Intemporel kuracja odbudowująca do twarzy NAFHA

4/29/2014 Ania T.


   Wiem, że wśród czytelniczek bloga, oprócz młodych dziewczyn, znajdują się także dojrzałe kobiety (statystyki mówią same za siebie). Dzisiejszy post kieruję właśnie do nich! Jeśli jesteś osobą, która lubi o siebie dbać, nie toleruje zmarszczek i chce być wiecznie młoda...to przeczytaj ten post, może ten krem Cię zaciekawi;) Zanim wygrałam tą kurację u Angel, zupełnie nie kojarzyłam firmy NAFHA. Jak tylko trafiła ona w moje ręce, już wiedziałam, że będzie idealnym prezentem dla mojej babci i to jej opinię dzisiaj poznacie. Czy go polubiła?


OPAKOWANIE


   Babcia, podobnie jak ja, jest fanką małych, zgrabnych opakowań z wygodnym dozownikiem. Tutaj mamy do czynienia z buteleczką typu air-less, która nie tylko jest praktyczna, ale także zapobiega nadmiernemu rozwijaniu się bakterii w kosmetyku. Pompka nie zacina się i dozuje odpowiednią ilość produktu.

44 komentarze:

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!

Woski zapachowe...handmade? Polska odpowiedź na Yankee Candle! Słodka wanilia od Craft'n'Beauty!

4/23/2014 Ania T.


  Jestem maniaczką wosków i zapachoholiczką. Przyznaję się do winy, ale na leczenie nie mam zamiaru się zapisywać. Takie pozytywne uzależnienia nie szkodzą...a wręcz przeciwnie. Moja kolekcja wosków Yankee Candle jest ogromna, oprócz tego mam także woski innych firm i wszystkie uwielbiam równie mocno. Jak tylko usłyszałam, że Smykusmyk wraz z Gosią z bloga Cosmefreak postanowiły założyć własną markę, która w swojej ofercie będzie miała jedynie naturalne i ręcznie robione kosmetyki, świece i woski zapachowe...to przepadłam. Oczywiście najbardziej zaciekawiły mnie woski, co chyba nikogo nie dziwi :D Dziewczyny miałam okazję poznać osobiście, dowiedziałam się więcej o marce Craft'n'Beauty...i dorwałam w swoje rączki swój pierwszy wosk!

 

50 komentarze:

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!

Tutorial: Jak przedłużyć trwałość lakieru na paznokciach?

4/21/2014 Ania T.


   Zawsze mam problem z lakierami do paznokci. W najlepszym wypadku utrzymują się u mnie 3 dni, ale zwykle odpryskują po ok 1 dniu. I to nawet te, które wszędzie są chwalone za niezwykłą trwałość i wytrzymałość (np. O.P.I). Po wizycie w Nail Barze Essie otrzymałam od manikiurzystki kilka porad, które mają pomóc w przedłużeniu trwałości lakieru. Sama "zastosowała" te porady do moich paznokci i dzięki temu już 4 dzień cieszę się manikiurem bez żadnych odprysków! Też jesteście ciekawi co zrobić aby lakier trzymał się u Was dłużej? Czytajcie dalej!


  • Zadbaj o swoje paznokcie (i skórki): nie jest to zbyt odkrywcza porada :D Ale fakt jest taki, że jeśli nie mamy ładnych i zadbanych paznokci to manikiur nie tylko nie będzie się u nas dobrze trzymał, ale też nie będzie się zbyt ładnie prezentował. Najważniejsze jest wzmacnianie płytki. Możecie przyjmować rożnego rodzaju suplementy, stosować odżywki na paznokcie..ale najlepszym sposobem jest regularne olejowanie paznokci i skórek, oraz codzienna pielęgnacja za pomocą odżywczego kremu (najlepiej z masłem shea). Nie polecam samodzielnego wycinania skórek ani cążkami (ani tym bardziej radełkiem!), po takich zabiegach skórki stają się zgrubiałe, "rozdwojone" i dużo ciężej jest potem je usunąć. Najlepiej smarować je codziennie oliwką do skórek i "cofać" patyczkiem albo paznokciami. Dzięki temu mamy pewność, że lakier będzie się pięknie prezentował i nie będziemy mieli problemów z jego równym rozprowadzeniem po płytce.
Radełko do skórek

37 komentarze:

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!

