Serum antycellulitowe Vialise

7/30/2016 Ania T.

   Ilość produktów antycellulitowych oraz ujędrniających, które miałam okazję wypróbować na własnej skórze jest tak ogromna, że mogłabym z powodzeniem otworzyć drogerię, gdybym je wszystkie zebrała "do kupy". Nigdy nie wierzyłam w te magiczne właściwości, żaden krem, serum czy balsam nie zapewni nam figury modelki. Podstawą jest ruch i dobra dieta, a kosmetyki mogą jedynie wspomagać efekty, jakie uzyskamy dzięki aktywności. Czego oczekuję od produktów tego typu? Przede wszystkim dobrego ujędrnienia. "Zwykłe" balsamy nie zawsze są w stanie zapewnić taki efekt. Jeśli dodatkowo nie wysuszają skóry, to mają u mnie dodatkowego plusa. Niedawno dzięki portalowi Uroda i Zdrowie, trafiło do mnie serum antycellulitowe firmy Vialise, z którą to spotykam się po raz pierwszy. Od razu rzucił mi się w oczy naturalny skład, a także piękne opakowanie. Jak się u mnie sprawdziło?

OPAKOWANIE






   Musicie przyznać, że prezentuje się naprawdę bardzo ładnie. Butelka jest spora, ale bardzo poręczna. Do tego produkt aplikowany jest za pomocą mojej ulubionej pompki typu air-less, co gwarantuje nam higienę użytkowania.

SKŁAD

   Patrząc na składy większości drogeryjnych kosmetyków tego typu, muszę przyznać, że ten zdecydowanie się wśród nich wyróżnia. Jeszcze nie spotkałam się z serum, które miało by w sobie tyle dobroci natury. A co ważne, te składniki naprawdę działają!

ZAPACH/KONSYSTENCJA
   Serum pachnie...łąką! A dokładniej mówiąc chabrami, które widać na ślicznej etykiecie. Tak, wiem, że chabry mają bardzo delikatny zapach, wręcz niewyczuwalny. Ale ja go czuję za każdym razem jak je wącham. I to serum to 100% chabra!
   Ma konsystencję rzadkiego glutka. Trzeba je bardzo szybko rozsmarowywać, bo lubi spływać. Za to dzięki temu szybko się wchłania, choć zanim to zrobi, to zastyga na skórze w postaci lepkiej warstwy.

DZIAŁANIE
   Czym ten kosmetyk wyróżnia się pośród innych tego typu? Na pewno wcześniej wspomnianym składem, a także konsystencją (jeszcze się z taką nigdy nie spotkałam). Ale czy jego działanie jest na tyle spektakularne, żeby był godny polecenia?
   Jest to produkt, który niewątpliwie dobrze ujędrnia i pomaga utrzymać rezultaty ćwiczeń. Przez ostatnie 3 tygodnie praktycznie nie miałam czasu (ani miejsca) na żadną aktywność fizyczną. Na głowie miałam nie tylko pracę, ale również remont. Dlatego też mocno zaniedbałam moje codzienne treningi. I ze wstydem przyznaję, że moje odżywianie również mocno odbiegało od stwierdzenia "zdrowe". Mimo to nie przytyłam ani kilograma, cellulit się nie uwidocznił, a skóra nadal była jędrna. A używałam tylko i wyłącznie tego serum (i to też nie codziennie, bo zdarzało mi się zapomnieć). Myślę, że to świetna rekomendacja dla tego produktu. Wiadomo, gdyby nie moje wcześniejsze wysiłki, na pewno efekt nie byłby jakiś spektakularny, natomiast jako wspomagacz sprawdził się fantastycznie.
   Zauważyłam, że dobrze radzi sobie także z nawilżeniem skóry. Mimo, że ta lepka warstwa tworząca się na początku, mocno mnie irytowała, to po jej wchłonięciu, nie wyczuwam na skórze ani odrobiny produktu, a jest ona wygładzona i miękka.
   Wady? Tak jak już pisałam, żadna magia w postaci całkowitej likwidacji skórki pomarańczowej się tutaj nie zadziała...owszem, ujędrnia, ale to już wiecie. Ale całkowicie z moimi grudkami sobie ten kosmetyk nie poradził.

CENA/DOSTĘPNOŚĆ
   Niestety, nie mam informacji gdzie można nabyć ten produkt stacjonarnie. Jest to nowość, która dopiero wchodzi na rynek. Możecie go zamówić na stronie producenta.. Cena również może trochę odstraszać- jest to kosmetyk wart ok. 200 zł. Nie dziwi mnie to jednak, patrząc na jego skład. Producenci naturalnych specyfików często bardzo wysoko się cenią.

Podobne Posty

0 komentarze:

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!