Testuję: Mascara Million Calories Eveline

2/06/2013 Ania T.


   W mojej kosmetyczce znajdują się obecnie 4 tusze do rzęs, jednym z nich jest właśnie ten od firmy Eveline. Mam naturalnie długie i dość gęste rzęsy ale bardzo lubię je podkreślać, dlatego mascara to dla mnie kosmetyk obowiązkowy!
Jak spisuje się Million Calories?
  
  Tusz ten udało mi się wygrać w jednym z internetowych konkursów i przyznam, ze od początku byłam nim bardzo zaciekawiona. Ma eleganckie, czarno-złote opakowanie:
   Przyznam szczerze, że przypadło mi do gustu- nie wygląda tandetnie, jest solidne a napisy się nie ścierają w nieestetyczny sposób.
   W swoim składzie zawiera "innowacyjną formułę": wosk carnauba, witaminę E i prowitaminę B5. Nie zauważyłam jakiegoś spektakularnego odżywienia czy wzmocnienia rzęs, ale podczas jego używania nie wypadają, nie łamią się a także ich nie wysusza i nie osłabia, więc nie będę się czepiać :)
   Jak dla mnie zdecydowanym numerem jeden i największą zaletą tego tuszu jest szczoteczka! Producent zastosował tutaj szczoteczkę, którą nazwał "artbrush", ma ona nieregularny kształt i dosyć gęste włoski:
Ma odpowiednią wielkość i bardzo łatwo maluje się nią rzęsy- zarówno te górne, jak i dolne. To co bardzo mnie zaskoczyło, to fakt, że perfekcyjnie rozdziela włoski i zupełnie ich nie skleja (co jest wadą wielu tuszy do rzęs). 
   Rzęsy po pomalowaniu Million Calories są pięknie rozdzielone, wydłużone, pogrubione... nie przesadzałabym tutaj z obietnicą producenta, że mascara daje "efekt sztucznych rzęs", ale działanie oceniam na plus:
   Nie mam także żadnego problemu ze zmywaniem tego produktu, co więcej- jeśli przez przypadek rozmaże się podczas nakładania, wystarczy zmyć go delikatnie nasączonym wacikiem- zejdzie natychmiast, bez zostawiania czarnych smug. Szybko zasycha na rzęsach i nie odbija się na powiekach. Ma niedrażniący, nawet przyjemny zapach. Ważną cechą jest także to, że mnie nie podrażnia, nawet podczas noszenia szkieł kontaktowych :)
   Niestety, nie jest to tusz idealny, ponieważ ma jedną, ale za to poważną wadę...a mianowicie trwałość! Bardzo, ale to bardzo szybko się osypuje, tworząc pod oczami nieestetyczne, czarne grudki :( Nawet jeśli nałożę na niego inny tusz, aby nieco go utrwalić-to i tak nic to nie pomaga.
Bardzo żałuję, że zawiódł mnie pod tym względem, bo gdyby nie ten mankament, to z pewnością byłby jednym z moich ulubieńców :(
   Cena-ok 9 zł, szczerze mówiąc w drogeriach go nie widziałam. Ale chodzą słuchy, że podobno jest dostępny w Biedronce :)

PLUSY:
-innowacyjna, rewelacyjnie rozdzielająca rzęsy szczoteczka
-podkreśla, wydłuża i pogrubia rzęsy bez ich sklejania
-przystępna cena
-szybko schnie, nie odbija się na powiekach
-nie podrażnia nawet gdy nosi się soczewki
-łatwość demakijażu

MINUSY:
-potwornie się kruszy
-nietrwały





Podobne Posty

57 komentarzy:

  1. Również posiadam ten tusz i jestem nim zachwycona! Nie zauważyłam jego osypywania się w ciągu dnia, ale wiadomo - wszystko zależy od danej partii kosmetyku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to jesteś szczęściarą :) Mi on też przypadł do gustu, szczoteczkę na pewno będę wykorzystywać po jego zużyciu :D Ale niestety to osypywanie się jest jak dla mnie nie do przyjęcia...

      Usuń
  2. Ti ti ti...miała być inna maskara!;P ja nie lubię Eveline..

    OdpowiedzUsuń
  3. Qrcze maleńka co taki jasny tekst? Oczka mi wychodzą z orit, bo tak je muszę wytężać aby przeczytać te liliowe literki :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, dobrze, że zwróciłaś mi uwagę :D Już go zmieniam na jakiś lepiej widoczny :D U mnie wszystko ładnie widać :)

      Usuń
    2. Zmienione! Myślę, że klasyczna czerń nikomu nie sprawi problemów z czytaniem :)

      Usuń
    3. Nooo i od razu lepiej i przyjemniej dla oczu :)

      Usuń
    4. Uff, cieszę się, że zadowoliłam czytelnicze gusta :D

      Usuń
  4. Widać, że dobry to on nie jest. Kruszy się bardzo. Szkoda...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też żałuję, bo szczoteczkę ma boską! :(

      Usuń
    2. I opakowanie bardzo ładne - trzeba przyznać ;)

      Usuń
  5. Miałam go i polubiłam ;) tylko czasami mnie szczoteczka ta denerwowała ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widać też miałaś to szczęście, że się nie kruszył...
      A dla mnie ta szczoteczka jest właśnie największym plusem! :D

