Pojedynek Shiny Box: grudzień 2015 vs. styczeń 2016

2/10/2016 Ania T.

   Ponad miesiąc temu pożegnaliśmy rok 2015. A nowy rok oznacza...nowe edycje boxów! Dzisiaj przygotowałam dla Was porównanie ostatniego Shiny Boxa 2015 z pierwszym, jaki przyniósł rok 2016. Które z tych pudełek bardziej przypadło mi do gustu? Czy pudełka na ten nowy rok zapowiadają się dobrze, czy raczej słabo? Zapoznajcie się z moją opinią!

   Zacznijmy od pudełka grudniowego.

SHINY BOX GRUDZIEŃ 2015
1. Olejek do ciała pomarańcza z cynamonem MOKOSH (produkt pełnowymiarowy)
   Ten olejek to edycja limitowana, wyprodukowana z okazji Świąt specjalnie dla Shiny Boxa. Pachnie przepięknie, bardzo świątecznie, aczkolwiek po nałożeniu na ciało zapach staje się bardziej "olejowy" niż pomarańczowo-cynamonowy. Wchłania się średnio szybko, ale taka już cecha olejków. Po jego aplikacji polecam odczekać parę minut, żeby uniknąć zabrudzeń odzieży. Świetnie nawilża i odżywia skórę. Jego wadą jest to, że niestety, nie jest on dostępny w regularnej sprzedaży. A szkoda, bo to całkiem przyjemny produkt! 

2. Krem pod oczy VIANEK (produkt pełnowymiarowy)
   Ten niepozornie wyglądający krem okazał się moim hitem! Ma bardzo lekką formułę, dzięki czemu błyskawicznie się wchłania, nie pozostawiając po sobie nieprzyjemnej, lepkiej warstwy. Zawiera ekstrakt z lnu oraz olej z kiełków pszenicy, śwetnie odżywia, wygładza i nawilża skórę pod oczami. A co najważniejsze- nie podrażnia jej! Jej bardzo delikatny i myślę, że sprawdzi się nawet u największych wrażliwców. Vianek to "najmłodsze dziecko" firmy produkującej markę Sylveco, a jak wiecie, jestem jej wielką fanką, bo ich kosmetyki mają nie tylko świetne, naturalne składy, ale również działają tak, jak obiecuje producent. Także wróżę Viankowi świetlaną przyszłość!

3. Peeling kawowy "cynamon" BODY BOOM (produkt pelnowymiarowy)
   Nie wiem jeszcze jak działa ten peeling i czy jest to produkt godny polecenia, ponieważ nadal czeka na swoją kolej. Obecnie mam otwarte dwa różne peelingi, a nie lubię napoczynać kilku produktów na raz. Wiem tylko tyle, że ceny tych kosmetyków są po prostu zawrotne: 65 zł za 200 g? Dużo...zwlaszcza, że peeling kawowy możemy sobie zrobić w domu za grosze. No cóż, zobaczymy czy jest wart tych pieniędzy;)

4. Ochronny krem wzmacniający naczynka OILLAN (produkt pełnowymiarowy)
   Byłam pozytywnie nastawiona do tego produktu, ale jednak komedogenne składniki bardzo wysoko w składzie (patrz Cera microcristallina) skutecznie ostudziły mój zapał. Nałożyłam go parę razy, ale okazał się za tłusty. Poza tym zapchał mnie, co zdecydowanie u mnie skreśliło go z listy kosmetyków "do zużycia". Może komuś go oddam, bo szkoda, żeby leżał...

5. Cień mieralny NEAUTY MINERALS (produkt pełnowymiarowy)
   Trafił mi się odcień o wdzięcznej nazwie "Volcanic Ash". No i rzeczywiście, cień wygląda zupełnie jak popiół. Jest popielato-brązowy, myślę, że dopasuje się do mojego typu urody. Spróbuję z nim trochę poeksperymentować i zobaczymy co zmaluję ;)

6. Pasta do zębów SIGNAL (produkt pełnowymiarowy)
   Nie wiem co Shiny Box ma z tymi pastami do zębów (w grudniu 2014 w Boxie również była, tylko, że jakaś wybielająca). Ale w sumie to mnie cieszy jej obecność, przynajmniej mam zapas :D

7. Błyszczyk do ust PERFECT-SKIM (produkt pełnowymiarowy)

   Błyszczyk był produktem dla klientek VIP. Ponoć zmienia kolor pod wpływem ciepła, ja jednak nie zauważyłam jakiejś drastycznej zmiany po jego aplikacji na usta. Jedyne co udało mi się dostrzec to lustrzany blask, charakterystyczny dla błyszczyków. Niestety, produkt się lepi, co go dyskwalifikuje w moich oczach. Już od dawna zrezygnowałam z lepkich, sklejających wargi produktów. Trudno, ten kosmetyk również nie skradł mojego serca. 

   Box grudniowy mamy już za sobą...a jak prezentuje się Stylovy Styczeń, czyli box styczniowy?

SHINY BOX STYCZEŃ 2016

1. Krem na okolice oczu i ust YASUMI


   Zmarszczek się jeszcze nie dorobiłam, także ten krem raczej nie zagrzeje u mnie długo miejsca. Wydaje mi się, że kiedyś już go miałam w rękach, ale trafił bodajże do teściowej...nie pamiętam już. W każdym razie nie jest to produkt, który jakoś szczególnie mnie zadowolił.

