Moja urodzinowa wishlista :)

8/18/2015 Ania T.

   Urodziny mam 8 września...to jeszcze całkiem sporo czasu, ale ja już dobrze wiem, jakie są moje wymarzone prezenty :D Chciałabym Wam dzisiaj pokazać o czym śnię po nocach, i chociaż zdaję sobie sprawę z tego, że połowy z tych rzeczy nigdy nie zobaczę na oczy (no chyba, że na półce w sklepie), to przecież pomarzyć zawsze mogę. A może moja wishlista stanie się inspiracją dla Was? Nie macie pomysłu na prezent dla dziewczyny/żony/mamy/cioci/babci? Zobaczcie, może coś Wam wpadnie w oko ;)

Część I- marzenia "niekosmetyczne"

 1. Świeca Goose Creek: Jestem ogromną fanką świec, ale marki Goose Creek jeszcze nie miałam okazji testować. Członkowie mojej ulubionej "świecowej" grupy na Facabooku bardzo sobie je chwalą, porównują je ze słynnymi Yankee Candle i twierdzą, że zapachy są niesamowite. Sama nie wiem, na który się zdecydować, ale prędzej czy później na pewno sobie jakiś sprawię. No chyba, że ktoś ma ochotę zrobić mi urodzinową niespodziankę :D
 2. Klasyczne, wysokie, czerwone Conversy: Tutaj chyba nie muszę wiele pisać. Conversy to klasyka gatunku, miałam w swojej szafie kilka par i są to buty prawie nie do zdarcia, a już na pewno nie do zastąpienia. Teraz zamarzyły mi się czerwone. Ale spokojnie, spełnianiem tego marzenia w tym roku zajmuje się moja druga połówka :D
 3. Remont pokoju: Planuję skromny remont, priorytetem jest oczywiście malowanie ścian (mam w pokoju obrzydliwą, jaskrawą zieleń, której wręcz nie znoszę). Zdecydowałam się na pastelowy wrzos, drugą opcją jest delikatny róż. Chciałabym również zrobić małe przemeblowanie, kupić nowy dywan i parę drobiazgów...fajnie byłoby sobie sprawić taki prezent :)
 4. Duże świece Yankee Candle: Tych świec mogłabym kupić nawet i tysiąc. Ale najbardziej pragnę zapachów takich jak: Serengeti Sunset, Kilimanjaro Stars, Meadow Showers, Juicy Watermelon, Egyptian Musk, Golden Sands, Plumeria, Granny Smith, Oceanside, Coconut Bay...o matko, no to się zapędziłam. W każdym razie jakby znalazł się ktoś taki, kto w ostatnim czasie obrobił fabrykę świec Yankee i chciałby się podzielić łupem, to wiecie gdzie mnie szukać! :D

Część II- marzenia "kosmetyczne"
   W tej kategorii znalazło się zdecydowanie więcej produktów, co chyba jednak nie powinno nikogo dziwić, patrząc na profil tego bloga :D Nie są to jednak rzeczy przypadkowe, które wpadły mi do głowy i są chwilowym kaprysem. O ich zakupie myślę już od dłuższego czasu i każda  z nich na pewno znajdzie u mnie zastosowanie.
   1. Maseczka Glam Glow: Nie mogła się NIE znaleźć na tej liście. Nie uwierzę w jej cudowne działanie, dopóki sama jej nie wypróbuję na swojej skórze. Dlatego bardzo chętnie ją przygarnę w postaci urodzinowego podarunku.
 2. Szminka M.A.C Red: Szminki M.A.C uzależniają! I to nie jest żart! U mnie zaczęło się od Heroiny, a teraz mam już 3...i myślę nad kolejną. Wybór padł na klasyczną, piękną czerwień z lekko połyskującym wykończeniem. Oczywiście koniecznie z pasującą pod kolor konturówką w zestawie! Ostatnio byłam o krok od zakupu, niestety, w moim salonie była już wyprzedana. Portfel co prawda uratowałam, ale smuteczek był ogromny :(
 3. Zestaw do hybryd: Hybrydowe lakiery odkryłam stosunkowo niedawno, ale bardzo mi się spodobały. Zdobyły moje serducho trwałością, pięknym połyskiem i szybkością aplikacji. Chciałabym sobie sprawić swój własny zestaw do hybryd, żebym mogła sama je sobie nakładać. Uwielbiam moją manikiurzystkę, ale jednak domowa "aplikacja" hybryd wydaje się dużo tańszym rozwiązaniem. Swoją drogą, polecacie jakieś konkretne firmy lub gotowe zestawy, które warto kupić?
 4. Foreo Luna Mini: Tego sonicznego maleństwa do oczyszczania twarzy chyba nie muszę nikomu przedstawiać. Od kiedy ujrzałam Lunki na blogach, wiedziałam, że kiedyś MUSZĘ, po prostu MUSZĘ mieć własną. Jej cena odstrasza mnie skutecznie, ale podobno cudowne działanie wynagradza wszystkie koszty. Może w dniu urodzin znajdę na ulicy walizkę pieniędzy podpisaną "dla Nuneczki", albo wygram w jakiejś loterii...wtedy kupię Foreo Luny nie tylko dla siebie, ale i dla całej rodziny! I wszystkich znajomych, a co! Kto bogatemu zabroni! :D
 5. Perfumy Alien Thierry Mugler: Ten zapach się kocha, albo się go nienawidzi. Ja należę do tej pierwszej kategorii, bo przepadłam już po pierwszym jego powąchaniu. Ta miłość trwa już od blisko 2 lat, a ja nadal nie dorobiłam się własnego flakonu. Na razie perfumy pozostają tylko w sferze marzeń, bo zawsze znajdą się jakieś ważniejsze wydatki...może kiedyś wreszcie uda mi się przytulić swojego prywatnego Alienka, bo jednak jego zamienniki to nie to samo...
 6. Komplet pędzli Zoeva: Waham się pomiędzy Bamboo Luxury Set vol.2, a Rose Golden  Luxury Set. Ale ze względu na to, że pędzle w nich są prawie takie same (zależy mi głównie na tych do konturowania, podkładu i pudru), a w tym pierwszym zamiast etui jest tuba (którą również bym chciała i gdyby nie była w zestawie, to pewnie kupiłabym ją oddzielnie), to pewnie zdecyduję się na zestaw numer jeden. To będzie mój prezent urodzinowy dla samej siebie! :)
 7. Serum z 3% kwasem hialuronowym Norel: Miałam to serum. Kochałam je miłością absolutną. Niestety, po miesiącu użytkowania (po którym moja skóra była jak pupka niemowlaka), kosmetyk umarł śmiercią tragiczną. Nie przeżył bliskigo spotkania z umywalką. Wypłakałam za nim morze łez (to był pierwszy raz, kiedy zdarzyło mi się płakać nad rozbitym opakowaniem produktu kosmetycznego), ale teraz wiem, że jeśli w tym roku dotrę na targi kosmetyczne Beauty Forum, to pierwsze kroku skieruję właśnie na stoisko Norel i zakupię ze 2 butelki tego cudownego specyfiku, żeby mieć go na zapas. Polecam każdemu. I to z ręką na sercu, bo to kosmetyk wart każdej złotówki. 

Co najbardziej przyciągnęło Waszą uwagę?
A może sami chcielibyście dostać na urodziny podobne prezenty?


           

Podobne Posty

0 komentarze:

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!