Drogeryjnym "macaczom" mówimy NIE!

5/26/2013 Ania T.


   Wczoraj na facebooku Blanki z bloga mójzakupocholizm rozgorzała dyskusja na temat drogeryjnych macaczy. Sama się w niej udzielałam, bo nie ukrywam, że bardzo mnie to oburza.
   
Drogeryjni macacze to ludzie, którzy chyba nie ukończyli podstawówki i nie potrafią przeczytać słowa "TESTER" na produkcie.
LUDZIE! Testery są po to aby to na nich sprawdzać kolor kosmetyku!!!
Nie wsadzamy swoich łap w nowe, nieotwarte kosmetyki, bo to jest obrzydliwe i obleśne! Nie posądzam każdego,o to że ma jakieś poważne problemy skórne, ale takie przypadki też się zdarzają, a inni naprawdę nie chcą przejąć od was jakiejś grzybicy czy innego dziadostwa.
Każdy chciałby mieć nowy, zafoliowany produkt, ale tak na chłopski rozum-jak przyłazisz do drogerii i zamiast sprawdzać kolor na testerze to otwierasz wszystkie nowe kosmetyki po kolei, a oprócz ciebie robi to jeszcze 10 innych osób to NIE MA SZANS na to, żebyś  trafiła na nowy, nieotwarty produkt, w momencie kiedy sama chcesz taki kupić! Komu z nas nie zdarzyło się kupić NOWEGO produktu, a po otwarciu w domu okazywało się, że a to szminka wymazana, a to cień jest z odbiciem palucha a tusz to w ogóle zaschnięty? Płacimy pełną kwotę jak za nowy produkt, a przez ludzką głupotę i brak kultury dostajemy używany bubel, który często nawet nie nadaje się do czegokolwiek (próbował się ktoś kiedyś malować zaschniętym tuszem? No właśnie...).
Ja się pytam gdzie są sprzedawcy? Po co w tych drogeriach są ochroniarze?
Jakbym pracowała w takim miejscu i przyłapałabym klientkę na takim otwieraniu nowych produktów, to zaraz bym jej kazała kupić to, co zmacała-choćby pootwierała całą półkę-musiałaby zapłacić za każdy produkt (może to by ją oduczyło takich praktyk).
Przecież to niejednokrotnie są porządne kosmetyki o wcale niemałej wartości! Przychodzisz do drogerii, kupujesz tusz za 60 zł, a okazuje się, że jest kompletnie wyschnięty...DLACZEGO? Bo jakaś desperatka musiała otworzyć wszystkie tusze na wystawie żeby obejrzeć szczoteczkę a sama w końcu i tak nie kupiła bo za drogo!
Nie ma w pobliżu testera? To idźcie do sprzedawcy i poproście-zdarza się czasem, że testery są po prostu nie wystawione. Jeśli okaże się, że jednak testerów nie mają to idźcie do innej drogerii, albo sobie zapamiętajcie kosmetyk, który wam się spodobał i sprawdźcie swatche w necie! Po coś w końcu te blogi kosmetyczne powstają. Ich misją jest POKAZYWANIE wam kosmetyków, tego jak wyglądają i jak się prezentują. Mażąc się szminką po ręku i tak nie uzyskacie takiego koloru jak na ustach. Nie wspomnę już o paniusiach, które NOWYMI tuszami czy lakierami po prostu malują się, korzystając z drogeryjnego lusterka.
Gadanie w stylu "bo w internecie czy na zdjęciach kolor nigdy nie jest taki sam!" mnie nie satysfakcjonuje. Albo ci się podoba dany produkt albo nie-masz jakieś wątpliwości to nie kupuj (albo skorzystaj z testera), a nie zachowuj się jak ostatni wieśniak i wsadzaj paluchy w kosmetyk, który może przydać się komuś innemu.
LUDZIE TROCHĘ KULTURY! Dla mnie takie korzystanie z nowych, drogeryjnych kosmetyków to jest po prostu kradzież. Korzystacie z czegoś, co nie jest waszą własnością i oczywiście bez zgody właściciela (przecież drogerie również nie zgadzają się na takie praktyki). Drogie paniusie, nie umiejące korzystać z testerów-jesteście zwykłymi ZŁODZIEJKAMI bez kultury- korzystając z nowego, pełnowartościowego produktu i wsadzając w niego paluchy obniżacie jego wartość oraz szanse na jego zakup przez inne osoby (w końcu nikt nie chce kupić kosmetyku, którego ktoś już używał), dla mnie jest to równoznaczne z kradzieżą.
 I tyle w temacie. Mam nadzieję,  że moje czytelniczki są na tyle porządnymi osobami, że nie robią takich rzeczy.
Was też wkurza coś takiego?


