Blogowe podsumowanie roku-statystyki, ulubieńcy, buble...

12/27/2013 Ania T.


   Witajcie Kochani!
   Wiem, że do końca roku zostało jeszcze trochę czasu, ale ja już w niedzielę pakuję manatki i wyjeżdżam na Sylwestra w góry, więc prawdopodobnie znów nie będzie mnie tutaj jakiś czas :)
Dlatego już teraz chciałabym Wam przedstawić moje blogowo-kosmetyczne podsumowanie tego roku. Jesteście ciekawi co w tym roku najbardziej mnie zachwyciło? Jakie kosmetyki odkryłam? A może co okazało się największym bublem? Zapraszam do mojego małego podsumowania!

Zaczniemy od liczb i statystyk (tak, wiem, matematyka to wróg, ale szybko przez to przebrniemy) :D

Od początku istnienia tego bloga, aż do chwili napisania tej notki, odwiedziliście mnie 71,082 razy (dziękuję :*)!

Blog zebrał aż 679 obserwatorów (za co bardzo Wam dziękuję! :*)


Łącznie napisałam 215 notek (wliczając tą), z czego 163 powstały w 2013 roku.

Udało mi się zorganizować 1 rozdanie i 1 konkurs, których sponsorem byłam JA. Oraz rocznicowy konkurs z okazji urodzin bloga, którego sponsorem był sklep Helfy.

Oprócz tego miałam okazję uczestniczyć w 3 wspaniałych spotkaniach blogerek: pierwsze odbyło się w czerwcu  w Warszawie, drugie w październiku w Krakowie, a trzecie znów w październiku...i znów w Warszawie i było połączone ze zbiórką darów dla Kociego Azylu. Bardzo się cieszę, że mogłam poznać wszystkie dziewczyny (i chłopaków :D), które były na tym spotkaniu :) Udało mi się nawiązać wiele wspaniałych znajomości, które na pewno będę utrzymywać przez długi czas :) 

Chcąc rozwijać swoje kosmetyczne zainteresowania, wybrałam się także na Targi Beauty Forum & SPA w Warszawie. Tam poznałam wiele zupełnie nowych firm kosmetycznych i kupiłam  ciekawe kosmetyki i przybory kosmetyczne w atrakcyjnej cenie. Na pewno wybiorę się na kolejną edycję!

W 2013 roku na blogu powstały 4 nowe zakładki: Moje Shiny BoxyMęskie testyPiękna z natury oraz Projekt denko. Wciąż mam wiele nowych pomysłów na rozwijanie bloga, mam nadzieję, że uda mi się zrealizować chociaż część z nich :) 

Ponadto od 2013 roku możecie mnie także znaleźć na Bloglovin oraz na Facebooku (mój blog ma obecnie 455 fanów, zapraszam do dołączenia do tego zacnego i szanownego grona! ;) )

We wrześniu, za sprawą cudownej i bardzo sympatycznej Karoliny z bloga Pasje Karoliny moje blogowe dziecko zupełnie zmieniło oblicze! Karolina wykonała dla mnie przepiękny szablon (który obecnie możecie oglądać). 
Dla przypomnienia- tak wyglądał blog przed przemianą:


A tak wygląda teraz:


Karolinko-jeszcze raz bardzo Ci dziękuję! :)


Dobra, koniec tego gadania o blogu. Czas na moje odkrycia roku!

1.Firmy roku 2013

Ten rok zdecydowanie należał do 3 firm: OrientanaHelfy oraz Homedelight.
Nie chodzi tylko o to, że są to firmy, z którymi współpracuje, bo mogłabym tutaj wymienić jeszcze wiele innych firm, które miałam okazję poznać, a z moim blogiem współpracy nie nawiązały.
Po prostu uważam, że są to sklepy, które oferują wysokiej jakości produkty, a przy tym mają dobry kontakt z klientem. Wśród ich asortymentu znalazłam wielu swoich ulubieńców, do których na pewno będę często wracała! 

2.Kosmetyczne hity roku 2013

Na szczególne wyróżnienie zasługuje 5 produktów, które opisywałam Wam na tym blogu.



Za to, że idealnie podkreśla moje brwi, jest trwała, ma delikatny kolor i jest banalna w obsłudze. Nie wyobrażam sobie bez niej codziennego makijażu. Mogę nie pomalować rzęs...ale bez podkreślonych brwi ostatnio nie ruszam się z domu ;)



Tani, ogólnodostępny, pięknie pachnący...i świetnie działający. Czego chcieć więcej? :)



Zdecydowanie NAJLEPSZY krem do twarzy z jakim miałam do czynienia w tym roku! Pięknie pachniał, cudownie nawilżał, ale jednocześnie nie zatykał porów i "uspokajał" skórę. Walczył z każdym pryszczem! Z pewnością do niego wrócę!



