Shiny Box listopad 2014- krótkie recenzje produktów

12/08/2014 Ania T.


   Listopadowy Shiny Box, który powstał we współpracy ze sklepem internetowym Pewex, miał być towarem luksusowym. Jego zawartość miała zachwycić nawet osoby z bardzo wymagającym gustem, które chciałyby się poczuć wyjątkowo. Wnętrze pudełka pokazywałam Wam TUTAJ, teraz czas na krótkie receznje produktów, które w nim znalazłam.

   1. Zmywacz do paznokci w chusteczkach NU

   Kilka dni temu recenzowałam podobny produkt od firmy JELID (recenzja TUTAJ), nie zrobił on na mnie zbyt dużego wrażenia. Dlatego też i do chusteczek NU byłam nastawiona dość sceptycznie. W kartoniku znajduje się 10 saszetek, w każdej z nich jest 1 chusteczka zmywająca. Są naprawdę mocno nasączone, jedna sztuka spokojnie wystarcza na zmycie 10 paznokci. Płyn ma bardzo nietypową formę, przypomina raczej olej, a nie zwykły zmywacz. Dzięku temu produkt nie wysusza paznokci, ani skórek wokół nich. Świetnie poradził sobie ze zmyciem 2 warstw ciemnogranatowego lakieru, co dla mnie jest wielkim plusem. Nie zdążyłam sprawdzić czy radzi sobie z lakierami strukturalnymi czy brokatowymi drobinami, ale jak tylko będę miała taką okazję, to uzupełnię recenzję ;)  Chusteczki pachną przyjemnie i mają tak mały rozmiar, że idealnie nadają się do torebki. Jedyną wadą może być dość wysoka cena- 19 zł za 10 sztuk.

   Czy polecam ten produkt?
   Tak.


  2. Pomarańczowy peeling do ust Mariza

   Pewex większości z Nas kojarzy się z czasami PRL-u. A pomarańcze to zapach, który te czasy oddaje tak dobrze, jak nic innego! Ten peeling pachnie naprawdę soczystym, intenywnym cytrusem, a dodatkowo świetnie smakuje :) Ma odpowiednią konsystencję i bardzo łatwo nabrać go na palec. Moim zdaniem drobinek mogłoby być trochę więcej, ponieważ giną w tej gęstej mazi. Zdzierak z niego średni, ponieważ w trakcie całego "procesu" kryształki cukru uciekają na boki. Jednak mimo tych małych niedogodności, jestem zadowolona z jego działania, ponieważ usuwa naskórek delikatnie, nie podrażniając przy tym ust. Trzeba tylko nabrać odpowiednią ilość kosmetyku.

   Czy polecam ten produkt?
   Tak, szczególnie, że cena jest bardzo zachęcająca (9,90 zł).

   3. Złoty peeling do ciała Organique

   Ten złoty peeling to prawdziwie luksusowy towar! Pachnie niczym drogie perfumy, otulając ciało pięknym aromatem, oprócz tego zawiera w sobie delikatne, subtelne, złote drobinki, które lekko rozświetlają skórę po całym zabiegu peelingowania. Jego zapach na pewno przypadnie do gustu osobom lubiącym słodkie, ciepłe wonie. Dla mnie dużą zaletą jest to, że to kosmetyk na bazie cukru. Zdecydowanie wolę peelingi cukrowe od solnych, bo nie podrażniają tak bardzo skóry.



Jest porządnym zdzierakiem, ale polecam wykonywać nim masaż na osuszonej skórze, ponieważ pod wpływem wody niestety się rozpuszcza :( Nie pozostawia po sobie nieprzyjemniej warstwy, wręcz przeciwnie. Skóra po jego zmyciu jest lekko śliska, dobrze nawilżona i pięknie pachnąca. Jak dla mnie mógłby to być jedyny produkt w tym pudełku, a i tak byłabym z niego zadowolona. Cena nieco przeraża (około 70 zł za opakowanie), jednak uważam, że warto wydać na niego te pieniądze.

   Czy polecam ten produkt?
   Zdecydowanie tak!

