perełkami, niektórzy dostali z kryształkami. Moim skromnym zdaniem, perełki prezentują się lepiej. To dodatek, który będzie pasował do wielu stylizacji, dlatego mimo, że to tylko kawałek rzemyka, cieszę się z niego. Natomiast kolczyki komuś podaruję, są zupełnie nie w moim stylu, do tego średnio przepadam za zielonym kolorem. Choć forma dwóch kulek o różnej wielkości jest dość interesująca. 

   Jak Wam się podoba zawartość VI edycji U.R.O.K-u?
Co chcielibyście znaleźć w VII?

Podobne Posty

0 komentarze:

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!