Nasz klient, nasz Pan? A może zło konieczne?

4/10/2014 Ania T.



   Jeszcze niedawno bardzo cieszyłam się z tego, że w Galerii, do której bardzo lubię chodzić, otwierają mi salon pewnej znanej marki kosmetycznej. Aż do dziś, kiedy to postanowiłam go odwiedzić...
   Zanim zacznę, warto zaznaczyć, że marka jest mi znana, ale nigdy nie miałam okazji używać tych kosmetyków. Są po prostu DROGIE i do tej pory jakoś nic mnie do nich nie ciągnęło. Ale po przeczytaniu wielu pozytywnych recenzji na blogach, oraz ochach i achach mojej przyjaciółki, która jest wierną fanką marki, postanowiłam wybrać się do salonu, który dopiero co został otwarty.
   Przyznam szczerze, że nie byłam ubrana jakoś szczególnie, kiedy człowiek wstaje z samego rana i spieszy się na swoją pracownię magisterską, to raczej nie ma czasu myśleć o tym, w co ma się ubrać żeby wyglądać "feszyn". Poza tym nie będę zakładała najlepszych ciuchów do pracy z odczynnikami, kiedy dodatkowo na dworze jest ulewa. Ale z drugiej strony też nie wyglądałam jak jakiś łachmaniarz...niestety, widać według obsługi tego salonu byłam na równi z "żulami spod sklepu"...Do czego zmierzam? Czytajcie dalej...
   Weszłam do tego sklepu zaraz po tym jak tylko wyszłam z uczelni. Byłam ciekawa czy asortyment jest szeroki, jak wygląda salon od środka, co oferuje...nie znam za bardzo ich produktów, dlatego też na początku tylko się rozglądałam. W końcu podeszła do mnie pani, która WYDAWAŁA się bardzo sympatyczna. Zapytałam ją najpierw o jakieś bazy pod makijaż, powiedziała mi o nich kilka słów, ale najbardziej interesowały mnie pudry. Wspomniałam jej o tym, że zupełnie nie znam oferty marki, więc może poleci mi coś do cery mieszanej. Pokazała mi gdzie jest stojak z pudrami....po czym nawet bez słowa przepraszam poszła obsługiwać inną klientkę! Byłam lekko zdezorientowana, ale w końcu tamta pani podeszła do kasy i już była zdecydowana co chce kupić, a ja tylko oglądałam i rozważałam ewentualne zakupy...w każdym razie stanęłam przy tych pudrach, oglądałam z każdej strony i czekałam aż tamta pani z obsługi ponownie do mnie przyjdzie. Bo co z tego, że stałam nad pudrami jak nie miałam pojęcia który będzie najlepszy dla mnie? I tak sobie stałam, stałam, stałam i stałam...co najmniej z 5 minut jak nie dłużej. Z obawy, że ktoś pomyśli, że chcę coś ukraść zaczęłam sobie krążyć po sklepie, ale i tak cały czas wracałam do stanowiska z pudrami. Zobaczyłam, że pani skończyła obsługiwać klientkę, więc pomyślałam, że pewnie zaraz do mnie wróci. A GDZIE TAM! Postałam sobie kolejne kilka minut. W tym czasie ŻADEN z pracowników salonu nawet nie zwrócił na mnie uwagi, a wcześniej wspomniana pani zajęła się gadaniem ze swoim współpracownikiem i wbijaniem czegoś tam na kasie.
   Pewnie powiecie, że jestem głupia, bo przecież mogłam sama podejść i poprosić obsługę o pomoc. Tak, mogłabym, gdyby nie to, że a)każdy z obsługi był akurat czymś zajęty, b)widziałam, że do innych klientek obsługa SAMA podchodzi, pyta czy coś pomóc, czy doradzić, ba, panie, które chcą wypróbować jakiś produkt, były natychmiastowo zapraszane na fotel, obsługa wyciągała pędzle i do dzieła! Czemu JA MIAŁAM BYĆ GORSZA OD TYCH OSÓB? Czemu mnie nie mogli obsłużyć tak jak każdego? Czy to ze względu na to, że młodo wyglądam? A może dlatego, że nie spodobał im się mój strój? Nie wnikam...
   A wiecie co mnie wkurzyło najbardziej? Kiedy już uznałam, że dalsze stanie nad pudrami jak sierota nie ma sensu, postanowiłam opuścić to przykre miejsce. Jednak zanim wyszłam, zatrzymałam się jeszcze przed szminkami. I dopiero WTEDY ktokolwiek zainteresował się tym, że jestem w tym salonie (choć byłam tam od prawie 15 minut i przez ten czas cała obsługa miała mnie gdzieś). Ja oczywiście powiedziałam, że bardzo dziękuje za pomoc, stałam nad pudrami, ale nie mogłam się zdecydować, więc muszę poprosić o poradę przyjaciółkę, która się zna na ich produktach. A pani z oburzeniem stwierdziła, że PRZECIEŻ PRACOWNICY SALONU TEŻ SIĘ ZNAJĄ NA TYCH PRODUKTACH, TO CZEMU JA MAM PYTAĆ KOLEŻANKĘ O TAKIE RZECZY. NO MOŻE DLATEGO, ŻE PRZEZ TE 15 MINUT JAK TAM STAŁAM NIKT NIE WYRAZIŁ CHĘCI POMOCY?! NIKT NIE PODSZEDŁ I SIĘ NIE ZAPYTAŁ CZY POTRZEBUJĘ JAKIEJŚ PORADY, POMOCY W DOBORZE ODCIENIA CZY RODZAJU PRODUKTU?! To stwierdzenie mnie po prostu rozłożyło na łopatki.
   Być może ten sklep ma taką politykę, że ocenia ludzi po wyglądzie i dzięki temu stwierdza, którego klienta warto obsłużyć a którego nie...no to mieli pecha, bo ja naprawdę miałam ochotę dziś kupić jakiś ich produkt. Ale skoro pracownicy mają GDZIEŚ swoich klientów, to ja podziękuję za takie "ekskluzywne zakupy". Z moich pieniędzy premii się nie doczekają, a moja noga więcej w tym buco-landzie nie postanie. Nienawidzę braku szacunku do klienta, to jedna z rzeczy, która sprawia, że nie mam ochoty na zakupy w sklepie danej sieci. Już pani z okolicznego warzywniaka obsługuje mnie uprzejmiej niż ta "obsługa klienta" w "ekskluzywnym" salonie. Ocenianie ludzi po wyglądzie jest złe, a ja nie pozwolę się traktować jak jakiś żebrak, którego można olać "bo i tak nic nie kupi".

