Trochę prywaty- moja relacja z koncertu System of a Down! :)

8/14/2013 Ania T.


   Dziś dla odmiany trochę prywaty- przeżyłam najlepszy koncert w moim życiu i koniecznie muszę się podzielić z wami moją relacją :)
 
UWAGA! 
Ten tekst jest tylko i wyłącznie moją własną, prywatną opinią na temat koncertu. Umieszczam w nim zdjęcia i filmy zrobione/nakręcone swoim telefonem komórkowym. Nie są to żadne PROFESJONALNE foty, nie widać na nich całego zespołu, ani sceny z bliska, ponieważ miałam miejsce na trybunach a nie przy samej scenie. Proszę się powstrzymać od komentarzy w stylu "beznadziejne zdjęcia"- jak chcecie sobie obejrzeć profesjonalne relacje, to pod koniec tego posta zamieszczę wam linki do artykułów z rożnych portali ;)

   Od kiedy na Facebooku ujrzałam post o tym, że Live Nation sprowadza do Polski System of a Down, wiedziałam, że bilet MUSI być mój! W końcu ostatni raz grali w Polsce...15 lat temu. Byli wtedy supportem dla Slayera, niestety ich muzyka chyba nie przypadła Slayerowym fanom do gustu, ponieważ zostali obrzuceni różnymi przedmiotami. Trochę niemiło... tym bardziej się ucieszyłam kiedy jednak postanowili dać Polsce drugą szansę (choć przyznam, że trochę im to zajęło :D). Co z tego, że koncert miał się odbyć w Łodzi, czyli mieście, którego zupełnie nie znam, co z tego, że było mało biletów, że kosztowały "swoje"...i tak wiedziałam, że pojadę na ten koncert i już!

   Kiedy już dokładnie wiedziałam kiedy ma ruszyć sprzedaż biletów, wiedziałam, że tego dnia muszę być w pełnej gotowości! Jaka była moja rozpacz, kiedy okazało się, że akurat wtedy mam zajęcia na uczelni! Ale ponieważ zawsze znajduje jakieś wyjście z sytuacji...to kupnem biletu zajął się mój ukochany TŻ :D Pół godziny przed rozpoczęciem sprzedaży zadręczałam go telefonami (bo jeszcze spał!), że ma włączać kompa i natychmiast wchodzić na Live Nation aby zakupić mój wymarzony bilet. Przyznam, że spisał się na medal (złoty!). Zarezerwował mi miejsca zaraz obok znajomej, która również się na ten koncert wybierała, wszystko opłacił...i miałam pewne miejsce! Byłam w ogromnym szoku, kiedy dowiedziałam się, że pierwsza pula biletów została wykupiona w 10 minut!

"My precious..." :D

   Możecie stwierdzić, że jestem leszczem, bo kupiłam bilet na trybunę...ale ze swoimi gabarytami raczej miałabym marne szanse na płycie, nie mówiąc już o Golden Circle :D Poza tym wolałam sobie obejrzeć koncert w spokoju, nie obawiając się o swoje życie i zdrowie :D

   Kiedy wymarzony bilet już przyszedł, zostało mi tylko czekanie na koncert...dni mijały, a ja odliczałam. Powoli zbliżał się TEN czas, więc szybko sprawdziłam połączenia z Katowic do Łodzi, zorganizowałam sobie nocleg (dziękuję ciociu, dziękuję wujku! Uwielbiam swoją rodzinę!) i jazda! Oprócz mnie w pociągu jechało mnóstwo ludzi poubieranych na czarno, w koszulkach zespołu itp.- od razu wiedziałam, że nie zgubię się po drodze, wystarczyło tylko podążać za tłumem ;)

   Umówiłam się ze znajomymi, że na Atlas Arenę pojedziemy razem i tak zrobiłyśmy. Przed wejściem oczywiście niemiłosierny tłok, ale dało się wyczuć niesamowitą atmosferę, ludzie byli bardzo podekscytowani... ale nie ma się co dziwić, w końcu dla wielu z nich miało się niedługo spełnić jedno z marzeń! Mogli zobaczyć ukochany zespół na żywo!

