Automatyczna kredka do oczu "Brown glam" Paese Linea

7/10/2014 Ania T.


Brązowy liner do oczu Paese znalazłam w Styczniowym Shiny Boxie 2014 (więcej o nim przeczytacie TUTAJ). Bardzo przypadł mi do gustu, nie tylko dlatego, że kolor okazał się idealnie dopasowany, ale także dlatego, że kredka okazała się prosta i wygodna w obsłudze :) Chcecie wiedzieć więcej? Zapraszam!

OPAKOWANIE

 Czarne opakowanie, charakterystyczne dla kredek do oczu wygodnie leży w dłoni i gwarantuje nam sprawną i szybką obsługę.

   Mechanizm wysuwający końcówkę działa bezproblemowo i nie zacina się. Do "zestawu" dołączona jest gąbeczka, przeznaczona do rozcierania linera.


ZAPACH/KONSYSTENCJA

   Kredka jest całkowicie pozbawiona zapachu, co akurat mnie nie dziwi, bo jest to raczej typowe dla tego typu produktów :)
   Jest średnio twarda- nie łamie się w kontakcie z powieką (jak to czasem mają w zwyczaju zbyt miękkie kredki), ale z drugiej strony nie trzeba też jej bardzo mocno przyciskać, aby uzyskać kreskę o intensywnej barwie. Jest taka, jaka powinna być ;)



DZIAŁANIE

   W przypadku kredek do oczu ciężko jest mówić o działaniu pielęgnacyjnym, tutaj także nie zauważyłam jakiś spektakularnych właściwości. Ważne jest to, że nie podrażnia oczu, nie powosuje zaczerwienień i nie wysusza delikatnej skóry na powiekach.
   Trwałość jest bardzo dobra, kredka potrafi wytrzymać na oczach nawet cały dzień, no chyba, że bardzo majstrujemy przy oczach, wtedy może się zetrzeć szybciej.
   Nie zauważyłam żeby się kruszyła czy osypywała, ze względu na to, że jest w formie stałej a nie płynnej (jak tradycyjne linery), nie odbija się także na powiekach.
   Jeśli namalujemy linię zaraz przy rzęsach, nie osadza się w załamaniach, nie wiem natomiast jakby się zachowła, gdyby została rozsmarowana na całej powierzchni powieki (ponieważ nie próbowałam tego sposobu).
   Końcówka jest zaokrąglona, dlatego nie mamy co liczyć na to, że uda nam się nią narysować idealnie równą i precyzyjną kreskę taką, jaką możemy uzyskać przy pomocy linera w pisaku czy podobnej kredki, ale bardziej zaostrzonej na końcu. Dla mnie jednak okazała się świetna, bo nadaje się do lekkiego podkreślenia oczu (bez robienia kreski typu "jaskółka").
    Ze względu na to, że jej obsługa nie wymaga precyzji, jesteśmy w stanie zrobić kreski na obu powiekach w ciągu 2 minut! Dlatego jeśli gdzieś się spieszę, a mam ochotę na podkreślenie oczu, to zamiast męczyć się z eyelinerem i robieniem "jaskółek", sięgam właśnie po ten produkt Paese.
   Dzięki mocniejszemu bądź słabszemu dociskaniu końcówki do skóry, możemy łatwo stopniować intensywność koloru.
   Nie zauważyłam większych problemów ze zmywaniem, no może poza tym, że czasem zostawia wokół oczu błyszczące drobinki. Łatwo jest je jednak usunąć za pomocą wacika, więc nie stanowi to dla mnie większego kłopotu.
   Podoba mi się to, że ładnie połyskuje w praktycznie każdym świetle, wydobywając barwę oczu (kedka jest brązowa, podobnie jak moje tęczówki). Błyszczące drobinki są delikatne, pozbawione "bazarowego" błysku brokatu. Dzięki nim brązowy odcień kredki nabiera fajnego pobłysku i wygląda różnie, w zależności od światła (czasem jest to brąz wpadający w rudość, czasem w złoto). Lubię ten wielowymiarowy efekt! 

