Dobrze rozreklamowany bubel: Antyperspirant w kremie Garnier NEO

2/15/2015 Ania T.


   O tym antyperspirancie było ostatnio głośno. Czytałam o nim na wielu blogach i zachęcona pozytywnymi recenzjami, skusiłam się i go kupiłam. Do tej pory używałam raczej antyperspirantów w kulce, ewentualnie w sztyfcie, więc forma balsamu to dla mnie zupełna nowość. Dlaczego nie przypadł mi do gustu?

OPAKOWANIE

   Opakowanie niec różni się od tych, które możemy spotkać wśród antyperspirantów, jednak na sklepowej półce na pewno byśmy tego kremu nie pomylili z innymi kosmetykami ;)
   Przy pierwszym użyciu miałam małą zagwozdkę, ponieważ nie bardzo wiedziałam jak należy ten produkt aplikować, jednak okazało się to bardzo proste (i wygodne). Wystarczy delikatnie ścisnąć tubkę, a pożądana ilość antyperspirantu wylatuje przez specjalne otwory. Ważne jest to, aby raz na jakiś czas przecierać aplikator wacikiem czy szmatką, aby resztki produktu na nim nie zasychały.

SKŁAD

ZAPACH/KONSYSTENCJA
   Do wyboru mamy kilka wersji zapachowych, ja wybrałam "Fruity flower", czyli kompozycję kwiatowo-owocową. Nie jest to żaden odkrywczy zapach, bo z podobnym już się wcześniej spotykałam wśród innych antyperspirantów. Za to jest dość przyjemny, świeży i słodki.Nie gryzie się z perfumami i jest wyczuwalny do kilku godzin po aplikacji. 
   Konsystencja rzeczywiście jest kremowa, dość gęsta, ale bezproblemowo rozprowadza się po skórze pod pachami.


DZIAŁANIE
   Antyperspirant wchłania się bardzo szybko "do sucha", dzięki czemu nie pozostawia plam na ubraniach. Bałam się, że może się kruszyć pod pachami (tak jak na aplikatorze, jeśli się na nim osadzi), na szczęście nic takiego się nie zdarzyło. 
   Oczywiście nie zauważyłam niczego takiego jak "regeneracja" (co obiecuje na opakowaniu producent), ale w takie rzeczy to ja nie wierzę, więc spodziewałam się, że to chwyt marketingowy.          
    Nie podrażnił mnie, nawet jeśli aplikowałam produkt zaraz po goleniu. Dla mnie to ważny czynnik, ponieważ wiele antyperspirantów z tego powodu musiałam odstawić na bok.  
   Co do skteczności, to mam do niego spore zastrzeżenia. Owszem, przez pierwsze kilka godzin rzeczywiście daje uczucie świeżości, a także chroni przed nadmiernym poceniem. Ale na pewno nie jest to 48h, jak głosi napis na opakowaniu (znów marny chwyt dla przyciągnięcia klientów), ba, nie jest to nawet 12h! Mniej więcej po 6-7 godzinach po aplikacji produkt niestety przestaje dobrze chronić przed przykrym zapachem. Kompletną klapę poniósł także podczas treningu- po 20 minutach biegania pachy były w takim stanie, jakbym w ogóle nie użyła żadnego antyperspirantu! Nie jest to więc produkt idealny, co więcej, nie zauważyłam, aby w jakiejkolwiek kwestii był lepszy od innych tego typu kosmetyków.

TESTOWANY NA ZWIERZĘTACH
TAK

CENA/DOSTĘPNOŚĆ
   Jego cena może się różnić, w zależności od tego gdzie go kupujecie, ja zapłaciłam za niego około 14 zł, więc wcale nie jest jakiś najtańszy (porównując go do innych antyperspirantów dostępnych na rynku). Używam go od ponad miesiąca i jeszcze całkiem sporo go zostało, dlatego wydajność oceniam bardzo przyzwoicie.
   Do kupienia w każdej większej drogerii, a także w marketach, także z dostępnością również nie ma żadnych problemów. 

