Nowy cykl: Piękna z natury

1/30/2013 Ania T.

Olej arganowy

    Zaczynam na swoim blogu nowy cykl- Piękna z natury. Dzięki niemu chciałabym wam przybliżyć właściwości w 100% naturalnych olejków czy kosmetyków i pokazać działanie, o którym nawet wam się nie śniło! To właśnie wasze blogi zainspirowały mnie do rozpoczęcia tego cyklu. Dowiedziałam się na nich wielu ciekawych rzeczy i zdobyłam cenne informacje na temat tego jak małym kosztem można uzyskać świetne (i naturalne!) efekty. Wiem, że takie cykle są potrzebne, bo wiele osób szuka informacji na temat sposobów pielęgnacji zgodnych z naturą. Mam nadzieję, że i moje porady do czegoś wam się przydadzą.
ZACZYNAMY!
    
   Swoją podróż przez zakamarki Matki Natury zacznę od oleju arganowego. Nazwa na pewno dobrze znana wszystkim włosomaniaczkom oraz osobom, które chcą na dłużej zachować młodość ;) Znajdziecie go w wielu dostępnych na rynku kosmetykach, ale pytanie-czy warto przepłacać za kosmetyk z minimalną zawartością tego cudeńka, jak za niewielką cenę możecie mieć buteleczkę 100% oleju w domu? Nie ma się co oszukiwać, w tak szumnie reklamowanych szamponach czy "eliksirach" do włosów, a także wielu dostępnych na rynku kremach, zawartość oleju arganowego nie jest powalająca (chyba, że są to kosmetyki naturalne a nie "drogeryjne"). Do tego trzeba dodać wszystkiego rodzaju parabeny, SLS-y i inne chemiczne świństwa, od których aż roi się w tego typu kosmetykach. Ten olej to świetny rozwiązanie dla osób, które cenią sobie  naturalną pielęgnację.


  • Co to jest olejek arganowy?
Olej arganowy pozyskuje się z nasion drzewa arganowego Argania spinosa. Jest uważany za jeden z najdroższych kosmetyków na świecie ze względu na pracochłonny sposób pozyskiwania a także jego wyjątkowe właściwości pielęgnacyjne. Zwany jest także płynnym złotem lub złotem Berbenów. Owoce arganowe mają żółty kolor i wielkość śliwki, w ich środku znajduje się duża ilość gorzkiej masy z małą ilością ziarenek orzecha (z których ten olejek jest pozyskiwany).
(źródło: http://olejekarganowy.org/)
                          
Owoce drzewa arganowego
Źródło )

  •  Jakie właściwości ma olej arganowy i w jakim celu się go stosuje?
Ma delikatny orzechowy zapach i jasnożółtą barwę.Jest bogaty w nienasycone kwasy tłuszczowe (głównie omega-6 i omega-9), zawiera także bardzo dużą dawkę witaminy E, która jest uważana za naturalny antyoksydant. Świetnie wpływa na suchą skórę i zapobiega oznakom starzenia, a także odżywia, wspomaga regenerację oraz odbudowę komórek i uelastycznia naskórek. Polecany do pielęgnacji cery suchej i zmęczonej oraz łamliwych paznokci. Pielęgnuje skórę uszkodzoną na skutek oparzeń, pęknięć oraz trądziku. Pomaga także w pozbyciu się cellulitu i odżywia zniszczone włosy.
Same plusy, prawda? :)

  • Mój naturalny test:
Olej stosowałam na WŁOSY:Po farbowaniu i rozjaśnianiu końcówek, moje włosy stały się matowe, słabe a końcówki zaczęły się rozdwajać. Stosowałam wiele rożnych szamponów, również te z zawartością oleju arganowego, jednak nie przynosiło to zadowalających efektów. W końcu dzięki sklepowi Blisko Natury miałam przyjemność przetestować 100% naturalny olej arganowy na własnych kosmykach! 

Jak używam oleju arganowego?
Oleju niczym nie rozcieńczam, nakładam kilka kropel bezpośrednio na dłoń i wcieram w skalp i końcówki.  Nadaje się także jako dodatek do mieszanki przeznaczonej do olejowania włosów (w moim przypadku jest to olejek Alterra+olejek arganowy) a także w połączeniu z regenerującą maską do włosów (po nałożeniu na dłoń odpowiedniej ilości maski, dodaję kilka kropel oleju arganowego, wszystko rozcieram w dłoniach i nakładam na włosy). Po trzymaniu go na włosach przez minimum 10 minut, myję włosy szamponem Alterra lub łagodnym szamponem dla dzieci (np. Bambino). Używam minimum raz w tygodniu.
Olejek arganowy na dłoni


