Happy New Year!

12/30/2012 Ania T.

Życzenia na Nowy Rok

   Wszystkim czytelnikom chciałabym życzyć wspaniałego, szampańskiego i bardzo udanego Sylwestra!
A także szczęśliwego Nowego roku!




Jakie macie plany na Sylwestra?
Spędzacie w domu a może szalejecie w klubie lub na domówce?
Ja idę do znajomych i mam zamiar świetnie się bawić ;)
Notkę wstawiam dziś ponieważ jutro będę zajęta przygotowaniami.
Bardzo bym chciała wykonać sama jakiś ładny makijaż, chcę aby moją inspiracją była przepiękna Luxuria Astaroth. Fani hip-hopu na pewno kojarzą ją z teledysków projektu Równonoc.
Nie wiem czy uda mi się osiągnąć taki efekt, ponieważ jestem kompletnym laikiem jeśli chodzi o makijaż :D
Oto kilka zdjęć, które będą służyły za wzór:



53 komentarze:

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!

Testuję: Balsam do ciała Venita Fruit Care coconut

12/29/2012 Ania T.

Testuję: Balsam do ciała Venita Fruit Care coconut

   Ten produkt długo czekał na swoją recenzję, ponieważ zanim wystawię opinię na temat balsamu to muszę go najpierw przetestować z każdej możliwej strony :)
   Otrzymałam go w ramach współpracy z firmą Venita (klik w baner)
   Balsam znajduje się w tubce o pojemności 180 ml, stawianej na zakrętce:
   Butelka ma prosty design, bez zbędnych "udziwnień", zawiera tylko najważniejsze i najbardziej potrzebne informacje. O ile w przypadku produktów z serii Artic Care, które recenzowałam wcześniej mogłam się doczepić do tego, że napisy z opakowań szybko się ścierają- to tutaj nie ma tego problemu. Butelka jest zrobiona solidnie a napisy oraz obrazki na niej są trwałe.
   Zamykana jest na zatrzask, który trzyma na tyle mocno, że nie musimy się obawiać wycieku zawartości:
   Duży plus daję za to, że nakrętka się nie brudzi. Nie ma nic gorszego od nakrętki ubrudzonej resztkami zaschniętego balsamu. Dlatego cieszę się, że uniknęłam tego problemu przy stosowaniu tego kosmetyku.
   Producent zapewnia, że balsam pięknie pachnie kokosem, a jego zapach ma za zadanie nas odprężać i relaksować. Powiem szczerze, że zupełnie nie czuję tutaj kokosa, ale to nie znaczy, że zapach mi się nie podoba. Jest przyjemny, delikatny, choć trochę chemiczny, ale z kokosem nie ma nic wspólnego. 
   Jego największą zaletą jest pielęgnacja. Moja skóra nie jest bardzo wymagająca, ale ma tendencje do przesuszania. Ten balsam bardzo dobrze radzi sobie z tym problemem. Szybko się wchłania, ma lekką konsystencję i nie pozostawia tłustego filmu, który mógłby brudzić ubrania. Sprawia, że skóra jest miękka, nawilżona i dobrze odżywiona. Oczywiście najlepsze efekty daje codzienne stosowanie ;)
Niestety-zawiera w składzie min parabeny, co może przeszkadzać fanom kosmetyków "eko".
Mimo to ja się z tym kosmetykiem bardzo polubiłam, moja skóra także:
   Punkty odejmę mu za słabą dostępność. Niestety nie widziałam go w żadnych drogeriach, a rzadko kiedy bywam w małych, osiedlowych sklepikach, w których można dostać kosmetyki firmy Venita.
Jeśli jednak uda nam się go znaleźć to warto go kupić, bo cena (ok 7 zł) jest zachęcająca i sami możecie się przekonać czy balsam wam przypasuje tak jak mi.
   Ja mam ten komfort, że udało mi się wygrać jego drugie opakowanie w konkursie u Mentoski, ale w innej wersji zapachowej (a do wyboru mamy ich naprawdę sporo):
  Pielęgnuje tak samo dobrze jak kokos, ale jego zapach zdecydowanie bardziej mi odpowiada. Jak tylko wykończę wersję kokosową, to to żółte cudeńko będzie jego godnym zastępcą.
To, że otrzymałam ten produkt w ramach współpracy nie wpłynęło w żaden sposób na moją ocenę.