Delikatny dla oczu, bezzapachowy, świetnie zmywa i do tego jest wydajny. Mój numer jeden do demakijażu oczu!



Must-have do cery tłustej i mieszanej! Świetnie oczyszcza i matuje cerę. Do tego jest to produkt w 100% naturalny i bezpieczny w stosowaniu. Polecam!

3.Wpis roku 2013

Wpisem, który cieszył się największą popularnością (oczywiście poza postami konkursowymi, rozdaniowymi i tymi, w których były wyniki rozdań) był post o...

Ma on łącznie 967 wyświetleń :)


Żeby nie było tak różowo- zdarzały się też buble i wpadki...

1. Bubel roku 2013



Ani nie chłodził, ani nie nawilżał, ani nie napinał, a tym bardziej nie likwidował cellulitu. Do tego wyglądał jak jakaś kosmiczna ektoplazma. Jednym słowem- bubel nad bublami...równie dobrze mogłabym się polać wodą- otrzymałabym identyczny efekt ;)

2. Wpadka roku 2013

Na blogu umieściłam kilka postów, w których narzekałam na różne dziwne zjawiska w blogosferze i nie tylko. Ale myślę, że chyba największą żenadą jest ocenianie blogera po liczbie obserwatorów!
Cały wpis na ten temat przeczytacie sobie TUTAJ.
A szanowną Panią, która była autorką feralnego, zacytowanego w notce komentarza...serdecznie NIE pozdrawiam :D 


No i to by było chyba na tyle :)
Mam nadzieję, że podobało się Wam moje podsumowanie :)
A jak Wam minął ten blogerski rok?
Będziecie go miło wspominać, czy raczej wolicie aby już się skończył?



39 komentarze:

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!

Wesołych Świąt Kochani!

12/23/2013 Ania T.


   Już jutro Wigilia...czas spędzony z rodziną, przy suto zastawionym stole. Czas, kiedy dzielimy się radością i obdarowujemy prezentami. Do mnie również przyjeżdża rodzina, dlatego kolejne dni poświęcę tylko jej. Blog będzie przez ten czas zawieszony (ale obiecuję, że przed końcem roku na pewno się jeszcze do Was odezwę!).

Korzystając z tego, że mam teraz chwilkę, chciałabym Wam złożyć najserdeczniejsze życzenia!
Kochani!
Życzę Wam spełnienia wszystkich, nawet tych najskrytszych, marzeń.
Znalezienia wymarzonych prezentów pod choinką (i bogatego Mikołaja!).
Dużo ciepła i radości przy Wigilijnym stole.
Smacznego karpia, pierogów i makowca ;)
Aby Wigilijne jedzenie poszło Wam...w cycki XD
A przede wszystkim życzę Wam abyście dobrze wypoczęli i zregenerowali siły przed szampańską zabawą w Sylwestra! ;)

Całuję Was i ściskam bardzo mocno!
Wesołych Świąt! 





24 komentarze:

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!

Dom pełen zapachów: Wiosenna kolekcja Yankee Candle Q1 2014 od Homedelight

12/21/2013 Ania T.


   Te woski umieściłam na swojej Świątecznej wishliście...i moje marzenie się spełniło :D A to wszystko za sprawą Homedelight :) Dzisiejszy post powstaje na przekór zimie! Ponieważ zima sama sobie robi z nas żarty (spójrzcie tylko z okno!), to ja będę pisać o wiosennych zapachach. A co!



MIDNIGHT OASIS


   Co pisze o nim producent?
   "Przenieśmy się na plażę nocna porą, gdzie możemy poczuć zapach morskiej bryzy z domieszką cytrusów i drzewa sandałowego."

   Co myślę ja?
   No cóż...z pewnością nie jest to zapach morskiej bryzy :D A drzewo sandałowe nie jest tutaj domieszką tylko raczej dominującym zapachem :D Jest to bardzo mocny, wyrazisty i orientalny aromat. Nieco tajemniczy, bardzo zmysłowy. Kojarzycie perfumy Armani Code? Jak dla mnie ten wosk pachnie niemal identycznie :) Zapach utrzymuje się jeszcze dłuuugo po zapaleniu. Ostrzegam- dla niektórych może być za ciężki, taki właśnie był np. dla mojej babci. Dlatego jak nie lubicie bardzo intensywnych zapachów, to raczej bym go nie polecała. 


