Grand Bazaar Yankee Candle: Frankincense, Oud Oasis i Moroccan Argan Oil

2/21/2015 Ania T.


   Zanim przejdę do właściwej notki, chciałabym Was poinformować, że przez jakiś czas będę rzadziej gościła na blogu. W ostatnim czasie w moim życiu się trochę pozmieniało, zaczęłam nową pracę, do tego nadal studiuję i jestem w trakcie pisania magisterki, dlatego czas na blogowanie skurczył mi się diametralnie. Cały czas staram się przeglądać blogi, które lubię, czytam wszystkie komentarze pod notkami, niestety nie mam kiedy na nie odpisywać, za co serdecznie Was przepraszam :( Jeśli chcecie być na bieżąco z tym, co się u mnie dzieje, to zapraszam Was na mój profil na Facebooku, a także na Instagram, gdzie staram się wrzucać różnego rodzaju informacje i fotki z większą częstotliwością niż notki na blogu :) To by było na tyle, jeśli chodzi o "prywatę" :)

   Kolekcja Grand Bazaar jest nowością na polskim rynku. Te 3 zapachy pojawiły się w naszym kraju w styczniu, zaraz po kolekcji Q1 (więcej  na jej temat przeczytacie TU). Ta limitowana edycja mocno inspiruje się Orientem, nawiązuje do niego nie tylko nazwą (Grand Bazaar to jedno z największych i najstarszych krytych targowisk w Istanbule), ale także kompozycjami zapachowymi, które są mocne, wyraziste, tajemnicze i egzotyczne.

    W skład Grand Bazaar wchodzą 3 zapachy: Frankincense, Moroccan Argan Oil oraz Oud Oasis. Który z nich spodobał mi się najbardziej?

FRANKINCENSE

   Co pisze o nim producent?
   "Frankincense – szlachetna żywica, pożądana ze względu na swą delikatną słodycz, pieprzową pikantność i balsamiczny,drzewny podtekst."


   Co myślę ja?
   Już wąchany na sucho miał moc! Z całej kolekcji to właśnie ten zapach jest najintensywniejszy. Ja wyczuwam w nim mieszankę żywicy ze startą skórką pomarańczy. Oprócz tego ma w sobie także charakterystyczną, "kadzidłową" nutę ("incense" po angielsku oznacza kadzidło). Nie jest to wosk, który spodoba się każdemu. Ze względu na swoją moc może powodować bóle głowy, no i niestety, jest dosyć duszący. Raczej nie polecam go do małych pomieszczeń, ja w swoim niewielkim pokoju musiałam zgasić go po kilku minutach, bo zapach nieco mnie przytłoczył. Lubię palić kadzidełka, jednak ten aromat ma w sobie coś takiego, co nie do końca mnie przekonuje. Nie zapałałam do niego głębszym uczuciem ;) 


OUD OASIS

   Co pisze o nim producent?
   "Pozwalający uspokoić nastrój Oud Oasis to bogaty i uwodzicielski aromat kadzidła odzwierciedlony kolorystycznie stonowanym odcieniem żółci."

   Co myślę ja? 
   Wielkim nieporozumieniem byłoby, gdyby zapach nazwany na cześć drewna agarowego (zwanego także aloesowym), z żywicy którego produkuje się wysokiej jakości kadzidła, a także jest cennym surowcem w perfumiarstwie, nie miał w sobie choć trochę "kadzidlanej" nuty. I rzeczywiście, kadzidło jest w nim wyczuwalne, ale moim zdaniem nie tak intensywnie jak we Frankincense. Ten wosk to ciepła, słodka i otulająca mieszanka, czasami wydawało mi się jakby przewijała się w nim odrobina karmelu. Z pewnością spodoba się osobom, które lubują się w ciężkich perfumach. Po zapaleniu jest intensywny, ale nie tak duszący jak pozostałe zapachy z tej kolekcji. Całkiem przyjemny zapach, jednak dużej świecy z tego nie będzie :D

MOROCCAN ARGAN OIL

   Co pisze o nim producent?
   "Moroccan Oil zestawia nuty paczuli i drzewa sandałowego z egzotycznym aromatem ekskluzywnego olejku organowego. Wyjątkowy efekt tego połączenia jest jeszcze podkreślony głębokim odcieniem czerwieni świecy."

   Co myślę ja?
   Każdy, kto miał kiedykolwiek okazję wąchać naturalny olej arganowy wie, że niestety, nie pachnie on jakoś rewelacyjnie. Ten, który jest przeznaczony do spożycia ma lekką, orzechową nutę, natomiast kosmetyczny, po odpowiedniej obróbce, traci ten zapach i pachnie jak każdy inny olej. Dlatego też zastanawiałam się jak Yankee Candle z tego wybrnie, wszak wąchanie świecy, która śmierdzi olejem na pewno nie byłoby zbyt ciekawym przeżyciem :D Całe szczęście ten wosk w niczym nie przypomina aromatu kosmetycznego olejku arganowego. Ma w sobie dużo słodkich, otulających i orientalnych nut. Paczula jest wyczuwalna, jednak nie tak mocno jak chociażby w innym wosku tej firmy- Witches Brew (w którym to mamy praktycznie 100% paczuli). Po rozpaleniu jest równie intensywny, co pozostałe woski z tej limitowanki. Ze wszystkich 3 propozycji z kolekcji Grand Bazaar, Moroccan Argan Oil najbardziej przypadł mi do gustu, ale ostatnio sięgam po lżejsze i mniej duszące zapachy, dlatego olejek arganowy od Yankee również nie zagości u mnie na dłużej.

