Pędzle do makijażu Lily Lolo

11/08/2015 Ania T.

   O tym, jak istotną rolę w wykonaniu makijażu odgrywają odpowiednie pędzle, wie chyba każda osoba, która kiedykolwiek prówbowała się malować. Zbyt twarde są niedobre, bo są szorstkie i nieprzyjemne w dotyku, z kolei zbyt miękkimi ciężko jest rozprowadzać produkty na twarzy. Idealny pędzel musi być nie tylko wygodny, praktyczny i łatwy do utrzymania w czystości, ale przede wszystkim porządnie wykonany, trwały i odpowiednio miękki. Czy pędzle Lily Lolo spełniają te warunki?



W swojej kolekcji mam 3 pędzle Lily Lolo: super kabuki, pędzel do pudru oraz pędzel do korektora. Co je łączy? Na pewno fakt, że są naprawdę porządnie i estetycznie wykonane. Rączki są zrobione z materiału, który pewnie leży w ręku, do tego jest na tyle wytrzymały, że nie ulega uszkodzeniu, kiedy pędzel spadnie na ziemię. Jedyne do czego mam zastrzeżenia, to fakt, że pędzelki z jasną rączką (do korektora i pudru) dość łatwo się brudzą, co niestety przy aplikacji produktów kolorowych jest nie do uniknięcia. Włosie jest mocno umocowane skuwką do trzonka, nie chwieje się na wszystkie strony i naprawdę nie wiem, co musiałabym z tymi pędzlami robić, żeby uległy rozklejeniu. Dla mnie to ważne, bo miałam już do czynienia z drogimi i markowymi pędzlami, które przy regularnym stosowaniu, tak się rozklejały, że nie nadawały się do użytku. Wszystkie trzy są wykonane z włosia syntetycznego, dzięki czemu nie uczulają. Włosy są zbite, żaden z nich nie wystaje- stoją w równym rządku, niczym zdyscyplinowani żołnierze. Mimo tego "zbicia", są jednak miękkie i bardzo przyjemne w dotyku, nie podrażniają twarzy, ale jednocześnie doskonale sobie radzą z rozprowadzaniem produktów. 
W trakcie mycia, włosy nie odbarwiają się i bezproblemowo można je doczyścić z resztek kolorówki. Trzeba tylko uważać i odpowiednio je przechowywać oraz suszyć bo (podobnie z resztą jak większość pędzli) lubią się odkształcać. Włosie prawie nie pachnie, co dla mnie jest plusem. Spotkałam się już nie raz z tanimi pędzlami, które na kilometr śmierdziały tandetną chińszczyną i uwierzcie mi, ich używanie nie należało do najprzyjemniejszych. W oczy rzucił mi się także mały szczegół, który ułatwia użytkowanie tych produktów: każdy pędzelek jest podpisany, dzięki czemu nawet z samego rana, kiedy jesteśmy nieprzytomni, będziemy w stanie rozróżnić, który z nich do czego służy. A osoby początkujące nie będą się zastanawiały, który z nich użyć do oczu, a który do korektora. Niby taki mały szczegół, a jednak nieco ułatwia stawianie małych kroczków w makijażowym świecie. 


   Przyjrzyjmy się im trochę bliżej...

PĘDZEL DO PUDRU
   Jest to pędzel, po który sięgam najczęściej. Kiedy spieszę się do pracy, rzadko kiedy mam czas na wykonanie pełnego makijażu, dlatego zazwyczaj tylko oprószam twarz (szczególnie strefę T, która u mnie bardzo szybko się przetłuszcza) pudrem matującym i szybko wybiegam z domu. Ten pędzel świetnie sobie radzi zarówno z produktami sypkimi, jak i prasowanymi. Mimo naprawę miękkich włosków, bezproblemowo nabiera kosmetyki i gładko, bez podrażniań, rozprowadza je po twarzy. Włosie jest na tyle zbite, że nie sprawia problemów przy aplikacji, ale jednocześnie na tyle miękkie, że jego używanie to sama przyjemność. Jest dość spory "objętościowo" i puchaty. Oprócz rączki, która straszni się brudzi, nie mam się do czego doczepić. Pędzel możecie kupić za 61,10 zł, co moim zdaniem nie jest kwotą z kosmosu, bo na rynku są dostępne modele dużo droższe, a uwierzcie mi, ten pędzel ani trochę od nich nie odbiega. A na pędzlach do pudru nie warto oszczędzać, szczególnie jeśli aplikacja pędzlem to Wasz ulubiony sposób na wykańczanie makijażu pudrem i wykonujecie tą czynność codziennie.

