Co w promocjach piszczy? SKARB Rossman-a ważny od 1 sierpnia

7/29/2015 Ania T.

   Sierpniowe zakupy w Rossmanie warto sobie zaplanować z małym wyprzedzeniem. Za 3 dni wychodzi nowy numer ich gazetki "Skarb", w którym oprócz artykułów, znajdziecie także ciekawe promocje. Na co warto zwrócić uwagę?

SKARB Rossman, ważny od 1 sierpnia


   W promocji znalazło się kilka ciekawych zapachów, między innymi znane i lubiane słoneczniki Elizabeth Arden, czy duża (bo aż 125 ml) 5th Avenue tej samej autorki. Lubię oba :)

S3 viewer small rossek 044S3 viewer small rossek 045

   Lakieromaniaczki również będą ucieszone- taniej będzie można kupić między innymi lakiery Rimmel Salon PRO (które polecam za trwałość i soczyste, piękne kolory). W atrakcyjnej cenie będą również lakiery firmy Eveline. 

 https://rossmann.okazjum.pl/gazetka/gazetka-promocyjna-rossmann-01-08-2015,15102/42/

   Masełko do ciała jagodowa muffinka pachnie WYBORNIE, dlatego warto się na nie skusić w trakcie sierpniowej promocji. Ja zapewne kupię także duże (aż 500 ml!) opakowanie Original Source'a- to zdecydowanie moi ulubieńcy wśród żeli pod prysznic :)

S3 viewer small rossek 091

   Taniej będzie można kupić również moje ulubione (i jak dla mnie najskuteczniejsze) antyperspiranty Rexona. A fanki kolorówki nie poczują się zawiedzione, bo i na tusze do rzęs trafiła się promocja :) 

   Więcej ciekawych promocji znajdziecie w gazetce pod TYM linkiem. Polecam także poczytać artykuły. Gazetka jest dostępna całkowicie za darmo, a jest w niej parę pożytecznych rad i ciekawych wywiadów :)


Skusicie się na którąś z promocji?

           

0 komentarze:

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!

Jakie plany na wakacje? Wakacyjne propozycje :)

7/24/2015 Ania T.

   Hej! Wakacje już w pełni, jednak nie każdy jeszcze zdążył wyjechać na wymarzony urlop. Nadal nie macie pomysłu gdzie się wybrać, a chcielibyście wypocząć, nie wydając przy tym fortuny? Mam dla Was parę wakacyjnych propozycji :)



Pamiętacie mój zeszłoroczny wpis na temat wypadu na Suwalszczyznę? Nie? To możecie sobie przypomnieć go TUTAJ. Wakacje w Polsce to dobry pomysł. Można znaleźć tanie noclegi w naprawdę urokliwych, małych wsiach, gdzie wypoczniemy za wszystkie czasy. Jeśli uważacie, że Mazury są zbyt zatłoczone i przereklamowane (choć piękne!), to polecam Wam wypad właśnie na Suwalszczyznę. Wigierski Park Narodowy, piękne jeziora i ciekawe atrakcje, na długo pozostaną Wam w pamięci. Uśmiech na twarzy? GWARANTOWANY!


   Jeśli jesteście fanami polskiego morza, to polecam Jastrzębią Górę. Miałam okazję spędzić tam cudowny weekend, pełen atrakcji, a to wszystko za sprawą Secrets of Beauty. Miejscowość jest bardzo urokliwa, a plaża należy do piękniejszych jakie w życiu widziałam. Bardzo szybko można dostać się do większych, pobliskich miast, takich jak Władysławowo. Jedną z większych atrakcji jest latarnia morska w Rozewiu, do której można dojść nawet plażą. Ja bardzo chętnie bym znów tam wróciła :)


   Wasz urlop jest bardzo krótki, ale chcielibyście wypocząć najlepiej jak się da? To jest możliwe, nawet jeśli do dyspozycji macie tylko 1 dzień! Wystarczy znaleźć w swojej okolicy klub taki jak TEN! Trening połączony z odpoczynkiem w saunie i relaksem w SPA? Czemu nie! Raz na jakiś czas można sobie pozwolić na taki luksus, szczególnie jeśli daaaawno nie mieliśmy okazji wypocząć :)


   A co jeśli okazało się, że w lipcu ani sierpniu nie macie możliwości wzięcia wolnego? No cóż, zostaje jeszcze wrzesień. Dla mnie (i innych kosmetykomaniaczek) jest to miesiąc wyjątkowy! Dlaczego? Powiem jedno: TARGI KOSMETYCZNE. Ja jestem wielką fanką Beauty Forum w Warszawie, od 2 lat jestem stałym gościem edycji jesiennej (na wiosenną niestety nie udało mi się jeszcze dotrzeć). Weekend spędzony w towarzystwie kosmetyków będzie dla kobiety lepszy niz niejeden wyjazd!