PLUSY:
-trwałe opakowanie, z niebrudzącą się zakrętką
-dobrze pielęgnuje  odżywia skórę
-dużo wersji zapachowych do wyboru
-niska cena
-dobrze się rozprowadza, wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy

MINUSY:
-słaba dostępność
-"chemiczny" zapach, nie przypomina kokosa (ale w przypadku wersji melonowej ten problem znika)
-zawiera parabeny w składzie





74 komentarze:

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!

Mój Mikołaj

12/26/2012 Ania T.

Prezenty :)

   Każdy chwali się co w tym roku podarował mu Mikołaj, to i ja się pochwalę!
Nie są to wszystkie prezenty, bo część została w moim drugim domu :)
Ale postaram się wam wszystko opisać.
Trochę wzbogaciłam moje biżuteryjne i kosmetyczne zasoby :)
Dostałam:
-2 ślicznie mieniące się bransoletki
-naszyjnik z sową (którego już od dawna pragnęłam)
-perełkę, która ma mi pomagać osiągnąć sukces (a przynajmniej tak było napisane na opakowaniu)
-kremik Tender Care karmelowy z Oriflame, którego chyba nikomu nie muszę przedstawiać
-świetny, sypki puder również z Oriflame, który będzie idealnym wykończeniem dla każdego makijażu
Mikołaj dobrze wie, jak bardzo marznę, więc przyniósł mi baaardzo ciepły, rozpinany sweterek w norweskie wzory :) Miałam ostatnio fazę na takie sweterki, więc to trafiony prezent :D Jest w środku podszyty grubym misiem, więc będzie mi służył podczas wielkich mrozów.

Oprócz tego dostałam kilka "płaskich" prezentów, których zawartością się nie pochwalę bo nie wypada :D
A także śliczną bluzę, z puchatym misiakiem od mojej drugiej babci, ale nie załapała się do zdjęcia, bo tak jak wspomniałam-została w drugim domu ;) 
Czekam też na prezenty od mojego ukochanego, bo nie zdążyliśmy się nimi wymienić przed Świętami i powiem szczerze, że jestem ciekawa co takiego wymyślił...

A co w tym roku Wam podarował Mikołaj? :)


76 komentarze:

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!

Wesołych Świąt!

12/23/2012 Ania T.

Życzenia Świąteczne

    Wszystkim moim kochanym czytelnikom chciałabym życzyć Wesołych Świąt!
Abyście ten piękny czas spędzili w miłej, rodzinnej atmosferze.
Żeby spełniły Wam się najskrytsze marzenia...
A pod choinką znalazły same upragnione prezenty!
WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!
(zdjęcie pochodzi z internetu, przerobione przeze mnie)

45 komentarze:

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!

Tutorial:maska z naturalnego jedwabiu na twarz algi filipińskie i aloes Orientana

12/22/2012 Ania T.

Tutorial:maska z naturalnego jedwabiu na twarz algi filipińskie i aloes Orientana

   Dziś mam dla was tutorial, który pokaże wam jak używać najnowszej maski do twarzy firmy Orientana. Dostałam ją do testów i zostałam poproszona żeby przygotować krótki przewodnik dla czytelników, przy okazji podzielę się z wami moją opinią na temat tego produktu.
Wybrałam sobie maskę przeznaczoną dla cery mającej problem z przetłuszczaniem się.
W ofercie są także maski przeznaczone dla innych typów skóry, więc każdy znajdzie coś dla siebie.

Zapraszam!

44 komentarze:

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!

Testuję: Rozgrzewający krem do stóp Venita Arctic Care

12/21/2012 Ania T.