I tym samym "ekskluzywny" salon z "ekskluzywnymi" kosmetykami, wędruje na moją "ekskluzywną" czarną listę, jako miejsce, do którego nie warto zaglądać, no chyba, że ma się ochotę zostać potraktowanym jak człowiek trzeciej kategorii.
Z takim podejściem do klienta to długo się nie utrzymają...

Podobne Posty

120 komentarzy:

  1. uuuu grubo... ja bym napisała skargę na obsługę sklepu
    co to za ocenianie ludzi po tym jak jest ubrany? skoro wchodzisz i pytasz o puder do twojej cery to chcesz się czegoś dowiedzieć i zamierzasz kupić
    bym się wkurzyła

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie będę pisała skargi, bo po co?
      Z takim podejściem obsługa sama odstraszy klientów a sklep padnie ;) Z tego co widziałam to bardzo dużo osób krytycznie się o tej obsłudze wypowiada, więc pewnie podobnie jak ja, więcej tego sklepu nie odwiedzą ;)

      Usuń
  2. Szkoda. Moim zdaniem nieważne, czy kosmetyki są drogie, czy tanie, każdy klient powinien być traktowany tak samo.

    A MAC ma u mnie minusa..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak uważam. Chciałam coś kupić, ale skoro oni mnie w tym sklepie nie chcą...to już ich strata a nie moja :D

      Usuń
  3. Nuneczka Anna ma rację czasami trzeba potrząsnąć takimi "ekskluzywnymi" Paniami i albo wprost im wypalić i "podziękować" za obsługę, albo napisać skargę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziękowałam za obsługę XD Tak podziękowałam, że moja noga więcej tam nie postanie XD

      Usuń
  4. w sumie to tak sobie myślę, że ta cała ekspedientka wskazała miejsce, gdzie pudry stoją, mi zazwyczaj tyle wystarcza, potem sobie oglądam, czytam składy itp. Nie lubię z kolei gdy ktoś stoi nade mną i usilnie chce mi pomóc. Nie oszukujemy się, wiele razy trafiłam w drogeriach/sklepach na ekspedientkę, która wiedziała na temat składów, o wiele mnie niż ja sama ( choć moim zdaniem moja wiedza jest nikła). Mnie to nie szokuje, a raczej potwierdza przydatność co niektórych pań-doradczyń. Nigdy tez w sklepie nie doradzono mi dobrego odcienia. Gorzej jakby nikt Cie nie zauważył w ogóle, mam na myśli ani dzień dobry, ani nawet nie wskaże Pani z łaski co gdzie stoi, także to raczej nie kwestia ubioru, w końcu na początku w jakiś sposób Ci pomogła:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie lubię kiedy ktoś nade mną stoi i usilnie próbuje pomóc. Ale jeśli SAMA O TĄ PORADĘ proszę, to oczekuje, że ekspedientka mi jej udzieli. Wskazanie półki z pudrami na pewno nie jest typem porady jakiej oczekuje. Szczególnie, że tak jak pisałam NIE ZNAM MARKI I NIE ZNAM JEJ KOSMETYKÓW. A w tym konkretnym sklepie niestety nie ma żadnych informacji o produktach umieszczonych na etykietach, masz opakowanie produktu (bez pudełeczka, na którym jest skład), nazwę i cenę. To tyle...

      Usuń
  5. Taką zależność z chłopakiem zauważyliśmy już dawno. Ile razy było tak, że byliśmy w galerii w sklepie swiss bo chłopak chciał sobie kupić zegarek. Kiedy jednak byliśmy tam ubrani "normalnie" zazwyczaj obsługa nas najzwyczajniej w świecie ignorowała. Kiedyś byliśmy w galerii po jakiejś uroczystości (imieniny ciotki, czy urodziny, nie pamiętam już) gdzie oboje byliśmy ubrani po prostu elegancko, to do jakiegokolwiek sklepu wchodziliśmy obsługa momentalnie pojawiała się obok nas doradzając co warto kupić...
    Trochę to chore. Ale cóż zrobić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi zwykle nie przeszkadza to, że jestem olewana przez obsługę. Ale jeśli sama o pomoc proszę, a WTEDY obsługa mnie olewa, to już coś jest bardzo nie halo.

      Usuń
  6. wielkie PANIE, które myślą, że im droższe ktos ma ciuchy tym więcej na tych osobach zarobią.... a taka "normalnie"ubrana dziewczyna to pewnie przyszła tylko pooglądać, i tak nic nie kupi to po co się wysilać.... żałosne....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja CHCIAŁAM kupić, ale po takim potraktowaniu odechciało mi się tam zakupów NA ZAWSZE ;)

      Usuń
  7. Pewnie Mac?
    Ja ich kosmetyki kupuje w douglasie i nie mogę narzekać bo obsługuje przesympatyczna pani, a chodzę zwyczajnie ubrana, nie jak na bal;) Ale pare razy podobne sytuacje miałam w Sephorze. Choć teraz już coś uległo poprawie i coraz rzadziej trafiłam na taką obsługę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze tylko dodam, że to Polska właśnie;)

      Usuń
    2. W Douglasie też zawsze trafiam na miłą obsługę, podobnie jak w Sephorze, więc nie mam na co narzekać ;)

      Usuń
  8. Tak jak już pisałam Ci na fb, ja zawsze idąc do MACa wyglądam normalnie i zawsze jestem zadowolona. Ale prawda jest taka, że nigdy nie potrzebowałam profesjonalnej porady, bo byłam mniej więcej zdecydowana na zakup konkretnej rzeczy w konkretnym odcieniu. Na razie mam doświadczenia tylko z Krakowskim salonem, ale na Katowice też przyjdzie pora :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja potrzebowałam, ba, sama o nią poprosiłam i zostałam potraktowana jak jakieś zło konieczne. No to skoro tak, to niech te wielkie panie sprzedawczynie spadają na drzewo XD

      Usuń
    2. W krakowskim salonie jest ok, ja się ubieram rockowo i dość luzacko, do Maca chodzę co jakiś czas, jeszcze nic nie kupiłam ale zawracam paniom głowę często ;)

      To co opisałaś jest przykre i też bym się wkurzyła na takie traktowanie.