LOVELY KIKU


   Co pisze o nim producent?
   "Kwiat szczęścia... elegancki perfumowany zapach chryzantemy z nutami kwitnącej wiśni i ciepłej wanilii."

   Co myślę ja?
   Nie raz zdarzyło mi się wąchać chryzantemy jak jeździłam z rodziną na groby bliskich :D I szczerze mówiąc-zapach nie był jakoś specjalnie powalający. Tym bardziej się zdziwiłam jak zobaczyłam, że Yankee postanowiło zrobić wosk o takim aromacie. Obawiałam się przed jego zapaleniem, że będzie śmierdział cmentarzem...ale byłam mile zaskoczona! Wosk jest bardzo świeży, ma przyjemny, dość delikatny zapach- rzeczywiście wyczuwam w nim odrobinkę wiśni. Nie jest ani męczący ani za mocny- taki w sam raz dla osób, które lubią jak coś im pachnie, ale nie za intensywnie. Iza stwierdziła, że jej ten zapach kojarzy się z cukierkami Skittles...no cóż, mi nie XD

UNDER THE PALMS


   Co pisze o nim producent?
   "Wyobraź sobie błogi odpoczynek w hamaku pośród palm, które delikatnie kołyszą się nad Tobą osłaniając Cię przed tropikalnym słońcem.  A niebo ma najpiękniejszy odcień błękitu. Ten zapach jest jak ten błękit nieba z dodatkiem trawy morskiej, liści palmowych oraz kokosa. Pełen relaks :))"

   Co myślę ja?
   Ten zapach to jak dla mnie największe rozczarowanie całej wiosennej kolekcji. Wyczuwam tutaj jedynie bardzo mdłego i męczącego kokosa wymieszanego z jakąś trawą... Po tym wosku bolała mnie głowa. Zupełnie się u mnie nie sprawdził i chyba więcej go nie zapalę. A podobno zielony uspokaja...:D 


PINK HIBISCUS


   Co pisze o nim producent?
   "Jaskrawy i piękny... tryskający życiem, lekko cytrusowy bukiet zapachowy płatków tropikalnego hibiskusa."

   Co myślę ja?
    Ponarzekałam sobie na Under the palms...to teraz będę chwalić. Ten zapach to CUDO, CUDO, CUUUUDO! Świeżutki, orzeźwiający...a do tego jak dla mnie pachnie KONWALIAMI, które po prostu uwielbiam! Wielkie brawa dla twórcy tej cudnej mieszanki zapachowej :) Z całej kolekcji Q1 to mój ulubieniec! Jedno niuchnięcie nastraja pozytywnie na cały dzień :) Do tego wystarczy malutka ilość, aby cały nasz pokój pachniał wiosną. Polecam!


CHAMPACA BLOSSOM


   Co pisze o nim producent?
   "Niespotykane piękno i radosna energia czarujacego kwiatu Champaca odurza nas w tej znakomitej kwiatowo owocowej mieszance ."

   Co myślę ja?
   Ten zapach to drugi w kolejności ulubieniec z tej kolekcji. To po niego (zaraz po Pink Hibiscus) będę sięgać najczęściej. Podobnie jak jego różowy kolega, pachnie bardzo orzeźwiająco. Dobra wiadomość dla anty-fanów kwiatów...tan zapach to jak dla mnie arbuz zmieszany z nutą banana :D Nijak nie czuję tutaj kwiatowych nut ;) Zapach bardzo optymistyczny, idealny na pierwsze, ciepłe dni wiosny ;) Również mogę z ręką na sercu polecić ;)



   Wszystkie woski z jeszcze świeżej i ciepłej kolekcji Q1 możecie nabyć na stronie Homedelight. Już teraz wprowadźcie trochę słońca do Waszych domów...kto wie, może dzięki temu wiosna w tym roku przyjdzie szybciej? ;)

A Wy macie już zapachy z najnowszej kolekcji?
Który jest Waszym ulubieńcem? ;)



41 komentarze:

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!

Jak współpracować z blogerami? Firmy bierzcie przykład z Helfy.pl!

12/20/2013 Ania T.


   Na wstępie zaznaczę, że ten post nie jest przez nikogo sponsorowany, nikt nie płaci mi za reklamę czy polecanie sklepu. Napisałam go, ponieważ uważam, że podejście Helfy.pl jest godne naśladowania przez inne firmy, które współpracują z blogerkami. Kieruje mną tylko i wyłącznie czysta sympatia :) W dobie, kiedy wiele firm traktuje blogerki jak łase na darmówki hieny i stawia im absurdalne warunki współpracy (swoją drogą, zachowanie niektórych blogerek samo do tego doprowadziło...), sklep Helfy wyróżnia się fajnym, miłym i bardzo ludzkim podjeściem do sprawy współpracy.