Testuję: Rozgrzewający krem do stóp Venita Arctic Care

    Ostatnio uraczyłam was recenzją Kremu do twarzy Venita Arctic Care, dziś kolejny produkt, który otrzymałam w ramach współpracy z tą firmą.
   Jest to rozgrzewający krem do stóp z papryczką chilli z serii Artic Care:
   Ma podobne opakowanie do kremu do twarzy, ale większą pojemność (tam było 50 ml, tutaj jest 75 ml). 
Zawiera wyciąg z papryki chilli, który ma za zadanie poprawiać krążenie i rozgrzewać:
   Aby efekt rozgrzewający był wyczuwalny, polecam włożyć grube skarpety. Po samej aplikacji (bez skarpet) zupełnie nie czuć żadnego "ciepełka". Po przywdzianiu czegoś na nasze stopy czujemy dość przyjemne mrowienie, które nas delikatnie rozgrzewa. Przyznam szczerze, że spodziewałam się lepszego efektu cieplnego, ale i tak nie ma co narzekać. Co do obietnicy producenta, że krem poprawia krążenie-u siebie tego niestety nie. zauważyłam.
    Krem (o dziwo!) pachnie...korzennie (czyli bardzo w moim guście). Wyczuwam trochę imbiru, cynamonu...nigdy bym nie pomyślała, że krem z papryką chili może tak ładnie pachnieć. Przyznam, że nie jestem fanką zapachu papryki, dlatego fakt, że nią nie pachnie jest dla mnie ogromnym plusem.
   Ma konsystencję typową dla kremu, nie spływa i szybko się wchłania, nie pozostawiając tłustej warstwy. Jego kolor jest lekko żółtawy:
  Sprawia, że nasze stopy są miękkie, pięknie pachnące orientalnymi przyprawami i dobrze odżywione. Niestety nie radzi sobie ze zrogowaciałym naskórkiem, potrzebuje "pomocy" pumeksu.
  Mimo to polecam go ze względu na zachęcającą cenę (ok. 6-7 zł) i dobrą wydajność (używałam go przez cały okres mrozów a jeszcze sporo mi go zostało). 
   Fakt, że otrzymałam ten produkt w ramach współpracy nie wpłynął na moją opinię.

PLUSY:
-niska cena
-ładny zapach
-wydajny
-dobrze pielęgnuje, nawilża i odżywia
-efekt rozgrzewający wyczuwalny (ale tylko po założeniu skarpet)

MINUSY:
-nie radzi sobie ze zrogowaciałymi piętami
-nie poprawia krążenia







59 komentarze:

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!

Testuję z Malinką: mydło borowinowe Tołpa

12/21/2012 Ania T.

Testuję z Malinką: mydło borowinowe Tołpa

    To już ostatni kosmetyk, który otrzymałam do testowania od Malinki i jej Malinowego Klubu.
    Jest to mydełko borowinowe do odnowy biologicznej firmy Tołpa. W swoim składzie zawiera 1,7% borowiny tołpa, a także wiele innych naturalnych dodatków. Choć w 100% organiczne to ono nie jest, bo zawiera "ulepszacze" chemiczne, które mają zwiększyć jego trwałość.
   Bardzo spodobało mi się jego opakowanie, niby proste, ale coś w sobie ma. No i zawiera wszystkie najważniejsze informacje, które każdy potencjalny nabywca powinien wiedzieć ;) Producent w zielonym polu z napisem "ps" zachęca nas do tego abyśmy poddali się chwili relaksu, ponieważ tempo dzisiejszego życia jest coraz większe a my jesteśmy narażeni na stres...kto by się spodziewał takich głębokich przemyśleń na opakowaniu mydła? :D Przyznam szczerze, że mnie to zauroczyło :D
    Mydełko ma kwadratowy kształt, idealnie leży w dłoni i nie wyślizguje się podczas mycia. Po obu stronach ma tłoczenia (z góry przepraszam za jakość zdjęć, mam wrażenie, że mój aparat jest kobietą, bo ma gorsze i lepsze dni:P):
   Mydełko teoretycznie ma działanie antystresowe-po jego użyciu nie zauważyłam jakiegoś magicznego spadku poziomu stresu, ale ponieważ lubię brać prysznic z wszelkimi pachnącymi gadżetami to na pewno było to miłe doznanie :D
   Zawiera naturalne olejki eteryczne min. lawendowy, z geranium czy szałwii. Mi osobiście zapach średnio przypadł do gustu-jest zdecydowanie za mocny. Na szczęście na skórze nie jest aż tak bardzo wyczuwalny, więc myślę, że da się go znieść.
   Kosteczka świetnie się pieni, wystarczy ją lekko rozetrzeć w mokrych dłoniach:
   Bez problemu razi sobie z zabrudzeniami z całego dnia. Po kąpieli z tym mydełkiem skóra jest świeża i wygładzona, nie zauważyłam natomiast żadnego efektu nawilżenia.
   Mogę się czepnąć ceny, bo jak na mydełko jest ona dość wysoka- ok 8-9 zł. Z drugiej strony patrząc na w miarę naturalny skład, jest ona uzasadniona. Ja raczej nie kupię tej wersji po raz drugi, ale chętnie wypróbowałabym drugie mydełko z tej serii czyli Harmony :)