   Znajdzie się także coś dla fanó imprez i aktywnego wypoczynku. Latem odbywa się niezliczona ilość festiwali i eventów. Ja mam dla Was pewną propozycję! Jeśli 31.07.2015 i 01.08.2015 będziecie przypadkiem w Sopocie w Zatoce Sztuki, to nie przegapcie imprez organizowanych przez Rexonę! 31.07 od 20:00 będziecie mogli się bawić z najlepszymi dj'ami i gwiazdami podczas Rexona Fresh Party, z kolei 01.08. dołączycie do gwiazd programu You Can Dance, aby razem z nimi poznawać tajniki tańca na sopockiej plaży. Rexona Stay Dance pomoże Wam się poczuć jak profesjonalni tancerze! Więcej informacji znajdziecie tutaj


   Wolice coś bardziej "egzotycznego"? Kusi Was wyjazd za granicę? Tutaj niestety niewiele mogę doradzić, bo zazwyczaj wybieram nasze rodzime zakątki...ale jeśli miałabym jeszcze raz przeżyć wybrane wakacje, to z pewnością byłyby te spędzone we włoskim Rimini! Prawie 2 tygodniowy urlop obfitował w wiele atrakcji, między innymi zwiedzanie San Marino, zabawę w Mirabilandii...a także wyprawę do przepięknej i niezapomnianej WENECJI! Taki urlop ciężko wymazać z pamięci, szczególnie, że miałam spuchnięte nogi od tańca w bajecznych, włoskich klubach! Polska jest piękna, ale niestety pogoda nie zawsze tutaj dopisuje. A we Włoszech? Cały czas było ciepło (wręcz upalnie), ale bliskość morza skutecznie koiła żar lejący się z nieba :) A tutaj piękna Wenecja na podsycenie apetytyu:


A Wy zaplanowaliście już wakacyjny wypoczynek?
Dokąd się wybieracie?


           

0 komentarze:

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!

Oryginalny Beauty Blender- warto czy nie warto?

7/18/2015 Ania T.

Pamiętam jak jakiś czas temu powtarzałam, że musiałabym upaść na głowę, żeby kupić oryginalnego Beauty Blendera. Płacić tyle pieniędzy (ok. 80 zł w cenie regularnej) za kawałek gąbki? Szczególnie, że marna ze mnie makijażystka (natomiast ten produkt kojarzy mi się bardziej z profesjonalistami), a wszelkie make-upowe eksperymenty wykonuję tylko i wyłącznie na sobie (i nie zawsze dobrze się to kończy). No ale przydarzyła się promocja i mogłam nabyć BB taniej. I wiecie co? Skusiłam się. Tak wiem, słaba jestem. Ale cóż poradzę? Największym dylematem był dla mnie...wybór koloru :D Po długich przemyśleniach w końcu zdecydowałam się na klasyczny róż. Uwierzcie, że gąbeczka miała BARDZO wysoko postawioną poprzeczkę, gdyby się nie sprawdziła, na pewno byłabym zrażona do marki i nawet jakby wypuścili jakąś super nowość na rynek, to nigdy bym jej nie kupiła.

    Zacznijmy od początku. Czym w ogóle jest Beauty Blender? To gąbeczka do nakładania makijażu. Ale nie taka zwykła gąbeczka: nie zawiera w sobie lateksu (jak większość tanich gąbeczek, które można kupić w każdej dorgerii, a na który wiele osób ma uczulenie i czasem nie ma nawet o tym pojęcia) i jest wykonana ze specjalnego, opatentowanego tworzywa. Kształt jajeczka pozwala na precyzyjną aplikację produktu, nawet w kiepsko dostępne miejsca. Oprócz tego zdecydowanie przyspiesza makijaż i gwarantuje, że będzie on nieskazitelny i bez smug. Oczywiście pamiętajcie, że piszę tutaj o oryginalnej gąbeczce, a nie podróbkach (o jednej z nich pisałam TUTAJ).