   Zaczęło się od propozycji współpracy. Na spotkaniu blogerek w czerwcu dostałam od sklepu 2 produkty i zostałam poproszona o ich przetestowanie i wyrażenie opinii na ich temat w mailu. Zaraz po tym jak tylko użyłam tych produktów, napisałam maila do Helfy. Trochę się rozpisałam, ale Pani Małgosi chyba spodobał się mój styl pisania i zapytała się czy nie miałabym ochoty przetestować także innych produktów ze sklepu. Pomyślałam sobie- czemu nie? Asortyment jest naprawdę szeroki i nie miałam okazji jeszcze spróbować wielu z kosmetyków, które Helfy ma w swojej ofercie.
   Pani Małgosia pomogła mi dobrać zestaw odpowiedni dla moich włosów i cery. Wybrałam sobie egzotyczny olejek Sesa (recenzja TU) oraz maskę do twarzy z glinką Rhassoul (recenzja TU). Od razu padło pytanie z mojej strony: "Ile mam czasu na testy?"...już nie raz słyszałam historie, że firma oczekuje natychmiastowej recenzji, po tygodniu czy dwóch stosowania produktu...jak się okazało- mogę sobie testować te produkty tyle ile chcę :D Nie miałam żadnego narzuconego terminu, pani Małgosi zależało przede wszystkim na szczerej i rzetelnej opinii (mam nadzieję, że taką otrzymała! ;) ). Mimo, że przy każdym produkcie znalazłam kilka minusów, to ze strony firmy nie słyszałam absolutnie żadnych pretensji (z tego co wiem, niektóre firmy potrafią się nawet obrazić, jak o ich produktach napisze się choć jedno złe słowo!).
   Przez cały czas utrzymywałam z Panią Małgosią kontakt i wymieniałyśmy się mailami. Pisałyśmy nie tylko o współpracy, ale również o innych rzeczach :) Potem przyszły moje urodziny- i tutaj kolejne, bardzo miłe, zaskoczenie! Dostałam od sklepu piękną, urodzinową paczkę!


   Zawartość była idealnie dobrana! Nie wiem jak Pani Małgosia to zrobiła, ale chyba czyta mi w myślach, bo każdy z prezentów bardzo przypadł mi do gustu :)
   Ze sklepem Helfy.pl udało mi się również zorganizować konkurs z okazji rocznicy mojego bloga. Od samego początku miałam świetny kontakt z działem marketingu. Razem ustaliliśmy regulamin, nagrody... sklep był otwarty na moje sugestie i bardzo pomagał mi w promowaniu konkursu. Kiedy konkurs został rozwiązany- nie miałam absolutnie żadnych problemów w kwestii wysyłki nagród i z tego co wiem, każda ze zwyciężczyń już swoją otrzymała :) Jeszcze raz bardzo dziękuję :)
  Dziś spotkała mnie kolejna niespodzianka! Mimo, że wywiązałam się ze współpracy, a ze sklepem nie umawiałam się w sprawie żadnych, kolejnych paczek...to i tak paczkę dostałam :D Tym razem to mój prezent Świąteczny! Nawet sobie nie wyobrażacie mojego zaskoczenia jak otworzyłam dziś drzwi kurierowi :D Zobaczcie tylko co dostałam:


   Jak na fankę olejów przystało- w paczce musiał się jeden z nich znaleźć :D Dodatkowo dostałam również mydełko glicerynowe z gąbeczką loofah w środku (nie ma to ja naturalny peeling!) i..ślicznego, świątecznego pierniczka (nie ma opcji, żebym go zjadła-jest za ładny!).
   Powiem Wam szczerze, że pierwszy raz spotkało mnie coś takiego. Oczywiście każdą z moich współpracy wspominam miło, nie mam powodu do narzekań, ale chyba z żadną firmą nie miałam takich sympatycznych przeżyć :D Drogie firmy- bierzcie przykład z Helfy.pl! Naprawdę nie trzeba wiele, aby zostawić po sobie pozytywne wrażenia :) Ja przede wszystkim jestem zadowolona z kontaktu z firmą. Cieszę się, że po "zakończeniu" współpracy (czyli zrecenzowaniu przeze mnie produktów), ten kontakt się nie urwał. Tutaj już nie chodzi o kolejne paczki, które przyszły z okazji urodzin czy Świąt (za co serdecznie dziękuję, bo to wspaniały gest!), ale o to, że ktoś o mnie pamięta. Że firma, mimo, że ma wiele swoich spraw i zamówień, jest w stanie napisać mi maila z życzeniami urodzinowymi czy wysłać paczkę na Święta. Bardzo dziękuję za pamięć całej załodze Helfy.pl (a szczególnie przesympatycznej Pani Małgosi!). Sprawiliście, że z mojej buzi nie schodzi dziś uśmiech (mimo, że cały czas czeka na mnie mnóstwo Świątecznych obowiązków). 
Drodzy czytelnicy, z Wami również chciałabym się podzielić moją radością :)
Oto cudny pierniczek z życzeniami od Helfy.pl- częstujcie się do woli! :)



