Oryginalny Beauty Blender- warto czy nie warto?

7/18/2015 Ania T.

Pamiętam jak jakiś czas temu powtarzałam, że musiałabym upaść na głowę, żeby kupić oryginalnego Beauty Blendera. Płacić tyle pieniędzy (ok. 80 zł w cenie regularnej) za kawałek gąbki? Szczególnie, że marna ze mnie makijażystka (natomiast ten produkt kojarzy mi się bardziej z profesjonalistami), a wszelkie make-upowe eksperymenty wykonuję tylko i wyłącznie na sobie (i nie zawsze dobrze się to kończy). No ale przydarzyła się promocja i mogłam nabyć BB taniej. I wiecie co? Skusiłam się. Tak wiem, słaba jestem. Ale cóż poradzę? Największym dylematem był dla mnie...wybór koloru :D Po długich przemyśleniach w końcu zdecydowałam się na klasyczny róż. Uwierzcie, że gąbeczka miała BARDZO wysoko postawioną poprzeczkę, gdyby się nie sprawdziła, na pewno byłabym zrażona do marki i nawet jakby wypuścili jakąś super nowość na rynek, to nigdy bym jej nie kupiła.

    Zacznijmy od początku. Czym w ogóle jest Beauty Blender? To gąbeczka do nakładania makijażu. Ale nie taka zwykła gąbeczka: nie zawiera w sobie lateksu (jak większość tanich gąbeczek, które można kupić w każdej dorgerii, a na który wiele osób ma uczulenie i czasem nie ma nawet o tym pojęcia) i jest wykonana ze specjalnego, opatentowanego tworzywa. Kształt jajeczka pozwala na precyzyjną aplikację produktu, nawet w kiepsko dostępne miejsca. Oprócz tego zdecydowanie przyspiesza makijaż i gwarantuje, że będzie on nieskazitelny i bez smug. Oczywiście pamiętajcie, że piszę tutaj o oryginalnej gąbeczce, a nie podróbkach (o jednej z nich pisałam TUTAJ).

Czym oryginał różni się od innych gąbeczek dostępnych na rynku?
   Przede wszsytkim teksturą-pory w Beauty Blenderze są widoczne, ale nie wyglądają tak, jakby ktoś nakłuwał gąbkę igłą, są jednakowej wielkości, lekko poszarpane na brzegach. Sama gąbeczka jest niezwykle miękka i aksamitna w dotyku, a do tego bardzo plastyczna. Łatwo ją przycisnąć, a po wszystkim błyskawicznie wraca do swojego pierwotnego kształtu. Podróbki, które testowałam do tej pory, były bardziej oporne, przez co ich stosowanie nie było takie przyjemne. Jej powierzchnia delikatnie muska twarz, dotknięcia są praktycznie nieodczuwalne, czego nie mogłam powiedzieć o podróbkach. Co do aplikacji produktów kolorowych- tutaj nie widzę spektakularnych różnic.



Aplikacja kosmetyków
   Przed nałożeniem jakiegokolwiek produktu gąbeczkę należy zmoczyć i odcisnąć nadmiar wody. W tym czasie wybrany przez nas kosmetyk w niewielkiej ilości (wystarczą 2 naciśnięcia pompki w przypadku podkładu) wyciskamy na dłoń (lub inną powierzchnię). Następnie gąbeczką nabieramy produkt i "stemplujemy" nią twarz, aż cały kosmetyk zostanie po niej rozprowadzony. Po wszytkim Beauty Blender myjemy i pozostawiamy do wysuszenia.

O co tyle krzyku?
   BB to produkt już niemal legendarny. Każda dziewczyna, która na co dzień się maluje, marzy o tym, żeby mieć go w swojej kosmetyczce. Jednak cena skutecznie odstrasza. Jest jednak parę argumentów, które przemawiają ZA kupnem tego make-upowego pomocnika. Po pierwsze zdecydowanie przyspiesza makijaż- dzięki temu, że równomiernie rozprowadza produkt po twarzy, nie musimy się męczyć z wycieraniem nadmiaru kosmetyku czy rozcieraniem podkładu. Mi codzienny makijaż zajmuje około 7-8 minut, wcześniej zajmował 10 (kiedy do aplikacji podkładu używałam własnych paluchów). Uwierzcie mi, te 2-3 minuty w momencie, kiedy człowiek spieszy się rano na autobus są bardzo cenne. Po drugie zapobiega warzeniu się produktów na twarzy. Nie wiem jaki jest jego sekret i dlaczego się tak dzieje, ale gdy nakładam podkład BB, ten praktycznie się nie warzy, co czasem mu się zdarzało gdy stosowałam do aplikacji palce. Po trzecie: nie zostawia smug. To sprawia, że nie muszę poprawiać makijażu od razu po jego zrobieniu, bo podkładu nie trzeba dodakowo wtapiać w cerę- Beauty Blender robi to za mnie. I wreszcie po czwarte: przedłuża trwałość makijażu. Nie jest to wielka różnica w stosunku do poprzedniego sposobu aplikacji, ale 1 czy 2h dłużej to zawsze coś :) Pudrowania noska w ciągu dnia i tak nie uniknę, takie już są uroki mieszanej cery :)

Ale są również minusy...
   Beauty Blender to produkt bardzo dobry. Ale ma swoje minusy. Pierwszym z nich jest to, że materiał, z którego jest zrobiony, pomimo tego, że jest bardzo sprężysty, jest także delikatny i podatny na uszkodzenia. Ja swój BB uszkodziłam juz pierwszego dnia- niechcący zachaczyłam o niego paznokciem i lekko się naderwał. Oprócz tego zauważyłam, że się odbarwia w trakcie "prania". Być może mydło, którym go myję jest zbyt mocne. Wiem, że do BB mozna dokupić specjalne mydełko SOLID, które jest przeznaczone tylko i wyłącznie do jego czyszczenia, ale jakoś ciężko mi wydać na nie drugie tyle co na gąbeczkę...chyba jednak kupię do niej jakiś delikatny szampon dla dzieci. No i w końcu CENA. Rozumiem, że to produkt innowacyjny i wart zakupu, który bardzo ułatwia makijaż, a przy tym jest wygodny w użyciu. Ale litości! To nadal jest 80 zł za kawałek gąbki...Musimy także pamiętać, że sama gąbeczka nie zagwarantuje nam makijażu w HD, jak to obiecuje producent. Bez dobrej jakości produktów, które spełniają nasze oczekiwania i są przystosowane do naszej cery, żadna, nawet najdroższa gąbka do makijażu, nie uczyni z Nas gwiazdy prosto z sfotoszopowanej okładki kolorowego magazynu dla pań :)

Czy warto go kupić?
   Decyzję pozostawiam WAM. Samemu się trzeba przekonać czy jest to produkt dla Was. Ja kupiłam i nie żałuję, jednak cena skutecznie mnie odstrasza, szczególnie, że gąbeczkę trzeba co jakiś czas wymieniać. Na pewno nie warto po niego sięgać jeśli malujecie się tylko od czasu do czasu, a podkład to dla Was obce słowo. Ale jeśli lubicie make-up i zależy Wam na produkcie wysokiej jakości, wtedy nie powinniście być rozczarowani.

A Wy macie już Beauty Blender w swojej kosmetyczce?

           

Podobne Posty

0 komentarze:

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!