Yankee Candle: Jesienna kolekcja Q3 2014 Indian Summer: Cranberry Pear, Wild Fig, Ginger Dusk, Honey Glow i Amber Moon.

10/13/2014 Ania T.


   Do sklepów powoli wchodzi już kolekcja zimowa Yankee Candle Q4 na rok 2014 zatytuowana "Past Christmas" i "Present Christmas". Ja jednak cały czas nie mogę wyjść z podziwu nad tegoroczną kolekcją jesienną "Indian Summer". Oczarowała mnie do tego stopnia, że jeden z zapachów zapragnęłam mieć w postaci dużej świecy. Jeśli chcecie wiedzieć, który z nich tak bardzo skradł moje serce, to czytajcie do końca!


CRANBERRY PEAR




   Co pisze o nim producent?
   
   "Dojrzałe, soczyste gruszki prosto z sadu, polane sosem żurawinowym. Daj się skusić pysznemu, słodko-kwaśnemu połączeniu tych jesiennych, wspaniałych zapachów".

   Co myślę ja?

   Ten zapach z pewnością można zaliczyć do kategorii słodko-owocowych. Zdecydowanie dominuje tutaj aromat żurawiny, co z resztą zauważa bardzo wiele osób. Przez to  wosk nabiera lekko kwaskowatego  zapaszku, który jest bardzo przyjemny. Jest dość intensywny, mocno owocowy, miły, ale jakoś mnie nie porwał. Nie ma w sobie tej nuty tajemniczości, którą tak bardzo lubię w tartach Yankee :) Za to idealnie nada się na przykład na prezent, bo moim zdaniem jest to zapach, który praktycznie każdemu się spodoba i będzie się miło kojarzył.


WILD FIG




   Co pisze o nim producent? 
   
   "Bogaty, soczysty aromat dojrzałej, dzikiej figi".

   Co myślę ja?

   Spotkałam się z opiniami, że ten wosk śmierdzi...kompotem z suszu (tak, tym Wigilijnym), dlatego też tego zapachu obawiałam się najbardziej. O ile Wigilię kocham, to tego kompotu nie cierpię i zawsze mam mdłości kiedy czuję jego smród. Całe szczęście moje obawy okazały się bezpodstawne! Na pewno ma coś w sobie, jest taki słodko-gorzki, z taką jakby nutą marmolady? Nie wiem jak to określić :D W każdym razie wstrętnego kompociska mi nie przypomina, jedynie  gorzką, owocową mieszankę. Podobnie jak Cranberry Pear, jest niezły, ale to jeszcze nie TO ;)


GINGER DUSK



   Co pisze o nim producent?

   "Powiew rześkiego powietrza zderzonego z energią rozgrzewającego imbiru i kropli słodkiej cytryny".

   Co myślę ja?

   Proszę Państwa, przedstawiam ZWYCIĘZCĘ! Ten zapach to mój absolutny numer jeden i niepokonany faworyt kolekcji Indian Summer! Piękny, niebanalny, cierpki, mocno imbirowy i mocno orientalny! Urzekł mnie już podczas wąchania przez folijkę, ale po zapaleniu kompletnie przepadłam...przede wszystkim dominuje tutaj imbir, ale wyżej wspomniana cytryna także jest wyczuwalna. Ten zapach kojarzy mi się z dobrą, rozgrzewającą herbatą, która otula wspaniałym aromatem w chłodne, deszczowe dni. Duża świeca Ginger Dusk jest już moja i nie wykluczam, że stanie się jednym z moich top zapachów ;)


HONEY GLOW



   Co pisze o nim producent?

   "Aromat słodkich perfum z dodatkiem aksamitnego miodu"

   Co myślę ja?

   Ten wosk, razem z Ginger Dusk, ciekawił mnie najbardziej. Wyobrażałam sobie otulającą, miodową słodycz...i ją otrzymałam :) Zapach nie należy do grona "killerów", po których boli głowa, ale też nie można nazwać go słabym. Jest słodki i przyjemny, chociaż nie kojarzy mi się z perfumami. Za to bardzo przypomina mi inny zapach, który można dostać w regularnej ofercie Yankee Candle, a mianowicie Honey and Spice. Jest jedynie pozbawiony tej zadziornej, przyprawowej nuty.


