Testuję: Chłodzący koncentrat antycellulitowy Marion

9/04/2013 Ania T.


    Każdemu z nas na pewno zdarzyło się kiedyś trafić na produkt, który był kompletnym bublem. A to zapach nam nie podpasował, a to działanie było nie takie jak trzeba...no cóż. Takim bublem jest właśnie koncentrat antycellulitowy od Marion, który wam dziś opiszę, a który znalazłam w sierpniowym Shiny Boxie.


OPAKOWANIE

   Zwykły kartonik o prostym designie, ukrywa w sobie 5 plastikowych ampułek z koncentratem. Z jednej strony plastik ten jest nieco tandetny, ale z drugiej cieszę się, że nie są to ampułki ze szkła, bo znając moje zdolności na pewno szybko bym je potłukła.


   Ampułki są małe i dobrze leżą w dłoni. Ponadto plastik jest miękki, dlatego łatwo jest wycisnąć odpowiednią ilość produktu na dłoń.


   Jednym z niewielu plusów tego produktu jest fakt, że po otwarciu ampułkę możemy ponownie "zatkać" specjalnie do tego przeznaczoną końcówką otwarcia. Ponieważ w moim przypadku jedna ampułka starczała na 2 użycia, to bardzo ułatwiało mi to sprawę, gdyż po zamknięciu koncentratu, nie musiałam się martwić, że gdzieś mi się wyleje.


   Po ułamaniu końcówki trzeba ją przekręcić do góry nogami, a następnie zatkać buteleczkę koncentratu i dobrze dokręcić ;)




   Zdjęcia składu niestety zapomniałam wam zrobić, jak tylko wrócę do domu z podróży, to uzupełnię ten post o fotę INCI ;)


ZAPACH/KONSYSTENCJA
   
   Zapach tego koncentratu najlepiej podsumuje nazwa "chemiczny mentol". Ze względu na to, że produkt (rzekomo) posiada właściwości chłodzące (o tym później) producent chyba chciał mu nadać orzeźwiający zapach kojarzący się z chłodem...no cóż, trochę nie wyszło bo trąci chemią na kilometr. Na szczęście nie utrzymuje się na skórze zbyt długo (i chwała mu za to!).
   Oprócz wściekle niebiesko-zielonego koloru wyglądającego jak jakaś radioaktywna mieszanka ma też bardzo rzadką, wodnistą konsystencję. Muszę go aplikować najpierw na dłoń a dopiero potem na miejsce, które chcę nim posmarować, bo inaczej się rozlewa i spływa po ciele. Plusem może być jedynie to, że po aplikacji szybko się wchłania i się nie lepi.



DZIAŁANIE

   W tej kwestii, która jest jak dla mnie sprawą podstawową, koncentrat zawiódł na całej linii.
   Zacznę od tego, że MIAŁ to być produkt chłodzący, ale na obietnicach o chłodzeniu się skończyło. Po aplikacji nie odczuwam nawet minimalnego mrowienia, nie mówiąc już o efekcie chłodzenia (jaki otrzymuję chociażby po aplikacji wszystkim dobrze znanego chłodzącego Slim Extreme od Eveline). 
   Brak chłodzenia to jednak jego najmniejsza wada. Rzeczą, która mnie najbardziej zadziwiła to fakt, że ten koncentrat ze skórą nie robi NIC. Tak, dobrze przeczytaliście. NIC! Nie marzyłam o tym, że po skończeniu wszystkich ampułek nagle będę mega szczupła, zgrabna i pozbawiona cellulitu niczym po kuracji Photoshopem. No ale błagam...ten płyn dziwnej barwy ani nie likwiduje cellulitu, ani nie rzeźbi sylwetki. Co więcej- nie zauważyłam nawet MINIMALNEJ poprawy w jędrności, napięciu czy nawilżeniu skóry. Efekt jest mniej więcej taki sam, jakbym polała się zwykłą wodą... jak dla mnie te 10 dni kuracji (bo nas tyle starczyło mi te 5 ampułek) było zupełnie stracone, bo nie uzyskałam żadnych efektów. Od razu zaznaczę, że nie jestem typem naiwnej dziewczynki, która myśli, że po użyciu jakiegoś antycellulitowego specyfiku nagle będzie niczym modelka, ale jak do tej pory wszystkie stosowane produkty antycellulitowe świetnie ujędrniały i napinały moją skórę. W tym przypadku nic takiego nie nastąpiło.


