Shiny Box lipiec 2015- krótkie recenzje produktów

8/09/2015 Ania T.

   Lipcowy Shiny Box  powstał we współpracy z serwisem Twoja Suknia, tamatyką nawiązywał do sezonu ślubnego (bo lipiec to idealny termin na weselicho!). Czy pudełko okazało się idealnym rozwiązaniem dla przyszłej panny młodej?

1. Krem hialuronowy NOREL
    To tylko miniatura, a mimo to bardzo cieszę się z jej obecności w tym boxie. Serum z kwasem hialuronowym tej firmy to był mój absolutny hit, niestety, delikatne, szklane opakowanie nie przeżyło zderzenia z umywalką :( Krem również ma lekką konsystencję, szybko się wchłania i ma przyjemny, lekko mydlany zapach. Za krótko go używam, żeby stwierdzić czy dobrze nawilża, ale zapowiada się naprawdę ciekawie. Wiem, że na pewno będzie jednym z kandydatów do zakupu podczas tegorocznych targów Beauty Forum. Szczególnie, że cena nie jest odstraszająca- pełnowymiarowy produkt kosztuje bowiem 49 zł.

2. Pasta cukrowa do depilacji Sweet Skin COSMODERMA (produkt pełnowymiarowy)
   O depilacji pastą cukrową usłyszałam zanim jeszcze zaczęłam prowadzić bloga, od dawna mnie ciekawiła. Czytałam, że jest dużo delikatniejsza od depilacji depilatorem czy woskiem, a ból podczas zabiegu jest mniejszy. Oprócz tego uważam, że to produkt, który na pewno przyda się pannie młodej (w końcu każda kobieta w dniu ślubu chciałaby być idealnie gładka, niczym pupka niemowlaka). Instrukcja użycia jest prosta, ale w praktyce to wcale nie jest takie kolorowe...zabierałam się do niej kilka razy i każda z tych prób zakończyła się fiaskiem. Widać w tej temperaturze (plus milion stopni w cieniu) nie jest możliwe doprowadzenie pasty do odpowiedniej konsystencji: powinna mieć formułę podobną do plasteliny, tymczasem u mnie zawsze tworzyła zbitą, ciągnącą się masę, która nie nadawała się do użycia. Będzie mi potrzebne jeszcze sporo praktyki zanim się nauczę :D Być może efekt będzie tego wart, ale na chwilę obecną ciężko mi to ocenić.

3. Krem do opalania ETRE BELLE
   Latem ochrona przes słońcem to podstawa! Nie tylko w dniu ślubu ;) Filtrów nigdy za wiele, a SPF 30 zapewnia skuteczną ochronę przed szkodliwym promienowaniem. Krem od Etre Belle ma tłustawą formułę, jadnak bardzo szybko się wchłania, nie pozstawiając na skórze denerwującego filtra. Nie miałam okazji jeszcze się wylegiwać na słoneczku, więc nie wiem czy chroni przed oparzeniami, ale na pewno się u mnie nie zmarnuje. Szkoda tylko, że jest taki drogi...105 zł za krem do opalania to dużo, szczególnie, że na rynku jest mnóstwo filtrów różnego rodzaju w bardziej przystępnych cenach.

4. Dezodorant w sprayu DOVE (produkt pełnowymiarowy)

   Jeśli mam wybrać antyperspirant, to ZAWSZE sięgam po ten w sztyfcie lub w kulce. Spraye nigdy nie chroniły mnie wystarczająco i nie inaczej było tym razem. Po użyciu dezodorantu pocę się dwa razy szybciej niż w przypadku kulki czy sztyftu, dlatego dla mnie ten produkt jest nietrafiony. Jedyne co w nim polubiłam to przyjemny zapach, który spodobał się także mojej drugiej połówce. Wiem natomiast, że się nie zmarnuje- pakuje go ze sobą do torebki i zawsze się psikam przed rozpoczęciem pracy. Daje mi to uczucie świeżości po godzinie spędzonej w komunikacji miejskiej.

5. Krem odżywczy do stóp SHEFOOT (produkt pełnowymiarowy)
   Lato to czas, kiedy o swoje stopy powinniśmy dbać w sposób szczególny. Prezentujemy je światu w klapkach i sandałkach, a nie ma nic gorszego niż stwardniałe, brzydkie pięty w eleganckich butach. Panny młode również powinny o tym pamiętać, szczególnie, że często wybierają latem fasony bucików ślubnych z odkrytymi palcami. Shefoot zadba o nasze stopy idealnie- to lekki, ładnie pachnący produkt, który szybko się wchłania, a regularnie używany (oczywiście razem z pumeksem i peelingiem) zapewnia naszym stopom odpowiednie nawilżenie i gładkość. Do tego ma w składzie dobre składniki, takie jak masło shea czy olej arganowy, a jego cena nie odstrasza. Kupicie go w drogeriach za 19,90 zł.

6. Peeling do ciała FARMONA
   Już nie raz zachwalałam na blogu te mleństwa. Forma travel size jest idealna do wzięcia w podróż, można ją z łatwością spakować do torebki i wziąć na wakacje. Scrub ma niewielkie, ale mocne drobinki, które świetnie zdzierają martwy naskórek. Nie rozpuszczają się w kontakcie z wodą i przyjemnie masują skórę. Zaraz po użyciu jest miękka i gładka. W boxie można było trafić na jeden z 3 wariantów: kiwi i karambolę, wiśnię i porzeczkę oraz gruszkę z żurawiną. Ja dostałam tę ostanią, co bardzo mnie cieszy, bo tego zapachu jeszcze nie miałam okazji wypróbować. Podczas kąpieli miło rozpieszcza zmysły i pachnie bardzo intensywnie. Bardzo go lubię! Kupicie go za 5 zł, ale jeśli wolicie większe wersje, to one również są dostępne, a kwota, jaką przyjdzie Wam za nie zapłacić także nie jest z kosmosu :)

   Oprócz powyższych kosmetyków w Shiny Boxie był także sztyft ochronny do stóp Silcatil, on jednak zupełnie się u mnie nie sprawdził w te upały, więc uznałam, ze nie warto go obszerniej opisywać.

Czy warto kupić to pudełko?
   W lipcowym boxie było sporo produktów, aż 7 (w tym 4 pełnowymiarowe), co rzadko się zdarza. Tym razem tematyka była idealnie dopasowana- pannie młodej na pewno przydałby się każdy z tych kosmetyków. Ja najbardziej jestem zadowolona z kremu Norel i peelingu Farmony. Nad pastą cukrową na pewno jeszcze popracuję, ale może najpierw poczekam aż miną te upały z piekła rodem :D Ogólnie oceniam tego boxa bardzo pozytywnie i mam nadzieję, że sierpniowe pudełko równie miło mnie zaskoczy!

A Wam któy produkt z tego boxa najbardziej się spodobał?


           

Podobne Posty

0 komentarze:

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!