Nafta kosmetyczna z aloesem ANNA

3/25/2014 Ania T.


   Nafta to produkt znany każdemu, używały go nasze babcie, nasze mamy. Od wielu lat dba o włosy kobiet. Do tej pory miałam styczność głównie z naftą z tradycyjnym aplikatorem, nigdy jej u mnie w domu nie brakowało, bo babcia intensywnie walczy z wypadaniem włosów. Jak się sprawdził u mnie produkt firmy Anna?


OPAKOWANIE


   Aplikacja tej nafty jest bardzo ułatwiona dzięki wygodnemu atomizerowi, kilka "psików" wystarczy, aby pokryć całe włosy.

    


SKŁAD

       

   Jak widać jest prosty, bez żadnych udziwnień. O ile parafina w kosmetykach do twarzy i skóry niezbyt mi służy, to moim włosom absolutnie nie szkodzi ;) 


ZAPACH/KONSYSTENCJA

   Zapach nafty jest bardzo charakterystyczny, albo się go lubi, albo nienawidzi. Ja osobiście go toleruję, ale zdecydowanie odbiega od pięknie pachnących drogeryjnych odżywek. Dlatego nie jest to produkt dla każdego. Jeśli nie lubisz mocnych, intensywnych zapachów takich jak benzyna, rozpuszczalnik itp....to raczej nafta nie przypadnie Ci do gustu :D
   W butelce jest płynna, kiedy naciskamy aplikator zamienia się w delikatną mgiełkę. Pokrywa włosy tlustą warstwą, podobną do olejów.



DZIAŁANIE

   Głównym zadaniem nafty jest redukcja wypadania włosów. Ja taką redukcję zauważyłam, prawdopodobnie nafta ten proces wspomogła, jednak myślę, że jest to bardziej zasługa Amli, którą stosuję dłużej niż naftę (dodam, że oba produkty stosuję jednocześnie- raz w tygodniu olejowanie włosów Amlą i 1-2 razy w tygodniu naftę).
   Po użyciu nafty moje włosy są pięknie błyszczące, lśnią jak powierzchnia czystego lustra. Wyglądają zdrowo i są dobrze nawilżone. Nie obciąża włosów, kiedy porządnie je umyje, są mięciutkie w dotyku, a ich powierzchnia jest gładka. Nawet moje niesforne baby hair zachowują się "grzeczniej" i nie sterczą na wszystkie strony.
   Czasem mam problem z jej zmywaniem, może to kwestia tego, że mam zbyt delikatne szampony (pozbyłam się tych z SLS-ami, sięgnęłam po te delikatniejsze dla dzieci, oraz te z ziołowymi wyciągami). Przy używaniu takiego szamponu, konieczne jest dwukrotne umycie włosów, bo inaczej wyglądają jak nieświeże :P Jeśli stosuję szampony mocniejsze, zmywanie jest bezproblemowe.
   Nie zauważyłam żeby produkt ten podrażnił skórę mojej głowy, może to dlatego, że przestrzegałam zaleceń producenta i nigdy nie trzymałam nafty powyżej 10 minut. Nie spowodowała też u mnie łupieżu, może to dzięki zawartości aloesu, jednak pewności nie mam.
   Kolejnym plusem dla mnie jest to, że produkt nie spowodował u mnie wzmożonego przetłuszczania się włosów. One są z natury tłuste (muszę myć głowę codziennie), a nafta dodatkowo nie zintensyfikowała procesu wydzielania łoju. 
    Jeśli ktoś nigdy nie olejował włosów, to może mu przeszkadzać uczucie, jakie powoduje nafta po spryskaniu skalpu. Kosmyki są tłuste, obciążone, jednak to nieprzyjemne uczucie znika od razu po zastosowaniu szamponu :)


CENA/DOSTĘPNOŚĆ

   Cena jest śmieszna- za taką buteleczkę zapłacicie ok.8-10 zł, więc jest to kwota, na którą praktycznie każdy może sobie pozwolić. Produkt jest dosyć wydajny, stosuję go od ok. 2 miesięcy i została mi jeszcze ponad połowa butelki (a nie żałuję sobie i zawsze psikam sporo).
   Nigdzie nie widziałam tego produktu stacjonarnie, podobno jest dostępny w małych, lokalnych sklepach i drogeriach, z tego co wiem moja babcia kupowała naftę w aptece, jednak była to wersja z dozownikiem, a nie atomizerem...najprędzej dostaniecie ją w internecie ;)


   U mnie nafta działa, nie daje może jakiś spektakularnych efektów, ale przy regularnym olejowaniu włosów chyba nie mogę oczekiwać cudów...bo one i tak wyglądają nieźle. Duży plus ma u mnie za wygładzanie i nabłyszczanie moich kosmyków. To jedyny produkt, który potrafi ujarzmić moje baby hair. Myślę, że warto włączyć naftę do swojej kolekcji kosmetyków do pielęgnacji włosów, o ile przełamiecie się i zniesiecie jakoś jej zapach, to nie pożałujecie ;)


   Produkt otrzymałam do testów od firmy New ANNA Cosmetics, jednak nie wpłynęło to na moją opinię. Z naftą tej firmy miałam już do czynienia wcześniej, ale była to inna wersja tego produktu.