post signature

Podobne Posty

61 komentarzy:

  1. masz rację, też tego nie znoszę, najczęściej dziewczyny otwierają te kosmetyki żeby się pomalować, a nie kupić :) wiele razy widziałam jak nakładają podkłady, szminki, cienie, tusze i radośnie wychodzą ze sklepu.
    jak dla mnie wiocha, jak Cię nie stać to idź do pracy żeby było, wredne, ale prawdziwe :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jeszcze nie widziałam, żeby ktoś coś takiego robił. Wg mnie pracownicy powinni zwracać uwagę takim 'macaczom'.

    OdpowiedzUsuń
  3. najlepiej to widać po wyprzedaży w Rossmannie gdzie ktoś pisał że wszystkie Apocalipsy były umazane. A Rimmel akurat ma zawsze testery. Ale wkurza mnie też fakt iż często pomadki w testerach są już tak wymazane że nie ma mowy o sprawdzeniu koloru. Drogerie też powinny pamiętac o nowych testerach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zawsze. W czwartek kupowałam Apocalips i testerów nie uświadczyłam. Na szczęście kolor wybrałam wcześniej dzięki swatchom w internecie. :)

      Usuń
    2. I właśnie o tym mówię-ja często na blogach wynajduję różne perełki w ślicznych kolorach, które po prostu MUSZĘ MIEĆ. A internet ma każdy! Sprawdzenie sobie koloru produktu w internecie naprawdę nie boli i nic nie kosztuje :)

      Usuń
  4. Jestem jak najbardziej ZA!
    Raz mi się taka akcja trafiła, ale byłam wsciekla.

    OdpowiedzUsuń
  5. Cała prawda :) Przy okazji promocji -40% w Ross postanowiłam wreszcie kupić Eliksir, no i niestety testery były, ale prawie każdy tak zmasakrowany, że też nie mam pojęcia co te dziewczyny z nimi zrobiły ;/ A przy wybieraniu cieni też widziałam pełno nowych uszkodzonych... Zawsze staram się nawet testera nie zniszczyć :) A tu są ludzie co i nowe niszczą :(

    OdpowiedzUsuń
  6. oj tak! ja dzisiaj się skapnęłam, że mój lakier z Lovely ma obwódkę z wyschniętego lakieru pod korkiem i większego gluta, jakby się komuś wylał:/ nienawidzę tego!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgadzam się całkowicie, nienawidzę jak ktoś otwiera wszystko co ma w zasięgu wzroku. Sama tego nie robię i niestety zdarza się, że kupię wyschnięty tusz, maźniętą szminkę czy ruszony cień. Według mnie pracownicy takich drogerii powinni zwracać uwagę ludziom, którzy otwierają kosmetyki, które nie mają napisu tester. Póki co przeniosę się do Hebe, tam większość rzeczy jest zabezpieczonych :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zgadzam się w zupełności. Przez takie osoby mam po prostu odruch brania kosmetyków, które stoją z tył- większa szansa, że nie są otwierane i wymacane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też tak robię ;) podoba mi się, że w moim Hebe ekspedientki obklejają produkty taśmą bezbarwną - musiały przyczaić "macaczki"...
      a jeśli chodzi o Rossmanna i -40%, to byłam ostatnio z Mamą i była w szoku jak 2 kobitki zachowywały się przy szafie z Lovely i Wibo... Nie tylko macały cienie w każdym wariancie kolorystycznym i miziały się nimi po łapach, ale nie zwracały uwagi, że już 2 identyczne brązowe cienie macały, otwierały trzeci... Dosłownie we wszystko wsadziły soje paluchy :/

