Wałki Lolly Curves od Donegal- z czym to się je?

8/01/2015 Ania T.

   Istnieje niepisana zasada, która mówi, że jeśli ktoś ma włosy kręcone, to marzą mu się proste i na odwrót. Ja należę do tej drugiej grupy ludzi- mam włosy jak druty i zawsze marzyły mi się piękne fale lub loki. W swoim życiu robiłam z włosami różne eksperymenty, jedne były mniej, inne bardziej udane. Nie przepadam za lokówkami, ponieważ bardzo zwracam uwagę na to jak traktuję swe kosmyki. Skoro byłam w stanie (prawie) na dobre porzucić suszarkę, aby nie katować czupryny ciepłym powietrzem, to tym bardziej nie chcę jej spalać lokówką.
   Prostym rozwiązaniem wydają się wałki. Na rynku mamy całkiem spory wybór- od starodawnych, plastikowych wałków (które są bardzo niewygodne), poprzez papiloty, na termolokach kończąc. Ja miałam okazję wypróbować wałki, które zdecydowanie wyróżniają się spośród konkurencji- zwłaszcza swoim nietypowym, cukierkowym wyglądem.

   Czym są wałki Lolly Curves?
   Są to kolorowe wałki w dwóch rozmiarach (większe (25 cm), przeznaczone dla dłuższych włosów, i mniejsze (15 cm), dla włosów krótkich, po 9 sztuk z każdego rozmiaru w paczce), wykonane z miękkiego i bardzo elestycznego tworzywa. Wałki idealnie dopasowują się do włosów i od razu po nałożeniu i ukształtowaniu, zwijają się na nich w kolorowe spiralki. 



  Jak należy używać wałków Lolly Curves?
  Myślę, że najlepiej wyjaśni Wam to krótki filmik :)


   Pamiętajcie, że zanim zaczniecie naciągać wałek na włosy, musicie go najpierw naciągnąć na szydełko dołączone do zestawu, dopiero kiedy całkowicie się rozprostuje (nie martwcie się, po wszystkim odzyska swój spiralny kształt), możemy rozpocząć cały proces "naciągania" na kosmyki :)

   Końcówki włosów trzeba dość ciasno nawinąć na końcówkę szydełka, dzięki temu nie będą wypadały z wałka w trakcie kręcenia. Ja owijam je dwukrotnie, zanim zacznę naciągać wałek na włosy.

   Co zrobić aby loki były równomierne i dłużej się trzymały? 
  • Przede wszystkim przed całym procesem kręcenia, musimy zwilżyć włosy. Im będą wilgotniejsze, a wałki pozostaną na nich dłużej (aż do całkowitego wyschnięcia), tym fryzura będzie się lepiej trzymała. Jeśli nie mamy czasu na czekanie, aż włosy będą suche, możemy sobie pomóc suszarką (ciepło nie rozpuszcza materiału, z którego są wykonane wałki, więc możemy go śmiało ogrzewać nawiewem tego urządzenia).
  • Jeśli mamy długie włosy, to nie nawijajmy na jeden kosmy dwóch wałków na raz (czyli 2 krótszych zamiast 1 dłuższego), niestety, lok powstały z tej kombinacji nie wygląda zbyt ładnie.
  • Zawijanie włosów wokół własnej osi bardzo pomaga, bo dzięki temu są bardziej zdyscyplinowane w trakcie naciągania wałka, musimy jednak postarać się, aby każdy kosmyk był skręcony tak samo mocno, inaczej nasze loki będą różniły się mocą skrętu. 
  • Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, aby gotową fryzurę utrwalić lakieram do włosów :) 
  • Pamiętajmy, że moc skrętu będzie zależała nie tylko od tego, jak długo będziemy trzymać wałki na głowie, ale również od indywidualnych "właściwości" naszych włosów. Ja ze względu na to, że mam włosy sztywne, ciężkie i proste, uzyskałam jedynie delikatne fale, które dość szybko się rozprostowały :(
   Efekty kręcenia włosów wałkami Lolly Curves:

   Moja fryzura zaraz po zdjęciu wałków prezentowała się następująco:


   Jak widać potrzebna mi jeszcze odrobina wprawy, aby każdy włos zakręcić tak samo i żeby skręt był równomierny. Ale praktyka czyni mistrza!

   Minusy wałków Lolly Curves:
   Dla mnie największym minusem na pewno jest ich ilość. Żeby "polokować" całą głowę potrzebowałabym co najmniej 2 opakowań, bo na moje długie włosy nadają się jedynie te większe wałki. Gdybym wałkami z jednego opakowania miała przygotować fryzurę na "wielkie wyjście", byłoby to po prostu niemożliwe. Wiadomo także, że nie poradzą sobie z kręceniem włosów tak jak lokówka czy prostownica (tak, na prostownicę również możemy kręcić włosy!). Efekt nimi uzyskany nie jest taki spektakularny, jak się spodziewałam. Ale to też wina moich kosmyków, które nie są zbyt podatne na stylizację. Ostatni minus jest taki, że najpierw trzeba się dobrze nauczyć ich obsługi, aby fryzura była idealna. Kilkukrotnie należy poćwiczyć naciąganie wałka, zawijanie końcówek o szydełko, wciąganie na kosmyk...zajmuje to trochę czasu. A żeby zakręcić włosy z tyłu, niezbędna jest pomoc drugiej osoby :)

   Plusy wałków Lolly Curves:
   Są zrobione z bardzo miękkiego i przyjemnego w dotyku materiału, który nie uszkadza włosów w takim stopniu jak robią to tradycyjne, plastikowe wałki. Jeśli odopowiednio umieścimy je na kosmyku, nie ciągną włosów i prawie nie czuć, że znajdują się na głowie. Myślę, że spokojnie można w nich spać, bo są wygodne :) Nie wymagają użycia ciepła (chyba, że będziemy chcieli użyć suszarki do przyspieszania procesu kręcenia), dzięki czemu nie uszkadzają łusek włosa, ani nie prszesuszają końcówek. W trakcie noszenia nie zsuwają się i nie trzeba ich co chwilę poprawiać. Można je także odpowiednio formować na głowie (na co są dość podatne) i tym samym ustawić sobie pożądaną "moc" skrętu.

   Gdzie można je kupić i ile kosztują?
   Wałki Lolly Curves można kupić w sklepie internetowym firmy Donegal, o TUTAJ. Jedna paczka kosztuje niecałe 26 zł, ale tak jak już pisałam wyżej- moim włosom potrzebne są co najmniej 2. 

I jak Wam się podobają te wałki?
Wam również przypominają trochę kolorowe cukierki? 

   
           

Podobne Posty

0 komentarze:

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!