    Wejście było od 18:00, wielkie brawa dla ochroniarzy i całej obsługi, bo załatwili to bardzo sprawnie! Bez przepychanek, bez awantur...po 5 minutach byłyśmy w środku. Pozwiedzałyśmy arenę i zostało nam tylko czekanie na COKOLWIEK. Support wychodził dopiero o 19:30, natomiast koncert głównej gwiazdy wieczoru był zaplanowany na 20:45. Ponudziłyśmy się, poplotkowałyśmy aż w końcu nadeszła ta 19:30... Supportem był zespół z UK, niejacy Hawk Eyes...przyznam szczerze, że nagłośnienie było tak beznadziejne, że nie zrozumiałam ani jednego słowa (no dobra, może oprócz "fuck"), które śpiewał wokalista, za to instrumenty dawały tak po uszach, że zupełnie zagłuszały śpiew. Osoby odpowiedzialne za dźwięk trochę nawaliły.

    Ale-support supportem, z każdą minutą coraz bardziej zbliżał się moment, kiedy na scenie pojawi się SYSTEM!!! 20:20, 20:30...napięcie rośnie...20:40...zaczynamy się zakładać jakim kawałkiem zaczną, no i czy pojawią się punktualnie. W końcu! Wybiła 20:45, światła zgasły, na scenę wkroczył zespół, nagle scena rozbłysła a tłum oszalał! KONCERT SIĘ ZACZĄŁ! Było nam trochę smutno, bo żadna z nas nie trafiła z pierwszą piosenką :D Ja stawiałam na "Toxicity", ale zaczęli od "Aerials" :) Atmosfery tego koncertu po prostu nie da się opisać! Ludzie bawili się świetnie, przy spokojniejszych kawałkach wyciągali zapalniczki i machali nimi nad głowami, przy tych mocniejszych był istny szał, przy "Spiders" utworzyli nawet pajęczynę z papieru toaletowego :D Pogo na płycie i GC, uniesione pięści, skaczący ludzie...coś niesamowitego! Przyznam szczerze, że oglądanie go z trybun wcale nie było takie złe, ponieważ dobrze widziałam scenę, nikt mi nie zasłaniał no i miałam swobodę ruchu, co w gigantycznym tłumie na GC oraz płycie było CUDEM. Ale niektórzy jeżdżą na koncerty tylko dla pogo, takich ludzi naprawdę podziwiam i szanuję, bo ja sama bym chyba się obawiała o swoje życie w takiej sytuacji :D 
Dla zainteresowanych wklejam znalezioną w internecie setlistę, znajdziecie ją TUTAJ.
Ja najbardziej byłam zachwycona moim ukochanym kawałkiem czyli "Question", bardzo się cieszę, że go zagrali :)

   Tutaj kilka fot z mojego cudownego telefonu :D

Tak było ok. 18:30- ludzie dopiero się zbierali...


S.O.A.D już na scenie- widać malutkiego Serja po środku :D

Oświetleniowcy nie próżnują ;)

Wielka płachta z nazwą zespołu odsłoniła się dopiero pod sam koniec ;)

A teraz czas na FILMIKI!
Udało mi się nagrać tylko 2 piosenki, niestety filmy okazały się tak duże, że zapełniły moją kartę SD w telefonie :(  Nie przejmujcie się trzęsącym się obrazem, bo skakałam tam jak oszalała, za to dźwięk jest całkiem przyzwoity ;)

Oto "B.Y.O.B":


A tutaj "Chop Suey":


   Sam koncert był NIEZIEMSKI, ale nie obyło się bez kilku wpadek...przede wszystkim przeszkadzał mi brak telebimów. Nie było ANI JEDNEGO! Szkoda, bo mimo, że dobrze widziałam scenę, to samych artystów z bliska nie dane mi było zobaczyć. Poza tym przeszkadzało mi też nagłośnienie- było o niebo lepiej niż na supporcie, przynajmniej było słychać co śpiewają, ale bywały momenty kiedy instrumenty zupełnie zagłuszały wokalistę, szczególnie kiedy coś mówił. Ale przy takiej atmosferze te wszystkie minusy wcale nie były takie istotne ;) 

   Na koniec podsyłam kilka linków do artykułów, gdzie znajdują się lepsze foty i bardziej "profesjonalne" relacje. Ja pisałam od serducha ;)