AMBER MOON



   Co pisze o nim producent?

   "Powabny urok ciepłego, złotego bursztynu, zanurzonego w wiecznej bryzie z małym dodatkiem aromatu paczuli i drzewa sandałowego".

   Co myślę ja?

   Od pierwszej minuty po zapaleniu kojarzył mi się...z ciastem marchewkowym. Jest słodki, ciepły, ale całe szczęście pozbawiony "ciasteczkowych" nut (których w woskach nie znoszę). Trochę podobny do Honey Glow, chociaż moim zdaniem bardziej orientalny. Taki idealny na samotne, jesienne wieczory.


   Cała kolekcja Q3 jest jak dla mnie bardzo udana, nie ma tam ani jednego zapachu, który by mnie totalnie odrzucał i był nie do zniesienia (tak jak to było w przypadku Salted Caramel z zeszłorocznej kolekcji Q3...).  Ba, udało mi się wśród tych 5 zapachów znaleźć faworyta, który króluje u mnie w postaci dużej świecy :) Jeśli Wy jeszcze nie mieliście okazji wypróbować aromatycznych piękności z kolekcji Indian Summer, to cały czas są dostępne i możecie je kupić w sklepie internetowym Homedelight.


   Na zakończenie mam dla Was małą niespodziankę, a mianowicie ROZDANIE! Do wygrania są woski z najnowszej, zimowej kolekcji Q4 od Yankee Candle: Icicles, Christmas Garland, Angels Wings oraz Candy Cane Line. Jeśli macie ochotę je wygrać, to zapraszam TUTAJ (rozdanie odbywa się na moim Facebookowym fanpage'u i tam znajdziecie wszystkie szczegóły).



           

Podobne Posty

44 komentarze:

  1. Mam ten pierwszy i planuję zapalić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli lubisz owocowe zapachy, to na pewno przypadni Ci do gustu :)

      Usuń
  2. I ja nienawidzę suszu :D Ale podobno trzeba do niego dorosnąć :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widać jestem na to jeszcze za młoda haha :D

      Usuń
  3. Nie urzekła mnie ta seria. A Wild Fig znienawidziłam :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się tego zapachu bardzo bałam, ale w sumie nie jest taki zły:)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Musisz to nadrobić, bo to bardzo ciekawa kolekcja :)

      Usuń
  5. Z Twoich węchowych rozpisek najbardziej prawdopodobne, że spodoba mi się Cranberry pear, Honey glow i Amber moon :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zakochałam się bez pamięci w Ginger Dusk :)

      Usuń
  6. A ja z kolei zakochałam się w Cranberry Pear :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi ten zapach także się podoba, ale chyba zachwyty nad "owocami" od Yankee powoli mi przechodzą :D

      Usuń
    2. Ja też już coraz rzadziej się na nie decyduję, ale ten ma w sobie to "coś", przynajmniej w moim odczuciu :))

      Usuń
  7. Zgłoszenie wysłane i bardzo ciekawe woski. ;)
    Pozdrawiam. :**

    OdpowiedzUsuń
  8. ja musiałam przerwać chwilowo zapachowe wieczory, bo katar mnie dopadł i nic nie czuję:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Współczuję...ja dziś paliłam najpierw Bahamę Breeze a potem Icicles z kolekcji Q4 :D

      Usuń
  9. Mi nie przypadł do gustu żaden z nich, Cranberry pear, był ok, ale nie skusiłam się nawet na wosk, bo przecież i tak nie mam kiedy wypalić tych zapachów. Najbardziej polubiłam Berrylicious, ale nie widzę go u Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Berrylicious nie udało mi się dorwać w wosku (nie wiem czy w ogóle był dostępny w tej formie), wąchałam go na sucho, ale nie zachwycił mnie na tyle, żeby inwestować w dużą świecę ;)

      Usuń
    2. A powiem Ci, że nawet nie mam pojęcia, czy był dostępny, bo ja przygarnęłam sampler będąc w USA, więc później już się nie interesowałam co jest dostępne a co nie [a jak był to pewnie od razu sępy wszystko wybrały]. Na razie przygarnęłam duży słoik Blueberry w Świecie Zapachów bo bardzo lubię takie zapachy w Yankee ;)