Czym oryginał różni się od innych gąbeczek dostępnych na rynku?
   Przede wszsytkim teksturą-pory w Beauty Blenderze są widoczne, ale nie wyglądają tak, jakby ktoś nakłuwał gąbkę igłą, są jednakowej wielkości, lekko poszarpane na brzegach. Sama gąbeczka jest niezwykle miękka i aksamitna w dotyku, a do tego bardzo plastyczna. Łatwo ją przycisnąć, a po wszystkim błyskawicznie wraca do swojego pierwotnego kształtu. Podróbki, które testowałam do tej pory, były bardziej oporne, przez co ich stosowanie nie było takie przyjemne. Jej powierzchnia delikatnie muska twarz, dotknięcia są praktycznie nieodczuwalne, czego nie mogłam powiedzieć o podróbkach. Co do aplikacji produktów kolorowych- tutaj nie widzę spektakularnych różnic.



Aplikacja kosmetyków
   Przed nałożeniem jakiegokolwiek produktu gąbeczkę należy zmoczyć i odcisnąć nadmiar wody. W tym czasie wybrany przez nas kosmetyk w niewielkiej ilości (wystarczą 2 naciśnięcia pompki w przypadku podkładu) wyciskamy na dłoń (lub inną powierzchnię). Następnie gąbeczką nabieramy produkt i "stemplujemy" nią twarz, aż cały kosmetyk zostanie po niej rozprowadzony. Po wszytkim Beauty Blender myjemy i pozostawiamy do wysuszenia.

O co tyle krzyku?
   BB to produkt już niemal legendarny. Każda dziewczyna, która na co dzień się maluje, marzy o tym, żeby mieć go w swojej kosmetyczce. Jednak cena skutecznie odstrasza. Jest jednak parę argumentów, które przemawiają ZA kupnem tego make-upowego pomocnika. Po pierwsze zdecydowanie przyspiesza makijaż- dzięki temu, że równomiernie rozprowadza produkt po twarzy, nie musimy się męczyć z wycieraniem nadmiaru kosmetyku czy rozcieraniem podkładu. Mi codzienny makijaż zajmuje około 7-8 minut, wcześniej zajmował 10 (kiedy do aplikacji podkładu używałam własnych paluchów). Uwierzcie mi, te 2-3 minuty w momencie, kiedy człowiek spieszy się rano na autobus są bardzo cenne. Po drugie zapobiega warzeniu się produktów na twarzy. Nie wiem jaki jest jego sekret i dlaczego się tak dzieje, ale gdy nakładam podkład BB, ten praktycznie się nie warzy, co czasem mu się zdarzało gdy stosowałam do aplikacji palce. Po trzecie: nie zostawia smug. To sprawia, że nie muszę poprawiać makijażu od razu po jego zrobieniu, bo podkładu nie trzeba dodakowo wtapiać w cerę- Beauty Blender robi to za mnie. I wreszcie po czwarte: przedłuża trwałość makijażu. Nie jest to wielka różnica w stosunku do poprzedniego sposobu aplikacji, ale 1 czy 2h dłużej to zawsze coś :) Pudrowania noska w ciągu dnia i tak nie uniknę, takie już są uroki mieszanej cery :)

Ale są również minusy...
   Beauty Blender to produkt bardzo dobry. Ale ma swoje minusy. Pierwszym z nich jest to, że materiał, z którego jest zrobiony, pomimo tego, że jest bardzo sprężysty, jest także delikatny i podatny na uszkodzenia. Ja swój BB uszkodziłam juz pierwszego dnia- niechcący zachaczyłam o niego paznokciem i lekko się naderwał. Oprócz tego zauważyłam, że się odbarwia w trakcie "prania". Być może mydło, którym go myję jest zbyt mocne. Wiem, że do BB mozna dokupić specjalne mydełko SOLID, które jest przeznaczone tylko i wyłącznie do jego czyszczenia, ale jakoś ciężko mi wydać na nie drugie tyle co na gąbeczkę...chyba jednak kupię do niej jakiś delikatny szampon dla dzieci. No i w końcu CENA. Rozumiem, że to produkt innowacyjny i wart zakupu, który bardzo ułatwia makijaż, a przy tym jest wygodny w użyciu. Ale litości! To nadal jest 80 zł za kawałek gąbki...Musimy także pamiętać, że sama gąbeczka nie zagwarantuje nam makijażu w HD, jak to obiecuje producent. Bez dobrej jakości produktów, które spełniają nasze oczekiwania i są przystosowane do naszej cery, żadna, nawet najdroższa gąbka do makijażu, nie uczyni z Nas gwiazdy prosto z sfotoszopowanej okładki kolorowego magazynu dla pań :)

Czy warto go kupić?
   Decyzję pozostawiam WAM. Samemu się trzeba przekonać czy jest to produkt dla Was. Ja kupiłam i nie żałuję, jednak cena skutecznie mnie odstrasza, szczególnie, że gąbeczkę trzeba co jakiś czas wymieniać. Na pewno nie warto po niego sięgać jeśli malujecie się tylko od czasu do czasu, a podkład to dla Was obce słowo. Ale jeśli lubicie make-up i zależy Wam na produkcie wysokiej jakości, wtedy nie powinniście być rozczarowani.