PLUSY:
-dobrze się pieni
-wygładza i odświeża skórę
-ładne opakowanie
-naturalny skład

MINUSY:
-zapach nie przypadł mi do gustu
-trochę wysoka cena 




26 komentarze:

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!

Testuję z Malinką: Dwufazowy olejek do kąpieli Afryka SPA Bielenda

12/19/2012 Ania T.

Testuję z Malinką: Dwufazowy olejek do kąpieli Afryka SPA Bielenda

   Przyszedł czas na recenzję kolejnego kosmetyku, który otrzymałam od Malinki :)
   Zatem zabieram was w egzotyczną, pachnącą podróż w samo serce Czarnego Lądu...
   Olejek jest zamknięty w ślicznej, dopracowanej w każdym szczególe buteleczce. Korek jest szczelny i bardzo łatwo się go odkręca. Mogłabym się doczepić, że nie ma dozownika, ale to normalne dla takich produktów więc nie będę wybrzydzać :D
   Jest to produkt dwufazowy, przed użyciem należy go porządnie wstrząsnąć, aby uzyskać 100% jego możliwości pielęgnacyjnych ;)
Zdjęcie pokazuje jak olejek wygląda PRZED i PO wstrząśnięciu.

   Ma gęstą, trochę tłustawą konsystencję (jak to olejek-musi być tłusty), ale nie zostawia żadnej warstewki, która mogłaby brudzić ubranie.
   Ciekawostką jest to, że nadaje się także dla osób nieposiadających wanny, ponieważ można wylać go na gąbkę i myć ciało jak zwykłym żelem pod prysznic. Ja nawet wolę tą metodę, bo wtedy zużywam dużo mniej olejku niż na porządną kąpiel.
   Jak na produkt przeznaczony do kąpieli pielęgnuje zaskakująco dobrze. Ten efekt pielęgnacji najlepiej jest odczuwalny po nałożeniu olejku na gąbkę (sposób, który opisałam wyżej) ale podczas długiego pluskania w wannie także widzimy zadowalające efekty :)
   To co warto wyróżnić w tym produkcie to jego niesamowity zapach! Wariant Afryka SPA pachnie bardzo słodko i intensywnie figą oraz daktylem. Po myciu gąbką zapach utrzymuje się na skórze dość długo, natomiast po kąpieli jest praktycznie niewyczuwalny na skórze, ale za to w łazience jak najbardziej :D
  Znalazłam 2 minusy tego olejku-pierwszy: słabo się pieni:
  Nie wiem czy to jest kwestia tego, że puściłam zbyt mały strumień wody czy po prostu takie ma właściwości, ale jeśli chodzi o płyny do kąpieli to cenie je przede wszystkim dlatego, że mogę dzięki nim cieszyć się obfitą pianą. Tutaj niestety tego brakuje.
   I drugi mankament- jako olejek do kąpieli jest niewydajny (o czym juz zdążyłam wspomnieć), trzeba wlać go do wanny  naprawdę dużo żeby intensywnie pachniał i dawał jakiekolwiek efekty pielęgnacyjne. Dlatego polecam stosować go na gąbce ;)
  W serii Bielenda SPA znajdziemy wiele innych, równie ciekawych produktów w nietypowych wariantach zapachowych, dlatego jak komuś nie odpowiadają zapachy ciężkie i mocne (Afryka) może wybrać coś lżejszego. Cena-ok.14-15 zł.