Efekty:
Spektakularne efekty obserwowałam już po 1 użyciu. Włosy były wyraźnie bardziej błyszczące i nawilżone. Bardzo miękkie w dotyku. Teraz mogę z ręką na sercu stwierdzić, że przy regularnym stosowaniu ten kosmetyk daje niesamowite rezultaty. Moje włoski są wzmocnione, mniej wypadają, pięknie błyszczą a końcówki przestały się tak bardzo rozdwajać. Nawet koleżanki z uczelni zauważyły dużą zmianę i pytają się jakich kosmetyków do włosów używam, bo też chciałby mieć takie błyszczące kosmyki jak ja ;)
A oto zdjęcia, które potwierdzają moje słowa (są to zdjęcia po miesięcznej kuracji tym olejkiem):
Zdjęcie z fleszem
Zdjęcie bez flesza

Na zdjęciu bez flesza nie prezentują się już tak pięknie, ale to wina sztucznego, łazienkowego oświetlenia ;)

Gdzie kupić?
Olej arganowy możecie znaleźć w wielu internetowych sklepach z naturalnymi produktami. Ja jednak polecam wam sklep Blisko Natury, gdzie za 19,90 (obecnie trwa promocja) kupicie buteleczkę 100% oleju arganowego o pojemności 50 ml, która starczy wam nawet na 3 miesiące kuracji!

*********************************************************************************

 Chciałabym was bardzo przeprosić za moją długą nieobecność, nie wiem kiedy napiszę kolejną notkę, bo niestety mam sesję na głowie i ilość nauki po prostu mnie dobija. Jutro czeka mnie kolejny egzamin, za sobą mam już 2 zaliczenia a w przyszłym tygodniu jest istne apogeum bo mam 3 egzaminy na raz. Mam nadzieję, że będziecie wyrozumiali i wybaczycie mi lekkie zaniedbanie bloga. Całuski! :*

54 komentarze:

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!

Testuję z Malinką: Peeling cukrowy o zapachu cappuccino Clarena

1/11/2013 Ania T.

Testuję z Malinką: Peeling cukrowy o zapachu cappuccino Clarena

   Na samym początku, niedługo po założeniu bloga, napisałam recenzję rewelacyjnego i jak do tej pory najlepszego według mnie peelingu do ciała firmy Seacret SPA. Niedawno w nagrodę za podsumowanie akcji Jesienne Umilacze, wygrałam u Malinki peeling cukrowy o zapachu cappuccino firmy Clarena.
Jesteście ciekawi czy stał się moim kosmetycznym hitem?
Zapraszam do przeczytania recenzji :)
   Clarena to firma produkująca profesjonalne kosmetyki, dlatego raczej nie znajdziemy jej w osiedlowych czy sieciowych drogeriach. Pod lupę wzięłam ich peeling, pachnący wszystkim dobrze znaną i powszechnie lubianą kawą cappuccino.
   Peeling znajduje się w estetycznym słoiczku.
Ułatwieniem jest to, że jest on przezroczysty, dlatego łatwo sprawdzić jak wiele produktu nam ubyło. Do tego nie musimy się męczyć z wydobywaniem resztek, bo w przypadku słoiczków tego typu nie sprawia to żadnych trudności (między innymi dlatego nie lubię peelingów w tubkach).
Nie ma problemów z odkręceniem zakrętki, ale po zakręceniu "siedzi" ona na tyle mocno, że nie musimy martwić się o to, że produkt nam się otworzy np. w trakcie podróży.