A Wy macie już Beauty Blender w swojej kosmetyczce?

           

0 komentarze:

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!

Co w promocjach piszczy? Promocje kosmetyczne w Drogerii Natura do 22.07

7/13/2015 Ania T.

   Znów przychodzę do Was z przeglądem promocji kosmetycznych, tym razem wybrałam najciekawsze kąski z Drogerii Natura :)

   Jeśli chcecie zobaczyć pełną gazetkę, wystarczy, że klikniecie w zdjęcie, albo w link zaraz pod nim. Zaczynamy!

DROGERIE NATURA 09.07-22.07

https://drogerie-natura.okazjum.pl/gazetka/gazetka-promocyjna-drogerie-natura-09-07-2015,14766/2/


   Do 22.07 możecie kupić wszystkie kosmetyki marki Astor aż 40% taniej, to nie lada gratka dla fanów firmy. Ja polecam kolorowe, pielęgnacyjne masełka w sztyfcie-nadają delikatny blask i kolor, a przy tym nie wysuszają warg. Nowością jest także wejście do tej sieci drogerii, kosmetyków Smart Girls Get More, której ja osobiście nie znam, ale chętnie przygarnę :)

S3 viewer small gazetka 6 2015 03


   Na promocję, nieco mniejszą, bo -25% załapały się także kosmetyki Soraya i 3 linie firmy Stara Mydlarnia. Soczysty zapach truskawki i orzeźwiająca mandarynka będą idealne na lato!

S3 viewer small gazetka 6 2015 06


   Na uwagę zasługują pięknie pachnące masełka Perfecty, a także balsamy do ciała z nowej linii Farmony, inspirowane znanymi drinkami, czyli Let's Celebrate. Hitem cenowym jest spray do pielęgnacji stóp, niezbędny w letnie upały!

S3 viewer small gazetka 6 2015 07


   Taniej można kupić także słynny Jantar, co prawda nie wcierkę, ale szampon, jednak myślę, że za taką cenę warto się skusić. Ja na pewno go wypróbuję :) 

S3 viewer small gazetka 6 2015 11


  Ucieszą się także fani zapachów Naomi Campbell, które są o 40% tańsze. Do -40% obowiązuje także na wybrane kosmetyki Mybelline. Może jest wśród nich Wasz ulubieniec? 

Co najbardziej Was zainteresowało?

           

0 komentarze:

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!

Żelowy tonik do twarzy z kwasem migdałowym Norel Dr Wilsz

7/09/2015 Ania T.

   Nie wyobrażam sobie rozpoczęcia dnia bez umycia twarzy, czy robię to tonikiem, czy wodą micelarną, nie ma znaczenia, rytuał musi się odbyć! Ostatnio zaczęłam mieć problem z trądzikiem, nadal nie odkryłam jego przyczyny, jednak produkt od Dr Wilsz pozwala mi nieco zmniejszyć jego widoczność i intensywność. Czym jeszcze się wyróżnia?

OPAKOWANIE
   Proste i profesjonalnie wyglądające, z wygodnym dozownikiem. Nic dodać, nic ująć :) (aczkolwiek na stonie producenta widzę, że obecnie opakowanie jest zupełnie zmienione i ma inny aplikator...hmmm, może mam jakąś starszą wersję).

SKŁAD
   Ideał to nie jest, ale dużo mu nie brakuje. Wysoko w składzie obiecany kwas migdałowy, który działa silnie antybakteryjnie i odkażająco, a jednocześnie złuszcza naskórek. Oprócz tego: pantenol, małocząsteczkowy kwas hialuronowy i kwas laktobiotynowy, również łagodzący, podobnie jak wcześniej wspomniany pantenol. Niestety, mamy również PEG-i i konserwanty. Mały plus za brak sztucznych substancji zapachowych.

