Testuję: Masło do ciała Honeymania The Body Shop

8/23/2013 Ania T.


   Dzisiejsza recenzja będzie nietypowa, ale mam nadzieję, że się wam spodoba ;) Zapraszam do czytania!

Moją inspiracją do napisania tej notki była Aswertyna, kochana, przyznam ci, że podziwiam cię za taką wyobraźnię :D


   Malutka pszczółka przetarła zmęczone czoło i westchnęła:
-Uff! Praca na dzisiaj skończona!- strzepała resztki pyłku kwiatowego, które osiadły na jej tylnych nogach.
Spełniła swoje dzisiejsze zadanie- zebrała mnóstwo pyłku, który zmieszała z nektarem i dostarczyła do swojego ula. Dzięki temu inne pszczoły nie będą głodne i będą miały siłę aby wyprodukować dużo słodziutkiego miodku. Dzielna mała pszczoła mogła wreszcie odpocząć po ciężkim dniu pracy.
Położyła się w swoim wygodnym łóżeczku, złożyła skrzydełka i po chwili już głośno chrapała.
Nagle obudził ją dziwny hałas i rozbłysk światła...otworzyła oczy, aby sprawdzić co się dzieje...i zamarła! Na ulem pochylał się jakiś gigant w dziwnym ubraniu i zabierał pszczołom ich miód!
-Tak być nie może!- pomyślała sobie i postanowiła śledzić olbrzyma, aby dowiedzieć co się dzieje z cennym, pszczelim eliksirem.
Dłuuuugo leciała, aż w końcu znalazła się w dziwnym miejscu. Było tam dużo ogromnych maszyn, które produkowały gęstą, białą substancję o bardzo przyjemnym zapachu. Do tej substancji dodawano miód!
-A cóż to takiego?- zastanawiała się pszczoła, podleciała jeszcze bliżej, aby dokładnie się temu specyfikowi przyjrzeć.

    Ujrzała śliczne, żółte opakowanie, o pojemności 50 ml. Na nakrętce znajdował się plaster miodu! Dokładnie takie same plastry były w jej ulu, zanim ten olbrzym je zabrał! Zastanawiała się jakim cudem udało się je zmniejszyć i spłaszczyć na tyle, aby zmieściły się na tej małej nakrętce...




   Na nakrętce widniały, srebrne napisy, pszczółka przyjrzała się uważnie i odczytała na głos:
-Honeymania...pierwsze słyszę- cicho wybzyczała.


   
    Później przyjrzała się składowi...czytała, czytała, czytała, bowiem był tak długi, że wydawał się nie mieć końca. Ale jakoś udało się jej znaleźć tam cenny miód! Szkoda tylko, że był tak odległy w tym nieszczęsnym składzie :(


  
   Ledwo skończyła czytanie, a plastikowe słoiczki z dziwną zawartością zostały spakowane do ciężarówek i wysłane w świat. Pszczółka długo się nie zastanawiała, przysiadła na tablicy rejestracyjnej jednego z aut i razem z żółtymi opakowaniami wyruszyła w podróż. Opakowania trafiły do sklepów The Body Shop w całej Polsce. Kosztowały 20 zł/ 50 ml. 
Nasza bohaterka schowała się za jednym z masełek i czekała co się stanie dalej. 
Klika godzin później po opakowanie Honeymanii sięgnęła pewna kobieta. Odkręciła nakrętkę, powąchała...i zaczęła się zachwycać!
-Cóż za przepiękny zapach! Taki słodki, trochę kwiatowy, bardzo mocny i wyrazisty!- pszczółka słuchała jej jak zaklęta...po chwili klientka wzięła odrobinę masła do ciała (tak, teraz pszczółka już wiedziała co to za dziwna zawartość!) i rozsmarowała je na ręku:
-A jaka konsystencja! Masło jest zbite, ale rozsmarowuje się bez problemu. Jest cięższe niż inne masła z tej firmy, jakie miałam okazję testować, trochę dłużej się wchłania, ale nie zostawia po sobie tłustej warstwy. Mam wrażenie, że będzie idealne dla mnie!-