Wesołych Świąt!

4/19/2014 Ania T.


KOCHANI!

Z okazji Świąt Wielkanocnych, chciałabym Wam życzyć dużo radości, szczęścia oraz miłości!
Aby wszystkie Wasze marzenia się spełniły...
Żeby Święta przebiegły w ciepłej i rodzinnej atmosferze...
Żeby Wielkanocne śniadanie było pyszne (i poszło w cycki!)...
No i żebyście zostali porządnie zmoczeni w Dyngusa! ;)

Wesołego ALLELUJA! :)



PS: Powoli biorę się za weryfikację zgłoszeń do rozdania, nadal możecie się zgłaszać TUTAJ.
Rozdanie trwa do jutra (do godziny 0:00), wyniki ogłoszę PO ŚWIĘTACH, ale nie podam Wam dokładnej daty ;)
Zrobiłam print screeny obserwatorów. Każdy pazerniak, który ucieknie po rozdaniu, nie będzie miał prawa brać w żadnym konkursie ani na blogu, ani na Facebooku. 


41 komentarze:

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!

Wizyta w Warszawskim Nail Barze Essie :)

4/18/2014 Ania T.


   Na marcowym spotkaniu blogerek wszystkie otrzymałyśmy zaproszenia do Warsaw Nail Bar by Essie, pięknego salonu Essie mieszczącego się przy Bonifraterskiej 8 w Warszawie. Kupon ważny był jedynie do końca kwietnia, dlatego bardzo ucieszyłam się, że wracam do domu na Święta Wielkanocne, bo mogłam go wykorzystać. Oczywiście umówiłam się już wcześniej, żeby mieć pewność, że znajdzie się dla mnie jakiś dogodny termin.
   Bardzo lubię chodzić na manikiur, ale nie oszukujmy się, nie mogę sobie na to pozwolić zbyt często, zawsze znajdą się jakieś ważniejsze wydatki, a paznokcie mogę sobie przecież pomalować w domu...jednak czasem po prostu TRZEBA znaleźć chwilę czasu dla samej siebie i wybrać się na taki zabieg. Nic tak nie zrelaksuje kobiety, jak manikiur połączony z zabiegiem parafinowym :)
   Dziś postanowiłam sobie zafundować taką chwilę odprężenia, wsiadłam w pociąg i wybrałam się do Warszawy. Dojazd do Nail Baru okazał się bardzo prosty, znalazłam go bez problemu. Duża, przezroczysta witryna rzuca się w oczy ;) Powiem Wam, że wystrój wnętrza mnie zachwycił! Wszystko jest białe, z nielicznymi kolorowymi akcentami. Wygląda to bardzo profesjonalnie i elegancko. Świetnie się tam czułam i sama chciałabym kiedyś mieć podobny wystrój w swoim mieszkaniu :)


83 komentarze:

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!

Tangle Teezer Original...czy warto wydać prawie 40 zł na szczotkę?

4/17/2014 Ania T.


   O Tangle Teezerze krążą LEGENDY. Ile to ja się naczytałam pozytywnych recenzji, ile ochów i achów...żaden matematyk by tego nie wyliczył ;) Wszędzie czytałam, że NAJLEPSZY jest dla włosów kręconych. A moje są dalekie od loków. Takich prostych drutów wiele dziewczyn nie uzyska nawet używając najlepszej prostownicy. Jednak od czasów kiedy zrobiłam sobie blond ombre, mam poważny problem z plączącymi się końcówkami. Chodzę regularnie do fryzjera na podcinanie, ale to i tak nie rozwiązuje problemu. Poza tym ostatnio odstawiłam mocne szampony, przerzuciłam się na te łagodniejsze i nie codziennie nakładam na włosy odżywkę, dlatego często po myciu są dosyć niesforne i splątane. Czy ta szczotka sobie z nimi radzi?