 

92 komentarze:

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!

Odżywka do rzęs Revitalash- czy warto?

12/19/2013 Ania T.


   O tej odżywce krążą LEGENDY. Każdy zachwyca się tym jaka to ona jest wspaniała, jakie daje cudowne efekty... dlatego kiedy otrzymałam jej 1 ml wersję (wersja pełnowymiarowa ma 3 ml), z ciekawością zaczęłam nią malować swoje rzęsy. Oszczędzę wam zdjęć opakowania, składu i wywodów nad konsystencją czy zapachem. W tym przypadku liczą się EFEKTY! Czy u siebie zauważyłam jakąś spektakularną zmianę w długości rzęs?

Zanim zacznę, chciałabym powiedzieć, że moje rzęsy z natury są długie i całkiem gęste, do tego mają ciemny kolor i są dość mocne. 
Ale skoro producent obiecuje spektakularne efekty, to jak dla mnie powinny one być zauważalne na KAŻDYM rodzaju rzęs...

A teraz przyjrzyjmy się efektom:

Tak wyglądały moje rzęsy PRZED miesięczną  kuracją Revitalashem:



A tak wyglądają po miesiącu kuracji...


Wiecie co Wam powiem?
Jak dla mnie efekt jest ZNIKOMY.
Rzęsy minimalnie się pogrubiły (czego na zdjęciach nie udało mi się uchwycić) i...nic więcej.
Nie tego oczekiwałam po odżywce, która w cenie regularnej kosztuje aż 250 zł (za 3 miesiące kuracji) lub 330 zł (za 6 miesięcy kuracji) ! 

Ponadto zauważyłam kilka nieprzyjemnych efektów stosowania tej odżywki.
Pierwszy z nich to szczypanie oczu zaraz po nałożeniu odżywki. Myślałam, że po jakimś czasie ustania...ale nie! Nie dość, że powtarzało się za każdym razem, to jeszcze powodowało uczucie dyskomfortu przez cały dzień...ze względu na to, że oprócz szczypania nie wystąpiło podrażnienie czy zaczerwienienie oczu, nie zaprzestałam jej stosowania i wytrwałam w tym przez cały miesiąc.
Dodatkowo zauważyłam, że nakładanie tuszu w trakcie kuracji było utrudnione. Tusz, który do tej pory nie zostawiał ani jednej grudki, podczas kuracji był nie do poznania...sklejał rzęsy, pozostawiał nieestetyczne grudy...Nie wiem, być może to są jakieś moje urojenia, ale kiedy przestałam stosować odżywkę- nakładanie tuszu wróciło do normy. 

Teraz mam przerwę od kilku dni. Szczypanie oczu i uczucie dyskomfortu ustąpiło jak tylko przestałam stosować Revitalash. Nie mam również problemów z nakładaniem tuszu.
Odżywka trafi do mojej mamy, zobaczę czy u niej się sprawdzi, czy też okaże się niewypałem jak u mnie...

Być może dla wielu z Was jest to doskonały produkt, ja niestety tego zdania nie podzielam.
Pewnie po dłuższej kuracji odżywka dałaby lepsze efekty (są to jednak tylko przypuszczenia), jednak nie mam zamiaru przez kolejny miesiąc znosić tego uporczywego szczypania i mieć wrażenia wiecznie zmęczonych oczu.

Stosowałyście Revitalash u siebie?
 Jak odżywka sprawdziła się u Was?
Jesteście zadowolone z efektów?



 

71 komentarze:

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!

Kosmetyczny słowniczek, cz. II: koloid, rytuał Hammam, miswak, higroskopijność i KONKURS na fanpage'u ;)

12/17/2013 Ania T.