      Usuń
  9. Może to właśnie z powodu młodego wyglądu. Sama mam podobne przejścia - mimo 24 na karku ludzie dają mi max 18 i bardzo często w sklepach spotykam się z olewaniem. Bo na pewno taka stara dystyngowana dama wyda więcej kasy niż gówniara po gimnazjum, więc nie warto do niej podchodzić. Przykre, ale młode osoby są wg mnie często gorzej traktowane przez obsługę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie wiek nie ma znaczenia, jak pracowałam w sklepie to każdego klienta, bez względu na wiek, musiałam traktować tak samo...

      Usuń
  10. Pisałam juz na fb :)
    Z jednej strony całkowicie Cię rozumiem, rozumiem oburzenie bo nic mnie tak nie wkurza jak ocenianie ludzi, po czymkolwiek, sama też na długo zniechęciłam się do pewnego salonu Marionnaud z podobnego powodu.
    Tylko szkoda trochę, że skreślasz całą markę przez jeden (nowy i być może niedoświadczony jeszcze) salon... Rozumiem, jesteś rozgoryczona, ale nie w każdym salonie tak jest.
    BTW, czasem myślę sobie, że gdybym miała duuuużo kasy, to bym sobie zrobiła taki żarcik w jakimś sklepie z ekskluzywnymi ciuchami ;) weszłabym ubrana najzwyklej jak można, t-shirt, jeansy itp, połaziłabym po sklepie, poprzebierała w ciuchach znioslabym pytanka w stylu "czy mogę pani w czymś pomóc" zadawane z politowaniem, po czym chwyciła najdroższy ciuch i podeszła z nim do kasy. Mina przy płaceniu byłaby pewnie bezcenna.
    Moja siostra w pewnym sklepie z galanterią miała sytuację, że wzięła do ręki parę skórzanych rękawiczek bo chciała kupić swojemu wówczas narzeczonemu (młodzi ludzie, 20 kilka lat wtedy, ale moja siostra się moim zdaniem ubiera lepiej niż ja) i usłyszała od Pani "ale to jest drogie, 180zł". Padłabym na miejscu po takim tekście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypomniała mi się scena z "Pretty Woman"...jej także nie chcieli obsłużyć, bo wyglądała jak wygladała...a potem kopary opadły:)

      Usuń
    2. Hmm, nie skreślam całej marki, być może kupię jakiś ich produkt, ale na pewno nie w tym salonie. Moja noga więcej tam nie postanie, nawet jak już się dorobię szpilek LV i torby Korsa :D
      Pamiętam, że jak kupowałam chłopakowi portfel na Święta to poszłam do Ochnika. Też nie byłam jakoś szczegolnie ubrana, też szukałam czegoś na moją kieszeń, a mimo to, zostałam fantastycznie potraktowana przez Panią ekspedientkę. Pokazała mi wszystkie modele, doradziła, ładnie zapakowała...i tak zapłaciłam za ten portfel sporo, ale gdyby mnie potraktowała jak ten babol z MACa, to też bym więcej tam nie poszła....
      Pretty Woman niestety nie oglądałam...

      Usuń
  11. Czasami niektore sklepowe są wręcz uciążliwe, a zdarzają się też takie co mają Cię głęboko nie powiem gdzie..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Upierdliowości też nie lubię, ale jeśli proszę obsługę o pomoc, to tej pomocy oczekuję...

      Usuń
  12. Odpowiedzi
    1. Nie muszę, z takim podejściem bardzo szybko stracą klientów. Szczególnie, że w Katowicach takie luksusowe marki raczej nie znajdują zbyt wielu nabywców :P

      Usuń
  13. nie przejmuj się - ich strata , tylko na Twoim miejscu nie ukrywała bym, że takie paniusie można spotkać w katowickim salonie Maca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy, kto śledzi mojego FP już o tym wie :D Na blogu nie chciałam tego wywlekać, bo kto wie, może by zrobili akcję w stylu Sokołowa i zaraz zaczęli wysyłać jakieś pisma, że ich oczerniam czy coś XD

      Usuń
  14. Szkoda, ze nawet w MediaMakrtcie oblsuga jest wrecz nachalna a w ekskluzywnych sklepach wrecz przeciwnie..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze? Nie spotkałam się jeszcze z nachalną obsługą w MM :D

      Usuń
  15. Cóż, ja salony marki "M" omijam bo wiem że mój portfel by uciekł mi z ręki na widok cen oferowanych kosmetyków. Co tyczy się obsługi - ja w sumie nie lubię, jak w takich salonach ktoś do mnie podchodzi i zaczyna gadać o nowościach, promocjach itp...bo czasem jestem tam by tylko sobie pooglądać, potestować, zabić czas bo np na kogoś czekam. Wtedy czuje się niezauważona i bez zażenowania mogę ze sklepu wyjść, a jak już ktoś podejdzie, to potem cały czas ma mnie na oku i wtedy czuje się skrępowana...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko, że ja POPROSIŁAM o pomoc, a zostałam, delikatnie mówiąc olana. Więc tutaj chyba nie ma mowy o zbyt nachalnej obsłudze i nadmiernym gadaniu o promocjach itp...