   4. Balsam do włosów odżywczo-regeneracyjny Bania Agafi


      Już Wam wspomniałam kilka razy, że saszetki od Babuni Agafii bardzo polubiłam. Ta nie jest wyjątkiem :) Balsam jest leciutki, nie obciąża włosów, nawet jeśli nałoży się go na skalp (co czasem mi się zdarzyło, jak mi się ręka omsknęła podczas aplikacji :D). Jeśli ktoś stosuje metodę OMO, to ten kosmetyk spokojnie nadaje się do stosowania jako trzecie "O". Zbyt krótko go używam, aby ocenić długofalowe efekty (jak np. wzmocnienie włosów), jednak już po pierwszej aplikacji wiedziałam, że to produkt, który je dobrze wygładza i odżywia. Kiedy kosmyki wyschną, są mięciutkie w dotyku, błyszczące i nie elektryzują się. Oprócz tego pięknie pachną (bo odżywka ma naprawdę obłędny aromat, w którym zakochałam się od pierwszego powąchania!). Jeśli dodamy do tego naprawdę atrakcyjną cenę (ok. 6 zł) oraz dobrą wydajność, to otrzymujemy produkt, który warto mieć w swoich zapasach kosmetycznych ;)

   Czy polecam ten produkt?
  Tak! I to nie tylko tą jedną konkretną saszetkę, ale także i pozostałe od Banii Agafii :)

   5. Zestaw 5 cieni do powiek w kuleczkach APC

   Jak dla mnie to największe nieporozumienie pudełka...nie dość, że każdy z nich był liczony jako ODDZIELNY, pełnowymiarowy produkt (i w efekcie Shiny Box kusił Nas AŻ 10 produktami w boxie), to jeszcze otrzymałam je w kompletnie niepraktycznej piramidce...do jednego z nich do tej pory się nie dobrałam (dlatego na zdjęciu są tylko 4 kolory), bo są tak mocno dokręcone, że chyba tylko strongman jest je w stanie otworzyć. Planuję je przesypać do oddzielnych, plastikowych pudełeczek (jak widać jeden z nich już się w takim znajduje), bo ich rozkręcanie i ponowne skręcanie to straszna męka. Z 4 kolorów powyżej podobają mi się tylko te 2 górne, w tych poniżej wyglądam jak trup, bo to zupełnie nie moje odcienie. Perłowe wykończenie również nie do końca mi odpowiada.


   Ich aplikacja pozostawia wiele do życzenia. Początkowo forma kulek wydawała mi się bardzo interesująca, jednak zmieniłam zdanie po tym, jak zaczęły mi wchodzić między włosie mojego pędzla. Żeby nie było, że jestem takim krytycznym człowiekiem i widzę tylko same wady, to powiem, że ich trwałość jest przyzwoita, nie osypują się, a do tego nie zauważyłam, żeby zbierały się w załamaniach powiek. I to by było na tyle jeśli chodzi o "plusy", bo zaraz obok nich jest kolejny, tym razem OGROMNY minus, którym jest kosmiczna cena- 60 zł. Za takie pieniądze wolałabym sobie kupić np. 2 palety Sleeka, w których miałabym do wyboru więcej odcieni w dużo wygodniejszej formie.

   Czy polecam ten produkt?
   Nie.

   6. Baza pod cienie JOKO 

   Uważam, że i bez tej bazy mogło się obyć :D Nie dlatego, że jest zła, bo ma sporo zalet (które zaraz opiszę), ja po prostu nie używam cieni, więc i bazy są jak dla mnie zbędnymi dodatkami ;) Jednak przełamałam się i postanowiłam sprawdzić co do zaoferowania ma produkt JOKO. Pierwszą rzeczą, jaką zauważyłam, to fakt, że ma przyjemną, aksamitną konsystencję. Kosmetyk bez problemu aplikuje się na powiekę, nadaje jej przy tym leciutkiego, subtelnego błysku. Świetnie podbija kolory cieni, przedłużając ich trwałość. Nie zauważyłam dużej różnicy jeśli chodzi o zbieranie się kosmetyków kolorowych w załamaniach powiek (testowałam ją razem z cieniami APS z tego samego pudełka, ale one same z siebie się w tych załamaniach nie zbierają, więc baza nie miała na to żadnego wpływu). Ma delikatny, przyjemny zapach i nie powoduje podrażnień. Atrakcyjna cena (ok. 22 zł) sprawia, że jest to dobry produkt dla osób, które lubią eksperymentować z makijażem, ale nie chcą przepłacać ;)

