Piękna z natury/Testuję: Glinka Rhassoul (Ghassoul) do twarzy Od Helfy.pl

9/06/2013 Ania T.


   Dziś post, który mieści się w dwóch kategoriach- z jednej strony jest mowa o produkcie naturalnym-dlatego trafi do zakładki "Piękna z natury", a z drugiej poddałam go rygorystycznym testom, więc znajdziecie go także w zakładce "Moje testy" ;)


  • Co to jest glinka Rhassoul/Ghassoul?
   Jest to czerwona odmiana glinki, której złoża występują w Maroku. Od starożytności była stosowana przez mieszkańców Afryki Północnej oraz na Bliskim Wschodzie w celach kosmetycznych. Stosowane są dwie nazwy tej glinki: Rhassoul lub Ghassoul. Wydobywa się ją z położonych pod ziemią pokładów kopalni znajdujących się w dolinie Moulouya.  (źródło)

Glinka Rhassoul w płytkach EFAS (250 g)
Glinka Ghassoul w "płytkach", rozdrabnia się je, miesza z wodą i przyrządza z nich maski.

  • Jakie właściwości ma glinka Rhassoul i w jakim celu się ją stosuje?
   Sama glinka Rhassoul zawiera wiele cennych składników, m.in.: magnez, wapń, żelazo, stewastyt (bogaty w krzemionkę), potas oraz sód, które odżywiają skórę. Glinka świetnie oczyszcza (szczególnie tłustą i mieszaną) cerę, usuwa także nadmiar martwego naskórka. Wygładza, ujędrnia i działa przeciwzmarszczkowo. Może być także stosowana do włosów (sama glinka naturalnie się pieni), a także dodawana do kąpieli, w celu zwalczenia rozstępów i cellulitu. (źródło)

  • Mój naturalny test
Maska, którą otrzymałam w ramach współpracy ze sklepem Helfy.pl przeznaczona jest do stosowania na TWARZ. Od kilku lat zmagam się z bardzo przetłuszczającą się strefą T, cera w tym miejscu zawsze się świeci i wydziela nadmiar sebum. Przez to cera wygląda nieświeżo. Od czasu do czasu pojawiają się wypryski, na szczęście na tyle rzadko, że nie są dla mnie ogromnym problemem. 

    OPAKOWANIE

   Opakowanie maski jest śliczne! Niby takie proste, ale przez to bardzo mi się podoba, bo wygląda na bardzo eleganckie. Jest to przezroczysty słoiczek, zakręcany białą nakrętką.




SKŁAD


   Jak widać maseczka Royal Alepp oprócz glinki Rhassoul zawiera także dwa oleje, które zapobiegają wysuszaniu skóry. Wyciąg z wawrzynu (Lauris nobilis) działa myjąco i antybakteryjnie. Niepokoi mnie jedynie obecność benzoesanu sodu, ale ponieważ jest na samym końcu składu to śmiem przypuszczać, że jego stężenie jest niewielkie i nie powinno w żadnym stopniu nam zaszkodzić. Ważne, że maseczka nie zawiera żadnych szkodliwych substancji chemicznych, takich jak parabeny czy SLS-y, co jest wyraźnie zaznaczone na opakowaniu. Nie była także testowana na zwierzętach ;)


ZAPACH/KONSYSTENCJA/APLIKACJA

   Zapach tej maseczki nie jest zbyt przyjemny, pachnie ziemią. Podczas gdy mamy ją na twarzy, cały czas jest wyczuwalny. Na szczęście po zmyciu już nic nie czujemy. 
    Konsystencja to też minus- maska jest BARDZO gęsta i zbita. Ciężko jest ją nabrać na dłoń i rozprowadzić na skórze. Początkowo miałam z tym ogromne trudności- przeczytałam w internecie, że należy rozrobić ją z wodą, jednak nie chciałam dodawać wody do całej maseczki, a bez tego ciężko ją było wydobyć. Znalazłam na to swój sposób!
     W momencie kiedy chcę zaaplikować maseczkę na twarz, lekko zwilżam dłonie wodą i nabieram maseczkę. W kontakcie z wodą robi się bardziej "plastyczna" i dużo lepiej rozprowadzić ją po twarzy. Trzymam ją przez około 15-20 minut, po tym czasie widzę zadowalające efekty. Podoba mi się w niej to, że nie zastyga tak jak tradycyjnie glinki, nawet po tych 20 minutach nie mam na twarzy nieprzyjemnego uczucia ściągnięcia. Myślę, że to zasługa zawartości olejków i wody ;)
Od razu ostrzegam- niezbyt apetycznie wygląda na twarzy, jest to papka brązowego koloru, która mi kojarzy się z pewną nieprzyjemną rzeczą :D Dlatego nie polecam pokazywać się w niej lubemu :D 



Maseczka nierozcieńczona z wodą. Mocno przylega do palca, jest zbita i bardzo gęsta.

Tutaj maseczka została zmieszana z niewielką ilością wody, kolor jest jaśniejszy niż w przypadku maski nierozcieńczonej, jest także mniej "zbita" i nie ma problemu z jej rozprowadzaniem po skórze.