   Antyperspirant w kremie był fajnym i innowacyjnym pomysłem, jednak niestety, poza nietypową formą, niczym innym nie zachwyca. Uważam, że nawet te 14 zł to kwota, która jest zbyt wygórowana jak na produkt, którego działanie można porównać z najtańszym, drogeryjnym dezodorantem. Hasła "regeneruje" oraz "chroni przez 48h" jeszcze bardziej ten produkt pogrążają, bo nie są nawet w najmniejszym stopniu zgodne z prawdą, a ja, jako klient, nie lubię, jak ktoś mnie nabija w butelkę. Co prawda ma parę zalet, ale niestety, nie  przekonują mnie one na tyle, abym sięgnęła po niego ponownie.

PLUSY:
-ładny zapach
-pzyjemna, kremowa konsystencja
-bardzo szybko się wchłania, nie brudząc ubrań
-nie podrażnia
-wydajność
-dostępność

MINUSY:
-nie chroni przez 48h, ba, nie chroni nawet przez 6h! Już po tym czasie można wyczuć niezbyt przyjemny zapach. Kompletnie nie nadaje się jako produkt chroniący przed potem na treningu!
-nie regeneruje
-cena nieadekwatna do jakości



           

Podobne Posty

63 komentarze:

  1. a tak zbierał ciągłe pochwały...
    ja mam zamiar go kupić,ale dopiero jak skończę kulkę Nivea i sama się przekonam jak sprawdzi się u mnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ze względu na te liczne pochwały go kupiłam. Owszem, fajnie, że szybko się wchłania, że nie zostawa śladów...ale zamiast tego jednak bym wolała, aby dobrze chronił ;) A z tym niestety u niego ciężko ;)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Ja też sobie odpuszczę kupno kolejnego egzemplarza ;)

      Usuń
  3. Proszę Cię, za 14 złotych antyperspirant ? Ja przez kilka lat stosowałam Rexona Aloe Vera w sprayu, uodporniłam się na niego, więc kupiłam kulkę. To dopiero była klapa. Potem już zaczęłam eksperymenty i jak dotąd, najlepsza okazała się kulka Ziaja taka z pomarańczowymi napisami. Kosztuje niecałe 6 zł. Zielona inne wersje także wylądowały w koszu. A już najlepsza przygoda dotyczyła naturalnych dezodorantów. Ałun i Alterra powodują, że jeszcze mocniej się pocę i czuć nieprzyjemny zapach. Także powodzenia w poszukiwaniu ideału i polecam Ci ten mój aktualnie ulubiony ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie dlatego uważam, że te 14 zł to cena z kosmosu, szczególnie, że są antyperspiranty tańsze, które działają podobnie, albo i lepiej. Więc szkoda na niego nawet tych 14 zł :D Ziaji jeszcze nie próbowałam ;) Może jak tego nieszczęśnika wykończę, to się skuszę ;)

      Usuń
  4. Mnie forma wyciskanego kremu nie przekonała. Zostałam przy kulce, bo moim zdaniem jest wygodniejsza w aplikacji. Tym bardziej, że dziewczyny pisały, że końcówkę produktu ciężko wycisnąć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też właśnie czytałam recenzję Smykusmyka i boję się co to będzie jak dojdę do końcówki :D

      Usuń
    2. No lekko chyba nie będzie :)

      Usuń
  5. Niestety często jest tak, że producent swoje a życie swoje, ja bardzo lubię takie informacje na podkładach " kryje do 10 godzin", a po 3 nie ma śladu ... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to akurat norma :D Ale te obietnice o 48h w dezodorantach mnie wkurzają. Bo to się NIGDY nie sprawdza, a mimo wszystko producenci nadal piszą to na opakowaniach i naciągają kolejnych klientów :/

      Usuń
  6. Podobnie jak ty jestem raczej niezadowolona. Problem mam ten sam pocę się po nim szybko. No i ten zapach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapach samego antyperspirantu jest przyjemny, gorzej jak przestanie działać XD