ZAPACH/KONSYSTENCJA
   Jego zapach nie jest zbyt przyjemny, kojarzy mi się trochę z octem, zmieszanym z migdałowym aromatem do ciasta. Da się do niego przyzwyczaić, chociaż pierwsze użycie nie należało do najprzyjemniejszych.
   Ma dość gęstą konsystencję (jak na tonik), przypomina trochę rzadki żel pod prysznic. Nie przepadam za taką formą toników, ale akurat w przypadku produktu Norel, jego działanie wynagradza mi ten minus :)

DZIAŁANIE
   Ze względu na dość cieżką formułę, niestety zostawia po użyciu lekko lepką i nieprzyjemną warstwę. Na szczęście nie przeszkadza ona w aplikacji kremu czy podkładu, nie roluje się pod nimi ani nie powoduje szybszego warzenia się kosmetyków. 
   Mimo tego lepkiego uczucia, które pozostawia, odczuwam po jego użyciu odświeżenie skóry- jest czysta i przygotowana do dalszych zabiegów.
   Złuszczanie naskórka nie jest zauważalne gołym okiem, jednak przy regularnym stosowaniu zauważyłam poprawę kolorytu skóry, nie muszę już tak często sięgać po peelingi mechaniczne. Mimo, że codziennie jestem wystawiona na działanie słońca (w drodze do pracy i z pracy), nie zauważyłam plam, ani podrażnień. 
   Jak już wcześniej wspomniałam, pomógł mi się uporać z trądzikiem. Nie muszę teraz codziennie nakładać warstw makijażu, aby ukryć krostki i zaczerwienienia, wystarczy warstwa pudru i korektor od czasu do czasu :) Pryszcze nie są aż tak bardzo widoczne, duże i czerrrrwwwooone, więc mój Studio Careblend z M.A.C-a radzi sobie z nimi bez problemu. 

CENA/DOSTĘPNOŚĆ
   "Nowa" wersja toniku (nie wiem czym, oprócz opakowania różni się od tej, którą ja posiadam) kosztuje obecnie 44 zł. Dodam, że jest to produkt niesamowicie wydajny, używam go od miesiąca a prawie wcale mi go nie ubyło!
   Kupicie go w sklepie internetowym producenta, ewentualnie na targach kosmetycznych. Nie wiem gdzie możecie kupić te kosmetyki stacjonarnie :(

PLUSY:
-wygodne opakowanie
-całkiem niezły (i krótki) skłąd
-nadaje się pod makijaż
-odświeża i oczyszcza skórę
-wyrównuje koloryt
-pomaga w walce z trądzikiem i łągodzi jego objawy (zaczerwienienia, widoczność pryszczy)
-lekko złuszcza naskórek, dzięki czemu nie jest konieczne tak częste stosowanie peelingów
-nie podrażnia
-baaardzo wydajny 

MINUSY:
-niezbyt przyjemny zapach
-pozostawia po sobie lepką warstewkę
-dostępność

A Wy stosowaliście kiedyś produkty z kwasami?
Jaki jest Wasz sposób na walkę z trądzikiem?


           

0 komentarze:

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!

Shiny Box Czerwiec 2015- krótkie recenzje produktów

7/05/2015 Ania T.

   W czerwcu Shiny Box obchodził urodziny i z tej okazji przygotował pudełko, które miało być naprawdę wyjątkowe. Już od początku było wiadomo, że znajdzie się w nim odżywka do rzęs (które są ostatnio bardzo modne), pozostałe produkty jak zawsze były objęte ścisłą tajemnicą. Czy ten box rzeczywiście powalał na kolana?

1. Serum stymulujące wzrost rzęs- MAGICLASH (produkt pełnowymiarowy)
   Ten kosmetyk będzie musiał poczekać na swoją kolej, bowiem używam obecnie odżywki innej firmy (o której więcej przeczytacie niebawem). Ale jeśli jest tak dobry, jak ten, który stosuję teraz, to z pewnością będę z niego bardzo zadowolona! :)

2. Peeling algowy do ciała LILLAMAI

   Produkt ma dużego plusa za niezwykle urocze opakowanie i śliczną etykietkę (uwielbiam takie minimalistyczno-naturalne klimaty!). Pachnie dość dziwnie- w słoiczku niezbyt przyjemnie, natomiast na skórze jego aromat zmienia się w mieszankę, która kojarzy mi się trochę z miętą zmieszaną z morskimi nutami. Na pewno nie mogę go nazwać mocnym zdzierakiem, drobinki są malutkie i bardzo delikatne, leciutko masują skórę.