      Usuń
  9. Powiedzialas dokladnie to co ja mysle w tej sprawie- na promocji -40% to bylo cos okropnego byc swiadkiem takich scen- kilkanascie osob obmacujacych nowe kosmetyki... Najgorzej bylo przy szafach wibo i lovely.... Pomijam, ze przestalam przez macantow kupowac tusze, bo nigdy nie trafilam na nowy- zawsze zaschniete:( Wole kupic na allegro i miec spokoj. Na -40% kupilam otwarty lakier, do ludzi nie dotrze, ze cos zasycha/gestnieje i niszcza produkty. Najgorzej wspominam jak kupilam eyeliner zelowy z odcisnietym paluchem:((

    OdpowiedzUsuń
  10. Post adekwatny do moich ostatnich zakupów w Rossmannie :( Kupiłam podkład, po sprawdzeniu testera, złapałam bezmyślnie, nie oglądając go starannie. Był to ostatni kolor, który był dla mnie, więc szybciej przez to uciekałam do kasy żeby przypadkiem nikt mi go nie zabrał :P
    Co okazało się w domu? Podkład był otwierany, zatyczka cała wysmarowana kosmetykiem :( Byłam taka zła, że powiedziałam sobie, że już nigdy nie odwiedzę tej drogerii, ale przecież to nie ich wina.. to jakaś małpa, mimo, że był tester musiała wepchać łapy do pełnowartościowego opakowania :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Wkurza. Wkurza też to, że firmy nie dbają o zabezpieczanie swoich kosmetyków - wystarczy pasek folii i wiadomo, czy produkt ktoś otwierał czy nie. I wkurza bierność obsługi, choć ostatnio widziałam w Rossmanie jak sprzedawczyni zwraca uwagę kobiecie, która mazała się lakierami.
    Ale to wyjątek, ostatnio musiałam się dokopać do końca półki, żeby znaleźć Color Tattoo z niezerwaną folią :/

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo dobrze , że umieściłaś tutaj taki post . Oczywiście , że to wkurza . Jako klienci chcemy być zadowoleni jak najbardziej z zakupu a nie rozczarowani jak go kupujemy i widzimy , że ktoś w nim grzebał . To przechodzi ludzie pojęcie ;/ . Niektórzy chyba faktycznie nie wiedzą do czego służą testery . A ochrona i osoby pracujący powinni bardziej obserwować to co robią ludzie .

    OdpowiedzUsuń
  13. Kolor sprawdzony w internecie nie zawsze dokładnie pokrywa się z rzeczywistością (bo inne światło, bo inaczej ustawione kolory na monitorze, bo aparat kiepski, etc.). Poza tym strach cokolwiek kupić (bo może ktoś przede mną otworzył?!) i rozsądek podpowiada, żeby sprawdzić czy puder na pewno jest cały, a tusz nie wyschnięty. Sama na Rossmannowej promocji dłuuugo oglądałam tusze, żeby wybrać te nieotwarte (bo część wyglądała na niedokręcone), a nie chciałam niczego otwierać. Mimo tego, że też nie toleruję "macaczy", to producenci i sprzedawcy zdecydowanie nie są bez winy. Jaki to problem umieścić folię zabezpieczającą na pełnowartościowych kosmetykach? Przeznaczyć kilka produktów jako te testowe?

    OdpowiedzUsuń
  14. A najlepsze są te stare baby co niby nic a jednak ... mnie też aż *** bierze jak coś takiego widze ;/ I zawsze przed kupnem jakiegokolwiek kosmetyku patrze jego opinie i recenzje w necie .