   Jak na razie Yankee Candle nie powaliło mnie nowymi kolekcjami. Q1 była poprawna, Grand Bazaar jest mocno orientalna, ale niestety, zbyt dusząca jak dla mnie. Jedynie w kolekcji Walentynkowej znalazłam ulubieńca, który zagościł u mnie w postaci dużej świecy (pewnie przeczytacie o nim niedługo). Zobaczymy czy aromaty zaplanowane na kolejne miesiące bardziej przypadną mi do gustu.

   Jeśli jednak macie ochotę wypróbować kolekcję Grand Bazaar we własnym kominku, to możecie ją kupić w Homedelight.


Ja tymczasem zapraszam Was na Facebookowy KONKURS, w którym do wygrania są woski z kolekcji Q1 i Grand Bazaar od Yankee Candle. 
Więcej szczegółów pod TYM LINKIEM :)





           

Podobne Posty

29 komentarzy:

  1. ale mi zapachniało :) pięknie opisujesz zapachy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :D Chociaż do speców z blogów perfumiarskich bardzo mi daleko :D

      Usuń
  2. byłam dziś na stoisku YC, wąchałam Oud Oasis między innymi. Skojarzył mi się z solonym karmelem, sprzedawczyni powiedziała że mam racje:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, akurat zapachu Salted Caramel od YC nie cierpię, po zapaleniu Oud nie jest do niego podobny i całe szczęscie :D Karmelowa nuta w nim jest łagodniejsza i przyjemniejsza :)

      Usuń
    2. FRANKINCENSE kupiłam i Oud też. Tego pierwszego nei za bardzo polubiłam Oud musze w końcu zapalić.

      Usuń
  3. Jestem maniaczką Yankee, ale te zapachy zdecydowanie sobie odpuściłam i nie mam zamiaru nawet ich kupić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja odpuściłam tylko grejpfruta z kolekcji Walentynkowej, bo tego zapachu nie trawię :D

      Usuń
  4. A ja właśnie rozpaliłam jakiś wosk, którego próbkę dostałam do jednego z zamówień. Z dołączonej karteczki wynika, że o zapachu figi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzewam, że to Wild Fig z zeszłorocznej kolekcji Q3 :)

      Usuń
  5. Nie znam ich, ale z Twojego opisu wynika, że średnio by mi się spodobały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się spodziewałam czegoś innego...za to kolekcja na 3 kwartał zapowiada się baaaaardzo ciekawie!

      Usuń
  6. Uwielbiam woski Yankee, jednak mam wrażenie, że z tą kolekcją bym się nie polubiła. Już po samej nazwie kolekcji poczułam, że będą orientalne zapachy, które słyną z tego, że są cieżkie i duszące. Wolę lekkie zapachy, gdyż jestem bardzo podatna na bóle głowy, a takie intensywne zapachy tylko do tego prowadzą :( Jestem naprawdę ciekawa tych zapachów, szczególnie Frankincense, ale niestety taki rodzaj zapachów nie jest mi pisany. Jednak na pewno przy pierwszej okazji wypróbuję Argan Oil, bo od dawna się do niego zabieram. Najwyżej trafi do pokoju brata, który wprost uwielbia cięzkie zapachy i kadzidełka ;)

    indivv.blogspot.com (KLIK)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie ta kolekcja jest lepsza na jesień. To był błąd, że wypuścili ją w styczniu, kiedy na dworze była już w miarę fajna i mało mroźna pogoda :D Mnie te zapachy za bardzo przytłaczają...za to tegoroczne Q3 zapowiada się mega interesująco <3

      Usuń
  7. tylko pierwszy nie dla mnie
    ale chyba te 2 pozostałe by mi się spodobały

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo Frankincense jest dość specyficznym zapachem ;)

      Usuń
  8. chętnie powąchałabym :)
    mogłabym prosić o poklikanie w ostatnim poście? to tylko chwilka :)
    http://czillen.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. dla mnie to śmierdziuchy. tylko ten arganowy mi jako tako przypadł, ale jest o wiele za mocny. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie miałam żadnego z tych wosków a bardzo mnie ciekawią :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Moim faworytem jest Out Oasis <3

    OdpowiedzUsuń
  12. ja włąsnie musze poczynić jaies zakupy woskowe:)

    OdpowiedzUsuń
  13. te woski muszą być obłędne! <3

    OdpowiedzUsuń
  14. własnie palę OUD OASIS w kominku :) pachnie ładnie chociaż dla mnie to bardziej zmieszany zapach dyni z bursztynem i jeszcze jakąś ciepłą nie duszącą nutką :) przyjemny ale kadzidłem ciężko go nazwać :) i też nie zapowiada się na świeczkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Coś czuję, że ta kolekcja może mnie powalić intensywnością w moim małym pokoju :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ta orientalna kolekcja jakoś mnie nie ciekawi - boję się intensywności oraz hmm tych zapachów ;]

    OdpowiedzUsuń
  17. Chyba się skuszę i zamówię, choć ogólnie nie moje klimaty, wolę świeże i naturalne zapachy.

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie przekonują mnie takie intensywne zapachy :)

    OdpowiedzUsuń

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!