   Czy polecam ten produkt?
   I tak, i nie. Osobom, które lubią malować oczy na pewno przypadnie do gustu. Ja jednak nie jestem fanką mocnego makijażu, dlatego też bazy pod cienie są dla mnie kompletnie zbędnym gadżetem ;)


   A Wy mieliście już okazję testować produkty z listopadowego Shiny Boxa?
Który zaciekawił Was najbardziej?



           

Podobne Posty

34 komentarze:

  1. U mnie również większość kosmetyków z listopadowego Shiny dobrze się sprawdziła :) Nie wypróbowałam jeszcze tylko peelingu Organique, bo zużywam teraz Phenome, a w kolejce mam jeszcze Organique z rocznicowego pudełka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja jeszcze z Phenome nie miałam styczności ;) A przyznam szczerze, że bardzo mnie ciekawi :)
      Ten peeling z rocznicowego pudełka już dawno zużyłam, bo się zorietnowałam, że ma tylko 3 miesiące ważności od daty otwarcia, a ja oczywiście zaraz po dostaniu pudełka musiałam go powąchać XD

      Usuń
  2. Widzę, że również jestem najbardziej zadowolona z tych samych produktów co Ty :D
    Co prawda wobec bazy jestem pół na pół - czasem się przydaje, o tyle z cieni tym bardziej, że były liczone za 5 osobnych produktów już niekoniecznie. Podobnie ma się sprawa do jednego łączonego opakowania oraz wykończenia - nie jest bajecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To przybij pionę Maleńka!;)
      Ja bazę chyba oddam komuś, komu bardziej się przyda :D

      Usuń
  3. jestem ciekawa tych chusteczek do zmywania paznokci :) cena wysoka, ale może faktycznie są lepsze od zwykłego zmywacza ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, ze ja sobie np dzisiaj zmywałam nimi pazurki w autobusie :D I nikt się nie skarżył i dziwnie nie patrzył...już sobie wyobrażam co to by było, jakbym wyjęła zmywacz i waciki XD

      Usuń
  4. A tego po tych cieniach się nie spodziewałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. One same w sobie nie są złe, ale uważam, że 60 zł za coś takiego to zdecydowanie zbyt duża kwota :(

      Usuń
  5. Peeling Mariza mnie zainteresował :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to całkiem fajny produkt. Na pewno dużo tańsza alternatywa dla konkurencyjnego kosmetyku firmy P&R ;)

      Usuń
  6. Oba peelingi są rewelacyjne :) To moje ulubione produkty z tego pudełka.
    Za to cienie to porażka, przy ich aplikacji kulki fruwają po całym pokoju ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, ja już nie raz musiałam wybierać paluchami kulki ze zlewu, bo wszędzie latały jak szalone :D

      Usuń
  7. Moi ukubiecy to peeling Organique, Mariza i Bania. Zgadzam się w 100% z opinią o balsamie do włosów, ale mam inne zdanie o cieniach. Wg mnie takie opakowanie jest świetne i pomysłowe, ale myślę tak pewnie dlatego, że u mnie leciutko się odkręcają. Kolory podobają mi się 4/5, a perłowe wykończenie też mi się podoba. No i u mnie kulki nie wchodzą w pędzle, a aplikacja jest wygodna. Pudełko udane i poza opinią o cieniach, zgadzam się z każdą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, a u mnie z cieniami jest masakra...cała rodzina się z nimi mocowała i nic...jedyne wyjście to rozbicie plastiku i przesypanie ich do innego opakowania :(

      Usuń
  8. Mam identyczne odczucia.:) Kuleczki stoją i się kurzą, bo nie umiem się nimi posługiwać - wypadają z pudełeczek i tylko mnie denerwują. :D