PLUSY:
-można używać jako olejku do kąpieli lub na gąbce do mycia ciała
-jak na produkt do kąpieli, który krótko pozostaje na skórze-bardzo dobrze ją pielęgnuje
-przepiękny zapach!
-elegancka, dopracowana buteleczka
-wiele innych wariantów zapachowych

MINUSY:
-jako produkt do kąpieli jest niewydajny (na gąbce-wręcz przeciwnie)
-słabo się pieni





44 komentarze:

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!

Testuję: Maseczka błyskawicznie nawilżająca z bioglinką białą Eveline

12/16/2012 Ania T.


   W ramach przynależności do Malinowego Klubu otrzymałam od Malinki do testowania kosmetyki, w skład mojego zestawu wchodziła między innymi maseczka firmy Eveline.
  Nazwa firmy na pewno jest wszystkim dobrze znana, tych którzy są ciekawi mojej opinii na temat maseczki z bioglinką białą zapraszam do dalszej części postu ;)
  Opakowanie typowe dla maseczki-saszetka jednorazowego użytku (zawartość niestety nie starcza na więcej razy). Bardzo łatwe i wygodnie otwieranie, nawet z mokrymi rękami ;)
   Najciekawszą rzeczą w tej maseczce jest jej konsystencja-producent pisze, że jest to skoncentrowana formuła...i ma rację. Jest to konsystencja bardzo nietypowa, przypomina gęsty krem, dzięki czemu nie spływa z buzi. 
  Ma także niezwykły, bardzo przyjemny zapach, nie spotkałam się nigdy z żadnym podobnym wśród maseczek, przypomina mi trochę sok winogronowy.
   Teraz przejdźmy do najważniejszego-czyli działania:
   Według producenta:
  • głęboko nawilża
  • skutecznie łagodzi podrażnienia i relaksuje
  • przywraca komfort zmęczonej i przesuszonej skórze
  • perfekcyjnie wygładza, niweluje szorstkość naskórka
  • uelastycznia skórę
No i tutaj zaczynają się schody, bo tylko część obietnic producenta zostaje spełniona. Maseczka rzeczywiście relaksuje (ze względu na przyjemny zapach i miłe uczucie chłodu jakie daje) i świetnie wygładza skórę. Ale reszta pozostawia wiele do życzenia. Po nałożeniu maski czułam PIECZENIE co do tej pory nigdy mi się nie zdarzało, twarz straszliwie mnie szczypała (choć na szczęście nie pojawiła się żadna wysypka, po zmyciu miałam tylko lekko zaczerwienione policzki)-czyli zamiast łagodzić podrażnienia ona je u mnie wywołała. Nie zauważyłam także uelastycznienia skóry czy głębokiego nawilżenia, więc jednym słowem-nie spełniła swoich głównych celów.
  Cena ok 3 zł (czyli dość typowa dla maseczki), dostępna w drogeriach internetowych i stacjonarnych (widziałam i w Naturze i Rossmanie).
   Kochana Malinko, wiem, że chciałaś dobrze, ale niestety ta maseczka się u mnie zupełnie nie sprawdziła i na pewno nie kupię jej ponownie. Możliwe, że po prostu była nieodpowiednia dla mojej cery (ja mam mieszaną a ona jest przeznaczona dla skóry suchej i normalnej) albo po prostu mam uczulenie (o którym wcześniej nie miałam pojęcia) na któryś ze składników. 

