Mgiełka utrwalająca makijaż Lily Lolo

2/18/2016 Ania T.

   Ile razy zdarzyło Wam się wykonać perfekcyjny make-up, który dosłownie "rozpłynął" się po kilku godzinach, bo nie miałyście go czym utrwalić? Na rynku znajdziemy całkiem sporą gamę produktów, które pomagają przedłużyć trwałość makijażu, a jednocześnie pilnują, żeby był na swoim miejscu przez cały dzień. Miałam okazję przetestować parę tych wynalazków, jednak nie do końca przypadły mi one do gustu....dlaczego? Pierwsza rzecz to alkohol w składzie: niestety, znajduje się w wielu kosmetykach tego typu. Moja skóra nie reaguje na niego zbyt dobrze: przy dłuższym używaniu powoduje u mnie przesusz stulecia, a z łuszczącą się skórą muszę potem walczyć miesiącami. Z kolei drugi minus to efekt, jaki pozostawiają po sobie te specyfiki. Niestety, za każdym razem mam wrażenie, jakbym spryskała się lakierem do włosów: skóra jest nieprzyjemnie napięta i lepka w dotyku (przynajmniej na początku, póki produkt dobrze się nie osadzi na twarzy). Czy mgiełka od Lily Lolo pozytywnie wyróżniła się na tle innych makijażowych utrwalaczy?

OPAKOWANIE
    Opakowanie jest bardzo charakterystyczne dla produktów LL: proste, minimalistyczne i bardzo eleganckie. Atomizer się nie zacina i rozpyla odpowiednią ilość produktu. 

SKŁAD
   W odróżnieniu od fixerów, z którymi miałam do tej pory do czynienia, ta mgiełka od LL nie ma w sobie alkoholu. Do tego ma całkiem sporą gamę naturalnych wyciągów (między innymi z aloesu, grapefruita czy jagody goji). 

ZAPACH/KONSYSTENCJA
   Jej zapach nie do końca mi odpowiada, myślałam, że będzie bardziej rześki, tymczasem trochę mnie przytłacza, jest dziwny i trudny do opisania...ale na szczęście na skórze w ogóle go nie czuć, a to akurat jest plus w tym przypadku.
   Podobnie jak większość produktów w sprayu, w opakowaniu ma postać płynu, a po naciśnięciu atomizera zamienia się w delikatną mgiełkę. Warto wspomnieć, że nie klei się i nie pozostawia nieprzyjemnego uczucia ściągniętej i napiętej skóry. 

DZIAŁANIE
   Niestety, jej działanie oceniam jako mocno średnie. Owszem, dzięki swojemu całkiem ciekawemu składowi w ogóle nie wysusza skóry. Wręcz przeciwnie, otula ją mleczną, bardzo orzeźwiającą "rosą", która doskonale odświeża twarz.
   Na co dzień raczej staram się w ogóle nie używać podkładów, ale odkąd zaczęłam szkolenie w nowej pracy, muszę się do nich przyzwyczaić. I to do tych naprawdę dobrze kryjących, które jak wiadomo, są dość ciężkie. Ta mgiełka daje skórze uczucie komfortu po nałożeniu "szpachli" na twarz i za to ma u mnie sporego plusa!
   Producent pisze, że jest to świetny kosmetyk do utrwalania makijażu mineralnego: powiem tak, ja stosowałam go zarówno po nałożeniu makijażu mineralnego, jak i makijażu "zwykłymi" kosmetykami (w moim przypadku jest to podkład Estee Lauder Double Wear plus puder mineralny Lily Lolo). Szczerze mówiąc nie zaobserwowałam jakiś szczególnych różnic w działaniu w obu tych przypadkach. Owszem, mgiełka odświeża twarz, nie wysusza jej, mogłabym nawet rzec, że minimalnie ją wygładza. Jednak trwałość make-upu jedynie NIEZNACZNIE się poprawia, w stosunku do tego, wykonanego bez użycia tego produktu. A wnikania w zmarszczki niestety nie uniknęłam: nawet po aplikacji mgiełki, zarówno minerały, jak i "zwykłe" podkłady osadzają się w każdym załamaniu skóry. Na jej obronę mogę powiedzieć tylko tyle, że trochę pomogła mi zredukować "rolowanie" się podkładu Estee Lauder DW. Ja jednak oczekuję czegoś więcej po tego typu produkcie...

CENA
   Cena jest dość wysoka, prawie 61 zł. Mgiełkę możecie zakupić na stronie internetowej COSTASY.

   Trochę żaluję, że u mnie ta mgiełka nie do końca się sprawdziła. Liczyłam na dużo więcej z jej strony: nawilżenie, odświeżenie i nieznaczne przedłużenie trwałości makijażu, to jednak dla mnie trochę za mało jak na produkt, który tyle kosztuje. Być może to wszytko zależy od typu cery: moja jest dość kapryśna i mało który kosmetyk sobie z nią radzi. Na pewno będzie dobra dla osób z suchą skórą, ponieważ dodatkowo jej nie przesuszy. Jednak nie obiecuję, że u nich sprawdzi się lepiej niż u mnie ;) Za to muszę przyznać firmie wielkiego plusa, za przyjazny skład i nietestowanie na biednych zwierzątkach (produkt jest odpowiedni dla wegan). 

A Wam zdarza się używać produktów do utrwalania makijazu?
Jaki z nich jest Waszym ulubionym?


   

Podobne Posty

0 komentarze:

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!