76 komentarze:

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!

Jelly Baby Bootylicious Bomb Cosmetics...czyli cukierkowo-zapachowa rozkosz :)

4/15/2014 Ania T.


   Znacie firmę Bomb Cosmetics? Tak? To zapewne kojarzy się Wam ona z kolorowymi i pięknie pachnącymi kosmetykami do ciała, kulami do kąpieli i ładnie ozdobionymi opakowaniami, po które aż chce się sięgać! Wyobraźcie sobie mój szok, kiedy w ostatniej paczce od Homedelight otrzymałam...świecę tej firmy! Oczywiście pierwsze co zrobiłam, to ją otworzyłam i zaczęłam wąchać. I muszę przyznać, ze zapachowo absolutnie nie odbiega od innych produktów Bomb Cosmetics ;)


95 komentarze:

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!

Mam zielone włosy! Czyli farbowanie bez niszczenia włosów...kolorowymi kredami od Rosewholesale! ;)

4/14/2014 Ania T.



   Zawsze marzyłam o kolorowych włosach. Niestety, moje kudły są naturalnie ciemne, więc nie było szans aby jakikolwiek kolor był na nich widoczny...dlatego właśnie zafundowałam sobie blond ombre :D Nadal jednak miałam pewne obawy odnośnie kolorowania włosów na "nietypowe" barwy- w końcu nie wiem jak by to wyglądało u "poważnej pani biotechnolog" (XD). Znalazłam jednak sposób na nieinwazyjne, łatwe i dość szybkie "kolorowanie" włosów. Jakie? Czytajcie dalej ;)


   Od sklepu internetowego Rosewholesale dostałam zestaw kred do farbowania włosów. W jego skład wchodzą 4 kolorki: zielony, fioletowy, różowy i niebieski.


    Pudełeczka są plastikowe, natomiast kolorowe elementy są zrobione z jakiejś elastycznej gumy. W środku znajduje się wkład (kolorowa kreda) i gąbeczka.


   Ja niestety nie jestem "fanką" tej całej gąbeczki. Czemu? Zaraz Wam to wytłumaczę. Kredę nakłada się bardzo łatwo: otwiera się opakowanie, "zamyka" na kosmyku, który chcemy pofarbować i przesuwa w dół, tak, aby pokryć włosy kolorem. Ta gąbeczka ma strukturę podobną do tych, którymi nakłada się podkład. Potwornie źle współpracuje z włosami, dlatego przesuwanie produktu "w dół" jest bolesne i nieprzyjemne. Na szczęście z zielonej kredy (która jak widać była już używana ;)) gąbeczka odpadła bardzo szybko (nie była zbyt dobrze przymocowana), dlatego nie musiałam się dalej z nią męczyć. Sam proces "farbowania" nie trwał u mnie zbyt długo, ale ja kolorowałam jedynie końcówki, jeśli mamy większą "powierzchnię" do malowania, to wtedy z pewnością ten czas się wydłuży.
   Co mi się w tym produkcie nie podoba (pomijając tą fatalną gąbeczkę)? Nawet jeśli zdejmiemy gąbkę, musimy uważać aby włosy, nie daj Boże, nie  dostały się pomiędzy zamknięcie czy zawiasy- wtedy czujemy nieprzyjemne ciągnięcie. Ciężko jest tego uniknąć, dlatego podczas całego "procesu" wyrwałam sobie z głowy kilka włosków. Nie jest to jednak ból nie do wytrzymania (porównywalny do tego, jak fryzjerka ciągnie nas za włosy podczas stylizacji okrągłą szczotką), ja dzielnie go zniosłam.
   Przyjrzyjmy się nieco bliżej każdemu z kolorów:




   No i już zużyty zielony :D


   Jestem zadowolona z intensywności koloru, na włosach jest bardzo widoczny (oczywiście tylko na jasnych), utrzymuje się dłuuuuugo. Widziałam jego resztki nawet następnego dnia, po wymyciu ich szamponem. Utrwalony lakierem do włosów wytrzymuje całonocne szaleństwo...a nawet spanie! :D
   Tak wyglądają kolory na dłoni (ich intensywność na włosach jest podobna, sprawdziłam to nakładając kolor zielony i robiąc pasemko kredą różową):


   Jednak są i wady, moim zdaniem dość poważne. Kreda strasznie się osypuje...jest dosłownie wszędzie- na ubraniach, na twarzy, na szyi... co prawda nie ma problemu z jej zmywaniem: ze skóry schodzi po przemyciu micelem, z ubrań wystarczy porządnie strzepać...ale nie polecam używania tej kredy do najlepszych "wyjściowych" kreacji (szczególnie białych!).
   Oprócz tego mam jeszcze zastrzeżenia co do wydajności. Popatrzcie tylko na zieloną kredę i porównajcie jej zużycie do innych...a była użyta TYLKO RAZ. I to na same końcówki. Jak widać nie jest to zbyt "ekonomiczny" produkt. 
   W związku z tym, że reszty kolorów po prostu mi szkoda "marnować" tylko na pokazanie ich na blogu i zmywanie, to zaprezentuje Wam tylko kredę zieloną, która została wykorzystana na imprezie tematycznej "Apokalipsa Zombie" kilka tygodni temu :) Moim zdaniem te produkty świetnie się na takie imprezy nadają, bo pomagają stworzyć fantastyczny look, bez niszczenia włosów ;)
   Oto JA JAKO ZOMBIE!



   Zielone końcówki przeżyły robienie loków i lakierowanie, wszyscy stwierdzili, że idealnie pasują do "stylówy zombie" :D
   Jeśli chcielibyście kupić te kredy, to zapraszam Was do sklepu internetowego Rosewholesale. Za 4 sztuki zapłacicie 9$ (wysyłka jest darmowa, a przynajmniej tak jest napisane na stronie sklepu, nie wiem czy dotyczy także wysyłki do Polski). Dla porównania 1 taka kreda do włosów z The Body Shop kosztuje...20 zł (a do wyboru są tylko 2 kolory). Myślę, że bardziej opłaca się zainwestować w 4 niż w 1 ;)
 
   Takie produkty świetnie sprawdzą się na imprezach tematycznych, są łatwe w użyciu i stosunkowo niedrogie, a dają naprawdę fajny efekt. Gdyby tylko nie te wszystkie minusy, to pewnie używałabym ich na co dzień, nawet do robienia pojedynczych pasemek, ale jednak trochę się boję tego, że za bardzo ubrudzą mi ubrania :(

   Kredy otrzymałam do testów od sklepu internetowego Rosewholesale, ale w żaden sposób nie wpłynęło to na moją opinię.


A Wy lubicie kolorowe włosy?
Odważylibyście się na taki kolor?




118 komentarze:

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!

Tonik do twarzy imbir i trawa cytrynowa Orientana + przedłużenie rozdania!

4/13/2014 Ania T.



   O swoją twarz dbam ze szczególną troską. Wybieram produkty, które jednocześnie będą ją dobrze odświeżać i oczyszczać, ale także odpowiednio nawilżać. Toniki to jedni z moich ulubieńców jeśli chodzi o oczyszczanie twarzy, można stosować je codziennie, świetnie "orzeźwiają" cerę i przygotowują ją do dalszych zabiegów pielęgnacyjnych. Kto czyta mojego bloga, ten wie, że uwielbiam produkty firmy Orientana. Rzadko który mnie zawodzi ;) A jak było w przypadku tego toniku?