CENA/DOSTĘPNOŚĆ

   Shiny Box podał cenę 10 zł, ale w drogeriach internetowych widziałam go nawet i za 8 zł. Jak na produkt, który kompletnie nie działa, cena jest jak dla mnie absurdalna i na pewno nie jest wart aż takich pieniędzy. 
    Z dostępnością też jest kiepsko, nawet w sklepach stacjonarnych gdzie na co dzień widuję produkty Marion nie widziałam tego "cuda", więc jeśli się odważycie na jego zakup, to musicie poszperać w internecie (albo zamówić sierpniowego Shiny Boxa :P). Żeby nie było, że jestem taka okrutna i widzę same minusy, dodam, że to miała być kuracja 5-dniowa, ale jedna ampułka starczyła mi na 2 użycia (co daje 10 dni kuracji), czyli wydajność ma przyzwoitą.


   Jestem zawiedziona tym produktem i szczerze mówiąc nie rozumiem dlaczego Shiny Box dodał go do sierpniowego pudełka. Już bym chyba wolała jakiś mini-produkt sprawdzonej firmy a nie "produkt pełnowymiarowy", który się do niczego nie nadaje. Bardzo mi przykro panie producencie, ale ten koncentrat to BUBEL! Może to i lepiej, że nie mogę go nigdzie kupić :P


PLUSY:
-jedna ampułka starcza na więcej niż 1 użycie
-po otwarciu ampułkę można ponownie zakręcić, nakrętka sprawia, że płyn się nie wylewa
-po rozsmarowaniu na skórze koncentrat szybko się wchłania i nie lepi się

MINUSY:
-NIC NIE ROBI!!! Ani nie usuwa cellulitu, ani nie rzeźbi sylwetki, ani nie ujędrnia, ani nie napina skóry...nawet nie nawilża. ZERO EFEKTU!!!
-nie odczuwam nawet minimalnego efektu chłodzenia (choć PODOBNO to koncentrat chłodzący)
-bardzo wodnista konsystencja, produkt szybko spływa z ciała i trzeba go aplikować najpierw na dłoń, a dopiero potem na ciało
-bardzo chemiczny zapach (który na szczęście szybko się ulatnia po aplikacji)
-dostępność (nie widziałam go w żadnej drogerii stacjonarnej)
-cena nieadekwatna do jego działania!
   

post signature

Podobne Posty

54 komentarze:

  1. Kosmetyk, nic nie robi ojj to nie dobrze to że nie wychudzi ani nie wyszczupli sylwetki to wiadomo no ale przynajmniej mógł udawać ze działa i np. trochę wygładzić skórę :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tego oczekiwałam- stosowałam już wiele produktów antycellulitowych, ale wiedziałam, że cellulitu mi nie zlikwidują. Chciałam tylko dzięki nim ujędrnić skórę i do tej pory zawsze się to udawało...a tutaj spotkał mnie przykry zawód...

      Usuń
  2. Cena niska, ale szkoda nawet kilku zł na leniwca, który nic nie robi ;p. Pozdrawiam :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie dlatego stwierdziłam, że jak na produkt, który nie działa te 8 zł to dużo :D

      Usuń
  3. Dobrze wiedzieć że nie działa.na pewno go nie kupię.bardzo lubię serum Eveline które na prawdę na początku stosowania chłodzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie kupuj! :D
      No właśnie wiem, że wiele osób to serum kojarzy, dlatego pisząc o uczuciu chłodu o nim wspomniałam. Bo w przeciwieństwie do tego "cuda" od Marion-ono dobrze chłodzi ;)

      Usuń
  4. nawet nie wiedzialam, ze cos takiego w ogóle istnieje ...

    OdpowiedzUsuń
  5. ja zupełnie nie wierzę w działanie tego typu cudów ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie jestem naiwna, bez ćwiczeń i diety nie będę wyglądać dobrze, ale ten koncentrat mógłby chociaż ujędrnić...A nie robi nic!