Po tych wszystkich zachwytach powędrowała do kasy, zapłaciła za masełko i wyszła ze sklepu. Pszczółka pognała za nią ile sił w skrzydełkach. Leciała aż do samego domu kobiety. Tam przycupnęła na kwiatku, który znalazła na oknie i uważnie obserwowała.
Wieczorem kobieta wyszła z kąpieli, trzymając w rękach znajome, żółte pudełeczko. Po odkręceniu nakrętki, zaczęła się smarować lekko żółtym masełkiem. Ten rytuał powtarzała codziennie, przez kilka dni, a pszczółka cały czas na to patrzyła, zajadając sobie słodki, kwiatowy pyłek.
Po tym czasie kobieta zaczęła wreszcie zauważać działanie Honeymanii, każdą zmianę głośno komentowała, dzięki czemu pszczoła wiedziała do czego służy to dziwne, zbite masło.
-Ale mam gładką i miękką skórę!- mówiła kobieta po każdym użyciu, po kilku dniach stwierdziła także, że stan jej skóry oraz jej nawilżenie zdecydowanie się poprawiły. Gęste i treściwe masło pomogło jej zwalczyć suchą skórę i dobrze ją odżywiło. Chwaliła je także za to, że nie pozostawia tłustej warstwy. Dodatkowo pszczółka, za każdym razem gdy dziewczyna użyła masła, czuła piękny, słodki zapach, który długo utrzymywał się na skórze. 
Za każdym razem gdy kobieta nabierała i rozsmarowywała produkt na skórze, masła z opakowania ubywało. Ale mimo to było go na tyle dużo, że starczyło na kilka użyć, bo niewielka ilość wystarczyła aby pokryć nim całe ciało.
Obserwując kobietę przez dłuższy czas, pszczółka zauważyła, że ta bardzo polubiła masełko, a miodek, który został użyty do jego produkcji nie został zmarnowany. Zadowolona odleciała w stronę swojego ula, aby opowiedzieć innym pszczołom o tym, w jak wspaniały sposób można wykorzystać owoc ich pracy- miód. 


Jeśli podoba wam się moja recenzja to zachęcam do zagłosowania na nią w aplikacji The Body Shop ;)


post signature

Podobne Posty

55 komentarzy:

  1. bardzo ciekawa recenzja, pomysłowa :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam zajrzeć na Bloga Aswertyny, ktora była moją inspiracją do napisania tej formy notki. U niej każda recenzja tak wygląda, ale to chyba nie dla mnie, wolę jednak pisać proste recenzje :D

      Usuń
    2. Ja nie jestem na tyle kreatywna, aby tak pisać :D a zresztą, co za dużo, to nie zdrowo :D

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Bo i masło jest urocze. Szkoda tylko, że taka mała pojemność kosztuje tyle pieniędzy, no i że ten drogocenny miodek jest tak daleko w składzie :(

      Usuń
  3. Z moim szczęściem, na pewno mnie by użądliła ta pszczółka w dupala ;) Świetna recenzja, nuneczko. Szkoda tylko, że mnie masełka nie służą. Chętnie bym się pomaziała dla samego zapachu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakby była taka miła jak ta pszczółka z recenzji, to nie zrobiłaby ci krzywdy :D
      Oj, a ja właśnie masełka bardzo lubię ;)

      Usuń
  4. nie miałam jeszcze okazji testować masła z TBS :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam już wersję 250 ml winnej brzoskwini oraz 50 ml masła moringa ;)

      Usuń
  5. fajnie Ci to wyszło! :)
    kuszą mnie masła TBS jednak cena troszkę odstrasza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak...niestety, bardzo są drogie :<

      Usuń
  6. Chciałabym Cię poinformować, że zostałaś dodana do moich ulubionych blogów na moim blogu po prawej stronie.

    kosmetycznieee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. :) Nuneczka Pszczółko Ty moja :**

    OdpowiedzUsuń
  8. Też otrzymałam to masełko do testów heh :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja już zdążyłam nawet wydać o nim opinię, bo niewiele się różni od reszty maseł tej firmy, które wcześniej miałam :P

      Usuń
  9. fajna recenzja! ja je dzisiaj odebrałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje doszło już ponad tydzień temu ;)