DZIAŁANIE

   Ponieważ stosowałam maskę jedynie na twarz, to będę ją oceniać tylko pod kątem efektów jakie dała na mojej buzi.
    Przed jej użyciem bałam się, że może wysuszać moją skórę- do tej pory glinki nigdy dostatecznie jej nie nawilżały i po aplikacji zmagałam się z suchymi skórkami. Niezbędne było mieszanie ich z różnymi olejkami. Ta maska już zawiera w sobie dwa oleje: oliwę z oliwek oraz olej ze słodkich migdałów. Oba te składniki świetnie dbają o nawilżenie cery, podczas gdy glinka ją matowi. Po jej użyciu nie muszę używać nawilżającego kremu jak to było w przypadku glinki niezmieszanej z żadnym olejkiem. 
   Drugą cechą, o której już wspomniałam, a która czyni tą maseczkę jedną z moich ulubionych, jest fakt, że świetnie matuje! Kiedy użyłam jej pierwszy raz moja cera była bardzo zanieczyszczona- przyznam szczerze, że trochę ją zaniedbałam, bo od 3 dni nie była myta żadnym tonikiem czy żelem oczyszczającym. Był to swego rodzaju test- chciałam sprawdzić czy glinka poradzi sobie z nadmiarem sebum (a uwierzcie mi, że po takim czasie na mojej twarzy było go mnóstwo). Nałożyłam ją na 20 minut, po czym zmyłam ciepłą wodą. Skóra była idealnie matowa- zupełnie jakbym nałożyła puder! Efekt utrzymywał się przez wiele godzin, co bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło (do tej pory glinki dawały u mnie raczej krótkotrwały efekt matu). Z każdym użyciem efekt matu utrzymuje się krócej, natomiast zauważyłam, że przy jej regularnym używaniu (stosuję ją od ponad miesiąca 1-2 razy w tygodniu) skóra jest lepiej oczyszczona a wydzielanie sebum nieco się zmniejszyło.
   Bardzo cieszy mnie fakt, że ta maseczka odtyka pory. Na nosie zawsze mam wiele czarnych, brzydkich grudek- ani tonikiem ani żadnym oczyszczającym żelem nie jestem w stanie ich usunąć. Ponieważ skończył się mój ulubiony peeling do twarzy, to przez jakiś czas dosłownie nimi STRASZYŁAM. Ta maseczka radzi sobie z ich oczyszczaniem- oczywiście nie sprawia cudów, po każdym użyciu zostaje mi kilka czarnych kropek, ale widać zdecydowaną poprawę cery w porównaniu do jej stanu "przed użyciem maseczki". 
   Po zmyciu maseczki skóra jest gładka, miękka w dotyku i wygląda na  dobrze oczyszczoną-zupełnie jak po użyciu peelingu do twarzy. 
   Ciężko mi jest coś powiedzieć na temat poprawy odżywienia czy stanu skóry, ponieważ oprócz maseczki używam także odżywczego kremu, dlatego też pozostawię to bez komentarza, aby nie wprowadzać nikogo w błąd.

CENA/DOSTĘPNOŚĆ

   Cena za 200 gram maseczki to 32 zł, dodam, że jest ona bardzo wydajna- na zdjęciach możecie zobaczyć jak mało jej ubyło, a przypominam, że używałam jej regularnie przez ponad miesiąc. Biorąc pod uwagę jej wydajność oraz skład stwierdzam, że cena jest adekwatna do jakości.
   Nie widziałam tej maseczki w żadnym sklepie stacjonarnym, jeśli chcecie to jest dostępna w sklepie Helfy.pl.


   Fakt, że otrzymałam ją w ramach współpracy zupełnie nie wpłynął na moją opinię. Myślę, że osoby, które już miały okazję testować glinkę Rhassoul są nią tak samo zachwycone jak ja, patrząc na efekty jakie daje, jestem w stanie przeżyć jej konsystencję, zapach oraz odpychający wygląd ;) Dziękuję sklepowi Helfy.pl za możliwość przetestowania tego produktu!


PLUSY:
-ładne, eleganckie opakowanie
-naturalny skład (no dobra, przymknę oko na ten benzoesan sodu :D), produkt nietestowany na zwierzętach
-bardzo dobrze oczyszcza i matuje cerę
-odblokowuje pory (nie tak dobrze jak porządny peeling, ale jak na maskę efekt jest świetny)
-nie wysusza skóry 
-bardzo wydajna (dlatego uważam, że opłaca się na nią wydać 32 zł)

MINUSY:
-bardzo twarda i zbita konsystencja, co utrudnia aplikacje (polecam patent ze zmieszaniem z wodą!)
-ziemisty, niezbyt przyjemny zapach (takie już uroki glinek :P)
-na twarzy wygląda niezbyt przyjemnie (ale nie wspomnę z czym mi się to kojarzy)
-dostępność (tylko w internecie)

   post signature

Podobne Posty

34 komentarze:

  1. Ja z glinek najbardziej lubię białą:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię glinki, szczególnie jeśli są już gotowe do użycia. Helfy też lubię. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja nie miałam żadnej glinki, jak do tej pory, muszę znaleźć właściwą dla siebie, ciekawa recenzja.
    cena wydaje mi sie ok, pojemność bardzo duża.