OPAKOWANIE



54 komentarze:

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!

Nasz klient, nasz Pan? A może zło konieczne?

4/10/2014 Ania T.



   Jeszcze niedawno bardzo cieszyłam się z tego, że w Galerii, do której bardzo lubię chodzić, otwierają mi salon pewnej znanej marki kosmetycznej. Aż do dziś, kiedy to postanowiłam go odwiedzić...
   Zanim zacznę, warto zaznaczyć, że marka jest mi znana, ale nigdy nie miałam okazji używać tych kosmetyków. Są po prostu DROGIE i do tej pory jakoś nic mnie do nich nie ciągnęło. Ale po przeczytaniu wielu pozytywnych recenzji na blogach, oraz ochach i achach mojej przyjaciółki, która jest wierną fanką marki, postanowiłam wybrać się do salonu, który dopiero co został otwarty.
   Przyznam szczerze, że nie byłam ubrana jakoś szczególnie, kiedy człowiek wstaje z samego rana i spieszy się na swoją pracownię magisterską, to raczej nie ma czasu myśleć o tym, w co ma się ubrać żeby wyglądać "feszyn". Poza tym nie będę zakładała najlepszych ciuchów do pracy z odczynnikami, kiedy dodatkowo na dworze jest ulewa. Ale z drugiej strony też nie wyglądałam jak jakiś łachmaniarz...niestety, widać według obsługi tego salonu byłam na równi z "żulami spod sklepu"...Do czego zmierzam? Czytajcie dalej...
   Weszłam do tego sklepu zaraz po tym jak tylko wyszłam z uczelni. Byłam ciekawa czy asortyment jest szeroki, jak wygląda salon od środka, co oferuje...nie znam za bardzo ich produktów, dlatego też na początku tylko się rozglądałam. W końcu podeszła do mnie pani, która WYDAWAŁA się bardzo sympatyczna. Zapytałam ją najpierw o jakieś bazy pod makijaż, powiedziała mi o nich kilka słów, ale najbardziej interesowały mnie pudry. Wspomniałam jej o tym, że zupełnie nie znam oferty marki, więc może poleci mi coś do cery mieszanej. Pokazała mi gdzie jest stojak z pudrami....po czym nawet bez słowa przepraszam poszła obsługiwać inną klientkę! Byłam lekko zdezorientowana, ale w końcu tamta pani podeszła do kasy i już była zdecydowana co chce kupić, a ja tylko oglądałam i rozważałam ewentualne zakupy...w każdym razie stanęłam przy tych pudrach, oglądałam z każdej strony i czekałam aż tamta pani z obsługi ponownie do mnie przyjdzie. Bo co z tego, że stałam nad pudrami jak nie miałam pojęcia który będzie najlepszy dla mnie? I tak sobie stałam, stałam, stałam i stałam...co najmniej z 5 minut jak nie dłużej. Z obawy, że ktoś pomyśli, że chcę coś ukraść zaczęłam sobie krążyć po sklepie, ale i tak cały czas wracałam do stanowiska z pudrami. Zobaczyłam, że pani skończyła obsługiwać klientkę, więc pomyślałam, że pewnie zaraz do mnie wróci. A GDZIE TAM! Postałam sobie kolejne kilka minut. W tym czasie ŻADEN z pracowników salonu nawet nie zwrócił na mnie uwagi, a wcześniej wspomniana pani zajęła się gadaniem ze swoim współpracownikiem i wbijaniem czegoś tam na kasie.