    OdpowiedzUsuń
  15. Kochana, to mało jeszcze widziałas - mam koleżankę, pracującą w takiej drogerii:)
    Ludzie są do tego stopnia bezczelni, że np testery szminek odrywają od szminek- zabierają tylko dobry kawałek ten do malowanie i reszte zostawiają/plastik. Nie wiem po co to - chyba malują się potem palcem.
    Podkłady potrafią przelewac/ wyciskac z pełnowartościowych produktów do wczesniej przygotowanych opakowan/pojemniczków.
    Niejednokrotnie dziewczyny traktuja drogerie jak swoj prywatny salon.
    Rano przychodza, umalują się, buzia, paznokcie, skropią się najdroższymi perfumami i wio np do pracy czy szkoły :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Zgadzam się z tym co napisałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Niestety raz przez takie osoby kupiłam zaschnięty tusz do rzęs... Na szczęście nie był drogi więc jakoś przeżyłam to, ale niesmak pozostał....

    OdpowiedzUsuń
  18. Temat rzeka, kochana. Mnie to na maksa wkurza, bo to chamstwo i gnojstwo. Wyobraź sobie, ze nawet w marketach na działach z kosmetykami paniusie robią sobie szybkie makijaże i perfumują sie :/ obrzydliwość!

    OdpowiedzUsuń
  19. niektórym mówiąc jak krowie na rowie nie zrozumie, a co dopiero jak ma "jedynie" napisane tester, no zdarzają się tacy, a upominanie ich to porywanie się w motyką na słońce...;/

    OdpowiedzUsuń
  20. Mnie to strasznie wkurza. Zawsze biorę produkt z tyłu i sprawdzam czy produkt nie był otwierany, niestety nie zawsze da się to określić na 100%. Potem tusz, stoi miesiąc zamiast pół roku, bo 5 osób go otwierało i już jest w środku powietrze.

    Ludzie w ogóle nie mają wstydu. Moja siostra pracowała w salonie kosmetycznym i opowiadała jak notorycznie na pedikir przychodzą stare babcie z grzybicą paznokci, które chcą żeby im zamalować te gniłki. Nie da się im powiedzieć, że mają iść do lekarza. Po wizycie babci, lakier do paznokci i wszystkie rzeczy idą do wyrzucenia. Masakra...

    OdpowiedzUsuń
  21. Oby jak najwięcej takich osób jak opisałaś przeczytało ten post, może by wreszcie zrozumiały co nieco...:P

    OdpowiedzUsuń
  22. Mnie też to niezmiernie wkurza tym bardziej że pracuję w takim miejscu gdzie mam do czynienia z tym na co dzień :/ niestety tacy ludzie byli, są i będą...nie wytępimy.

    OdpowiedzUsuń
  23. Dokładnie, kiedyś kupiłam odżywkę do paznokci, która już była wcześniej otwarta i zrobił z niej się jeden wielki glut ;/ Nie rozumiem takich ludzi, jak można się tak zachowywać..

    OdpowiedzUsuń
  24. Według mnie wina leży po obu stronach.

    Drogerii- bo nie zawsze testery są, czasem widzę na półkach same pełnowymiarowe kosmetyki, a pleksowa półeczka przed nimi wydaje się być wiecznie pusta. Testery bardzo łatwo ukraść, a i nawet sama obsługa może się nimi zainteresować, bo przecież są bezpłatne i który z klientów się pokapuje o bezprawnej kradzieży, skoro "testerów wiecznie nie ma". Przypomina mi się sytuacja z akcją Vichy i miniaturkami kremów w aptekach- ile razy się zdarzało, że trafiały one potem na Allegro i trzeba było za nie niemało zapłacić. Pełnowymiarowe kosmetyki też zbyt łatwo w Rossmannie otworzyć (brak zabezpieczeń folią ochronną, itp).

    Co się tyczy pseudo-klientek to wszędobylskie WIEŚNIACTWO i DZIADOSTWO. Wchodzą sobie młodziutkie lejdi do Rossmanna, wymalowują się kosmetykami i roześmiane opuszczają sklep, nic przy tym nie płacąc przy kasie. Możemy zgadywać, ilu z nim udało się ukraść coś niepostrzeżenie, bo zwykle działają w grupach.