      Usuń
  16. A ja się założę, że piszesz o Estee Lauder. Nigdy tam nie weszłam, ale patrząc jako biedny plebs z rynsztoka, widziałam jak liżą dupy bogatym podstarzałym pudernicom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jusia to się lepiej nie zakładaj, bo nie o EL chodzi ;)

      Usuń
    2. Nieee, nie o EL. Tam to nawet nie wchodzę, bo to zdecydowanie nie moja półka cenowa :D

      Usuń
    3. Przegrałam życie :D Tak czy inaczej, moja koleżanka miała w Galerii Katowickiej w zeszłym tygodniu też ładną akcję. Kupiła bransoletkę w Apart dla znajomej za 150 złotych. Wychodziła z uczelni, więc wiadomo nie była ubrana jak na galę rozdania Oscarów. Kupiła, wyszła ze sklepu i po 15 minutach wróciła.. kupić następną, inną, dla siebie. Poprosiła Panią " czy może mi Pani pokazać tę bransoletkę z wystawy? " na co ona odpowiedziała jej : no przecież chyba Pani widzi ! Na co moje kumpela dała jej taki wycisk i zarządała zwrotu kasy jednocześnie oddając pierwszy zakup, tadamm :D Babeczka miała kapę jak nie wiem :D

      Usuń
  17. Zgaduje, że chodzi o MAC? ;) Jeżeli tak- chyba mają jakiś wybrany typ pracowników jakich zatrudniają bo w każdym mieście jest tak samo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaaak, zgadłaś!
      Nie wiem kogo oni tam zatrudniają, ale z taką "ekipą" daleko nie zajdą :P

      Usuń
  18. Chamstwo, może napisz jakąś skargę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z taki podejściem sami sobie odstraszają klientów, żadne skargi nie są tutaj potrzebne :D

      Usuń
  19. Znam to uczucie, niestety takie sytuacje zdarzają się nawet w zwykłych drogeriach. :/ Kiedyś w jednej, takiej zwyczajnej, nie żadnej sieciówki, chciałam kupić błyszczyk albo szminkę i też byłam olewana. Jedna pracownica stała przy kasie i tylko na mnie spoglądała a druga pomagała wybrać innej kobiecie podkład. Najlepsze jest to, że tamta kobieta wyszła nic nie kupując a ja kupiłam dwa błyszczyki. *-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pracownica nie miała pojęcia, że chciałaś coś kupić :D Ja pewnie bym z takiej drogerii wyszła...jeśli nie jestem zdecydowana na jedną konkretną rzecz i oczekuje pomocy obsługi, a ona mnie olewa...no to sorry. Trzeba takie miejsca omijać :D

      Usuń
  20. To jeszcze nic! U mnie w mieście był sklep również kosmetyczny, w którym panie sprzedawczynie miały czelność powiedzieć, że "Pani nie stać na ten sklep"... KPINA!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpowiedziałabym pewnie, że "gówno może pani wiedzieć czy mnie stać czy nie, za to na pewno stać mnie na napisanie skargi do pani kierownika" :D Nie cierpię takich bezczelnych sprzedawczyń :D

      Usuń
  21. To po prostu taki MACowy styl ;) Oni się nie narzucają klientkom i to mi się podoba, że jak do nich wejdę to mogę macać i grzebać bez krzywych spojrzeń i naskakiwania z pomocą. Fakt jest taki, że zakupy robię tylko w krakowskim MACu, a tam dziewczyny już mnie dobrze znają i może traktują inaczej.

    A podeszłaś do kogokolwiek i powiedziałaś, że potrzebujesz pomocy w wyborze? Może konsultantka, zanim weszłaś do salonu była już w trakcie obsługi danej klientki i może nie wypadało aby ją zostawiła i pobiegła do kogoś innego, chociaż z tego co piszesz to pomogła Ci i wskazała miejsce z pudrami.
    Nie zrozum mnie źle, nie atakuję Cię tylko próbuję zrozumieć dlaczego tak się stało. Często w sklepach gdzie jest mało obsługi, a dużo klientów konsultanki muszą biegać od jednego do drugiego, napisałaś w poście, że każdy pracownik był czymś zajęty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. EEE, no przecież właśnie pisałam w notce, że sprzedawczyni OLAŁA MNIE PO TYM JAK POPROSIŁAM O POMOC. Po prostu odeszła do innej klientki...dla mnie wskazanie półki z pudrami, w momencie kiedy kompletnie nie znam asortymentu (a w M.A.Cu raczej nie widziałam nigdzie żadnych etykietek ze składem i specyfikacją konkretnego kosmetyku), to żadna pomoc. Nie będę kupowała produktu na czuja, a skoro obsługa traktuje mnie jak powietrze...no to ich strata a nie moja ;)

      Usuń
  22. Mój chłopak miał taką akcję kupując mi prezent na gwiazdkę. Wracał z pracy, a że musiał chodzić po hali produkcyjnej i nadzorować jakiś audyt czy coś takiego miał zakurzone buty i sportową kurtkę. Prosto pojechał do Douglasa po prezent i pani potraktowała go jak żebraka bez mała, chciał paletkę do makijażu, a ona powiedziała, że przecież tamte są drogie O.o. I że może pokazać najtańszą :D Zmieniła zachowanie dopiero jak poprosił dużą paletkę i do tego najlepszy tusz jaki mają. Mówił, że nagle się zrobiła miła. Oczywiście powiedział jej parę słów, bo to typ złośliwca jest :P
    Mnie osobiście najbardziej denerwuje, jak chcą mi pomagać na siłę i chodzą za mną krok w krok. Wychodzę z założenia, że jak będę potrzebowała pomocy, to sama poproszę. Lubię spokojnie wszystko obejrzeć, pomacać, poczytać. Ale takie różnicowanie klientów to dno. Rozumiem, że się wkurzyłaś. Mam nadzieję, że szybko się nauczą podejścia do ludzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to chłopak też nie miał za ciekawie :D Ale super z tej całej sytuacji wybrnął! :D
      A co do ich podejscia...z tego co widziałam w komentarzach innych osób, no to niestety, nie tylko ja mam zadanie, że ta obsługa jest denna ;)

      Usuń
  23. jak już Ci pisałam na fb, podczas moich odwiedzin tam zostałam bardzo miło obsłużona :)
    poza tą jedną Panią, a mianowicie taką z asymetryczną fryzurą i fioletowym makijażem oka, który wychodził, aż na skronie Normalnie patrzyła się na mnie i nie tylko z taką pogardą na twarzy, że myślałam iż ją skręci za chwilę! :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam ją! Makijaż miała KOSZMARNY.