Na pewno będzie to idealny kosmetyk dla osób z delikatną i wrażliwą skórą. Na twarzy go nie stosowałam, ale producent zapewnia, że nadaje się do całego ciała, więc kto wie, może i w tych partiach się sprawdzi. To tylko miniaturka, więc nie starczyła mi na zbyt długi czas. Pełnowymiarowy produkt kosztuje 51 zł/120 ml, ale nie wiem czy się na niego skuszę, bo pomimo świetnego składu, ja wolę jednak mocniejsze peelingi ;)

Czy warto kupić ten produkt?
   Zależy czego oczekujecie po peelingu: jeśli lubicie lekki masaż, to na pewno będzie dla Was idealny. Natomiast jeśli szukacie porządnego zdzieraka, lepiej sięgnijcie po inny kosmetyk.

3. Różana mgiełka do twarzy i ciała APIS (produkt pełnowymiarowy)
   Mgiełki to idealny produkt na lato, pomagają nieco złagodzić skutki upałów, które ostatnio nawiedzają nasz kraj :D O wygodnym atomizerze nie ma się co rozpisywać, bo każdy produkt w takiej formie go posiada. W tym pudełku można było trafić na 1 z 3 wersji tej mgiełki, ja bardzo się cieszę, że dostałam różaną, bo uwielbiam ten zapach! Co prawda w tym produkcie jest słabo wyczuwalny, ale i tak pachnie on bardzo przyjemnie. Dobrze odświeża i daj skórze ulgę gdy z nieba leje się żar. Nie zauważyłam większych właściwości pielęgnacyjnych, ale myślę, że to zbyt krótki czas aby stwierdzić jakiekolwiek efekty. Produkt kosztuje 24 zł.

Czy warto kupić ten produkt?
   Jeśli w gorące dni cierpicie z powodu nadmiaru słońca, to na pewno nie pożałujecie jego zakupu :)

4. Masełko do skórek SILCARE (produkt pełnowymiarowy)
   Ostatnio mam aż nadmiar produktów do skórek i paznokci, naprawdę nie nie wiem kiedy to wszystko zużyję. Ten produkt zamknięty jest w plastikowym słoiczku z zakrętką. O ile w balsamach do ciała preferuję bardziej higieniczne opakowania, to w przypadku masełek do skórek czy dłoni taka forma słoiczków mi nie przeszkadza. Jest ona po prostu dużo wygodniejsza i pozwala na (moim zdaniem) lepszą aplikację produktu. Samo masełko składem nie powala (owszem, jest w nim sporo olejów, ale króluje przede wszystkim parafina, czyli nic szczególnego). Pachnie dość przyjemnie, kremowo i ma gęstą konsystencję. Natłuszcza i nawilża skórki, idealnie nadaje się jako odżywka po manikiurze. Nie jest także drogie (9 zł), a patrząc na to, jak niewielką ilość aplikuje się na skórki, zakładam, że starczy mi na długo.

Czy warto kupić ten produkt?
   Tak. Masełko jest niedrogie i skuteczne.

5. Wypiekany cień do powiek GLAZEL VISAGE (produkt pełnowymiarowy)
   Miało być tak pięknie, a jak dla mnie ten produkt zepsuł wszystko. Czy nie ma w Polsce innych marek makijażowych, że trzeba nas ciągle katować Glazelem? Ten cień to kompletnie nie mój kolor. Na skórze prawie go nie widać, błyszczy się jedynie, dając srebrną poświatę. Nie wiem jak jest z jego trwałością, bo ciężko to stwierdzić, skoro prawie nie daje koloru...W następnym pudełku proszę o coś innego niż cień do powiek!

Czy warto kupić ten produkt?
   Nie, jak dla mnie ma bardzo marną pigmentację.

Subskrybentki i członkinie klubu VIP miały w tym pudełku jeszcze dwa dodatkowe kosmetyki.

7. Krem do rąk z limonką i miętą THE SECRET SOAP STORE (produkt pełnowymiarowy)- dla członków VIP
   O tym kosmetyku pisałam Wam więcej w TYM poście. Co to dużo mówić- UWIELBIAM GO! Mam w domu zrobione zapasy, bo to najlepszy krem do rąk z jakim miałam do czynienia :) Shiny Box-owe VIP-y nie mogły sobie zażyczyć lepszego prezentu!