  Produkt ma delikatny i przyjemny zapach kawy. Ja osobiście nie jestem jej fanką, ale bardzo przypadł mi do gustu. Dlatego mogę z ręką na sercu polecić go nawet antyfanom kawowych smakołyków ;) Po kąpieli jest nadal delikatnie wyczuwalny na skórze. a podczas niej rozpieszcza nasze zmysły i relaksuje.
   To co mi się nie spodobało-to jego konsystencja. Jest bardzo twarda, zbita i bardzo ciężko wydobywa się go z opakowania. Musiałam się nad tym nieźle namęczyć!
Peeling zaraz po otwarciu
Po pierwszym użyciu
   Mam także pewne wątpliwości co do jego wydajności, na pierwszym zdjęciu widzicie peeling zaraz po otwarciu, natomiast na ostatnim peeling po pierwszym użyciu-całkiem sporo go ubyło. Na pewno starczy na dłużej niż zwykły peeling w tubce (który u mnie wystarcza na 3-4 zastosowania), jednak cudów się po nim nie spodziewam (dla przykładu, wcześniej wspomniany peeling z Seacret SPA starczył mi na...pół roku regularnego używania! Clarena raczej nie pobije tego rekordu...)
   Myślę, że to co was najbardziej interesuje to jego działanie ;) Wspomniałam już o tym, że na pewno świetnie relaksuje dzięki swojemu pięknemu zapachowi. Ma małe i delikatne cukrowe drobinki, ale mimo to spełnia swoją peelingującą funkcję bez zarzutu, jednocześnie nie podrażniając nawet wrażliwej skóry (a taką mam np pod pachami). Po jego użyciu skóra jest miękka i dobrze wygładzona. Niestety, mam ogromne zarzuty co do składu, mam wrażenie, że producent wpakował tam HURTOWĄ ilość wazeliny (petrolatum), przez co jego aplikacja nie jest zbyt przyjemna (peeling jest bardzo tłusty!) a po całym zabiegu na skórze zostaje tłusty film (na szczęście nie brudzi ubrań). Wazelina ma pomóc w zatrzymywaniu wody w skórze i dzięki temu zwiększać jej nawilżenie, ale ja niestety czuję się po zastosowaniu tego peelingu jakby ktoś wylał na mnie wiadro oleju. Brrr! W składzie mamy także natłuszczające i nawilżające masło shea, wosk pszczeli oraz witaminy, ale oprócz tego cały szereg parabenów. W związku z tym tego produktu na pewno nie można zaliczyć do naturalnych:
   Za taką cenę (ok.52 zł) spodziewałam się czegoś więcej po tym peelingu. A miałam wobec niego dosyć duże oczekiwania. Część z nich na szczęście została spełniona, ale pod niektórymi względami zawiódł mnie na całej linii. Mimo to cieszę się, że miałam okazję go przetestować, za co bardzo serdecznie dziękuję Malinie.

PLUSY:
-estetyczne opakowanie
-dobrze widać ubytek produktu 
-piękny zapach (nawet dla tych, co nie lubią kawy), który po kąpieli z tym peelingiem długo utrzymuje się na skórze
-dobrze peelinguje, pozostawia skórę miękką i gładką
-delikatne drobinki nie podrażniają nawet wrażliwej skóry

MINUSY:
-okropna, zbita i twarda konsystencja, przez co wydobycie tego produktu jest ciężkie
-jest BARDZO tłusty, na skórze zostawia nieprzyjemną, tłustą warstwę
-dużo parabenów w składzie
-cena (!!!)
-niezbyt wydajny





82 komentarze:

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!

O SPAMIE słów kilka...

1/04/2013 Ania T.

Zasady komentowania

   To już moja druga notka dzisiaj, ale niestety muszę ją napisać. Cieszę się, że mnie odwiedzacie i czytacie mojego bloga. Dzięki temu wiem, że w ogóle mam dla kogo i po co tworzyć nowe notki.
Jestem otwarta na wszelkie sugestie dotyczące produktów, których recenzje chcielibyście przeczytać a także na konstruktywną krytykę.
  Ale chyba czas najwyższy ustalić sobie kilka zasad, bo niedługo utonę w SPAMIE.
Jeśli nie chcesz żeby twój komentarz został usunięty to PROSZĘ stosuj się do nich:
  1. Komentuj na TEMAT. Jeśli nie chce ci się czytać notki a masz zamiar zostawić komentarz w stylu "super", "fajnie"- to nie komentuj w ogóle.
  2. Nie spamuj linkami do rozdań! Jeśli rozdanie się u Ciebie odbywa, a ty zostawisz komentarz dotyczący napisanej przeze mnie notki, możesz mieć pewność, że odwiedzę Twój blog. Jeśli uznam, że mam ochotę wziąć udział w rozdaniu-to wezmę. Nie ma potrzeby wklejać tu linków.
  3. Zawsze odwiedzam i komentuję blogi, które zostawią u mnie ciekawe komentarze, dlatego nie musisz mnie do tego zachęcać ;)
  4. Obserwujesz? Świetnie, bardzo się cieszę, bo cenię każdego czytelnika. Chcesz abym zaobserwowała Ciebie? Zwykle się odwdzięczam, czasem z opóźnieniem. Nie zostawiaj wielkich, chamskich linków do swojego bloga. Po to jest profil na bloggerze żeby go UZUPEŁNIĆ i tam wkleić adres swojego bloga. Nie umiesz tego zrobić-przeczytaj poradnik. Od dziś kasuje WSZYSTKIE komentarze, które zawierają bezpośrednie adresy do blogów. 
  5. Nie zostawiaj komentarzy "fajny blog, obserwujemy?" . Dostaję na nie alergii i uwierzcie mi, że nie odwiedzam blogów, które takie komentarze zostawiają.
  6. Jeśli nadal będę miała w komentarzach tyle SPAMU, włączę ich moderację, czego nie chcę robić bo cieszy mnie to, że każdy ma swobodę wypowiedzi bez strachu, że nie spodoba się autorowi i jej nie opublikuje. To już będzie ostateczność.
  7. Bardzo proszę odwiedzających aby wyłączyli weryfikację obrazkową na swoich blogach, jest to bardzo męczące i uciążliwe. Nie lubię zostawiać komentarzy na takich blogach.
Kochani, naprawdę bardzo cenię Was i Wasze opinie. To dzięki nim mogę cały czas ulepszać bloga i mam zapał do pisania nowych notek. Dlatego proszę abyście zastosowali się do tych zasad, żeby nikt potem nie czuł się pokrzywdzony kiedy usunę jego komentarz lub nie odwiedzę jego bloga.
Dziękuję wszystkim, którzy zrozumieją i uszanują ten mini-regulamin!