PLUSY:
-fajna, gęsta konsystencja, nie spływa z twarzy
-piękny zapach
-wygładza cerę

MINUSY:
-BARDZO mnie podrażniła (!!!)
-nie uelastycznia skóry
-nie nawilża


   

38 komentarze:

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!

Get nerdy with FirmOO! :)

12/15/2012 Ania T.

Firmoo & me

   U mnie, podobnie jak na wielu innych blogach zagościła FirmOO mania :)
Chciałabym wam pokazać jakie okularki zamówiłam i powiedzieć trochę o firmie..zainteresowanych zapraszam do czytania!

ATTENTION!
For english version of this post, just scroll it down :)

To zaczynamy!
    Moja przygoda z Firmoo zaczęła się kiedy napisał do mnie pan Antonio, oferując darmowe okulary dla bloggerek . Oczywiście nie byłabym sobą gdybym najpierw wszystkiego dobrze nie sprawdziła.
Poszukałam w internecie, popytałam innych blogerek, które także dostały taką ofertę...i w końcu się skusiłam.
   Mam wadę wzroku -1,5, poza tym często siedzę przy komputerze, dlatego potrzebuję do tego odpowiednich okularów. Firmoo zaoferowało mi darmowe okulary korekcyjne wraz z antyrefleksem. Jeśli nie macie wady, a chcielibyście mieć własne Firmoo-okulary możecie zamówić sobie "zerówki" (czyli okulary ze zwykłymi, niekorekcyjnymi szkłami) lub okulary przeciwsłoneczne z wybrana przez was oprawką.
Teraz możecie zamówić je ZA DARMO (płacąc jedynie za przesyłkę, która kosztuje około 18-19 dolarów). Jeśli jesteście zainteresowani zapraszam TU. Ponieważ zbliżają się Święta-polecam je jako świetny prezent dla bliskich :). Uspokajam blogerki, które dostały takiego maila- okulary dla blogerek to zupełnie inna oferta- one dostają nie tylko okulary za darmo, ale także nie płacą za przesyłkę.
   Dzięki specjalnej aplikacji możecie zobaczyć jak okulary będą prezentowały się na waszej buzi-jest także możliwość wgrania własnego zdjęcia.
   Są zrobione bardzo solidnie, z dbałością o detale a na dodatek leciutkie, co w przypadku plastikowych oprawek (bo takie wybrałam) jest ważne. Oto model jaki najbardziej mi się spodobał:
Picture 1
Picture 2
   To, co bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło, to przede wszystkim wspaniałe podejście do klienta i błyskawiczna wysyłka (okulary doszły do mnie w ciągu tygodnia, a leciały prosto z Szanghaju ;) ). Po złożeniu zamówienia dostajemy adres do strony internetowej, na której możemy śledzić naszą przesyłkę.
   Oczywiście jak tylko ją dostałam to zaraz wzięłam się za otwieranie. Oprócz okularów zawierała ona także kilka miłych niespodzianek:
Picture 3
Dostałam:
  • 2 futerały na okulary
  • Szmatkę do wycierania szkieł
  • Zapasową śrubkę
  • Śrubokręt
  • No i oczywiście okularki ;)
   A oto jak prezentuje się w moich Firmoowych okularkach:
Picture 4
Podobam wam się? :)
  Wiem, wyglądam trochę "nerdowsko", ale lubię taki look.
Zapraszam was na stronę Firmoo!

Visit Firmoo now!