      Usuń
  10. Zagłosowane :D a recenzja genialna :) Aswertyna jest mistrzem w tym temacie, jednak Tobie bardzo dobrze poszło :) chętnie poczytam więcej takich recenzji :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś ty, ja jej nie przegonię, to pierwsza i ostatnia taka recenzja, nie będę jej zabierać pomysłu :D

      Usuń
  11. och, ach, och, ach! jak super napisana recenzja!!!

    weronikarudnicka.pl

    OdpowiedzUsuń
  12. Recenzja ciekawa, też mam to masełko ale puki co ciężko mi coś na jego temat powiedzieć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja je już dostałam jakiś tydzień temu, ale wcześniej miałam już dwa masła z tej firmy (jedno 250 jedno 50 ml), które całkowicie zużyłam-to się niewiele od nich różni, poza zapachem i troszkę tłustszą konsystencją, a wyjeżdżam na wakacje i nie zdążyłabym napisać recenzji w terminie, więc musiałam zrobić to dziś ;)

      Usuń
  13. Świetna recenzja! Ja także dostałam to masło do testowania, ale jeszcze nie użyłam go ani razu. Niestety nie mam szans przy takiej konkurencji z tak ogromną wyobraźnią :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj przestań, zawsze warto spróbować :D

      Usuń
  14. Bardzo fajny pomysł :) Ja także testuję te masełko ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jak wrażenia? Bo dla mnie niewiele się różni od innych maseł z tej firmy ;)

      Usuń
  15. fajną ma konsystencję, podoba mi się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie masełka z TBS taką mają :>

      Usuń
  16. Świetna konsystencja, ciekawe masełko;)) .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię te masełka, gdyby nie cena to pewnie sięgałabym po nie częściej :>

      Usuń
  17. Kochana bardzo podobała mi się Twoja recenzja :) Chętnie poczytam więcej takich ;) I myślę ze nie długo już dorównasz As ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie chcę jej dorównywać, bo ona jest jedyna w swoim rodzaju ;)

      Usuń
  18. Świetnie to ubrałaś w słowa :D

    OdpowiedzUsuń
  19. fajne opowiadanie :) ogólnie produkty TBS chyba nie mają za dobrego składu :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Fajnie się czytało tą recenzję - tak jak recenzje As :) A masełek od TBS nigdy nie miałam i raczej nie zapowiada się bym prędko dopadła jakiekolwiek w swoje rączki. Może kiedyś się uda ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja nie lubię w sumie zapachu miodu w kosmetykach, ale na jakieś masło TBS bym się chętnie skusiła ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Musiałaś się Kochana napracować nad taką recenzją :)Ale good job!
    No i to masełko kuszące :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Kusi to masełko :)

    Obserwuje:)
    mój-styl-ma-pasja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  24. Hehe, Aswertyna inspiruje, Tobie też świetnie to poszło, przeczytałam z wielkim zainteresowaniem ;)
    Masełko u mnie również świetnie się spisało, zapach go uwielbiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Cudowna konsystencja i oczywiscie pszczółkowa recenzja ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Hej otagowałam Cię, szczegóły u mnie :))))

    OdpowiedzUsuń
  27. hej, bardzo mi miło, że jesteś moim obserwatorem na blogspocie:)
    ale w związku z tym, że zmieniłam adres na http://inspirujsie.blogspot.com/
    w bloggerowym newsfeeedzie nie wyświetlają się moje posty:(
    jeżeli chcesz nadal śledzić moje wpisy to najlepszym rozwiązaniem jest od-obserwować blog i zaobserwować ponownie, wtedy wszystko powinno działać jak wcześniej:)
    Pozdrawiam ciepło
    Krushyna:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Chyba muszę kupić to masełko :D

    OdpowiedzUsuń
  29. Pomysł z pszczółką czad :)
    Nie wiem czy nie mdliłoby mnie od miodu :P
    ale w sklepie mam nadzieję, że będę mogła zobaczyć:)
    pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  30. Z takim sposobem recenzowania produktu jeszcze się nie spotkałam...
    Genialny pomysł i rewelacyjne opowiadanie!


    Pozdrawiam,
    Katherine Unique


    OdpowiedzUsuń
  31. Świetna recenzja ;)

    Obserwuję i zapraszam do mnie --> http://blogujaca-para.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!