Shiny Box kwiecień 2015- krótkie recenzje produktów

5/29/2015 Ania T.

   Zawartość kwietniowego Boxa możecie poznać TUTAJ. Dzisiaj chciałabym Wam napisać trochę więcej na temat kosmetyków, które znalazłam w środku. Które z nich okazały się hitami, a które to kity? Przekonajcie się :)

   1. Kamuflaż Perfect Skin GLAZEL VISAGE
   Kiedy zobaczyłam, że w pudełku znalazł się kamuflaż, bardzo się cieszyłam...do czasu. Produkt jest nie tylko za ciemny, ale dodatkowo w niezbyt atrakcyjnym, beżowo-różowo-brzoskwiniwym odcieniu. Szczerze mówiąc, niewiele Wam mogę na temat tego produktu napisać, ponieważ nie odważyłam się go użyć. Nie wyszłabym na ulicę z takimi ciemnymi plamami na twarzy ;)

Czy warto kupić ten produkt?
Nie wiem, dla mnie jest zdecydowanie za ciemny, więc nawet go nie wypróbowałam.

   2. Cień do powiek GLAZEL VISAGE
   Cień początkowo zupełnie mnie nie ucieszył, bo do tej pory w ogóle nie używałam tego typu kosmetyków. Postanowiłam się jednak przełamać i w końcu nauczyć ciężkiej sztuki, jaką jest makijaż oczu. Ten sypki cień jest zamknięty w uroczym, małym pudełeczku z wygodnym siteczkiem, które pozwala na odpowiednie dozowanie produktu. Trochę się osypuje w trakcie aplikacji, jednak po nałożeniu na powiekę, bardzo dobrze się jej trzyma. Ma miedziano-złoty kolor i całe mnóstwo drobinek. Dla mnie jest ich aż ZA dużo, ale do rozświetlenia kącików, bądź jako produkt wykańczajacy makijaż sprawdza się idealnie. Może skuszę się na inne odcienie. Ale mam nadzieję, że nie wszystkie są aż tak błyszczące.


 Czy warto kupić ten produkt?
 Jeśli lubicie malować oczy, to kolejny cień na pewno Wam nie zaszkodzi :)

   3. Tonik do twarzy THEO MARVEE
   Zupełnie nie rozumiem czemu w tym pudełku znalazła się tak duża ilość błyszczących, brokatowych produktów. Ten tonik również jest napakowany drobinkami, podobnie jak pokazywany wyżej cień. Nie lubię nakładać na twarz jakichkolwiek rozświetlających produktów- przy mojej mieszanej cerze jest to nawet niewskazane, dlatego też do tego kosmetyku podeszłam z dużą rezerwą. Całe szczęście, efekt rozświetlenia po aplikacji toniku jest tylko chwilowy, a drobinki na skórze są praktycznie niewidoczne. Ma dosyć gęstą konsystencję, ciężko się go aplikuje, a dodatkowo zostawia po sobie dziwną, lekko lepką warstwę. Już kiedyś miałam okazję testować żelowy tonik i niezbyt przypadł mi do gustu, podobnie jest w tym przypadku. Pomimo, że kosmetyk dobrze oczyszcza i ma bardzo przyjemny zapach, to jednak nie zaliczyłabym go do swoich ulubieńców.

 Czy warto kupić ten produkt?
 Jak dla mnie nie. Nie lubię żelowej konsystencji w tonikach. 

   4. Żel myjący do twarzy BIOLAVEN
   Biolaven to marka, która została wyprodukowana przez firmę Sylveco. Tak się składa, że uwielbiam ich kosmetyki, dlatego też z wielką ciekawością sięgnęłam po produkt z nowej linii, zawierający w sobie olejek lawendowy i olej z pestek winogron. Żel jest zamknięty w wygodnym opakowaniu z pompką. Ma typową dla żeli, nie za gęstą, ale też nie za rzadką, konsystencję i bezproblemowo rozprowadza się po twarzy. Podczas pocierania, pieni się, pomimo, że nie zawiera mocnych substancji spieniajacych (SLS-ów). Ma krótki skład (a w nim m.in. pantenol czy kwas mlekowy), a dodatkowo przepięknie pachnie: świeżo wyciśniętym sokiem winogronowym. Oczyszcza delikatnie, ale bardzo dokładnie. Nadaje się nawet do zmywania "tapety" :) Nie zauważyłam podrażnień, nawet jeśli produkt dostał się w okolice oczu. Po jego użyciu skóra jest dobrze oczyszczona, odświeżona i gotowa do aplikacji kremu. To świetny, godny polecenia kosmetyk!

Czy warto kupić ten produkt?
Zdecydowanie TAK!

   5. Żel pod prysznic DOVE
   Nie ukrywam, że nie jest to produkt, którego oczekiwałam w tym boxie. Jest ogólnodostępny, niezbyt drogi i znam go bardzo dobrze (a przecież ideą pudełek jest testowanie NOWYCH, nieznanych produktów). Jednak nie mam co narzekać na jego działanie. Wiadomo, jak każdy drogeryjny produkt, składem nie powala, ale za to ładnie pachnie i świetnie się pieni, zmywając przy tym wszystkie zanieczyszczenia. Pozostawia skórę oczyszczoną i miękką, a co najważniejsze- nie wysusza. Jednym słowem- żelowy zwyklak :)

Czy warto kupić ten produkt?
Jeśli nie oczekujecie fajerwerków po żelu pod prysznic i nie lubicie przepłacać (lub biegać po niszowych drogeriach w poszukiwaniu konkretnej marki), to ten produkt jest wart zakupu :) 


   Jak widzicie, jedynie 2 z 5 produktów uznałam za hity. Jeden z nich jest "pomiędzy", natomiast 2 pozostałe...szkoda gadać. Mimo to, cieszę się, że miałam okazję je przetestować, bo przynajmniej wiem co następnym razem z czystym sercem mogę wkładać do koszyka, a czego lepiej unikać :)

A jak Wam się podobają kosmetyki z kietniowego Boxa?

           

Podobne Posty

0 komentarze:

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!