Peeling enzymatyczny Vis Plantis Helix Vital Care Elfa Pharm

10/13/2016 Ania T.

   Nie wyobrażam sobie pielęgnacji twarzy bez peelingu. Sięgam po niego 1-2 razy w tygodniu, ponieważ moja mieszana cera potrzebuje intensywnego złuszczania (brak tego zabiegu prowadzi do zatkanych porów i "ataku nieprzyjaciół" w postaci wielkich, czerwonych zmian skórnych). Zazwyczaj wybieram zdzieraki z drobinkami. Dla mnie im mocniejsze, tym lepsze...tym razem w moje ręce trafił jeden z najnowszych wynalazków firmy Elfa Pharm, z serii zawierającej wyciąg ze śluzu ślimaka Helix aspersa. Czy okazał się lepszy od stosowanych przeze mnie do tej pory mechanicznych scrubów do twarzy? 

OPAKOWANIE
 
   Opakowanie jakie jest, każdy widzi. Higieniczna i łatwa w użyciu tubka, z dozownikiem, który umożliwia aplikację takiej ilości produktu, jaka akurat jest potrzebna.

SKŁAD
   W peelingach mechanicznych funkcję złuszczającą pełnią drobinki (np. zmielone pestki moreli). Te enzymatyczne z założenia są delikatniejsze, za ich właściwości peelingujące odpowiedzialne są enzymy. W kosmetyku Elfa Pharm jest to papaina (enzym pozyskiwany z owoców i liści papai, jego zadaniem jest rozkład białek, ma właściwości keratolityczne, czyli usuwa martwy naskórek). Oprócz tego w składzie znajduje się m.in.: wcześniej już wspomniany śluz ślimaka (naprawiający uszkodzenia), ekstrakt z blawatka (łagodzi podrażnienia) czy olej kameliowy (nawilża, natłuszcza).

ZAPACH/KONSYSTENCJA
   Producent zapewnia, że kompozycja zapachowa, zastosowana w kosmetyku jest pozbawiona alergenów, co trochę uspokaja i pozwala cieszyć się aromatem. A ten jest całkiem przyjemny. Owocowy, z kremową nutą. Nie jest zbyt nachalny dla nosa i umila stosowanie produktu.
   Konsystencja jest bardzo podobna do kremu, jednak bardziej "śliska" (nie wiem jak inaczej to określić), co sprawia, że peeling nie wchłania się tak jak krem.

DZIAŁANIE
   Peeling spełnia swoje podstawowe zadanie: wygładza skórę, powoduje, że staje się ona miękka w dotyku i oczyszczona. A mimo to nie do końca przypadł mi do gustu. Dlaczego? Na opakowaniu widnieje obietnica, że jest to kosmetyk przeznaczony dla cery wrażliwej, a na stronie producenta można przeczytać, że kosmetyk zawiera specjalny składnik (sól kwasu alginowego), który minimalizuje drażniące działanie enzymu. Jednak za każdym razem, kiedy nakładam go na twarz, po kilku minutach (mniej więcej 2-3) zaczynam odczuwać mało komfortowe pieczenie. Z kolei po jego zmyciu, skóra jest zawsze zaczerwieniona, a zaczerwienienie znika dopiero po aplikacji łagodzącego kremu. Co prawda na stronie produktu widnieje ostrzeżenie, że "delikatne" mrowienie jest całkowicie normalne i nie powinno niepokoić...ja jednak nie polubiłam tego efektu i przeszkadza mi on przy każdym użyciu.  A podobno to peelingi mechaniczne powodują większe podrażnienia...dodam, że nie był to pierwszy tego typu peeling, jaki miałam okazję stosować (wcześniej miałam styczność z podobnymi produktami innych firm), ale jako jedyny wywołuje u mnie ten nieprzyjemny efekt. 
   Nie należę do osób, które marnują kosmetyki, dlatego też cierpliwie zużywam go do końca. Tak jak już wspomniałam, działa tak jak powinien, jednak w moich oczach dyskwalifikuje go to pieczenie. Nie jestem posiadaczką cery wrażliwej, a skoro u mnie występuje ten efekt, to naprawdę nie wiem jak jego aplikację zniosły by posiadaczki takowej skóry.

CENA/DOSTĘPNOŚĆ
   Kupno tego peelingu to nie jest wielki wydatek, bowiem tubka kosztuje niecałe 13 zł. Jeśli macie ochotę go wypróbować i nie straszne Wam podrażnienia, to szukajcie go w każdej większej drogerii, lub na stronie internetowej producenta.  

A Wy lubicie peelingi enzymatyczne, czy podobnie jak ja, wolicie mechaniczne zdzieraki?

Podobne Posty

0 komentarze:

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!