    OdpowiedzUsuń
  4. wygląda smakowicie, tak czekoladkowo trochę :P
    sama glinki chyba nigdy na twarzy nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie słyszałam o tej maseczce , a przyznam ,że czasami mam też problem ze strefą T , więc od czasu do czasu przydała by mi się taka maseczka :) Zapraszam do siebie na konkurs i obserwuję oczywiście !

    OdpowiedzUsuń
  6. lubię glinki. Ta ma ładne opakowanie:)

    OdpowiedzUsuń
  7. No, no tego "Gliniarza" jeszcze u mnie nie było :)
    Nałogowo kupuję tradycyjną, sypką zieloną.
    Dzisiaj wieczorem pierwszy raz będzie różowa.
    Faktycznie piękne opakowanie !

    OdpowiedzUsuń
  8. Jakiś czas temu kupiłam Ghassoul w proszku, mieszam z wodą różaną, jakimś lekkim olejem i czasem d-pantenolem lub kwasem hialuronowym i jestem zachwycona efektami (: Żadna maseczka tak dobrze nie działa na moją cerę jak Ghassoul (:

    OdpowiedzUsuń
  9. Używałam czystej glinke rhassoul, do rozrabiania z wodą i również daje świetne efekty! :)
    Ta maseczka jest bardzo kusząca :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Mmmm lubię glinki, ale w takiej postaci jeszcze nie miałam

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja ostatnio przechodzę wręcz "dziką" fazę na maseczki oparte na glinkach-zwłaszcza zielonej. Ghassoul nie próbowałam ale myślę, że niebawem nadrobię braki. Jestem bardzo ciekawa jak sprawdzi się u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. noo maseczka ma bardzo ciekawy kolor ;D

    OdpowiedzUsuń
  13. Po pierwsze to przeczytałam cała recenzję! Od początku do końca :D A krótka ona nie jest :D
    Po drugie nigdy nie słyszałam o tej glince i fakt kolor naprawdę wywołuje liczne skojarzenia :D
    Super, ze działa szkoda tylko, że z dostępnością słabo ;x
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. szkoda, że nie można dostać jej stacjonarnie...

    OdpowiedzUsuń
  15. chciałabym ją, uwielbiam glinki :)

    OdpowiedzUsuń
  16. och, a ja znowu nie mogę używać maseczek :< brrr!

    weronikarudnicka.pl

    OdpowiedzUsuń
  17. wow! wygląda świetnie... i przyznam się szczerze, że 200g produktu za 32zł, to cena jak najbardziej przystępna :)

    OdpowiedzUsuń
  18. glinki na twarz to coś cudownego :)

    OdpowiedzUsuń
  19. zgadzam sie, glinki sa fajne, aczkolwiek te naturalne nie zawsze pachna fiołkami... :(

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo lubię maseczki z tej glinki ;) chociaż ja przygotowuje ją samodzielnie z glinki, wody i olejku ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja jeszcze nie miałam żadnej glinki, a raz zieloną u kosmetyczki :)))
    Zostałaś otagowana w moim najnowszym poście :)

    kosmetycznieee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  22. Byłam ciekawa tej glinki jak ją pokazałaś w jednym z wcześniejszych postów i widzę, że jest się nad czym zastanawiać ;aby ją sobie sprawić :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Wydaje się być całkiem w porządku :)

    OdpowiedzUsuń
  24. fajna maseczka, fajna :) ale nie należe do osób, które wydają tyle kasy na jeden kosmetyk ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Nigdy tej nie miałam, ale to dlatego, że nie lubię kupować kosmetyków przez Internet :) ostatnio zaopatrzyłam się w szarą glinkę do samodzielnego rozrabiania i na razie jestem w trakcie testowania :)

    OdpowiedzUsuń
  26. nie miałam jeszcze glinki ale bardzo chętnie bym wypróbowała

    OdpowiedzUsuń
  27. A mi w słoiczku od razu przypomniała czekoladę :P Szkoda ,że nie można jej dostać stacjonarnie , zdecydowanie wole takie zakupy ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Muszę spróbować, przydałoby się odblokować pory ;) Pozdrawiam, obserwuję i zapraszam do siebie w wolnym czasie :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Wygląda zachęcająco z chęcią bym ją przetestowała.

    OdpowiedzUsuń
  30. lubię glinki, myślę że by mi przypasowała jak matuje to coś dla mnie :)
    szkoda, że tylko dostępna przez internet

    OdpowiedzUsuń
  31. muszę wreszcie zainwestować w glinkę, bo wstyd się przyznać, ale nigdy nie miałam :P

    OdpowiedzUsuń
  32. Bardzo lubię maseczki z glinki ;) własnie testuję z orientany ;)
    W ogóle jak tu sie u ciebie znowu zmieniło ;)
    bardzo mi się podoba!

    OdpowiedzUsuń
  33. Uwaga, moze uczulać! Ja po zastosowaniu miałam twarz pokryta czerwonymi plamami.

    OdpowiedzUsuń

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!