      Usuń
  7. Skład ma iście pielęgnacyjny :) Cały Garnier. Nie kupię go na pewno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noooo, rzeczywiście. Szczególnie aluminium, które ponoć może powodować powstawanie choroby Alzheimera :D A przynajmniej tak czytałam :D

      Usuń
  8. No niestety im częściej jest dany kosmetyk reklamowany, tym częściej okazuje się mało wart.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pod wpływem reklamy na pewno bym go nie kupiła, bo w ogóle nie wierzę w to, co w reklamach obiecują. Ale skusiły mnie pozytywne recenzje na blogach ;)

      Usuń
  9. Jedynym podobnym produktem do tego, jakiego dane było mi używać, był antyperspirant w żelu Lady Speed Stick, który sprawdził się całkiem dobrze, ja jednak najczęściej używam tych w spray'u, bo mnie chronią najdłużej. Ale za to prawie na każdym produkcie tego typu, w reklamach wszelkiego rodzaju cały czas razi mnie w oczy to "ochrona 48h". Tak jak napisałaś, jest to kompletna bzdura. Każdy antyperspirant, którego używałam, nie chronił mnie dłużej niż 7-8 godzin (a jak na dorastające dziecko przystało... pocę się całkiem sporo ;P ). Nie lubię właśnie takich bezsensownych reklam, które mylą klientów. Chyba na lepsze by wyszło, gdyby mówili prawdę, a przynajmniej ludzie nie czuliby się oszukani. Dlatego właśnie wszystko jest najlepiej przetestować na własnej skórze, zanim uwierzy się w zapewnienia producenta.

    indivv.blogspot.com (KLIK)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie najlepiej chronią dezodoranty...ale męskie :D Te damskie wersje są dla mnie jeszcze gorsze niż antyperspiranty w kulce, żelu, kremie czy sztyfcie :P Męskie rządzą! Naprawdę potrafią chronić mnie cały dzień :D Czasem podbieram je mojemu chłopakowi :D

      Usuń
  10. Jedyny skuteczny garnier to ten w kulce z napisem 72h, powiedzmy, ze dla osoby intensywnie żyjącej starcza od rana do wieczora, jednym z najlepszych, do których wracam jest klasyczny dave w sztyfcie z granatowa nasadką zamykającą. Bloker, mnie nie uczula?-nie znalazłam jeszcze, choć najmniejsze szkody na skórze wyrządzała ziaja.
    Jednym z ciekawszych odkryć jest dla mnie antyperspirant w kamieniu (naturalny kamień) oraz tabletki perspi block.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pocę się aż tak intensywnie żeby zażywać jakieś dodatkowe leki, bo przecież każda taka tabletka to jednak obciążenie dla organizmu. Ten antyperspirant Garniera 72h miałam, był dobry, a na pewno lepszy od tego, który opisuję ;)

      Usuń
    2. Perspi block na upalne dni, na sytuacje kiedy jednak nie wypada ociekać potem ;)

      Usuń
  11. Też go nie polubiłam. Zostanę przy swoim ulubieńcu w formie sprayu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei nie przepadam za sprayami, bo praktycznie wcale mnie nie chronią :P

      Usuń
  12. Nie miałam go, ale nie powiem był na liście zakupowej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze możesz wypróbować, może akurat Tobie podpasuje ;)

      Usuń
  13. Miałam go kiedyś na oku, ale stwierdziłam, że to jakaś ściema i skończy się plamami pod pachami :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Plam pod pachami nie zostawia :D No chyba, że intensywnie się spocisz, to wtedy niestety nie daje rady i masz plamy z potu :D

      Usuń
  14. Z początku go chciałam ale jak był w Naturze w promocji to stwierdziłąm, że mi niepotrzebny ;D

    OdpowiedzUsuń
  15. Miałam i mam podobne zdanie do twojego, mnie chronił nawet niecałe 4 godziny :/

    OdpowiedzUsuń
  16. Odpowiedzi
    1. Czyli widać nie tylko ja jestem nim zawiedziona:D

      Usuń
  17. Całe szczęście go nie kupiłam, chociaż kręciłam się wokół niego nie raz..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej kup jakiś tańszy, na to samo wyjdzie a przynajmniej oszczędzisz:D

      Usuń
  18. Od początku nie byłam do niego przekonana, antyperspiranty Garniera nigdy mi nie służyły. Wolę Rexonę i Lady Speed Stick.