      Usuń
  24. Czyzby chodziło o firmę MAC z której otwarcia się cieszyłas na fb? Dla mnie pracownice przedstawiły bardzo przykro zarys firmy i ja bym nigdy tam juz nie poszła :/
    bardzo nieładnie sie zachowały ://

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadłaś! ;)
      Ja tam wiecej nie pójdę choćby nie wiem co :)

      Usuń
  25. a no właśnie, czasem jest tak że kiedy nam pomoc potrzebna to żadna się nie ruszy i nie pomoże a jak konkretnie wiesz co chcesz kupić ale coś ci się w oczy rzuciło i spojrzysz przelotem to zaraz lecą i się narzucają, ja co prawda nie lubię jak stoją nade mną ale skoro stałaś i widać że byłaś niezdecydowana co wybrać to powinna któraś podejść i zapytać czy pomóc, no i to "sortowanie" ta lepsza ta gorsza, czasem ta niby gorzej ubrana wyda więcej pieniędzy niż ta "bogaczka" bo wie że jak kupi coś dobrej marki to nie wyrzuci pieniędzy w błoto, a ta "bogatsza" kupi coś od niechcenia i to tańszego bo wychodzi z założenia że może gdzie indziej dostanie coś lepszego, nie wiem czy mój bełkot jest zrozumiały ale jakoś tak mnie poniosło i nie wiedziałam jak to najlepiej wyrazić :P

    OdpowiedzUsuń
  26. No faktycznie trochę nie fajnie się zachowali. Ja co prawda nie lubię jak do mnie podchodzą Panie ze sklepu, jak mam jakieś pytanie to sama podchodzę i pytam, ale takie ocenianie ludzi jak są ubrani, jak wyglądają i to ma zaważyć na tym jak zostaniemy obsłużeni to jest coś czego ja tak samo nie toleruje. A jeszcze wkurza mnie jak traktują mnie w takich sklepach jak potencjalnego złodzieja i patrzą na ręce czy czegoś czasami nie ukradłam... Masakra...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam czasem w Rossmanie wrażenie, że każdy ochroniarz ma mnie za złodzieja XD Ale przestałam się tym przejmować :D

      Usuń
  27. A w której katowickiej galerii otwarto salon MAC?

    OdpowiedzUsuń
  28. Ok. Już wiem,a w podobny sposób zostałam potraktowana w MAC-u w Krakowie. Chyba maja taką politykę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpowiem od razu na oba komentarze: Galeria Katowicka ;)
      A w Krakowie w MACu nie byłam, za to byłam w Warszawie i tam zostałam całkiem sympatycznie przyjęta ;)

      Usuń
  29. Wiem z autopsji że takie traktowanie jest okropne i zniechęca do czegokolwiek ...Powiem CI, że bardzo nieśmiało weszłam do stołecznego Maca - myślałam, że potraktują mnie tak jak Ciebie ..ale ciekawość była silniejsza..i miałam okazuje się niebywałe szczęście..
    Przesymapatyczna Pani Dominika - zapytała grzecznie czego szukam - no to powiedziałam, że sama nie wiem, że chciałabym coś po prostu spróbować..no to wzieła mnie na krzesło..umalowała, doradzała, zapisała to czym mnie umalowała...po prostu zajęła się mną jak vipem bez żadnego zadęcia...na tyle, że wracam....
    Uważam, że taką obsługę na którą trafiłaś powinno sie zwolnić ...bezdyskusyjnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też trafiłam na Dominikę, jest świetna!

      Usuń
    2. Fantastyczna dziewczyna z pasją i podejściem do ....czlowieka :)

      Usuń
    3. W "stolycy" też miałam okazję wstąpić do MACa, tylko,że zawsze tam wchodziłam z przyjaciółką, która ich produkty zna na wylot, więc nie potrzebowałam pomocy. Jednak kiedy o nią poprosiłyśmy (żeby pokazać jakąś szminkę czy coś), to panie zawsze nią służyły. Nie wiem co prawda jak miały na imię, ale były sympatyczne. Pokazały i odkaziły produkt, pełna profeska. A nie tak jak tutaj....

      Usuń
  30. no faktycznie całkiem nie mile się zachowali..

    OdpowiedzUsuń
  31. No to nieźle Cię potraktowali :/ Powinna przynajmniej powiedzieć, że za chwilkę wróci jak szła obsługiwać kogoś innego do kasy lub inna ekspedienta powinna do Ciebie podejść, zwłaszcza, jeśli miały już czas na pogaduszki między sobą. Dziwne to ich zachowanie, przecież nie szata zdobi człowieka jak to mówią. Ale pewnie sobie myślą, że na takich osobach, które chodzą wystrojone i złotem obwieszone to zarobią więcej, co oczywiście nie powinno ich uprawniać do takiego karygodnego zachowania i olewania osób ''normalnie'' ubranych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na mnie nie zarobią NIGDY ANI GROSZA. Nie cierpię obsługi, która ocenia klienta po tym, jak wygląda...

      Usuń
  32. Masakra.. szkoda, że tak wyszło:((
    Niestety miałam podobne doświadczenie, ale w Sephoprze. I do tej pory tam nie wróciłam..

    OdpowiedzUsuń
  33. Współczuję! Ja ostatnio poczułam się jak jakiś odrzutek kiedy weszłam do salonu optycznego, bo akurat szukałam oprawek do okularów... nigdy wcześniej akurat w tym salonie nie byłam, ale na wejściu zaraz Pani zza lady: "W czym mogę pomóc?" To mówię, że chciałam się rozejrzeć, bo szukam oprawek do okularów, a Ona na to "Ale my tu mamy bardzo drogie oprawki" No tak się wkurzyłam jak tak powiedziała!! Też nie wyglądam najgorzej;) tzn. nie byłam może super och i ach odwalona, ale normalnie ubrana. Na jakiej podstawie Ona miała prawo stwierdzić, że te oprawki będą akurat dla mnie drogie, przecież "drogie" to pojęcie względne, dla każdego może być inny przedział drogie-tanie... Ludzie potrafią być bardzo zarozumiali, ale mam nadzieję, że ta Pani się kiedyś przejedzie na tym swoim ocenianiu, bo osobiście znam osobę, która ma kasy duuużo, ale ubiera się bardzo skromnie... nie szczędzi jednak na wydatkach związanych ze zdrowiem itd... więc oby kiedyś jej ktoś dosrał za takie ocenianie po wyglądzie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah :D Sprzedawcy sobie czasem nie zdają sprawy jakich robią z siebie kretynów strzelając takie teksty do klientów. A potem wielkie oburzenie, bo klienci są chamscy i ich nie szanują...