    Wszystko inne na 5 z plusem. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to widać zgadzamy się w kwestii pudełka :D
      Ja bym jeszcze pozbyła się bazy...ale chętnego na nią na pewno znajdę, więc to żaden problem ;)

      Usuń
  9. ja dla samego tego peelingu z organique bym kupiła! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wbrew pozoraom bardziej się opłaca kupić to pudełko niż sam peeling w cenie regularnej :D Bo tutaj są jeszcze dodatkowe kosmetyki, a cena jest niższa :D

      Usuń
  10. Z wszystkich produktów jestem bardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Do dziś się drapię po głowie, po cholerę robić cienie do powiek w kulkach?o.O Pomijając kiepskie opakowanie, sama forma jest dziwna i niepraktyczna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Róż w kulkach był fajny. Cienie nie są :(

      Usuń
  12. jedynie peeling z marizy mnie zainteresował ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Organique nie? Tak chociaż odrobinkę? :D

      Usuń
  13. Jedynie znam peeling z Organique, niestety z serii eternal gold nie lubię nic bo wszystko mnie uczula :/
    Ale jęsli polubiłas ten peeling to polecam też czekoladę bądz kozie mleko z Organique :) są genialne! :)
    Natomiast jeśli bardzo lubisz ten zapach to z serii eternal jest wiele innych produktów jak netkar do kapieli, sól, kremy na dzień, na noc, pod oczy, peeling korundowy do twarzy (nowość), oraz balsam i balsam z masłem shea :) te złote drobinki to mikka i złoto koloidalne :P

    OdpowiedzUsuń
  14. te kulki mimo wszystko wydają mi się interesujące :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mi się to pudełko bardzo podoba :). Zastanawiam się nad tymi chusteczkami zmywającymi lakier, bo tamte poprzednie faktycznie były średnie.

    OdpowiedzUsuń
  16. produkty babci agafii są świetne :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Zakochałam się w tym skromniutkim, a jakże fajnym peelingu do ust :) Oczywiście peeling Organique i saszetka Agafii to też wielkie atuty tego pudełka. Dla mnie także te kulkowe cienie to nieporozumienie.
    Przy okazji - nowy wygląd bloga jest MEGA :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja używam na razie cieni i bazy. Reszta czeka na swoje testy. Użyłam tylko raz chusteczek by sprawdzić jak działają i są dużo, dużo lepsze od Jelid. Same kolory cieni bardzo mi się podobają, ich trwałość i efekt. Nawet odkręcanie nienajgorsze. Wolałabym tylko by nie były w piramidce, a oddzielnie. Poza tym bardzo jestem zadowolona z pudełka. Za to z innego prawie wcale i o tym na pewno napiszę niedługo.

    OdpowiedzUsuń
  19. ten box wygląda dużo ciekawiej od poprzednich (przynajmniej tych z trzech ubiegłych miesięcy ) :) ja czekam teraz na mój pierwszy grudniowy mam cichą nadzieje że bedzie conajmniej tak dobry

    OdpowiedzUsuń
  20. Moim zdaniem baza jest genialna i sprawdzi się w każdej sytuacji. Używam jej także do delikatnego makijażu i sprawdza się tak samo dobrze, jak w mocnym. Te cienie, których nie polecasz, bardzo dobrze spisują się z tą bazą. Ja ich używam i jestem zadowolona, tyle, że nakładają się dobrze puszystymi pędzlami a nie takimi płaskimi jak Twoje ;) Jeśli chodzi o zmywach, to osobiście nie polecam, bo nie dość że koszmarnie śmierdzi, to przez to natłuszczenie nie można nałożyć ponownie lakieru, na dodatek można sobie łatwo wytłuścić ubranie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do aplikacji cieni używam zupełnie innych pędzli, te zostały użyte tylko jako rekwizyty do zdjęcia :D Moje pędzle "cieniowe" są, tak jak to określiłaś, bardziej puchate, a i tak te kulki wchodzą między włosie :(

      Usuń
  21. Moje pudełeczko jeszcze czeka na testowanie, nie mogę się doczekać kiedy umilę sobie czas peelingiem! :D

    OdpowiedzUsuń

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!