   Zapraszam wszystkich do 2 części mojego Kosmetycznego Słowniczka! (pierwszą część możecie znaleźć TU). Tym razem tylko 4 hasła, bo jakoś nie udało mi się natrafić na żadne "trudne" słówka, widać muszę przeglądać więcej blogów i portali kosmetycznych :D
Przypominam także, że czekam na WASZE propozycje haseł!
Nie wstydźcie się, zaproponujcie coś,a ja umieszczę Wasze hasło w kolejnej części słowniczka- w końcu on powstaje dla Was! ;)
Jeśli znajdziecie jakieś błędy, lub chcecie do danego hasła dodać coś od siebie- piszcie komentarze! ;)


KOLOID/ SREBRO KOLOIDALNE- Koloid to układ, w którym jedna substancja (w tym przypadku srebro) jest podzielona na maleńkie cząsteczki, zwane cząsteczkami koloidalnymi, oraz roz­proszona i zawieszona (nie rozpuszczona) w innej substancji bez wiązania się z cząsteczkami 'rozpuszczalnika'. Cząsteczki koloidalne działają jak „ziarenka energii", które unoszą się w płyn­nym roztworze pomimo siły grawitacji. To, że są naładowane elektrycznie  - a ich ładunek jest taki sam - powoduje, iż odpychają się wzajemnie, pozostając w cią­głym ruchu. Zjawisko to jest wykorzystywane w roztworze srebra koloidalnego, przeznaczonego np. do przemywania twarzy. Srebro koloidalne nie jest związkiem chemicznym zawierającym srebro, ale czy­stym srebrem metalicznym złożonym z submikroskopijnych zbitek po kilkadzie­siąt lub kilkaset atomów każda, zawieszonych w czystej wodzie dzięki niewielkie­mu ładunkowi elektrycznemu jaki posiada każdy z atomów. Zawieszenie to spowodowane jest głównie przyspieszeniem wynikającym z przypadkowych zderzeń cząsteczek srebra z czą­steczkami wody, których masa jest większa od masy cząstkowej srebra. Zjawisko to nosi nazwę ruchów Browna.

Źródło: 1


RYTUAŁ HAMMAM- Marokański rytuał, który ma zapewnić „oczyszczenie ciała i ukojenie duszy”. Składa się z 4 etapów.
Etap I: nawilżenie ciała. Polega na dokładnym umyciu ciała, co ma zapewnić odprężenie i oczyszczenie. Ciepła woda zwilża ciało, otwiera pory i zmiękcza skórę.
Etap II: dokładne oczyszczenie ciała. Ciało oczyszcza się mydłem Savon Noir i specjalną rękawicą Kessa.
Etap III: oczyszczanie glinką Rhassoul. Glinkę nakładamy na całe ciało i pozostawiamy do wyschnięcia. Następnie spłukujemy strumieniem ciepłej wody. Glinka nie tylko oczyszcza skórę, ale także ją ujędrnia.
Etap IV: rytuał namaszczania. Polega na dokładnym wmasowaniu olejku arganowego w skórę, co ma ją dokładnie zregenerować i nawilżyć.

Źródło: 1


MISWAK- gałązki służące do pielęgnacji…zębów! Szczególnie popularne w krajach Arabskich. Zawiera krzemionkę (działanie wybielające), taninę (kojące działanie na dziąsła), alkaloidy (zabijanie bakterii) oraz żywice (chronią przed powstawaniem osadu na zębach). Oprócz tego zawiera także witaminę C oraz jony fluoru i wapnia. Jest to sposób na ekologiczne mycie zębów. Miswak obiera się ze skórki (na końcówce), a obraną końcówkę zamacza w wodzie, aby włókna uległy rozwarstwieniu- taką końcówką możemy już myć nasze zęby. Po użyciu należy końcówkę odciąć, a miswak zamknąć w szczelnym opakowaniu. Miswak można także żuć.

Źródło: 12


HIGROSKOPIJNOŚĆ- podatność niektórych substancji na wchłanianie wilgoci lub wiązanie się z wodą. Podatne na pochłanianie wilgoci są przede wszystkim kosmetyki sypkie, np. sypkie solne peelingi (tak jak ten z Bingo SPA, który recenzowałam TU)

Źródło: 1



    Kolejnej części oczekujcie już w styczniu! :)

Przy okazji chciałabym Was także zaprosić na KONKURS na moim fanpage'u :)
Do wygrania między innymi NIEOSIĄGALNA praktycznie w żadnym Rossmanie paletka Lovely Nudes (specjalnie dla Was ją zdobyłam!), lakier z najnowszej serii Confetti My Secret, woski Yankee Candle... ;)
ZAPRASZAM!!!