      Usuń
  34. Kurcze Aniu, bardzo mi przykro, że tak się poczułaś:(
    ja jestem z tych klientek, co to lubia połazić i poszperać sobie w kosmetykach bez stałej ingerencji pracowników; alergicznie wręcz na mnie działa pytanie "w czym mogę pomóc"; jak potrzebuję pomocy, to o nią proszę...szkoda tylko, że Ty pomimo prośby zostałaś 'olana' przez personel:(
    osobiście mam bardzo dobre wspomnienia z salonu Maca w warszawskich ZT-pani była na tyle uczynna, że mnie wymalowała, doradziła, pogawędziłyśmy sobie miło...ogólnie bardzo miło wspominam tę wizytę:)
    może nie zrażaj się po pierwszym, nieudanym podejściu;
    buziaki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. również MAC'a dobrze wspominam, właśnie w ZT

      Usuń
    2. czyli coś w tym jest:)
      następnym razem może wspólne zakupy??zmasowany atak anonimowych blogerek haha:D

      Usuń
    3. Wizytę w tym sklepie w ZT też miło wspominam...tutaj niestety nie. Też nie lubię jak sprzedawca za mną łazi krok w krok, ale jeśli sama o tą pomoc proszę to oczekuję, ze mi tej pomocy udzieli, a nie oleje...

      Usuń
  35. Nie tylko 'ekskluzywne' marki mają takie zachowania. Ostatnio szukaliśmy spodni dla mojego, nigdzie nie było nic porządnego, w końcu mówię mu ' chodźmy do Levisa'. A on uparł się że już tam nigdy nie pójdzie, bo kiedy był w liceum (!) wyraźnie dali mu tam odczuć że to sklep nie dla niego. Widać że niektórych klientów traci się takim zachowaniem bezpowrotnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten salon też już nigdy we mnie nie znajdzie klientki ;)

      Usuń
  36. Haha ojeeeju, biedna Nuneczka! A jak napisałaś, że się przemieszczałaś żeby nie wyglądać jak złodziej, to sobie pomyślałam, że pewnie dopiero wtedy wyglądałaś jak wyżej wspomniany, który kręci się po sklepie i szuka łupów. Anyway, nie sądzę, żebyś była ubrana jakoś źle czy tragicznie, ale zapewne zwyczajnie. I to zaważyło na tym, że nikt się nie zainteresował. Najczęściej, wchodząc do jakiejś ekskluzywnej drogerii nie zwracają uwagi na młodych ludzi, bo nie ma sensu, bo pewnie 'gówniary' nic nie kupią. I tracą tak klientów. Myślę, że i Twój wiek i po części wygląd na to wpłynęły, jednak nic tego nie tłumaczy. Niestety zachowali się po chamsku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inne klientki, które wchodziły też nie wyglądały jakoś szczególnie- taka pogoda, jak leje na dworzu to nie będziesz się ubierać w szpile i najdroższe ciuchy....

      Usuń
  37. mi się przypomniało jak kiedyś poszłam do Armaniego w Warszawie bo chciałam kupić spodnie. I babka nie odezwała sie ani słowem tylko chodziła za mną i sprawdzała czy czegoś nie kradnę. Tak się wkurzyłam, że spodni nie kupiłam i od razu wyszłam

    OdpowiedzUsuń
  38. Widziałam wpis na fb no i muszę przyznać, że to nic nowego. Sprzedawcy oceniają wartość klienta zaraz przy wejściu. I to nasz wygląd decyduje, czy będą wokół nas skakać, czy oleją. No szkoda, ale tylko dla nich. Ja nie będę płakać, jak nie wydam większej kasy w sklepie / drogerii, a im przeleci prowizja za sprzedaż. A to tylko dlatego, że akurat wolałam się luźniej ubrać.
    Choć często się mogą przejechać na tym swoim ocenianiu, bo nawet się nie przyjrzą, a przecież to widać, że kobieta zadbana, umalowana, z drogimi dodatkami na przykład, to wiadomo, że coś jednak w tym sklepie mogą zostawić.
    Powinni chyba im jakieś specjalne kursy robić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo przepraszam...ale jakoś mi nie żal tej ich prowizji :D
      Też pracowałam w sklepie i miałam obowiazek obsłużyć każdą klientkę (to był sklep jedynie z odzieżą damską) i to nie ważne czy była to gimnazjalistka czy poważnie wyglądająca kobieta po 40 (chociaż takie rzadko kiedy się zdarzały). Skoro w tym "ekskluzywnym" sklepie sobie wybierają kogo obsłużą to juz ich problem. Ze szczerego serca życzę im BRAKU JAKIEJKOLWIEK PROWIZJI :)

      Usuń
  39. Też nienawidzę takiego traktowania. Ale ja zazwyczaj nie daję sobie w kaszę dmuchać i jak coś mi się bardzo nie spodoba, to wyrażam głośno swoją opinię na ten temat ;P Na pewno, jak byłabym na Twoim miejscu, to Pani ekspedientka miałaby popsuty humor na resztę dnia :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chciałam psuć humoru sobie żadną awanturą :)
      Wystarczy mi satysfakcja z tego, że swoimi zakupami nie dołożę się do prowizji tej jakże sympatycznej i pomocnej pani!