   Pewnie powiecie, że jestem głupia, bo przecież mogłam sama podejść i poprosić obsługę o pomoc. Tak, mogłabym, gdyby nie to, że a)każdy z obsługi był akurat czymś zajęty, b)widziałam, że do innych klientek obsługa SAMA podchodzi, pyta czy coś pomóc, czy doradzić, ba, panie, które chcą wypróbować jakiś produkt, były natychmiastowo zapraszane na fotel, obsługa wyciągała pędzle i do dzieła! Czemu JA MIAŁAM BYĆ GORSZA OD TYCH OSÓB? Czemu mnie nie mogli obsłużyć tak jak każdego? Czy to ze względu na to, że młodo wyglądam? A może dlatego, że nie spodobał im się mój strój? Nie wnikam...
   A wiecie co mnie wkurzyło najbardziej? Kiedy już uznałam, że dalsze stanie nad pudrami jak sierota nie ma sensu, postanowiłam opuścić to przykre miejsce. Jednak zanim wyszłam, zatrzymałam się jeszcze przed szminkami. I dopiero WTEDY ktokolwiek zainteresował się tym, że jestem w tym salonie (choć byłam tam od prawie 15 minut i przez ten czas cała obsługa miała mnie gdzieś). Ja oczywiście powiedziałam, że bardzo dziękuje za pomoc, stałam nad pudrami, ale nie mogłam się zdecydować, więc muszę poprosić o poradę przyjaciółkę, która się zna na ich produktach. A pani z oburzeniem stwierdziła, że PRZECIEŻ PRACOWNICY SALONU TEŻ SIĘ ZNAJĄ NA TYCH PRODUKTACH, TO CZEMU JA MAM PYTAĆ KOLEŻANKĘ O TAKIE RZECZY. NO MOŻE DLATEGO, ŻE PRZEZ TE 15 MINUT JAK TAM STAŁAM NIKT NIE WYRAZIŁ CHĘCI POMOCY?! NIKT NIE PODSZEDŁ I SIĘ NIE ZAPYTAŁ CZY POTRZEBUJĘ JAKIEJŚ PORADY, POMOCY W DOBORZE ODCIENIA CZY RODZAJU PRODUKTU?! To stwierdzenie mnie po prostu rozłożyło na łopatki.
   Być może ten sklep ma taką politykę, że ocenia ludzi po wyglądzie i dzięki temu stwierdza, którego klienta warto obsłużyć a którego nie...no to mieli pecha, bo ja naprawdę miałam ochotę dziś kupić jakiś ich produkt. Ale skoro pracownicy mają GDZIEŚ swoich klientów, to ja podziękuję za takie "ekskluzywne zakupy". Z moich pieniędzy premii się nie doczekają, a moja noga więcej w tym buco-landzie nie postanie. Nienawidzę braku szacunku do klienta, to jedna z rzeczy, która sprawia, że nie mam ochoty na zakupy w sklepie danej sieci. Już pani z okolicznego warzywniaka obsługuje mnie uprzejmiej niż ta "obsługa klienta" w "ekskluzywnym" salonie. Ocenianie ludzi po wyglądzie jest złe, a ja nie pozwolę się traktować jak jakiś żebrak, którego można olać "bo i tak nic nie kupi".