PLUSY:
-wygodny dozownik
-prosty skład
-wygładza włosy, ujarzmia baby hair
-nabłyszcza
-po użyciu włosy są miękkie w dotyku, zdrowo wyglądają
-nie powoduje powstawania łupieżu
-nie obciąża włosów
-nie powoduje szybszego przetłuszczania się
-niska cena
-wydajna

MINUSY:
-zapach (nie każdemu się spodoba)
-po spryskaniu włosy są tłuste, obciążone, zupełnie jak po zastosowaniu oleju, nie każdemu może się to uczucie spodobać. Na szczęście znika po umyciu głowy.
-może podrażniać (ale tylko jeśli mamy wrażliwą skórę głowy, albo za długo ją trzymamy, mnie nigdy nie podrażniła, bo stosuję ją zgodnie z zaleceniami)
-dostępność
-trzeba ją zmywać "mocniejszymi" szamponami, te delikatne ziołowe i dla dzieci niestety sobie z tym nie radzą ;) 


A Wy znacie naftę?
Używacie?


 

Podobne Posty

26 komentarzy:

  1. Nafty nigdy nie stosowałam, obecnie używam olejek łopianowy, ale włosy przestały mi wypadać przez łykanie poleconych przez lekarza witamin. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie największy wpływ miała na to Amla, przy regularnym stosowaniu przez kilka miesięcy (odkąd wykończyłam Sesę) zdecydowanie zmniejszyła ilość wypadających włosów ;)

      Usuń
  2. Nie miałam nigdy nafty :-) unikam parafiny, to jakoś tak samo z siebie mi wyszło, że nie miałam ochoty na naftę... ale od pewnego czasu chodzi mi po głowie spróbowanie jej. Wprawdzie włosy mi nie wypadają, co mnie dziwi, bo o tej porze z reguły sypały się garściami. Ale nie narzekam, niech nie wypadają wcale :D Ale chciałabym wygładzić odstające, spuszone włoski na długości :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem zadowolona z tego, jak ładnie wygładza moje włosy :D Parafina widać im służy, bo tak jak pisała- w innych kosmetykach jej unikam ;) Mi włosy wypadały garściami jeszcze niedawno, Amla na szczeście sobie z tym poradziła, bo inaczej chyba zostałabym łysa...:(

      Usuń
  3. Lata temu ostatni raz stosowałam naftę. Właściwie już zapomniałam, że jest taki kosmetyk. Ale jak widać wraca do łask:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja babcia cały czas ją stosuje :D Ale zwykle robi sobie maseczki z jajkiem, naftą i cytryną ;)

      Usuń
    2. Też kiedyś robiłam tą maseczkę namiętnie, teraz jakoś czasu brak na takie eksperymenty :)

      Usuń
  4. Znam takie specyfiki, ale sama nie stosowała i nie bardzo mi się ten zapach podoba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapach jest bardzo specyficzny, to trzeba przyznać. Ale da się przywyknąć ;)

      Usuń
  5. Kiedyś miałam naftę ale nie byłam zadowolona. Być może miałam nie odpowiednią dla moich włosów wersję (z olejem rycynowym), bo włosy były bardzo szorstkie i sztywne;/

    Chciałam również poinformować, że nominowałam Cię do Liebster Blog Award:) Jeśli masz ochotę to zapraszam:) Więcej szczegółów u mnie na blogu:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Coś czuję że się z nią bym nie polubiła.

    OdpowiedzUsuń
  7. masz rację to kosmetyk do włosów z bardzo długą tradycją, pewnie mi by nie przeszkadzał zapach, a takie lśniące włosy są warte poświęcenia się :)
    całuski

    OdpowiedzUsuń
  8. nie znam, nigdy nie słyszalam o czymś takim, jak nafta do włosów ;D
    ale przydatne jest to co o niej napisałaś :D może kiedys skorzystam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam ją w domku, jeszcze nie otwartą, może niedalekiej przyszłości odważę się i zacznę ją testować ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. nie używam nafty i jakoś mnie nie ciągnie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jakiś czas temu regularnie stosowałam naftę kosmetyczną właśnie z Anny ;) Ostatnio jednak troszkę poszła w kąt i używam oleju kokosowego ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. dużo pozytywnych opinii o niej słyszałam i chciałam spróbować, ale teraz się zastanawiam, mam długie włosy i nie chciałabym aby wyglądały na tłuste i brudne po zastosowaniu.

    OdpowiedzUsuń
  13. Hm.. problemu z wypadaniem włosów nie mam więc na szczęście nie muszę stosować nafty - pierwsze słyszę o niej.

    OdpowiedzUsuń
  14. U mnie dostępna jest stacjonarnie w Aptece "Cefarmu" :)

    OdpowiedzUsuń
  15. musze wypróbować na moje wypadające kłaki : c

    OdpowiedzUsuń
  16. Lubię benzynę, więc pewnie i zapach nafty by mi odpowiadał :) Kiedyś moja mama robiła jakąś maseczkę z dodatkiem nafty, ale to było już dawno i nie pamiętam ;p

    OdpowiedzUsuń
  17. byłam ciekawa tej nafty od jakiegos czasu.prosty sklad i korzystna cena,z pewnoscia zakupię :)

    OdpowiedzUsuń
  18. nie mam pojęcia jak pachnie nafta, chętnie wypróbuję, będzie to dla mnie alternatywa olejowania włosów :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Będę musiała w końcu wypróbować naftę! :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Muszę wypróbować bo włosy mi strasznie lecą :( zapraszam do siebie :))

    OdpowiedzUsuń

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!