Testuję z Malinką: Peeling antycellulitowy z kawą Joanna Naturia

2/12/2013 Ania T.

Testuję z Malinką: Peeling antycellulitowy z kawą Joanna Naturia

   Już jakiś czas temu otrzymałam od Malinki peeling z kawą od firmy Joanna. Długo zwlekałam z jego recenzją...nie dlatego, że jestem leniwa czy nierzetelna. Powód był prosty. W paczce dostałam 2 peelingi do ciała, oba o niemal identycznym zapachu, a nie mam w zwyczaju otwierać i używać kilku kosmetyków na raz (szczególnie jeśli są to praktycznie takie same kosmetyki). Dlatego to maleństwo od Joanny powędrowało w ręce mojej mamy, która mieszka 280 kilometrów ode mnie. Malinka domagała się recenzji, ale nie jestem w stanie jej napisać nie wypróbowawszy produktu, bo nie zwykłam bazować jedynie na cudzej opinii i chcę być szczera z moimi czytelnikami, pisząc recenzje produktów, które sama na sobie testowałam. Nie wspominając już o tym, że mama nie ma ani aparatu ani talentu do robienia zdjęć, a recenzja bez zdjęć to żadna recenzja ;) W każdym razie Malinka została poinformowana o poślizgu w publikacji i mam nadzieję, że mi go wybaczy.
  Jeśli jesteście ciekawi opinii mojej oraz mojej mamy (ponieważ obie zostaną tutaj zamieszczone) to przejdźcie dalej :)

   Joanna zamknęła swój produkt w małej, poręcznej 100 ml buteleczce. Idealnie nadaje się na podróże, gdyż jest to kosmetyk naprawdę mini i nie zajmuje dużo miejsca w walizce czy kosmetyczce. Niestety, dla kogoś, kto chce go używać na dłużej ta pojemność jest za mała. Ponad to miałam małe problemy z jego wydobyciem, czasem buteleczka była bardzo uparta i musiałam porządnie wyciskać, żeby cokolwiek wyszło z opakowania (mimo, że pozostała w nim jeszcze połowa produktu).
   Peeling jest zabezpieczony plastikowym zamknięciem, które wygląda na solidne. Mojej mamie podczas użytkowania się nie połamało, więc to chyba dobry znak :)
   Ma niezbyt gęstą konsystencję (jak na peeling), ale nie spływa z ciała podczas użytkowania. Znajdują się w nim czarne granulki, które według producenta są ziarnami kawy (aczkolwiek średnio je przypominają):

Teraz czas na najważniejszy punkt programu czyli opinie na temat jego działania.
Jako, że peeling był testowany przez 2 osoby, zamieszczone zostaną odczucia obu (czyli moje i mamy):

Zapach
   Ja: Bardziej przypomina mi czekoladę niż kawę. Zbliżony bardzo do tego, jaki ma już wcześniej recenzowany peeling z Clareny. Podczas używania pod prysznicem traci na intensywności i staje się nieco chemiczny. Nie utrzymuje się na skórze po kąpieli.
   Mama: Nie jest fanką zapachów typu czekolada czy kawa, ale ten przypadł jej do gustu, ponieważ nie pachnie tak intensywnie i jak to określiła "da się do niego przyzwyczaić"
Działanie
   Ja: Drobinki peelingujące są małe, ale dobrze radzą sobie ze ścieraniem martwego naskórka. Pozostawiają skórę miękką i gładką, a także delikatnie masują. Po jednej aplikacji  nie jestem niestety w stanie stwierdzić działania antycellulitowego (myślę, że podobnie jak po 1 buteleczce 100 ml jaką otrzymałam do testów także będzie to niemożliwe), dlatego pominę ten podpunkt. To, co zdecydowanie mi się w nim podoba, to fakt, że nie zostawia tłustej warstwy (w przeciwieństwie do peelingu Clareny, który wręcz ocieka tłuszczem). Za to Joasia ma wieeeeelkiego plusa!
   Mama: Także uważa, że drobinki peelingujące są nieco za małe. Ale sam kosmetyk przypadł jej do gustu, mówi, że dobrze wygładza skórę a po jego użyciu  balsamy do ciała lepiej się wchłaniają. Również nie zauważyła aby pozostawiał tłustą warstwę i ocenia to pozytywnie.

