Shiny Box październik 2015: zawartość i krótkie recenzje produktów

11/21/2015 Ania T.

   Październikowego Shiny Box-a jeszcze Wam nie prezentowałam, więc i na niego przyszedł czas. Październik to miesiąc walki z rakiem, Shiny Box rówież wspiera tę kampanię: prezentując subskrybentom pudełko z charekterystyczną, różową wstążką. Czy jego zawartość również wpasowuje się w tematykę? 

1. Roll-on pod oczy DELIA (produkt pełnowymiarowy)
   Tego kosmetyku nawet nie wyjęłam z opakowania. Jestem jeszcze za młoda, żeby katować się takimi specyfikami, dlatego roll-on dostała w prezencie moja mama. Będzie go testować i na pewno za jakiś czas podzieli się swoją opinią na jego temat :) Jego cena nie jest wysoka, więc jak macie ochotę się na niego skusić, to kupicie go za 12 zł.

   Czy polecam ten produkt?
   Nie wiem.

2. Kawiorowy krem do biustu z efektem Push-Up CLARENA
   W boxie znalazła się tylko miniaturka, ale miałam już okazję testować pełnowymiarową wersję tego produktu. Moją opinię na jego temat możecie znaleźć TUTAJ. Jest to moim zdaniem jedyny produkt, który w jakikolwiek sposób jest związany z tematyką pudełka, ponieważ stosowany regularnie nie tylko poprawia wygląda biustu, ale także pomaga w jego samokontroli, co jest ważne w przypadku wczesnego wykrywania raka piersi. 

   Czy polecam ten produkt?
   Przeczytajcie pełną opinię i przekonajcie się sami ;)

3. Kredka do oczu SUMITA
   Nie miałam wcześniej styczności z marką Sumita. Cieszę się, że trafiłam na głęboki, ciemnobrązowy kolor kredki (wiem, że w boxie był mix kolorów, więc mogłam dostać jakikolwiek). Ten brąz bardzo dobrze pasuje do moich oczu i ładnie je podkreśla, Kredka jest mięciutka, rozsmarowuje się tak łatwo, że nawet największy makijażowy laik będzie nią w stanie zrobić równą kreskę. Byłam tym bardzo pozytywnie zaskoczona. Nie odbija się na górnej powiece, ma nasycony, mocny kolor o świetnej pigmentacji. Jedyną wadą jest absolutny brak odporności na ciepło. Po jakimś czasie przebywania w pokoju z ogrzewaniem, po prostu starła się z powieki. Być może nałożona na bazę sprawdziłaby się lepiej. Na pewno to sprawdzę! Jej cena jest spora: 75 zł za pełnowymiarowy kosmetyk, ale muszę przyznać, że dawno nie miałam kredki, z którą ta dobrze mi się współpracowało.

   Czy polecam ten produkt?
   Tak.

4 i 5. Szampon i odżywka do włosów cytrusowa werbena L'OCCITANE
   Szkoda, że ten duet to tylko miniaturki :( Mogłabym je wąchać godzinami! Zapach jest cudowny, orzeźwiający i pobudzający do działania. Odżywka ma fajną, lekką konsystencję, podobnie jak szampon. Na razie niestety nie jestem w stanie ocenić ich działania, ponieważ oszczędzam je na wyjazd na Sylwestra (jadę na 4 dni a taki miniaturki są idealne na podróż!). Ale jak tylko je przetestuję, na pewno podzielę się z Wami opinią na ich temat. 

   Czy polecam te produkty?
   Nie wiem

6. Rozświetlający róż do policzków DIADEM (produkt pełnowymiarowy)
   Wiele dziewczyn kręciło nosem na ten róż, dla mnie natomiast okazał się niespodziewanym HITEM tego pudełka! Trafiłam na przepiękny, brzoskwiniowo-różowy odcień, który doskonale współgra z moją karnacją. 

   W środku ma całe mnóstwo iskrzących, rozświetlających drobinek, które wcale mi nie przeszkadzają a wręcz przeciwnie: zachwycają. Dzięki nim nie muszę już nakładać dodatkowo rozświetlacza, bo sam róż wzorowo spełnia jego zadanie. 


Mimo, że jest prasowany, to ma tak aksamitną konsystencję, że bez problemu mogę go rozprowadzić nawet...palcem. Z trwałością też nie ma żadnych problemów, spokojnie utrzymuje się na policzkach przez kilka godzin. Niektórzy się skarżą, że ma "babciny" zapach, rzeczywiście jest on lekko wyczuwalny jak powąchamy produkt, ale na skórze nie czuć go praktycznie wcale, więc nie jest on problemem. Pełnowymiarowy róż kosztuje 14,50 zł. Nie jest to wygórowana cena, bo róż naprawdę jest godny polecenia. Warto również wspomnieć o bardzo szlachetnej akcji prowadzonej przez firmę Diadem: każdy sprzedany kosmetyk tej marki finansuje 2h eukacji dla kobiet Trzeciego Świata. Czyli kupując-pomagasz! Brawo!

   Czy polecam ten produkt?
   Tak!

7. Tusz do rzęs Queen Size WIBO (produkt pełnowymiarowy)
   Wibo raczej nie należy do marek selektywnych, dlatego też obecność produktu tej firmy w Shiny Boxie wzbudziła spore kontrowersje. Szczerze mówiąc, ja na początku również nie byłam tym zachwycona. Jednak przełamałam się i przetestowałam tą mascarę. Muszę przyznać, że nie jest aż tak tragiczna jak na swoją niską cenę: 8zł. Szczoteczka na początku mnie przeraziła, jest dość masywna. Ale okazało się, że całkiem nieźle rozczesuje rzęsy i ich nie skleja.

   Mascara rzeczywiście pogrubia włoski, rozczesuje je bez sklejania, a dodatkowo wydłuża. Wadą tego produktu na pewno jest jego trwałość. Po jakimś czasie tusz zaczyna się osypywać, a nawet najmniejszy kontakt z wodą powoduje jego spływanie. No cóż, nie mam chyba co oczekiwać cudów po tuszu z najniższej półki cenowej. 

   Czy polecam ten produkt?
   Nie do końca: co prawda spełnia swoje zadanie, ale z trwałością u niego bardzo kiepsko. Na pewno nie nada się na wielkie wyjścia i szalone imprezy. 

   Czy warto kupić to pudełko?
   Pod względem zawartości zdecydowanie bardziej podobało mi się pudełko wrześniowe. Tutaj mamy tylko 3 pełnowymiarowe produkty, w tym wszystkie 3 z niskich półek cenowych. Znalazłam w tym pudełku 1 prawdziwy hit (róż) i 1 produkt, który chętnie polecę znajomym (kredka). Fajnym akcentem były miniaturki L'Occitane. Niestety, to tylko miniaturki i nawet nie wiem czy po takiej ilości produktu, będę w stanie dokładnie ocenić jego działanie (raczej w to wątpię). Moim zdaniem pudełko październikowe to jedno ze słabszych boxów w tym roku. 

A jak Wam się podoba zawartość październikowego Shiny Boxa?


           

Podobne Posty

0 komentarze:

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!