   A tak wygląda na oczach:







CENA/DOSTĘPNOŚĆ

   Kredka kosztuje 19,90 zł, jest bardzo wydajna. Kupicie ją na każdym stoisku Paese, albo na ich stronie internetowej. Kosmetyki Paese widziałam także w niektórych drogeriach ;)


   Obecnie jest to chyba moja ulubiona kredka do oczu :) Dzięki temu, że jest taka banalna w obsłudze, mogę nią bardzo szybko zrobić kreskę, która będzie trwała i pięknie połyskująca. Kuszą mnie jeszcze inne kolory, ale póki nie zużyję tej, to nie będę kupowała kolejnej :)


PLUSY:
-niezacinający się mechanizm wysuwający kredkę
-nie podrażnia, nie powoduje zaczerwienień
-odpowiednia twardość
-gładko i bezproblemowo rozprowadza się po skórze
-bardzo trwała
-nie ściera się, nie kruszy, nie odbija na górnej powiece, nie osypuje się
-nie osadza się w załamaniach 
-można łatwo stopniować intenywność koloru
-bezproblemowe zmywanie
-pozwalan a szybkie zrobienie kreski (mi to zajmuje ok. 2 minut)
-kolor ma ładny, metaliczny połysk
-wydajność
-cena atrakcyjna w stosunku do jakości
-dostępność (stacjonarnie na stoiskach i w internecie)

MINUSY:
-nie da się nią narysować precyzyjnej kreski (zapomnijcie o jaskółkach ;))
-przy zmywaniu pozostawia błyszczące drobinki (ale bardzo łatwo można je usunąć wacikiem)

I jak Wam się podoba ta kredka? :)



          

Podobne Posty

29 komentarzy:

  1. Gdyby nie te drobinki, byłaby idealna do brwi ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie przepadam za kredkami, które posiadają drobinki bo drażnią one moje biedne oko. Gdyby nie one to miałaby przecudowny odcień. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam dość wrażliwe oczy, ale nie zauważyłam aby ta kredka wywoływała jakieś podrażnienia ;)

      Usuń
  3. miałam już dwie czarne, kolejna sztuka dobija dna! strasznie ją polubiłam, żałuję tylko, że jest strasznie miękka przez co nie problem ją złamać..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Złamać? Mi się to jeszcze nie zdarzyło a używam jej od stycznia :D

      Usuń
  4. Bardzo ładny efekt :) czasem lubię takie błyskotki na powiekach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się podoba to, że jest to bardzo subtelny błysk :)

      Usuń
  5. Tak się przyzwyczaiłam do eyelinerów ,że nie potrafię zrobić kreski kredką ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja linerów używam tylko wtedy kiedy mam duuużo czasu na malowanie :D Bo zrobienie precyzyjnej kreski zajmuje mi około pół godziny :D

      Usuń
  6. Jakie śliczne zdjęcia :) Jeśli chodzi o kredkę, to raczej rzadko sięgam po brązowe ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :D Starałam się bardzo aby były jak najlepsze :D Ja lubię brązowe kredki, bo ładnie współgrają z moimi brązowymi oczami :)

      Usuń
    2. Zdjęcia rzeczywiście są świetne, malowania kwiatów jeszcze nie widziałam :) A kolor kredki mi się podoba, pewnie przez te drobinki :)

      Usuń
  7. Bardzo ładna ta kredka, podobają mi się te drobinki, są delikatne, ale ślicznie błyszczą:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Brązowe kredki to moje ulubione - zdecydowanie wolę używać takich niż szarości czy czerni :) Ta bardzo mi się podoba i gdy skończy się moja z Revlonu to rozejrzę się za tą :)

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie.
    http://www.hushaaabye.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Śliczny ten brąz, ja mam fioletową i zieloną i też uwielbiam, bo są rewelacyjne. Zgadzam się z recenzją :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Myślę że fajna ta kredka. Wiele plusów ma.

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam! Tylko, że wersję czarną:) I jestem jak najbardziej na tak!:)

    OdpowiedzUsuń
  12. A zauważyłaś ostrzynkę?? Jak wyjmiesz gąbeczkę i obrócisz pojawia się świetna ostrzynka, która umożliwia stworzenie stożka:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam coś podobnego z Bourjois, ale drobinki są dyskretniejsze.

    OdpowiedzUsuń
  14. fajnie, że zawsze pod ręką jest gąbeczka do rozcierania :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Uwielbiam tą kredkę - mam brązową, czarną i fioletową :)) jest rewelacyjna :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Kredki to nie moja bajka póki co,. sparzyłam się na kilku, że były za twarde i na razie odpuszczam ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. W sumie póki co mam kilka kredek w użyciu, ale jak będą mi się kończyć to zastanowię się też nad tą przy zakupach, bo mnie nawet zainteresowała.

    OdpowiedzUsuń
  18. super tez muszę zwrócić uwagę przy następnych zakupach

    OdpowiedzUsuń

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!