Azjatycki krem BB Gold Skin 79

8/05/2015 Ania T.

   Kremy BB ciekawiły mnie już od dawna, najpierw skusiłam się na ich polskie "podróby" (bo do oryginałów nie można ich porównać nawet w najmniejszym stopniu, ale o tym za chwilę), ale nie byłam z nich zbyt zadowolona. Na jakiś czas zapomniałam o tych wynalazkach, ale jak tylko marka Skin 79 weszła do naszego kraju, od razu znów zapragnęłam własnego BB. Tym razem wiedziałam, że musi to być oryginalny, azjatycki krem, bo po tym jak bardzo byłam rozczarowana "odpowiednikami", nie chciałam kolejnego bubla w kosmetycze. Po wszystkich zachwytach, ochach i achach, jakie czytałam na temat azjatyckich cudaków, miały bardzo wysoko postawioną poprzeczkę. Czy wybielający krem poradził sobie z moją wymagającą cerą?

OPAKOWANIE
   Dawno nie miałam produktu, którego opakowanie tak bardzo by mnie zachwycało. Złoty, plastikowy słoiczek (?) z wygodnym aplikatorem jest szalenie fotogeniczny i uroczo wygląda na półce. Cylindryczny kształt i nietypowa pompka zdecydowanie wyróżniają się wśród innych kosmetyków tego typu (ja jeszcze nigdy nie spotkałam opakowania fluidu w takiej formie). Nie mogę się na nie napatrzeć :)

SKŁAD
      Silikony na samym początku są niepokojące, ale dzięki nim krem ma świetne właściwości wygładzające. Pocieszeniem na pewno jest zawartość naturalnych ekstraktów (z kawioru, alg itp.)  i olejów takich jak arganowy czy ze słodkich migdałów. Z kolei kolagen dba o odpowiednie napięcie i jędrność skóry. 

ZAPACH/KONSYSTENCJA
   Krem pachnie delikatnie, bez sztucznych "podkładowo-kredowych" nut, które można wyczuć w niektórych drogeryjnych wynalazkach.
  Ma lekką konsystencję, przypomnia szybko wchłaniający się balsam. Ale chyba jego największą zaletą jest KOLOR. Bardzo jasny, w mocnym świetle przypomina momentami biel- idealny do karnacji "córek młynarza". Nic dziwnego, że Azjatki, słynące z mlecznobiałej skóry, są w nim zakochane. Większość Polek niestety ma ogromny problem z doborem koloru podkładu, bo wszystkie są albo za ciemne, albo zbyt pomarańczowe, dlatego krem BB będzie dla nich idealnym rozwiązaniem! 

DZIAŁANIE
   Jednym z głównych zadań kremu jest wybielanie cery. Patrząc na jego kremowo-beżowy kolor, z lekkimi różowymi odcieniami, chyba nie macie wątpliwości, że świetnie sobie radzi z tym zadaniem? Jeśli macie problem z pomarańczową maską po aplikacji podkładu, musicie przestawić się na azjatyckie BB. Nie ma w nim ani krzty pomarańczowych tonów ;)
   Oprócz tego kosmetyk idealnie wyrównuje koloryt skóry, zakrywa zaczerwienione naczynka, sprawiając, że skóra staje się jednolita. Ja jednak zawsze muszę "gruntować" go pudrem, jeśli nie połączę go z produktem o bardziej neutralnym odcieniu, mam wrażenie jakby moja cera była ziemista. Wystarczy parę pociągnięć pędzla i odrobina pudru w kolorze skóry, żeby uzyskać bardzo naturalnie i delikatnie wyglądający makijaż.
   Kremu trzeba używać z umiarem, wystarczy naprawdę niewielka ilość. Dlaczego? Wspominałam już o jego jasnej barwie...zbyt gruba warstwa produktu nałożona na buzię daje efekt bardzo jasnej maski, a przecież każda kobieta chce, aby jej make-up był jak najbardziej naturalny!
   Ja nakładam zazwyczaj jedną warstwę, która w zupełności mi wystarczy. Taka ilość kosmetyku szybko zastyga na skórze (czasem mam wrażenie jakby w nią "wsiąkał", ale może o tylko kwestia konsystencji), idealnie się z nią stapia i zakrywa drobne niedoskonałości. Dla większego krycia i zamaskowania mocno czerwonych, dużych pryszczy polecam jednak korektor. Nie zauważyłam żeby podkreślał suche skórki, a co najważniejsze- nie przesusza cery. Dodatkowo zawiera wysoki filtr (SPF 30), chroniący nas przed szkodliwym promieniowaniem UV.
   Naszych "polskich" BB nie ma co porównywać do azjatyckich oryginałów- nie tylko mają pomarańczowe i niedopasowane do polskiej cery odcienie, ale także mają zerowe krycie, a czasem nawet wysuszają. Równie dobrze możemy polać się wodą, efekt taki sam, a nie będziemy musieli wydać na nią tyle pieniędzy :D Dlatego zapomnijcie o tych wszystkich drogeryjnych wynalazkach, bo marketowe kremy nie dosrastają azjatyckim do pięt ;) 
   Czy ma jakieś wady? Jak każdy produkt, nawet BB nie jest doskonały. Dla mnie największym minusem jest zapychanie. Moja skóra niezbyt dobrze toleruje częste traktowanie silikonami w dużej ilości. Próbowałam nim zastąpić cięższy podkład M.A.C, ponieważ czytałam, że BB-iki są idealne na lato, jednak nie mogę używać go codziennie. Przy regularnym stosowaniu pojawiają się u mnie drobni, nieproszeni "goście". Ale i tak uważam, że w gorące dni sprawuje się lepiej od obciążających skórę fluidów. 
   Kolejna rzecz, która mi się w nim nie podoba, to fakt, że nie matowi cery. Wiem, wersja GOLD nie jest przeznaczona typowo do cery mieszanej (posiadaczką takowej poleca się krem BB Green), dlatego zawsze muszę dodatkowo zmatowić ją pudrem. 

CENA/DOSTĘPNOŚĆ
   W cenie regularnej możecie kupić ten produkt za 120 zł. W promocji kosztuje ok. 100 zł...a ja kupiłam go za 89 zł :D Jak mi się to udało? Jakiś czas temu był dołączony do boxa Inspired By, oprócz niego w pudełku znalazłam jeszcze 7 innych produktów, więc uważam, że to była dobra inwestycja :) 
   A gdzie można dostać to cudo? Oficjalnych sklepów szukajcie tutaj. Uważajcie na tanie podróbki na Allegro i innych aukcjach internetowych! Uwierzcie mi, oryginalny BB jest warty pieniędzy jakie przyjdzie Wam za niego zapłacić. Nie ma co oszczędzać i kupować produktu z niesprawdzonego źródła! Jeśli nie wiecie czy ten krem się u Was sprawdzi, zawsze możecie kupić próbki (kosztują 2,50) i się przekonać, zanim kupicie pełnowymiarowe opakowanie. Pamiętajcie także, że krem występuje w kilku różnych wersjach przeznaczonych do innych typów cery, GOLD to tylko jedna z opcji :)

Znacie azjatyckie kremy BB? 

           

Podobne Posty

0 komentarze:

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!