ZAPRASZAM!


23 komentarze:

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!

Męskie testy: Balsam do ciała i twarzy dla mężczyzn Palmer's

12/16/2013 Ania T.


   Ten balsam otrzymałam na spotkaniu blogerek w Krakowie. Specjalnie wybrałam coś dla swojego mężczyzny, ponieważ zmaga się z suchą skórą (szczególnie na twarzy). Nie jest typowym facetem, nie boi się stosować kosmetyków i dba o siebie (co moim zdaniem jest szalenie seksowne! :D), dlatego też po ten balsam sięgnął z wielką chęcią (jak mu go zabrałam aby zrobić recenzję i obfocić to wręcz się oburzył!). Jesteście ciekawi czy mu się spodobał? :)


OPAKOWANIE


  Design stonowany, w "męskich" kolorach. Butelka jest z dość twardego plastiku, dlatego zastanawiam się jak to będzie kiedy balsam będzie już na wykończeniu, myślę, że mogą być problemy z jego wyciśnięciem. Otwór jest niby dość szeroki, ale balsam jest naprawdę treściwy...



SKŁAD


   Balsam do TWARZY a tam parafina tak wysoko w składzie? Nie polecałabym stosowania tego balsamu na twarz u osób ze skłonnością do wyprysków czy zatykania porów, choć mojego faceta o dziwo nie "zapchał"...chyba jakiś odporny na to jest :D Na plus jednak jest to, że masło kakaowe, czyli sztandarowy składnik kosmetyków Palmer's jest na 2 miejscu :)


ZAPACH/KONSYSTENCJA

   Od razu zaznaczę, że nie jestem fanką zapachów kosmetyków tej firmy, jak dla mnie są jakieś takie za słodkie, nieco pudrowe- ale nie w pozytywnym znaczeniu, bardziej tak "babcinie" pudrowe...ten balsam za to pachnie całkiem przyjemnie. Wyczuwalna tutaj jest charakterystyczna "męska" nuta, choć po posmarowaniu lekko wyczuwalna jest też też babcina słodycz...w każdym razie- mój TŻ ten zapach polubił, a to chyba najważniejsze :D
   Konsystencja jest bardzo gęsta i bardzo treściwa! To bardziej masło niż balsam, bo balsamy są zwykle lżejsze. Jednak nie sprawia żadnych problemów przy rozsmarowywaniu. 



DZIAŁANIE

   Mój chłopak ten balsam polubił, mówi, że bardzo dobrze radzi sobie z suchą skórą i podoba mu się to, że jest taki gęsty.
   Ma jednak zastrzeżenia co do wchłaniania się tego specyfiku. Jeśli nałoży go nawet ODROBINKĘ za dużo, to wchłania się całe wieki- szczególnie na twarzy...
   Zdecydowanie woli stosować balsam na ciele niż na twarzy- niby nie zapycha, ale na twarz jest za ciężki. Jednak ten "ciężar" zupełnie nie przeszkadza mu na ciele. Chwali sobie jego właściwości, bo mówi, że dzięki temu ma lepiej odżywioną i nawilżoną skórę. 
   Do tego ani ja ani on nie zauważyliśmy aby pozostawiał na skórze tłustą, śliską warstwę i oboje oceniamy to na wielki plus.
   Ciekawostką jest to, że w 2011 roku ten produkt otrzymał Laur Konsumenta :)



CENA/DOSTĘPNOŚĆ

   W internecie udało mi się znaleźć ten balsam za 21,50 zł. Nie pamiętam ile kosztuje stacjonarnie :( Dzięki temu, że jest taki gęsty, to jest również bardzo wydajny.
   Możecie go kupić w internecie (np. TU) albo w drogeriach Hebe :)


   Zdaniem mojego TŻ ten balsam jest godny uwagi, ale jedynie do stosowania na ciele. Na twarzy już nie radzi sobie tak dobrze. Na pewno mogę go polecić facetom, którzy lubią dbać o siebie i nie uciekają od kosmetyków jak kot od odkurzacza :D


PLUSY:
-męski design
-całkiem przyjemny, "męski" zapach
-gęsta i treściwa konsystencja, ale rozsmarowuje się całkiem łatwo
-bardzo dobrze pielęgnuje ciało
-wydajny
-masło kakaowe wysoko w składzie
-nie pozostawia tłustej warstwy na skórze

MINUSY:
-nie nadaje się do twarzy (za wolno się wchłania, zawiera wysoko parafinę)
-dość twarda butelka
-wysoka cena (myślę, że gdyby nie ja, to mój TŻ by nie sięgnął po produkt za tyle pieniędzy)

A jak tam Wasi faceci?
Stosują jakieś kosmetyki?
A może używali tego balsamu? :)



35 komentarze:

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!