2. Lakier do paznokci SILCARE (produkt pełnowymiarowy)
   Lakier tej samej firmy (ba, nawet z tej samej serii, dobrze, że chociaż w innym kolorze...) znalazł się w boxie sierpień 2015. Dodatkowo niby jest to marsala (z jakimiś drobinkami)...ale zaraz zaraz, przecież marsala była kolorem roku 2015, to co ona robi w boxie 2016? Zdecydowanie wolałabym lakier w najmodniejszych odcieniach TEGO roku, czyli Rose Quartz albo Serenity. Skoro Shiny chce być takie "stylove", to niech podąża za trendami ;) Lakier trafił do mamy, bo to zupełnie nie mój kolor. 

3. Kuracja do włosów  12 w 1 Smart Touch MONTIBELLO (produkt pełnowymiarowy)
   No i to jest produkt zdecydowanie godny polecenia! Co prawda w te magiczne 12 w 1 kompletnie nie wierzę...ale za to mogę potwierdzić, że spray świetnie nabłyszcza i wygładza włosy, a także ułatwia ich rozczesywanie. Do tego pięknie pachnie, a zapach długo się utrzymuje na kosmykach. Cieszę się, że mogłam go odkryć dzięki Shiny, bo z pewnością będę do niego wracać!

4. Lakier do ust WIBO (produkt pełnowymiarowy)
   Ostatnio mam fioła na punkcie szminek, pomadek i wszelkiego rodzaju produktów do ust. Dlatego ten lakier bardzo mnie zaintrygował. Oczekiwałam od niego trwałości (w końcu nazwa "lakier do ust" z tym mi się właśnie kojarzy) i intensywnego, nasyconego koloru. Trafił mi się piękny odcień, lekko ciemnej, rockowej, ale jednocześnie eleganckiej czerwieni...byłam zachwycona! Niestety, pierwszą rzeczą jaka mnie rozczarowała, była aplikacja. Co prawda nie jest ona zbyt skomplikowana, jednak produkt pokrywa usta bardzo nierównomiernie i trzeba go co chwilę poprawiać, nakładając kolejne warstwy. Poza tym w ogóle nie "zasycha" na ustach, caly czas jest lepki i daje takie dziwne, "mokre" uczucie (naprawdę ciężko mi je opisać). A szkoda, bo kolor jest po prostu boski :(

5. Lakier do paznokci BALNEOKOSMETYKI (produkt pełnowymiarowy)
   No i kolejny lakier...czy tylko ja uważam, że dwa identyczne produkty w jednym boxie to trochę za dużo? Co prawda ten odcień spodobał mi się dużo bardziej niż ten z Silcare, prezentowany powyżej, ale co z tego...owszem, na paznokciach wygląda ślicznie, ale jego trwałość jest TRAGICZNA. Zaczął się ścierać i łuszczyć już pierwszego dnia. Po 3 dniach nie było po nim prawie śladu, natomiast paznokcie wyglądały jak po wojnie. Szkoda, wielka szkoda...

   I teraz uwaga, prawdziwy HIT! W Boxie miałam znaleźć nawilżającą odżywkę do włosów Equilibra. Jest ona bardzo ceniona przez włosomaniaczki, dlatego też na pewno byłabym ucieszona z jej obecności w boxie, a tymczasem zamiast niej, znalazłam TO:


    Dezodorant Adidas to jakaś pozostałość z boxa InspiredBy (bodajże z boxa 1 edycji Ewy Chodakowskiej), a ta maszynka do golenia? Nie wiem niby z której strony wartość tych produktów w jakikolwiek spośób ma się do wartości odżywki z Equlibra, ale powiem szczerze, że bardzo mnie rozczarowała ich obecność w boxie. Nie znalazłam ani słowa wyjaśnienia, że maszynka występuje zamiennie z odżywką, a uważam, że skoro większość osób nie dostała tego produktu, który znajdował się na karcie, to firma powinna się do tego jakoś ustosunkować...nie powiem, maszynka jest całkiem dobra, no ale nie porównujmy "zamiennego" produktu za 4-5 zł z odżywką za 22 zł...nijak się to nie kalkuluje. 
   Wierne klientki (z nieprzerwaną subskrypcją od co najmniej 11 miesięcy) dostały także upominek w postaci szamponu i odżywki Nisim. Nie wiem tylko czy były to miniatury, czy pełnowymiarowe produkty, ponieważ ja ich w swoim boxie nie znalazłam. 
   Dość słabego boxa umilił mi za to bardzo trafiony upominek od Shiny w postaci koszulki z zabawnym nadrukiem:

   W sumie jeśli chodzi o ten box, to podpasował mi tylko 1 produkt :( Po spray Montibello na pewno jeszcze chętnie sięgnę. Reszta to niestety spore rozczarowanie. A szkoda!

PORÓWNANIE OBU BOXÓW:

   Chyba nie muszę Wam pisać, który z tych boxów był lepszy?  Myślę, że zawartość mówi sama za siebie. W grudniowym boxie nie tylko wszytkie produkty były pełnowymiarowe, ale także nie było żadnych dziwnych zamienników, które znalazly się tam z niewiadomej przyczyny. Oprócz tego produkty był dobrze dopasowane do moich potrzeb i prawie wszystkich używam z przyjemnością. Było świetne, chyba jedno z najlepszych (jak nie najlepsze) ze wszystkich pudełek 2015 roku. Natomiast styczniowe...niestety, duuuuuużo mu brakuje żeby przegonić świąecznego brata. Ale liczę na to, że Shiny Box pozytywnie zaskoczy swoich subskrybentów pudełkiem lutowym! Naprawdę mocno trzymam za to kciuki i już nie mogę się doczekać ujawnienia zawartości! 

A Wam który Shiny Box bardziej się spodobał?


           

Podobne Posty

0 komentarze:

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!