      Usuń
  40. Ahahaha mieli pecha trafić na blogerkę incognito XD Nienawidzę takich zachowań niestety to często nie jest wcale wina jakiejś "polityki marki" tylko systemu prowizyjnego i przekonania pracowników że na lasce obwieszonej złotem więcej zarobią. Cóż, jak życie pokazuje można się na takich stereotypach nieźle czasem przejechać i stracić zainteresowanego klienta ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat wątpie aby mój post cokolwiek zmienił w tej kwestii, w końcu mój zasięg nie jest aż taki wielki. Ale musiałam znaleźć jakieś ujście dla mojej frustracji :D I ten wpis mi w tym pomógł :)
      Kij w oko temu "wspaniałemu" salonowi! ;)

      Usuń
  41. Jeśli chodzi o MAC'a, a tak zakładam, to skandalem jest takie zachowanie. To renomowany salon i panie tam pracujące powinny wiedzieć jak się zachować wobec każdego absolutnie potencjalnego klienta. Zwłaszcza dzisiaj, gdy milioner może wyglądać jak żebrak i odwrotnie.
    Skoro potrzebowałaś pomocy, psim obowiązkiem obsługi jest Ci jej udzielić, bez względu na to jak wyglądasz i czy faktycznie masz zamiar coś kupić. Obsługa do wymiany. Nie tego spodziewałam się po renomowanym, marcowym salonie kosmetycznym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się tego nie spodziewałam i jej zachowanie spowodowało, że więcej moja noga tam nie postanie. Z takim podejściem na pewno nie zyskają sobie klientów, szczególnie, że Katowice to nie stolica i rzadko która dziewczyna wygląda tutaj jak żywcem zdjęta z wieszaka Zary :P Ludzie nie mają tutaj takiej potrzeby lansu i większość osób jest ubrana podobnie do tego, jak ja byłam ubrana podczas wizyty w tym "salonie" :P

      Usuń
  42. Czasami mi się wydaję, że niektórzy muszą pracować bo muszą, anie bo chcą... Może stąd ich zachowanie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro tak..to życzę im aby ich cierpienie szybko się skończyło i szef ich zwolnił. Po co mają się męczyć, skoro dla nich obsługa klienta to takie trudne zadanie? :P

      Usuń
  43. Niestety tak bywa, nieraz spotkałam się z taką obsługą w droższych sklepach, ale zawsze tak potraktowana dałam do zrozumienia w dobitny sposób, że kupiłabym coś gdyby nie obsługa sklepu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie miałam komu dać tego do zrozumienia, bo obsługa mnie kompletnie olała :D

      Usuń
  44. Ja mam tak z Doglasem. Gdy byłam w liceum kupiłam tam perfumy za ponad 200 zł i liczyłam, że dostanę chociaż jakąś małą próbeczkę innych.. tak najlepiej mi sprawdzić gdy jakiś zapach kilka razy "ponoszę" czy mi odpowiada. Panie zbyły mnie tylko wzrokiem jak-na-żebraka i powiedziały, że nic nie mają. Od tego czasu tam nie chodzę i nie zamierzam nic kupować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hmm...ja w Sephorze i Douglasie zawsze dostaje próbki :D Ostatnio w Sephorze kupiłam moj ulubiony płyn do demakijażu oczu i zapłaciłam całe 40 zł, ale i tak dostałam próbkę :D

      Usuń
  45. I właśnie dlatego nie odwiedzam takich przybytków jak Douglas czy Sephora, bo patrzą na mnie jak na menela...To, że nie chodzę w szpilkach tylko w trampkach czy balerinach nie oznacza, że przyszłam tam żebrać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie każdą wizytę w Sephorze i Douglasie wspominam bardzo miło, nigdy mnie tam tak nie potraktowali...

      Usuń
  46. Dziewczyny nie przesadzacie trochę z tym pisaniem skarg? OK Pani sprzedawczyni nie popisała się profesjonalizmem, ale z drugiej strony czy zachowała się aż tak skandalicznie? Miałybyście satysfakcję gdyby w rezultacie Waszej skargi straciła pracę, (nawet jeśli nie zasługuje na tytuł sprzedawcy miesiąca)? Nie wiem może jestem dziwna, ale jakoś nie czuję tego całego oburzenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo przepraszam, ale jeśli sprzedawca nie ma czegoś takiego jak szacunek do klienta, to powinno go zwolnić natychmiast. Wiem co mówię, sama pracowałam w sklepie. Czasem bywało, że np. nie zauważyłam jakiejś klientki kiedy był ruch w sklepie, to zawsze wtedy dostawałam opieprz od szefowej. A jakbym klientkę OLAŁA i nie udzieliła jej pomocy kiedy sama o nią prosi, to pewnie by mnie szybko stamtąd zwolnili. Nie umiesz pracować z ludźmi? TO SIĘ NIE PCHAJ NA SPRZEDAWCĘ. PROSTE.

      Usuń
  47. Niestety coraz częściej zdarzają się takie ekspedientki... uznajmy, że miała gorszy dzień... (choć może mają premię od własnej sprzedaży i polowała na te z "grubszym portfelem")

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihi, mam wielką satysfakcję z tego, że z moich zakupów premii się nie doczeka. Za chamstwo trzeba płacić ;)

      Usuń
  48. Też nie podoba mi się zachowanie sprzedawców w niektórych sklepach. Może nie wyglądam na kogoś, kto zostawi pół wypłaty w ich sklepie ale to jak czasami potrafią człowieka zmierzyć wzrokiem jest lekką przesadą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wtedy pozostaje tylko odwrócić się na pięcie i wyjść ze sklepu :)

      Usuń
  49. Ja należę do osób które są bardziej złośliwe i jak w sklepie obsługa się nie popisuje staram się dać im to do zrozumienia.
    w wolnej chwili zapraszam do przyjemnego tagu The Drugstore Diva Tag w którym Cię otagowałam, za co mam nadzieje nie będziesz zła ;)
    http://zaczarowana-oczarowana.blogspot.com/2014/04/the-drugstore-diva-tag.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam zamiaru się kłócić, skoro obsługa ma mnie gdzieś, to na mnie nie zarobi :D

      Usuń
  50. no niestety, Paniom, szczególnie tym, które zaczynają pracę w cudownych markowych sklepach się wydaje, że mogą oceniać ludzi po wyglądzie :/ a to bywa złudne
    I tyczy to też sklepów także odzieżowych i innych. Nie wiem czemu tak jest, że jak wchodzę ubrana w jeansy i t-shirt to jestem traktowana jak gówniara, która chce sobie pooglądać (a może ich okraść) a jak wchodzę w pełnym "mejkapie" i w szpilkach to od razu staję się godna uwagi ;)
    to samo się dzieje przy przejściu dla pieszych :p Zawsze się jakiś pan z uśmiechem zatrzyma ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja pamiętam jak pracowałam w sklepie, to każdego klienta traktowałam tak samo. MUSIAŁAM. Widać ten "ą,ę" salon ma swoje zasady i ocenia klientów po wyglądzie. Ich strata nie moja...