Nowości od Homedelight :)

12/15/2013 Ania T.


   Jeszcze kilka dni temu pisałam o tym, że marzy mi się nowa kolekcja Yankee Candle...i co? Marta została moim Świętym Mikołajem! Nie zgadniecie co znalazłam w paczce... TAK, DOBRZE MYŚLICIE! :D Calutką, jeszcze świeżą, kolekcję Q1 na wiosnę 2014! <3


Bardzo, ale to bardzo dziękuję Homedelight!
Jedno z moich marzeń ze Świątecznej wishlisty zostało oficjalnie wykreślone! :D
Obecnie w kominku pali się Under The Palms, nie mogę się zdecydować, który z zapachów zapalić jako kolejny :D
A Wy planujecie kupić nową kolekcję YC? :)
A może już macie ją w domach? :)


66 komentarze:

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!

Drogi Mikołaju...! :)

12/12/2013 Ania T.


   Zanim przedstawię Wam moją Świąteczną wishlistę- chciałabym bardzo serdecznie powitać nowych obserwatorów (Esiku, wiem, że maczałaś w tym swoje paluszki! :D :* ). Miło mi, że jesteście tu ze mną :)
Gotowi?
To czas na mój list do Mikołaja! 
Może ten sympatyczny grubasek w czerwonym ubranku tu zajrzy i mnie wysłucha?
Na pewno sprawiłby mi tym wielką radość :)


NUMER 1
Perfumy Dior J'adore


Elfiki szepnęły mi do ucha, że to marzenie być może się spełni za sprawą mojego TŻ...ale zobaczymy ;)

NUMER 2
Świeczki Yankee Candle


Calutką kolekcję YC na wiosnę i lato przygarnę z wielką radością. Do tego oczywiście WSZYSTKIE nowe zapachy, które wejdą wraz z rozpoczęciem roku 2014 :)

Oprócz tego marzą mi się DUŻE SŁOIKI (no dobra, mogą być średnie...albo chociaż małe...) z takich zapachów jak: Turquoise Sky, November Rain, Nature's Paintbrush i Bahama Breeze.


                                 


NUMER 3
Mydło Savon noir


Mydła Savon noir nikomu przedstawiać nie trzeba! Naczytałam się o nim tyle dobrego, że oczy mi się świecą na sam jego widok. Niekoniecznie musi to być Alepia- może to być czarne mydło dowolnej firmy...byle było! :D


NUMER 4
Pędzel do pudru


Porządny pędzel do pudru! Mój Maestro, mimo, że ma dopiero 2 miesiące (!!!) już zaczyna się psuć (włoski się odkształcają, odkleja mi się metalowa nasadka z włosiem-koszmar). Mam nadzieję, że jeszcze trochę pociągnie. Jeśli chodzi o nowy pędzel- w sumie nie mam konkretnych preferencji- ważne, żeby był mięciutki i wytrzymały! ;)


NUMER 5
Otulający peeling do ciała Pat&Rub


Uwielbiam zapach tej linii kosmetyków Pat&Rub, mam masło z tej serii i baardzo, ale to baaardzo marzy mi się ten scrub! Na pewno by się u mnie nie zmarnował :D


NUMER 6
Szminki Rouge Caresse L'oreal oraz Rimmel Lasting Finish



Szminki Lasting Finish Rimmela znam już od dawna i baaardzo, ale to bardzo lubię. Moja kolekcja liczy obecnie 4 szminki :) Jeśli chodzi o Rouge Caresse- to moja nowa miłość! Po wypróbowaniu odcienia Cheeky Magenta mam ochotę na więcej. Jakie kolory? Wszelkiego rodzaju odcienie różu czy czerwieni! To zdecydowanie moje barwy ;) Odpadają brązy czy ciemne fiolety a także mocne pomarańcze ;)


NUMER 7
Krem do rąk z masłem shea The Secret Soap Store


To cudo być może kupiłabym sobie sama...ale nigdzie nie mogę go znaleźć :( Może Mikołaj ma lepsze dojścia? :D Zapach nie gra roli, choć porzeczka (na zdjęciu) nawet mnie kusi :D


Ufff, chyba nic więcej mi się nie przypomni :D
Trochę tego jest, ale większość tych rzeczy to raczej drobiazgi :)
A jak tam Wasze listy do Mikołaja?
Już napisane? :D


77 komentarze:

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!