    OdpowiedzUsuń
  25. Zgadzam sie z Tobą w 100 procentach dla mnie też jest to obrzydliwe kupuje produkt po to żeby był nowy a nie używany zaschnięty i nie wiadomo jeszcze jakie dziadostwo w nim siedzi..

    OdpowiedzUsuń
  26. Dlatego też moim marzeniem są foliowane kosmetyki w drogeriach - wtedy przynajmniej mam pewność, że nikt nie wsadził tam paluchów...

    OdpowiedzUsuń
  27. zgadzam się z tobą!
    tylko właśnie gdzie ci ochroniarze,te kamery,lusterka???!!!po co to wszystko jak i tak są takie baby co to wszędzie paluchy wsadzą!

    OdpowiedzUsuń
  28. W drogeriach powinny być napisy typu 'zabrania się otwierania nowych kosmetyków' - może to by ograniczyło trochę ludzką głupotę :)

    Znam akurat przypadek dziewczyny, która do drogerii chodziła po to, żeby zrobić darmowy makijaż markowymi kosmetykami - oczywiście nie testerami ... Po prostu bezczelność ludzka nie zna granic!

    OdpowiedzUsuń
  29. dlatego brzydzę się kupowac kosmetyki bez zabezpieczeń - wg mnie folia w balsamie do ciała to podstawa :)

    OdpowiedzUsuń
  30. oTAGowałam Cię. :) http://grimagee.blogspot.com/2013/05/tag-pytaniowiec.html Mam nadzieję, że zechcesz odpowiedzieć na ten TAG u siebie na blogu. :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  31. też mnie to denerwuje, chcę kupić np. szminkę, a każda jest użyta :(

    OdpowiedzUsuń
  32. Niestety niektórzy ludzie otwierają produkty i sprawdzają, czasem nie wiem co, bo jaki sens jest w otwieraniu pomadki ochronnej? :/ no ale nic na to nie poradzimy :(

    OdpowiedzUsuń
  33. Brak mi słów co do tego tematu, nigdy nie zrozumiem takich ludzi -,-

    OdpowiedzUsuń
  34. Cała prawda, ale co poradzić. ;/

    OdpowiedzUsuń
  35. Zapraszam Cię do przyłączenia się do Akcji Maliny Kolorowe lato na paznokciach !
    Wiecej o tym na moim blogu :
    easy-life-easy-beauty-easy-fashion.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  36. Prawda - dlatego zawsze się boję jak kupuję tusz do rzęs...

    OdpowiedzUsuń
  37. Popieram, ja czasami już mam dość drogerii z tego powodu. Ostatnio szukałam fioletowej szminki i wszystkie były tak zmacane, że strach kupować, ostatecznie zamówiłam szminkę w avonie, bo chociaż będzie zafoliowana.
    Moim zdaniem kosmetyki powinny mieć jakąś folię ochronną, to chociaż można by było ocenić, czy produkt jest nie zmacany. Na pracownice drogerii już nie liczę, że zaczną zwracać uwagę klientką, po tym jak widziałam, gdy pani sprzedawczyni w rossmannie malowała swoje rzęsy normalnym tuszem z półki, żeby pokazać znajomej (tak wywnioskowałam z rozmowy) klientce ich efekt na rzęsach, aż brak słów.

    OdpowiedzUsuń
  38. Zgadzam się z Tobą w 100% odnośnie macania nowych kosmetyków. Jednak po części jest to również wina sprzedawców, a po części - producentów. Sprzedawców - bo nie zawsze na półce są testery. A powinny być do absolutnie każdego kosmetyku, żeby można było go wypróbować, sprawdzić zapach, kolor, konsystencję, itp. Producentów - bo wszystkie, absolutnie wszystkie kosmetyki powinny być zabezpieczone przed otwarciem. Czy to folią termokurczliwą, czy sreberkiem, ewentualnie zafoliowane lub w zabezpieczonym kartoniku. Myślę, że dla producenta byłby to koszt niewielki, a satysfakcja klientów wielka. Ale mnie też razi jak ktoś pcha paluchy w nowe produkty. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  39. dokładnie , towar macany [powinien należeć do macanta !!! ostatnio kupiłam puder w kamieniu ,w domu okazało się,że przez środek ktoś przeciągnął paluchem !!!!a testery oczywiście były