I tym samym "ekskluzywny" salon z "ekskluzywnymi" kosmetykami, wędruje na moją "ekskluzywną" czarną listę, jako miejsce, do którego nie warto zaglądać, no chyba, że ma się ochotę zostać potraktowanym jak człowiek trzeciej kategorii.
Z takim podejściem do klienta to długo się nie utrzymają...

120 komentarze:

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!

Fioletowy tusz do rzęs Colour Flash Essence

4/09/2014 Ania T.



   Nigdy nie sądziłam, że będzie mi dane kupić sobie kolorowy tusz do rzęs. Zawsze myślałam, że moje rzęsy nie nadają się do takich wynalazków (są naturalnie ciemne, ciężko nadać im jakikolwiek kolor). Gdzieś w czeluściach internetu dostrzegłam mascarę od Essence...i postanowiłam się skusić. W końcu jest to dość tania i ogólnodostępna marka, więc nawet jeśli okazałby się bublem, to nie miałabym dużych wyrzutów sumienia z powodu wyrzucenia kasy w błoto ;) Jesteście ciekawi jak się u mnie sprawdził?


OPAKOWANIE



67 komentarze:

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!

Bubel od Maybelline: Balsam do ust Baby Lips Pink Punch

4/07/2014 Ania T.


   Od jakiegoś czasu wiele słyszę i czytam o nowości, jaką jest balsam do ust Baby Lips Maybelline New York. "Koniec z nudnymi balsamami do ust!", tak brzmi hasło przewodnie tego wynalazku. Ma zapewniać ochronę, nawilżenie i subtelny kolor (3 wersje są kolorowe, 3 transparentne, ja trafiłam na odcień Pink Punch, w kolorze różu). A jak jest naprawdę?


OPAKOWANIE


125 komentarze:

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!

Yankee Candle Letnia kolekcja 2014 Q2 od Homedelight

4/06/2014 Ania T.


   Jakiś czas temu mogliście na blogu poczytać o kolekcji wiosennej Q1, dziś kilka słów o woskach z kolekcji letniej. O ile woski wiosenne to były głownie zapachy kwiatowe (w końcu z tym kojarzy mi się wiosna), to letnia kolekcja serwuje nam pyszny, owocowy koktajl (z jednym kwiatowym wyjątkiem).

   W skład letniej kolekcji wchodzi 5 zapachów: Sweet Apple, Orange Splash, Black Plum Blossom, Margarita Time oraz Citrus Tango (którego niestety nie dostałam do testów).


SWEET APPLE

   Co pisze o nim producent?
   "Słodkie, soczyste i kruche jabłko. Idealnie dojrzały, świeżo zerwany owoc prosto z sadu o niesamowitym aromacie."

   Co myślę ja?
   Pamiętacie jak pisałam Wam o woskach Wood Wick? Wśród nich znalazł się zapach Sun-Ripened Apple, który jak dla mnie jest bardzo podobny do jabłuszka Yankee. Jest to bardzo intensywny zapach, po kilku minutach palenia jest mocno wyczuwalny, nawet w dużym pomieszczeniu. Dla mnie był AŻ ZA mocny. Rzeczywiście przypomina soczyste jabłko, ale dodatkowo zmieszanie z jakąś nutką słodyczy. Ja tam wyczuwam odrobinkę karmelu (a może to moja wyobraźnia?). W każdym razie z całej kolekcji, to akurat ten zapach najmniej przypadł mi do gustu :(

MARGARITA TIME


Co pisze o nim producent?
   "Dobra zabawa nigdy się nie kończy! Luz, któremu każdy się podda przy aromacie świeżo wyciaskanej limonki z klasyczną margaritą."

Co myślę ja?
   Ten wosk był moim faworytem od początku i to właśnie on najbardziej mnie ciekawił. W opakowaniu pachniał bardzo intensywnie, świeżo...po zapaleniu nic się nie zmieniło! Aromatyczna margarita rozeszła się po całym pokoju w bardzo szybkim tempie! Jest to mieszanka limonki z...no i właśnie tu ciężko mi określić z czym :D Momentami przypominała mi moje ulubione, pudrowe cukierki z dzieciństwa. Bardzo udana mieszanka, na pewno jeszcze nie raz zagości w moim kominku ;)


ORANGE SPLASH






























   Co pisze o nim producent?
   "Słoneczna eksplozja orzeźwiającego aromatu świeżo zerwanych, soczystych pomarańczy."

   Co myślę ja?
   Kojarzycie serię Satsuma z The Body Shop? Ten wosk pachnie IDENTYCZNIE! Wyczuwam tutaj delikatną, świeżą nutkę mandarynek zmieszanych z pomarańczami. Jest to zapach bardzo orzeźwiający, energetyczny. Idealny na ciepłe, letnie dni, kiedy mamy ochotę przenieść się do słonecznej Hiszpanii! ;) Nie sądziłam, że tak bardzo przypadnie mi do gustu, a jednak! Mój chłopak także jest nim zachwycony ;) Pozycja obowiązkowa dla pomarańczowych fanów! ;)

BLACK PLUM BLOSSOM






































   Co pisze o nim producent?
   "Przepyszny aromat pięknego kwiatu czarnej śliwki ze szczyptą białego piżma i wanilii."