8. Peelingujący żel pod prysznic DOVE (produkt pełnowymiarowy)- prezent dla subskrybentów
   Nie tylko krem TSSS został opisany, ten żel również doczekał się recenzji (TUTAJ). Przyjemny i kremowy, chociaż peelingiem na pewno go nazwać nie można. Niemniej fajnie,  że subskrybentki również dostały dodatkowy produkt :)

   Jak oceniam całe pudełko?
   4 z 5 produktów były pełnowymiarowe, a z całej 5 aż 3 to były nowości, które dopiero wchodzą na rynek. Myślę, że to niezły bilans, bo ich ogólna wartość zdecydowanie przekracza cenę całego pudełka. Z kolei produkt VIP to marzenie i tylko dla niego warto zostać członkinią tego klubu :D Kto jeszcze nie poznał tego kremu, koniecznie musi to nadrobić! Pudełko w standardowej wersji jest dobre, ale czuję niewielki niedosyt, natomiast "stuningowane" VIP-owsko-subskrybenckie uważam za bardzo udane! Dopakowane aż po same brzegi! :)

A co Wy myślicie o czerwcowym, urodzinowym boxie?



           

0 komentarze:

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!

Co w promocjach piszczy? Promocje kosmetyczne w Biedronce do 12.07

7/04/2015 Ania T.

   Każdy z nas lubi czasem oszczędzić parę groszy, prawda? Zdecydowałam się informować Was o ciekawych promocjach, które uda mi się znaleźć w gazetkach różnych sieci handlowych. Będę się skupiała raczej na drogeriach, ale jeśli będziecie mieli ochotę abym umieszczała info o innych sieciach, piszcie śmiało!

UWAGA, żeby zobaczyć PEŁNĄ ofertę, wystarczy kliknąć w link pod gazetką, ja wybiorę dla Was tylko te najciekawsze (wg. mnie) promocje :)

Biedronka 29.06-12.07.15

S3 viewer small 02


   W sezonie wakacyjnym nikomu nie może zabraknąć kosmetyków z filtrem! Ochrona przed słońcem jest bardzo istotna, a w promocyjnej ofercie Biedronki znajdziemy nie tylko filtry, ale również produkty, które pomogą nam złagodzić oparzenia po opalaniu :)

S3 viewer small 07


   Oprócz kolorówki od Bell, w promocji znalazły się także balsamy do ust, które wyglądem przypominają słynne E.O.S-y. Ciekawe czy są tak samo dobre? Cena jest bardzo atrakcyjna, więc można się o tym samemu przekonać :)

S3 viewer small 09


   W promocji znalazły się także świetne kosmetyki polskiej marki Tołpa. W tak atrakcyjnych cenach nie znajdziecie ich nigdzie ;)

S3 viewer small 19


   Biedronka nie chciała zostać w tyle i również wprowadziła do swojej oferty balsamy pod prysznic, dostępne są w 3 wariantach zapachowych. Oprócz tego możemy kupić także "zwykłe" żele pod prysznic w bardzo smakowicie brzmiących aromatach (mnie najbardziej kuci Raspberry Vanilla, a Was?).

S3 viewer small 23


   Znalazło się też coś dla mężczyzn: dwupaki STR8 w supercenie. Żel pod prysznic + dezodorant za niecałe 17 zł. Idealne na prezent :)

S3 viewer small 29


   Jakby ktoś jeszcze był ciekawy działania złuszczających skarpetek do stóp, to teraz dostanie je w dobrej cenie :) Warto się przekonać czy to produkt dla Was. 


   Te oferty zaciekawiły mnie najbardziej, ale oprócz nich w promocji znalazły się inne kosmetyki do pielęgnacji ciała, stóp, a także farby do włosów i różnego rodzaju akcesoria. Całą gazetkę możecie przejrzeć TUTAJ.

A które promocje Was zaciekawiły najbardziej?
Te, które umieściłam, a może w gazetce znaleźliście innych faworytów? :)

           

0 komentarze:

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!

Fiński szampon do włosów Planeta Organica

7/01/2015 Ania T.

   Szampon, który Wam dziś pokażę wbrew pozorom wcale nie pochodzi z Finlandii, choć jego nazwa sugeruje zupełnie co innego :) Planeta Organica to marka rosyjska, świetnie znana fanom kosmetyków zza naszej wschodniej granicy. Skąd więc nawiązania do kraju Świętego Mikołaja? Odpowiedź jest bardzo prosta- w składzie tego produktu znajdziemy cenne wyciągi z roślin, które są charakterystyczne dla rejonów Skandynawii, między innymi z maliny moroszki. Szampon, który pokazywałam Wam w TYM poście niestety nie nadawał się do codziennego stosowania, był zbyt mocny, dlatego do codziennego mycia stosowałam kosmetyk od Planety Organiki. Jak sobie poradził?