SUPER KABUKI
   Przyznaję się bez bicia, że nigdy nie byłam fanką pędzli typu kabuki. Jakoś tak niezbyt leżały mi w dłoni i trafiałam na modele z mało przyjemnym w dotyku włosiem. Pędzel Lily Lolo trochę "odczarował" złe wrażenie, jakie pozostawiły po sobie feralne modele, z którymi miałam wcześniej do czynienia. Włosie jest nieco twardsze i bardziej zbite niż to, które znajdziemy w pędzlu do pudru, ale podobnie jak on, kabuki również jest puchaty. 



Teoretycznie, na upartego, tym pędzlem można by było wykonać pełny makijaż (no może z wyjątkiem oczu i ust), gdyż nadaje się do aplikacji zarówno podkładu, jak i pudru czy różu bądź bronzera. Oczywiście mówię tutaj o produktach sypkich (mineralnych) czy prasowanych (róże, pudry), bo w przypadku płynnych nie sprawdza się zupełnie. Ja używam go tylko do aplikacji podkładu mineralnego, gdyż moim zdaniem w tej roli sprawdza się najlepiej. Róże i pudry wolę nakładać pędzlami z dłuższym trzonkiem, bo lepiej mi się nimi operuje. Chociaż akurat kabuki do aplikacji podkładu mineralnego jest idealny, bo dzięki krótszej rączce łatwiej jest mi wcierać produkt kolistymi ruchami (a właśnie tak najlepiej aplikuje się tego typu kosmetyki). W przeciwieństwie do pozostałych pędzli LL, ma ciemny trzon, co sprawia, że jest bardziej odporny na zabrudzenia. Mimo, że sięgam po niego nieco rzadziej, to również nie mam większych zastrzeżeń. No może oprócz ceny, ona akurat mogłaby być trochę niższa (pędzel kosztuje prawie 92 zł). 

PĘDZEL DO KOREKTORA
   O ile z dwóch poprzednich akcesoriów do makijażu od LL byłam zadowolona, tak ten pędzelek trochę mnie rozczarował. Nie chodzi tutaj o jakość wykonania czy włosie. One, podobnie z resztą jak w innych pędzlach tej firmy, są wysokiej jakości i nie mogę się do niczego doczepić. Włoski są miękkie, przyjemne w dotyku, dobrze nabierają produkt. Ale niestety, poza aplikacją korektora w formie sypkiej, ten pędzel nie nadaje się do niczego innego (no chyba, że na upartego będziemy nakładać nim cienie do powiek, albo niewielkie ilości rozświetlacza). Włosie jest puchate, co akurat w przypadku pędzla do korektora jest u mnie minusem, ponieważ przez to pole manewru z nim jest dość ograniczone. Zupełnie nie sprawdza się w przypadku nakładania zbitych, mocno kryjących korektorów o gęstej konsystencji, ba, on w ogóle nie współpracuje z płynnymi produktami. Kiedy szukam pędzla do korektora, zawsze zwracam uwagę, żeby miał wygodny kształt języczka i był spłaszczony, z lekko wydłużonym włosiem- taki pędzelek jest idealny do aplikacji zarówno produktów sypkich, jak i gęstych kamuflaży. W produkcie Lily Lolo niestety mi tego zabrakło, co spowodowało, że jest on mało wszechstronny. Jest to porządnie wykonany pędzel, ale niestety, nadaje się tylko i wyłącznie do pracy z produktami sypkimi. Możecie go kupić za niecałe 40 zł. 

    Pędzle zrobiły na mnie dobre wrażenie, są porządnie wykonane, mają miękkie i przyjemne włosie i dobrze sprawdzają się w swojej roli. Gdybym jednak miała polecić jeden z nich, to z pewnością byłby to pędzel do pudru, który jest moim ulubieńcem. Jeśli akurat poszukujecie dobrego, trwałego pędzla do aplikacji pudru, ten od Lily Lolo powinien się u Was sprawdzić. 

  Wszystkie pędzle, które przedstawiłam w notce, jak również inne modele, przeznaczone do pozostałych kosmetyków kolorowych znajdziecie TUTAJ. Dodam, że sklep Costasy.pl jest wyłącznym dystrybutorem tych kosmetyków w Polsce, więc macie pewność, że produkty kupione na ich stronie będą w 100% oryginalne. 

A jakie pędzle do makijażu Wy lubicie?
Po który z nich sięgacie najczęściej?

           

Podobne Posty

0 komentarze:

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!