    OdpowiedzUsuń
  40. Najczęściej zdarza mi się widzieć sytuacje właśnie z dziewczynami, które otwierają jakieś drogie kremy, tusze, wąchają, dotykają, a potem mówią- Ciekawe kto tyle za to zapłaci? To po co to otwierają, zgadzam się w pełni :) Przyznam mi się raz zdarzyło, ale słusznie bo coś mi krem był jakiś grzechoczący i zaglądając już potem do środka z sklepową ekipą okazało się, że kremu prawie nie było, a opakowanie było najtrafniej mówiąc zmasakrowane, więc jeszcze miałam podziękowania, oczywiście powiedziałam, że jak będzie cały zapłacę, ale no jak to się mówi głupi ma szczęście, ale czy to było szczęście? po prostu ludzka głupota. Ps: i ktoś po nim miał gładszą skórę ! :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Fakt to draństwo i wogóle zgadzam się i podpisuję pod tym
    Ale co jeśli macantem jest sam sprzedawca - widziałam właśnie taką scenkę kiedy to sprzedwaca otwierał po kolei wszystkie podkładu szukając "dobrego" dla klientki ...
    kultry brak...dzicy dzicy są w natarciu

    OdpowiedzUsuń
  42. WOW dobrze napisane, ale obawiam się niestety, że macanci byli i będą po prostu ten typ tak ma i nie ma na niego środka a szkoda :(

    OdpowiedzUsuń
  43. Racja, temat ważny, i mam nadzieje,że trafi nie tylko do osób potrafiących rozróżnić tester od produktu. Mnie osobiście nie zdarzyło się kupić wymazianej szminki czy tuszu, czy kulki bo z firm które ja preferuję są one szczelnie zafoliowane.
    Są osoby, które maja naturę macanta u kogoś w domu. Miałam kiedyś taką koleżankę, potrafiła mi poszafkach grzebać, na szczęście nie jest już moim gościem.
    Testerów otwierających nowe kosmetyki nie nazwałabym złodziejami, ale osobami które w pewien sposób niszczą go czyniąc już nie nowym obniżając jego wartość, bo przecież maźnięta pomadka to już nie jest nowa pomadka. Masz racje taka osoba powinna już kupić ten kosmetyk.

    pozdrawiam i zapraszam

    OdpowiedzUsuń
  44. powiem krótko: popieram :) pozdrawiam zapraszam do mnie

    OdpowiedzUsuń
  45. Mnie też coś takiego bardzo wkurza i nie odważyłabym się czegoś takiego zrobić... Ale równie mocno wkurza mnie też to, że jest cała masa kosmetyków w drogerii, które chyba mamy kupować w ciemno, bo nie ma żadnego testera. Jeśli nie mam możliwości czegoś sprawdzić, bo nie ma testera, po prostu robię niezadowoloną minę i nic nie kupuję. Najgorzej jest jednak w przypadku dezodorantów, które nigdy nie mają testera i kupując je w ciemno już parę razy się nacięłam na zapach, którego nie mogłam znieść :(. Wtedy nawet cieszę się, że ktoś przede mną prysnął dezodorantem w nakrętkę i mogę sobie powąchać, chociaż sama bym nie prysnęła, bo mi głupio ;).