OPAKOWANIE

   Takie opakowania, z jakim mamy do czynienia w przypadku tego szamponu, po prostu uwielbiam! Wygodna pompka, poręczne opakowanie i dodatkowe zabezpieczenie w postaci rozwiązania typu "otwórz-zamknij", co gwarantuje, że produkt nie wyleje nam się nawet w podróży.


SKŁAD

    Skład bardzo się różni od tych, które możemy spotkać w drogeryjnych kosmetykach. Nie znajdziemy tutaj SLS-ów na samym szczycie, za to mamy inne środki myjące (Magnesium Laureth Sulfate), które wcale nie są aż takie łagodne. Na szczęście MLS znajduje się dopiero za dłuuuugą listą naturalnych wyciągów i ekstraktów (między innymi z wcześniej wspomnianej maliny moroszki, a dokładniej mówiąc jej pestek, żurawiny błotnej czy wrzosu), więc nie podrażnia nawet wrażliwego skalpu. 

ZAPACH/KONSYSTENCJA
   Szampon pachnie przyjemnie, jego zapach jest dosyć świeży, ale bardzo ciężki do opisania. Nie utrzymuje się zbyt długo na włosach.
   Nie zdążyłam zrobić zdjęcia konsystencji, za co serdecznie przepraszam. Postaram się ją opisać najlepiej jak tylko umiem. Kosmetyk ma perłowo-brązowy kolor, jest odpowiednio gęsty, nie spływa z dłoni i włosów, a jednocześnie świetnie się pieni.

DZIAŁANIE
   Wspomniałam już, że produkt jest łagodny- nie podrażnia wrażliwej skóry głowy i nie powoduje uporczywego swędzenia po każdym użyciu. Mogłam z powodzeniem stosować go prawie każdego dnia (raz w tegodniu zawsze funduje włosom "mocniejsze" mycie).
   Nie przesuszał włosów, nie powodował także ich nadmiernego plątania się. Nie miałam problemów z ich późniejszym rozczesywaniem. Śwetnie współpracował z każdą odżywką czy maską do włosów, nie miał także problemów z ich zmywaniem. Nieco gorzej radził sobie z olejami, tutaj konieczne były 2, a czasem nawet 3 mycia, aby kosmyki były dobrze doczyszczone.
   Pienił się świetnie, zmywając przy tym wszystkie zanieczyszczenia. Włosy po każym użyciu były lekkie i świeże, a skóra głowy oczyszczona. 
   Nie mogę stwiedzić, że wzmocnił moje włosy, ponieważ stosowałam go razem z innymi kosmetykami (maskami, olejami i odżywkami), które z pewnością miały dużo większy wkład w odżywienie kosmyków. Na pewno mogę powiedzieć, że nie spowodował ich wypadaniam, a to już coś :D 
   Generalnie jestem z niego bardzo zadowolona, chociaż spotkałam się z opiniami, że u niektórych powodował przesuszenie. U mnie nic takiego nie wystąpiło, a produkt mi bardzo przypasował. 

CENA/DOSTĘPNOŚĆ
    Cena może wydawać się wysoka- ok.19 zł to dla niektórych spora suma. Ja jednak uważam, że jest wart tych pieniędzy, szczególnie, że u mnie okazał się całkiem wydajnym produktem (przy stosowaniu 5-6 dni w tygodniu, wystarczył na miesiąc używania). 
   Jedyną przeszkodą może być dostępność, nie są to kosmetyki, które spotkamy w każdej drogerii. Natomiast są do kupienia w bardzo wielu sklepach internetowych, a do niedawna także w Zielonej Mydlarni w Katowicach, która niestety już się zamyka :( Ale nic straconego, możliwe, że niedługo i Zielona będzie miała swój własny sklep internetowy :)


PLUSY:
-wygodne opakowanie
-ładny zapach
-skład
-dobrze się pieni i zmywa zanieczyszczenia
-nie podrażnia skalpu
-nie wysusza włosów
-nie plącze włosów
-wydajność
-cena

MINUSY:
-słaba dostępność stacjonarna
-nie wzmocnił włosów (ale również ich nie osłabił)
-do zmycia olejów potrzebne były 2-3 mycia

Lubicie rosyjskie kosmetyki?
Znacie ten szampon?

           

0 komentarze:

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!