73 komentarze:

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!

Lakierowe-love!

1/04/2013 Ania T.

Moje lakiery do paznokci...

   Nie mam dziś weny do pisania recenzji kosmetyków, dlatego postanowiłam, że pokażę wam moją małą kolekcję lakierów do paznokci. Było ich dużo więcej, ale część z nich musiała iść do śmieci :(
Kiedyś usłyszałam, że najlepszym miejscem na trzymanie lakierów jest lodówka-dlatego moje własnie tam na co dzień przebywają i mają nawet swoją własną półeczkę :D
  Jeśli chcecie zobaczyć moją kolekcję-zapraszam do czytania posta! :)
Tak oto prezentują się wszystkie razem:

43 komentarze:

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!

Testuję: Lakier do paznokci Essence Twilight Breaking Dawn part 2 a piece of forever

1/03/2013 Ania T.

Testuję: Lakier do paznokci Essence Twilight Breaking Dawn part 2 a piece of forever

   Jakiś czas temu pokazywałam wam moje zakupy, wśród których znalazł się min lakier z limitowanej serii Essence wydanej z okazji premiery 2 części "Zmierzchu-przed świtem".
Nie jestem jakąś histeryczną fanką "Zmierzchu", ale uważam, że ta limitka była całkiem udana. Polowałam także na rozświetlający puder, ale rozszedł się w błyskawicznym tempie :(
Wybrałam sobie lakier w kolorze ślicznego złota- numerek 03- A piece of forever.
Na paznokciach prezentuje się następująco:
   Towarzyszył mi podczas Sylwestrowej zabawy i muszę przyznać, że byłam z niego zadowolona. Na zdjęciach nie da się tego uchwycić, ale oprócz złotego błysku zawiera także wiele drobinek, które odbijają światło, dając przy tym ładny efekt. Nie są to jednak wielkie, brokatowe drobiny, których potem nie sposób zmyć bez "szorowania" płatkiem ze zmywaczem po paznokciach. Lakier schodzi bezproblemowo bez względu na to jakiego zmywacza użyjemy ;) Do tego bardzo szybko schnie.
   Wielkim plusem dla mnie jest to, że pokrywa paznokcie już po nałożeniu jednej warstwy-nie robi smug i nie prześwituje. Jeśli natomiast chcemy uzyskać efekt "głębokiego" złota polecam położyć 2 warstwy ;)
Aplikację ułatwia pędzelek, który jest tak zrobiony, że już 3 wprawnymi ruchami jesteśmy w stanie pokryć cały paznokieć (sprawdzałam to także na stopach :D). Poradzą sobie z nim nawet "amatorzy" w malowaniu pazurków:
   Lakiery Essence cenię przede wszystkim za ich trwałość-ten lakier niestety mnie trochę pod tym względem rozczarował. Już po pierwszym dniu zaczyna odpryskiwać, po 3 brzegi paznokci są pościerane... zawiodłam się.
  Zapłaciłam za niego coś koło 10 zł (z tego co pamiętam), ale dokładnej ceny wam nie podam. Może uda wam się jeszcze na niego trafić na półeczce z wyprzedażami (w mojej Naturze było jeszcze kilka "niedobitków" z Twilighta) , bo seria już została wycofana ze sklepów.

PLUSY:
-piękny kolor, z mieniącymi się drobinkami
-pokrywa paznokieć już po nałożeniu 1 warstwy, bez smużenia
-wygodny pędzelek
-łatwe i bezproblemowe zmywanie
-szybkoschnący

MINUSY:
-już niedostępny
-szybko odpryskuje i się ściera :(





39 komentarze:

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!