   Ponadto nie jest drogi (ok 5 zł za buteleczkę 100 ml) i wydajny, jak na taką małą pojemność. Jedna buteleczka starczy nam nawet na 3 użycia (co daje dobry stosunek ceny do wydajności). To, co podoba mi się w tej serii to wielki wybór zapachów (oprócz kawy mamy ich jeszcze mnóstwo do wyboru!) a także dostępność (znajdziemy go praktycznie w każdej drogerii).

PLUSY:
-wygodne opakowanie do zabrania w podróż
-nie pozostawia tłustej warstwy
-dobry stosunek ceny do wydajności (100 ml starcza na ok 2-3 użycia)
-wygładza i zmiękcza skórę (choć moim zdaniem drobinki mogłyby być większe)
-ogólnodostępny
-duży wybór zapachów

MINUSY:
-zapach trochę "chemiczny", krótko utrzymuje się na skórze (jednak nada się także dla antyfanów kawy, do takich należy moja mama, a zapach jej przypadł do gustu)
-małe trudności z wydobyciem produktu z buteleczki
-za mała pojemność dla osób, które chcą go mieć "na dłużej"






Podobne Posty

27 komentarzy:

  1. uwielbiam peelingi Joanny,mam kiwi,gruszke, grapefruita, truskawke... UWIELBIAM JE :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja akurat nie cierpię zapachu grapefruita, więc ten peeling mi nie odpowiada, ale reszta zapachów jak najbardziej :)

      Usuń
  2. No tak, ja akurat wolałabym kupić sobie coś większego :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dostałam go do testów, ale na co dzień też preferuję większe opakowania :)

      Usuń
  3. minusy standardowe dla tych peelingów bo chyba każdy z nimi ma podobny problem :) jednak np. żurawinowy dla mnie tak obłędnie pachnie że te trudności nie są przeszkodą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za żurawinowym to ja chodzę już od dawna i nie mogę go znaleźć, są wszystkie inne zapachy oprócz tego :(

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. A ja przepraszam za opóźnienie w publikacji :)

      Usuń
  5. Zapach czekoladowo kawowy? Cudny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teoretycznie jest to kawa, ale przypomina czekoladę :D

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Też go polubiłam, szkoda tylko, że taki malutki jest :(

      Usuń
  7. Lubię te peelingi, miałam kupić ich w biedronce ale już ich nie ma

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Biedronce? A to muszę poszukać...może u mnie jeszcze będą :)

      Usuń
  8. uwielbiam peelingi z tej firmy, ale tego jeszcze nie używałam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja wcześniej nawet nie widziałam, że jest kawowy :) To Malinka pozwoliła mi go odkryć ;)

      Usuń
  9. Peelingi "Joanny" są moim zdaniem rewelacyjne, zresztą jak większość produktów tej firmy. Kawowego jeszcze nie próbowałam, ponieważ nie lubię zapachu kawy, ale skoro Twojej mamie się spodobał to może się skuszę i spróbuję.;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja też nie przepadam za tym zapachem, ale ten jest na tyle delikatny, że nie przeszkadza ;) Ja teraz muszę dorwać peeling z tej serii ale żurawinowy!

      Usuń
  10. Moim zdaniem są to dobre pilingi w dobrej cenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda tylko, że takie małe...ale z drugiej strony możesz sobie kupić kilka różnych zapachów i codziennie używac inny :D

      Usuń
  11. Nie przepadam za tymi produktami z Joanny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie każdemu musi podpasować, ja uważam, że peeling jest dobry. Może nie idealny, ale za taką cenę warto go chociaż spróbować :)

      Usuń
  12. Kiedyś się kłóciłam że ze sprzedawczynią, że Joanna ma peelingi kawowe a ona na to że nie...i tak wkuło. Pachnie cudnie. Obserwujemy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no widzisz, to teraz możesz zrobić screena, wydrukować go i jej go zanieść hahahaha :D

      Usuń
  13. Miałam kiedyś taki malutki peeling truskawkowy i pamiętam, że wkurzała mnie ta buteleczka... a tak poza tym to fajnie pachnie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam akurat pomarańczowy, pieknie pachnie. Szkoda tylko, że taki mały.

    OdpowiedzUsuń
  15. uwielbiam te peelingi...zawsze przywożę zapas z Polski :)

    OdpowiedzUsuń

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!