      Usuń
  6. ja używam innego, który mi się sprawdza i kupię ponownie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja oprócz tego mam jeszcze 3 inne, z których jestem zadowolona :D

      Usuń
    2. w sumie ja też używam trzech :D

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Działanie i szczoteczkę ma ok, gorzej z trwałością :(

      Usuń
  8. Podoba mi się szczoteczka, ale skoro się kruszy, nic tu po nim :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety :( Ale szczoteczki chętnie użyje do innych moich mascar :)

      Usuń
  9. szkoda, że się tak kruszy ;(

    OdpowiedzUsuń
  10. PODOBA MI SIĘ JEGO EFEKTOWNE OPAKOWANIE:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opakowanie ma rzeczywiście przyjemne dla oka :)

      Usuń
  11. widac że sie kruszy;( to tusz nie dla mnie..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Reszta moich tuszy jest bez zarzutu :D

      Usuń
  12. Szczoteczka wygląda ładnie...ale faktycznie się kruszy. To lepiej nie będę po niego sięgać :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Odpowiedzi
    1. To właśnie jego największa wada, niestety :(

      Usuń
  14. Uuuu...to nie dobrze jak się kruszy...:/

    OdpowiedzUsuń
  15. faktycznie ładne opakowanie, właściwie same plusy, poza tym kruszeniem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby nie to kruszenie, to na pewno używałabym go częściej, a tak to boję się czy mi się nie osypuje, ciągle muszę się przeglądać w lusterku i ogólnie nie jest to zbyt fajne :P

      Usuń
  16. Oj jak dobrze, że czytam - nie kupię, o nie ;)

    A propos blushera, to używam pedzelka do konturowania twarzy, a z róż jest w kremie, więc świetnie się wchłania i rozsmarowuje - takiego efektu nie mammy przy różu w kamieniu. Pigmentację ma dość intensywną, ale aby przesadzić, trzeba nałożyć co najmniej 2 warstwy bez rozsmarowania.
    Myślę, że idealnie sprawdziłby się dla osób o niewielkim doświadczeniu z wizażem - czyli takich jak ja, właśnie z uwagi na jego łatwość w użyciu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to nawet nie wiem gdzie ten tusz można kupić, więc pewnie jakbym go gdzieś przypadkiem zobaczyła to nawet bym nie zwróciła uwagi...

      Hmmm, ja miałam kiedyś róż w żelu i to była PORAŻKA. Przyzwyczaiłam się do tradycyjnych w kamieniu, teraz mam swój Pastel Joues z Bourjois :) Zaciekawił mnie ten róż w kremie, bo wcześniej się z takim nie spotkałam.

      Usuń
  17. szczoteczke ma jak widze fajna ale szkoda ze sie kruszy ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczoteczka to jego największy atut!

      Usuń
  18. Właśnie opsypuje się, ale nie wszystkie maskary z Eveline takie są, śmiało mogę polecić te z sylikonową szczoteczką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ogólnie jestem fanką silikonowych szczoteczek :D I bardzo je sobie chwalę, tę mascare wygrałam, więc nie miałam zbytnio wpływu na dobór szczoteczki :D

      Usuń
  19. Miałam ten tusz i u mnie się nie obsypywał, moze to wina partii, a może szybciej go zużyłam, że nie zdażył się skruszyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym kruszeniem to nie chodziło o to, że zasycha w opakowaniu ale kruszy się na rzęsach :D W opakowaniu jak na razie jest bez zarzutu :)

      Usuń
  20. Nie znam tego tuszu - co prawda ma ciekawą szczoteczkę, ale nie podoba mi się to osypywanie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczoteczkę wykorzystam na pewno do innych mascar :)

      Usuń
  21. Zapraszamy do zabawy=> http://frozenmalibu.blogspot.com/2013/02/tak-przy-czwartku.html
    Pozdrawiamy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uhh, dzięki za otagowanie, ale nie wiem kto wymyśla te zasady żeby tagowac AŻ TYLE blogerek :D

      Usuń
  22. miałam ją jakiś czas temu i strasznie jej nie lubiłam...osypywał sie a do tego sklejał mi rzęsy i nic z nimi więcej nie robił. U mnie się nie sprawdził ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie własnie świetnie te rzęsy rozdziela, ale niestety problem z osypywaniem występuje :(

      Usuń
  23. Jak się kruszy to na pewno bym się na niego nie zdecydowała:) ja mam swoje dwa ulubionego, które kupuję na przemian:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja także mam swoich ulubieńców, min z Max Factora oraz Bourjois (którego odkryłam stosunkowo niedawno) :)

      Usuń
  24. Chyba ta firma się popsuła, bo często czytam podobne recenzje:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nigdy nie miałam kolorówki Eveline i to moja pierwsza styczność z serią do makijażu tej firmy:)

      Usuń
  25. jestlub był w biedrze bo i ja go miałam. wg mnie beznadzieja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja doceniam dobrą szczoteczkę i fajną konsystencję. Niestety trwałość go przekreśla...

      Usuń
  26. też go właśnie testuję i mam podobne odczucia...a szkoda bo zapowiadał się ciekawie ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. jeśli chodzi o tusz - nie oszczędzam. Tu sprawdza się zasada - droższy = lepszy. Stawiam na marki Loreal i MX - i tych tuszy używam.

    OdpowiedzUsuń

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!