    OdpowiedzUsuń
  19. Mnie też nie przekonał do siebie. Kupiłam go pod wpływem właśnie dobrych opinii a porażkę poniósł przy pierwszym użyciu. Szkoda :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego chciałam aby moja opinia była przeciwwagą dla tych wszystkich zachwytów :D

      Usuń
    2. Za jakiś czas moja także się pojawi :) Dobrze, że kupiłam go na promocji bo nie jest wart swojej ceny.

      Usuń
  20. O kurcze, a ja zachwycona pozytywnymi opiniami miałam go kupić :) Dobrze że się wstrzymałam :))

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie skusiłam się póki co na na niego i pewnie się nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  22. Kurcze, a ja byłam z niego bardzo zadowolona - miałam dwie wersje, bezzapachową oraz Soft Cotton i obie świetnie się u mnie sprawdziły, nawet na treningu. Ale wiadomo, każdy ma inne preferencje i potrzeby :) Ale to że jest testowany na zwierzętach? Zupełnie o tym nie wiedziałam :(

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie wierzę tym wszystkim chwytom marketingowym :P

    OdpowiedzUsuń
  24. Warto wiedzieć. Na pewno go nie kupię. Jestem wierna Rexonie.

    OdpowiedzUsuń
  25. Tez go mam tylko w niebieskiej wersji i podobnie jak u Ciebie nie działa 48h a jakieś 5-6 :/ Ja jednak wolę Rexonę :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Słyszałam sporo o nim ale raczej go nie kupię :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Jak zobaczyłam reklame to wiedzialam, ze z tym produktem bedzie cos nie tak :P

    OdpowiedzUsuń
  28. jak narazie napotkałam się z negatywnymi opiniami i tylko utwierdzam się w tym, żeby go nie kupować :)

    OdpowiedzUsuń
  29. za testowanie na zwierzętach - ogromny minus ode mnie ! :(

    OdpowiedzUsuń
  30. Ja mam inną wersję zapachową i u mnie się dobrze sprawdza.

    OdpowiedzUsuń
  31. ja mam jego błękitnego braciszka i uwielbiam go. Idealnie mi spasował, dla mnie ta kremowa formuła jest świetna, a i zabezpieczenie przed niemiłym zapachem też na piątkę. Faktem jest, że nie jestem zbyt "potliwa".
    Moje następne zakupy antyperspirantowe to też będzie Neo :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Jeszcze go nie kupiłam, ale czytałam same pozytywy, w sumie pierwszy raz taką ;) No jak na taką cenę i 6 godzin to mi się nie widzi, choć na każdych pachach będzie różnie ;) Może jak będzie w mega promo to się pokuszę i sprawdzę na sobie

    OdpowiedzUsuń
  33. mnie też nie zachwycił, a chciałam spróbować bo niektóre blogerki zachwalały go pod niebiosa żałuje zakupu bo za tą cenę mogłam mieć coś o wiele wiele lepszego

    miscellaneous-em.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  34. Po Twojej recenzji utwierdziłam się w tym, żeby go nie kupować ;-)

    OdpowiedzUsuń
  35. Szkoda, że nie dziala. A miałam ochotę go kupić.

    OdpowiedzUsuń
  36. przymierzałam się do jego kupna, tak fajnie go reklamują
    a tu taki zonk :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Używam go od niedawna i jak na razie nie narzekam ale mi jest ciągle zimno obecnie i słowo "trening" jest mi obce więc może dlatego :)

    OdpowiedzUsuń

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!