      Usuń
  51. Coż ja mam troche inne podejście.nie lubie jak ekspedientki przesadnie kolo mnie skaczą,wole postać zastanowic się i wybrać sama,ewentualnie kiedy juz naprawdę MUSZĘ pytam o radę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ZAPYTAŁAM I POPROSIŁAM O POMOC. I zostałam olana.

      Usuń
  52. W dobie panującego bezrobocia... gdzie pracodawca ma ogromne wymogi, o prace ciężko, przechodzi sie przez sito czasem kilku etapowej rekrutacji mam prawo oczekiwać profesjonalizmu! Kiedyś rozmawiałam z właścicielem sklepu na temat czym kierował by się przy wyborze pracownika. Odpowiedź zwaliła mnie z nóg: bo oto Pan właściciel sklepu zoologicznego przedkłada wygląd nad kompetencję. Bo jak mi powiedział co z tego że ma wiedzę potrafi doradzić jak ładna atrakcyjna lala przyciągnie mu do sklepu...
    Domyślam się jakiej sieci to sklep. Jeśli to ten sam to ja także mam nie miłe doświadczenia. W jednym ze sklepów gdzie wybrałam się na zakupy zostałam zlekceważona dosłownie - może mój wygląd się nie spodobał. W każdym razie bardzo dobrze ubrana kobieta która wchodząc podeszła do półki z kremami p.zmarszczkowymi od razu została dostrzeżona... ekspedientki o mało się nie powywracały biegnąc do niej. No cóż...
    Pewnego dnia dostałam sms że jak coś kupię to dostanę dwa razy więcej pieczątek. Postanowiłam skorzystać z okazji. Jednak "profesjonalna" "sprzedawczyni" usiłowala mi wcisnąć drogi krem tlumacząc że jedynie przy jego zakupie działa ta oferta. Nie zwykłam się kłócić....ale niesmak pozostał. tym bardziej, że za bardzo nie mam gdzie sie do tego odnieść. Chyba im reklamę zrobię na blogu:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to dziwne, bo pracując w sklepie zoologicznym trzeba mieć odpowiednie wykształcenie, żeby dobrze zająć się zwierzętami :P

      Usuń
  53. Ale nieprzyjemna sytuacja. Nie znam polityki MACa, nigdy nawet nie trafiłam do żadnego ich sklepu, ale to głównie dlatego, że niedawno udało mi się skompletować idealny dla mnie zestaw kosmetyków do makijażu i nie chcę znowu eksperymentować, jeśli jeszcze nie mam takiej potrzeby.
    Faktem jednak jest to, że czasem, jak chcę zaglądnąć do paru lepszych sklepów po pracy, też spotykam się z nieprzyjemną obsługą. A wszystko wynika z tego, że prowadzę firmę budowlaną, więc w dniach, kiedy większość czasu spędzam w terenie, na budowach, mam na sobie dżinsy i jakieś ciepłe bluzy, kamizelki, pełne buty - a wszystko często przybrudzone, pokryte błotem, jak to po budowie.
    Kiedyś w Sephorze naszła mnie chętka na większe zakupy, a że miałam zamiar wydać trochę pieniędzy, to spędziłam tam ponad godzinę między półkami, zanim doszłam do kasy. Nikt do mnie nie podszedł, poza ochroniarzami, którzy zawsze ustawiali się tak, by widzieć całą moją sylwetkę. Jak zaczepiałam ekspedientkę, to zbywała mnie zdawkową odpowiedzią. Dopiero kiedy ustawiłam się do kasy z produktami wartymi blisko 900 zł (sporo z nich było kupowanych na prośbę mamy:)) wszystkie się zleciały i przymilały, by wrzucić taką sprzedaż na swoje konto.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym w takiej sytuacji powiedziała, że nie życzę sobie żadnej obsługi, bo skoro mnie do tej pory olewały, to teraz nie mają prawa do żadnej prowizji i jak będą tak przy mnie skakać, to zrezygnuję z zakupów :D

      Usuń
  54. Zaraz po opublikowaniu Twojego posta przeczytałam go w pracy, a teraz znalazłam trochę czasu by się do niego odnieść :) Nie dziwię się, że jesteś zła... Ja ok. 8 lat temu byłam źle traktowana w Sephorze i Douglasie, też może wtedy nie wyglądałam na bardzo bogatą nastolatkę, ale zawsze czułam się tam gorsza. Zraziłam się do tych sklepów i nic nie zmieniło mojego podejścia do niego i po prostu tam nie wchodzę mimo, że czasem chętnie bym sobie kupiła coś droższego, ale zaparłam się.
    A takie ocenianie przez pryzmat wyglądu i nadskakiwanie dobrze ubranym kobietom bywa zgubne, bo wiele razy słyszałam opowieści od kolegi, który jest ochroniarzem w tego typu drogerii o tym, że te kobiety właśnie kradną dla rozrywki, bo mimo, że je stać to wolą mieć trochę adrenaliny, a jak zostaną złapane to dadzą za coś co jest warte 200 zł, 400 zł żeby wyciszyć sprawę i zazwyczaj na tym się kończy :)

    OdpowiedzUsuń
  55. No masakra po prostu. Ja się nawet w takie miejsca nie zapuszczam, bo sądzę, że ze mną byłoby tak samo..

    OdpowiedzUsuń

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!