   Co myślę ja?
   Nigdy nie przepadałam za śliwkami, dlatego ten zapach jakoś najmniej mnie ciekawił z całej kolekcji Q2, ale kiedy go zapaliłam...natychmiast zmieniłam zdanie. W dużym pomieszczeniu rozwija się powoli, jest wyczuwalny jako subtelna, ale dość wyrazista kwiatowa nuta. Powiedziałabym też, że jest to zapach nieco "mydlany", ale bardzo przyjemny dla nosa. Bardzo pozytywne zaskoczenie! Nie spodziewałam się, że cokolwiek związanego ze śliwką może mi się spodobać, a tu proszę...taka niespodzianka. Widzę, że jest jednym z chętniej kupowanych zapachów z letniej serii, chyba wiem dlaczego ;)


   Za możliwość przetestowania wosków bardzo dziękuję sklepowi Homedelight :) To właśnie stamtąd pochodzą moje woski, tam też możecie je kupić ;)



A Wy macie już woski z nowej kolekcji Q2?
Który zapach jest Waszym ulubionym?
Co sądzicie o całej kolekcji?
Jak dla mnie jest bardzo udana!





33 komentarze:

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!

Co się dzieje kiedy ludzi ponosi wyobraźnia? Wpisują w wyszukiwarce TO....

4/03/2014 Ania T.


   Dzisiaj kolejna porcja śmiesznych wyszukiwań :D Czyli jak ludzie trafili na mojego bloga za pomocą dość nietypowych haseł :) Humor mam dziś przedni, dlatego jeśli ktoś miał zły dzień, to zapraszam do czytania- chcę się z Wami podzielić odrobiną uśmiechu :)



No to ktoś nieźle zaszalał :D No wiecie- 10, 20, nawet 100 jeszcze zrozumiem, ale od razu 1000? Miał ktoś rozmach! :D Od razu zaznaczam, że ja nie jestem zainteresowana byciem wśród tych obserwatorów. Wolę uczciwe techniki ich zdobywania :D



Wijecje cjo? Ja nje wjem w jakiem to jezt jenzyku! :D



Nie wiem co ludzie mają z tymi białymi kulkami, to już kolejny raz jak ktoś wyszukuje u mnie podobną frazę :D Nie przychodzi mi do głowy co autor tego wyszukiwania miał na myśli :D



Hmm, wiem, że w Inglocie na pewno kupicie sztuczne rzęsy. Ale że brwi? Hmm, w sumie to byłby jakiś patent dla tych wszystkich starszych pań, które muszą je sobie codziennie domalowywać. Ile oszczędziłyby czasu! :D



Ej! Mam tylko 23 lata! Jeszcze nie czuję się tak staro! :D



Serdecznie współczuje i polecam zmianę kremu. No chyba, że chcesz żeby odpadły ci pięty ;) 



No no, dziękuje. Ktoś wreszcie docenił moje pośladki! :D



Mój niestety śmierdział do ostatnich swoich chwil spędzonych w mojej kosmetyczce. Alkoholik jeden!



O patrzcie, jaki kapuś się znalazł! To już wiadomo kto zrobił sabotaż i zepsuł obserwatorów! :D 



Bez seksualnego podtekstu nie mogło się obyć :D 
Bardzo przepraszam, nie mogę Ci pomóc, jestem tylko blogerką kosmetyczną :D
Pomyśl sobie ile Ci frajdy sprawi jak sam ten punkt znajdziesz! POLECAM! :D


I jak?
Humorki już trochę lepsze? :)
Mój jest dziś wyśmienity, a to ze względu na tą cudowną paczkę:


Zapachowa rodzinka coraz większa..a to wszytko dzięki Homedelight :)


103 komentarze:

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!