      Usuń
    3. Hehe, moja kolekcja świec też się rozrasta :D Ale tego zapachu, który pragnę całym sercem, nie mogę nigdzie dostać...a sprowadzanie zza granicy jest za drogie. Rozpaczam nad tym :(

      Usuń
    4. A czego pragniesz jeśli mogę zapytać :) ? bo mi się marzą Owoce Karaibskie przez pana Piotra xD

      Usuń
    5. Tak myślałam właśnie, że albo kotki albo rękawiczki, na pewno Ci się uda, a jak nie to dmuchniemy panu Piotrowi jak nie będzie patrzył ;)

      Usuń
    6. Rękawiczki mniej, chociaż też bym chętnie poniuchała :D Marzy mi się też duży słój Nature's Paintbrush, mam w wosku...ale kotki to jak na razie priorytet :D

      Usuń
    7. Kotki i rękawiczki były na fb na grupie wymiankowej ze świeczkami o której pisałaś w jednym z postów o Yankee, rozpłynęły się w 3 minuty, albo i krócej, dziewczyny wiedzą co dobre :P Tak czy inaczej ja mam już zakaz kupowania zapachów, trochę muszę wypalić, aby kupić coś nowego XD

      Usuń
  10. Hmmm... Odnośnie tych kolekcji pojawiających się w każdej porze roku, to podobno nie są to limitowanki. Te kolekcje wprowadzają nowe zapachy, które zastępują te regularnie wycofywane. Ot, odświeżenie kolekcji :) Przynajmniej tak mi to tłumaczyła pani w Świecie Zapachów, kiedy dziwiłam się, że mają jeszcze dostępne świece i woski z zeszłorocznych kolekcji...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, ale np. November Rain to zapach zeszłoroczny, właśnie z tej kolekcji limitowanej, a mimo to już w tym roku go wycofują ;) Wszystko zależy od zapachu. Limtowane kolekcje to np. kolekcje Świąteczne, które wychodzą tylko na Święta. Najczęściej co święta się powtarzają (np. limitki Haloweenowe czy Wielkanocne), a czasem są tylko w danym roku i potem już nie wracają (jak większość zapachów na Boże Narodzenie) ;)

      Usuń
  11. Ja mam dopiero dwa woski :D ten gruszkowy mnie kusi ;D

    OdpowiedzUsuń
  12. Ten gruszkowy czułam dziś u mojej fryzjerki :) Super ma zapach :))

    OdpowiedzUsuń
  13. Po przeczytaniu wszystkich opisów, ja też wybrałabym tą imbirową. ;] Będzie świetna, kiedy spadnie śnieg i wieczorem usiądzie się na fotelu pod kocem.

    OdpowiedzUsuń
  14. powoli, przed długimi, jesienno-zimowymi wieczorami muszę zaopatrzyć się w nowe woski, grucha mnie wyjątkowo kusi :)

    OdpowiedzUsuń
  15. mam cranberry pear, fajnie pachnie, kwaskowo oraz wild fig - mnie się bardzo spodobał, pachnie jak dżem figowy mojego taty omnomnom :D

    OdpowiedzUsuń
  16. I po co ja to czytałam ? :( Teraz jestem zmuszona kupić woski i sama się przekonać czy tak pięknie pachną jak piszesz :) A może jeszcze gorzej się to skończyć gdy zechcę jakąś świecę z tych zapachów :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Odpowiedzi
    1. Ja już tam widziałam Twoją szufladę dobroci u Klaudii w sklepie hahah XD

      Usuń
  18. Mnie gruszka uwiodła, aż za bardzo, znaczy się słój :) absolutnie magiczna, słodko kwaśny z nutkami igliwia

    OdpowiedzUsuń
  19. Zwycięzcę i gruszkę z żurawiną chętnie bym powąchała.

    OdpowiedzUsuń
  20. Jeszcze nie wąchałam, ale widzę że znajdę z pewnością coś dla siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Amber Moon - jak dla mnie najlepszy !

    OdpowiedzUsuń
  22. Na razie paliłam tylko Wild Fig, nie jest zły chociaż wg moich domowników duszący. Najbardziej się jednak boję Ginger Dusk, oby mi się spodobał :)

    OdpowiedzUsuń
  23. też go mam i bardzo mi się podoba :)
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!