Do powiedzenia mam tylko tyle:
DZIĘKUJĘ S.O.A.D ZA CUDOWNY KONCERT!
DZIĘKUJĘ LIVE NATION ZA TO, ŻE ICH SPROWADZILIŚCIE!
DZIĘKUJĘ LUDZIOM ZA CUDOWNĄ ATMOSFERĘ!


post signature

Podobne Posty

26 komentarzy:

  1. SZCZĘŚCIARA! :D

    zazdraszczam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chcę wyjść na nieskromną...ale-JEST CZEGO ZAZDROŚCIĆ :D

      Usuń
    2. A zgiń, przepadnij! Ja Ci jeszcze kiedyś pokaże :D

      Usuń
  2. Uwielbiamy Serja! I system:) Niesamowity głos!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też ich kocham! Serj solo gra chyb a w październiku czy listopadzie 2 koncerty w Polsce-jeden w Kongresowej w Warszawie, drugi chyba w Gdyni albo Gdańsku ;)

      Usuń
    2. Również byłam ale w Golden Circle i muszę powiedzieć,że mieliśmy ze znajomymi spory luz. A sam Serj jest w Ergo Arenie 12 października. Też mam już bilet i się wybieram. :)

      Usuń
  3. WOW!!! Opisałas koncert i swoje emocje,że aż mi dreszcze przechodziły jak to czytałam! Zazdroszczę Nuna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koncert był niesamowity :D Byłam głucha chyba przez godzinę, a całą noc mi potem szumiało w głowie :D

      Usuń
  4. Jak ja Ci zazdroszczę! Szczęściara z Ciebie! ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. wspaniałe przeżycie taki koncert, będziesz go pamiętać do końca życia :)

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie na biurku leżą bilety na SOAD dzisiejszy w Pradze, niestety za duże koszty wyjazdu, a bilety wygrałam, bo mój myślał, że są na koncert w Łodzi haha :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Zazdroszczę :) Moi znajomi skali gdzieś tam na płycie i o dziwo tylko jeden kolega wyszedł ze skręcona kostką ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Pozazdroszczę i życzę jeszcze wiele spełnionych marzeń :)

    OdpowiedzUsuń
  9. zazdroszczę :) kocham SOAD ! Udało Ci się nagrać moja ulubioną piosenkę :) B.Y.O.B <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Kurde,zazdrość mnie zżera :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Powiem jedno... ZAZDROSZCZĘ! :d

    OdpowiedzUsuń
  12. uwielbiam koncerty, ale ten zespól niestety nie należy do moich ulubionych :P

    OdpowiedzUsuń
  13. super, ale szkoda że support miał tak fatalne nagłośnienie. Ciekawe jak oni sami słyszeli się na scenie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Na pewno ogromne przeżycie, którego nigdy nie zapomnisz :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Zazdroszczę bycia na tym koncercie ;) Bardzo lubię ten zespół ;))

    OdpowiedzUsuń
  16. świetnie że się dobrze bawiłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Dobrze wiedzieć że koncert był udany, sama tak żałuje że nie pojechałam :( No ale niestety nie miałam nikogo kto chciał by zemną pojechać ;(

    OdpowiedzUsuń
  18. kiedyś bardzo lubiłam SOAD, pozniej zostawilam nu-metal i zaczęłam słuchać ostrzejszej muzyki :)
    od czasu do czasu wracam do paru piosenek.

    OdpowiedzUsuń
  19. matko, trochę po czasie, ale dzisiaj na to natrafiłam chcąc wygrzebać z tego dnia zdjęcia, których jeszcze nie widziałam :D trochę się przyczepię :P pajęczyna na "spiders" nie była z papieru toaletowego ;) z taśmy/wstążki po prostu. "płachta z nazwą zespołu" wcale nie odsłoniła się dopiero pod sam koniec, ponieważ przez cały czas w tle widniało to logo, oprócz utworu "holy mountains" :D ale fakt, z trybun było najlepiej widać ją dopiero pod koniec, chyba kwestia oświetlenia. kolejna sprawa to to, że zespół nigdy nie zaczynał swoich koncertów od "toxicity" :) a poza tym, dodam, że siedziałam niedaleko Ciebie :D i niezłe Twoje filmiki, dźwięk naprawdę znakomity :o no to tyle z tego co chcialam powiedziec :D

    OdpowiedzUsuń

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!