      Usuń
  6. Dla mnie niezastąpione na cellulit jest serum rozgrzewające z Eveline, może ten termo-efekt na początku jest uciążliwy, ale można się przyzwyczaić :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Chemiczny nie działający mentol no czego chcieć więcej ;x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic tylko dodać do radioaktywnych drinków :D

      Usuń
  8. ShinyBox z założenia miał być pudełkiem z wysokiej jakości (czyt. ekskluzywnymi) kosmetykami. Kosmetyk za 8-10 złotych nie wydaje się takim być. Może stosowanie połowy dawki było błędem? Może gdybyś zużywała całe opakowanie na jedną aplikację efekt byłby lepszy? To tak jak z maseczkami w saszetkach. Ja osobiście zużywam jedną saszetkę na jedno użycie, nawet jeśli wystarczyłaby na 2-3. Po pierwsze dlatego, że przechowywanie takiej maseczki jest ryzykowne - do otwartej saszetki dostaje się powietrze i bakterie. Po drugie zaś, producent celowo dał taka ilość preparatu a nie inną, więc należy zakładać, że powinno zostać to zużyte jednorazowo.
    Ja uwielbiam kosmetyki z Eveline - są tanie, dobrze działają, pięknie napinają skórę i nawilżają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie dlatego się zdziwiłam jak go znalazłam w tym Boxie, no ale dają-to próbuje. Hmm, być może z tym używaniem masz racje, ale producent sam pisze na opakowaniu, że jeśli nie zużyjemy całego produktu to możemy go zamknąć-więc zakłada opcję, że nie każdy wyleje na siebie całą zawartość ampułki (szczególnie, że ja po połowie już byłam cala "mokra" od tego specyfiku). Po coś to zamknięcie w końcu jest :P

      Usuń
  9. Dobrze wiedzieć, że to bubel ;/ Faktycznie wygląda jak radioaktywna maź dla ufoludków

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kto ta wie, może na ufoludki działa lepiej niż na ludzi :D

      Usuń
  10. Odpowiedzi
    1. I to chyba jego jedna z niewielu zalet :P

      Usuń
  11. Ostatnio gdzieś się natknęłam na to 'cudo', długo się zastanawiałam, nie kupiłam. I teraz po Twojej recenzji cieszę się z teog powodu, ponieważ wydałabym pieniądze na marne, a później jedynie byłabym wkurzona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, u każdego sprawdza się co innego-dla mnie to bubel, ale może komuś by podpasował :D

      Usuń
  12. eh, znów kolejny bubel... szkoda nawet takich pieniędzy ;x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nauczkę na przyszłość- nie kupować SB w których są produkty Marion. Bo to nie pierwszy który mnie zawiódł ;)

      Usuń
  13. Tak myślałam... :/ u mnie Eveline także na tapecie... :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A z Eveline akurat jestem zadowolona :D

      Usuń
  14. Wg mnie jedynie regularne ćwiczenia i zdrowa dieta mogą coś zdziałać w walce z cellulitem, a w takie cudaki, to ja nie wierzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale przecież dokładnie to samo napisałam w swoim poście :P Produktów antycellulitowych używam dlatego, bo świetnie ujędrniają skórę. A ten nie robi NIC.

      Usuń
  15. przypuszczałam, że ten produkt nic nie zrobi ;C szkoda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja liczyłam chociaż na ujędrnienie :/

      Usuń
  16. jestem niesamowicie zadowolona z serum na cellulit marki Tołpa. To pierwszy tego typu kosmetyk, który faktycznie działa. Wiadomo cudów nie ma, ale efekty są widoczne gołym okiem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, muszę wypróbować, bo do tej pory lubowałam się w Eveline :)

      Usuń
  17. ciekawy wynalazek, tylko sskoda że nic nie robi ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. noo, wiem coś o nim! teraz mam na sobie modelująco-wyszczuplające algi i mam wrażenie, że siedzę w zamrażarce xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie czytałam, że u ciebie też nie dał żadnego efektu :P

      Usuń
  19. ale bubelek! równie dobrze można wodę wcierać w ciało...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po wodzie chyba nawet jest lepszy efekt hihihi :D

      Usuń
  20. Ale dziwnie wygląda, nigdy nie miałam nic z tej firmy :) I raczej nie zamierzam się kusić :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba więcej na ich produkty też już się nie skuszę :/

      Usuń
  21. Marion ma jeszcze te swoje dziwne bandaże antycellulitowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po to to już w ogóle nie mam zamiaru sięgać :D

      Usuń
  22. hmmm, pierwszę widzę taki produkt, z chęcią bym popróbowała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, widać, że ktoś tu nie przeczytał recenzji...

      Usuń
  23. a ja znowu nie miałabym czasu na takie przyjemności, całkiem się już przeistaczam w kurę domową :-)

    weronikarudnicka.pl

    OdpowiedzUsuń
  24. Aaaa co za bubel!
    Ostatnio produkty Marion są u mnie na czarnej liście

    OdpowiedzUsuń
  25. nie wierzę w takie "specyfiki"

    OdpowiedzUsuń

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!