    Pozdrawiam,
    http://www.la-garderobe.pl/

    OdpowiedzUsuń
  46. Czy mnie to wkurza? Mnie to doprowadza do białej gorączki! Zupełnie nie wiem jak można się tak zachowywać!

    rudnicka.blox.pl

    OdpowiedzUsuń
  47. Przez to ja mam tendencje do brania produktów z samego tyłu :)

    OdpowiedzUsuń
  48. ZGADZAM SIĘ W 100%.
    idziesz do drogerii, gdzie ochroniarz patrzy się na cb jakbyś ukradła pół sklepu bo czytasz składniki np szamponu, a nie widzi, że jakaś Panienka sobie otwiera wszystkie dostępne produkty. Byłam dziś na promocji w Rossmannie...boooże jakby mogły to by mnie tam zadeptały. Wyrywały sobie produkty z rąk, przepychały do lusterek :o dziki szał...

    OdpowiedzUsuń
  49. no niestety.. są ludzie i ludziska ;/ pewnych rzeczy nie zrozumieją.. mi się dość często zdarza, że nawet testery wyglądają okropnie! no jak prezentują się testery szminek, których wnętrze jest w opłakanym stanie ;/ dlatego ja jeżeli już coś kupuję to biorę kosmetyki z dalszej części półki, nie te pierwsze.. ego nauczył mnie mój tata :D bo ile to razy zdarza się, że chociażby dezodorant, który stoi pierwszy z brzegu jest wykorzytany do połowy?! ah.

    OdpowiedzUsuń
  50. Też się zawsze wściekam, irytuje i białej gorączki dostaję. Pisałam u Blanki o mojej niedawnej przygodzie, ale do takich ludzi nic nie dociera, bo oni muszą sobie podotykać, pomacać, powąchać,najlepiej wymalować 5 paznokci każdy innym lakierem i dopiero się decydują albo i nie. No nienawidzę tego.

    OdpowiedzUsuń
  51. Spotykam się z tym "problemem" na co dzień w swojej pracy i irytuje mnie,to okropnie :-/

    OdpowiedzUsuń
  52. Mnie też to strasznie bulwersuje...

    OdpowiedzUsuń
  53. Bardzo mądrze mówisz. Tez dziś chciałam kupić eyeliner z Rimela i co produkt wart 24zł i każdy z zerwaną folią. I Bóg jeden wie ile tam jeszcze tego produktu zostało.

    OdpowiedzUsuń
  54. napisałam o tym na moim blogu, też tego nie cierpię.

    OdpowiedzUsuń
  55. ja chociaż nie jestem jakąś fanką kosmetyków zawsze staram się zaglądać do testerów... Nie chciałabym się malować choćby nawet szminką która obmacała kobieta a nie wiadomo gdzie wcześniej trzymała ręce i co z nimi robiła.. :P

    OdpowiedzUsuń
  56. Też mnie to wpienia. W DM w Niemczech kupiłam strugaczkę do kredek i w domu się jej przyjrzałam: ktoś z niej korzystał... Kupiłam tam wyschnięty tusz P2. Dezodoranty to chyba wszystkie są odplombowane, bo każdy chce zapach poniuchać. Pracowałam kiedyś przez chwilę w drogerii - zdarzały się idiotki, które z kremu metalowe wieczko odciągały, żeby powąchać. Jedna koleżanka robiła sobie co rano, przed otworzeniem drogerii makijaż najdroższymi tuszami............ ,Otwieraczki' to zmora takich sklepów. Ja nie kupuję kosmetyków, które nie są zafoliowane po całości... Fajne takie posty są - przypominają o pewnych sprawach.

    OdpowiedzUsuń
  57. apropo częsci na temat zwracania uwagi klientom by nie otwierali kosmetyków: panie ekspedientki wolą nie reagować bo tak jest łatwiej a ochroniarze wolą krążyć za Tobą po całej drogerii byś przypadkiem czegoś nie ukradł niż interweniować w takich sytuacjach - dlatego ja zawsze szukam swatchy na blogach jak chce kupić jakiś produkt lub poszukuje testera (wiekszość drogerii je posiada - nawet te małe), a kosmetyki kolorowe zazwyczaj kupuję w Hebe i jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się zakupić produktu używanego (ze względu na zabezpieczenia i zainteresowanie ekspedientek)

    OdpowiedzUsuń

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!