ENGLISH VERSION OF THE POST:
   My journey with Firmoo begun, when Mr.Antonio wrote to me and offered me free glasses for bloggers. Of course, I had to check everything before I decided to order my glasses.
   I searched for information on the internet, asked some bloggers, who also got that offer from Firmoo…and finally! I decided to pick my own pair of Firmoo’s.
I have eye defect (-1,5) and I also spend a lot of time playing on the computer so I need proper glasses. Firmoo offered me free prescription glasses with anti-reflective coat. If you don’t have eye defect but you want to have your own Firmoo glasses, you can order  “fashion” glasses (non-corrective) or sunglasses with frame chosen by yourself.
   Now you can order them FOR FREE (paying only for shipment, which costs about 18-19$). If you are interested- go HERE. As Christmas are approaching, I recommend you Firmoo glasses as a great gift for your family and friends ;) Dear bloggers, don’t worry- if you got your “for bloggers offer” from Firmoo you don’t have to pay for anything. Glasses and shipment for bloggers are totally free.
You can check how glasses will look on your face with special application on Firmoo site. You can also upload your picture there to make sure that your glasses will fit perfectly!
   Glasses are solid, high quality and light, which is important for plastic frames (which I’ve chosen). This is the model I liked the most  (Picture 1 and Picture 2).
   The thing which really shocked me (in a positive way) was a great attitude to customer and super-fast shipment (my glasses arrived to me after a week from Shanghai J ). After I made my decision, I got an address to a site where I can track my shipment.
When I got my package I opened it immediately. It also contained some nice presents (including my glasses) (Picture 3)
I got:
  •   2 cases for my glasses
  • Cloth to clean my glasses
  • Spare screw
  • Screwdriver
  • And glasses of course J


This is how I look in my Firmoo glasses (Picture 4)
Do you like it?
I know that I look a little bit “nerdy” but I like it!


   







57 komentarze:

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!

Testuję: Krem do twarzy Venita Arctic Care z masłem shea

12/13/2012 Ania T.


   Wytrwali czytelnicy mojego bloga na pewno pamiętają, że jakiś czas temu nawiązałam wspaniałą współpracę z firmą Venita. Dziś chciałabym wam bliżej przedstawić krem do twarzy z serii Arctic Care z masłem shea. Wiem, że minęło już trochę czasu od otrzymania przesyłki, jednak czekałam aż nadejdą prawdziwe mrozy, aby moja opinia była szczera i rzetelna.
No to zaczynamy!

53 komentarze:

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!

Jesienne umilacze-podsumowanie akcji.

12/09/2012 Ania T.

Koniec akcji "Jesienne Umilacze"

   Od 18 listopada regularnie rozpieszczałam się różnego rodzaju pachnącymi kosmetykami, a wszystko to dzięki Malince i jej akcji "Jesienne Umilacze"
  Od 18 listopada do 9 grudnia tagiem "Jesienne umilacze" zostało u mnie  oznaczonych 8 postów. Starałam się recenzować produkty z 4 narzuconych przez Malinkę grup.
I tak się uzbierało:
Pozwoliłam sobie umieścić jeszcze jeden umilacz, poza kategorią: świece Yankee Candle

Przyznam szczerze, że miałam nadzieję iż uda mi się napisać dla was więcej recenzji ale niestety zabrakło mi czasu.

Z każdej kategorii mam wybrać zwycięzcę, więc do dzieła!
  • Płyny lub żele do kąpieli: jak dla mnie każdy produkt Original Source zasługuje na podium zapachowe, dlatego przyznają korony zarówno mięcie i czekoladzie jaki i British strawberry ;)
  • Peeling lub scrub: mimo, że wanilia z makadamią pachniała cudownie, to zupełnie nie spełniała postawionego przed nią zadania, dlatego wygrywa...imbirowy peeling Swedish Spa od Oriflame!
  • Kosmetyk do smarowania ciała: w tej kategorii zrecenzowałam tylko jeden produkt, który pachnie przepięknie, jednak ma trochę kiepskie działanie. Ale z braku konkurencji- wygrywa jednogłośnie :D
  • Aromatyczne mydełko, kula lub sól do kąpieli: mydło lime&ginger zdecydowanie nie spełniło moich zapachowych oczekiwań, więc ta kategoria pozostanie bez zwycięzcy.
Nagrodę dodatkową poza wszelkimi kategoriami przyznaję moim woskom i samplerom od Yankee Candle :D Które już od kilku dni skutecznie aromatyzują mi pokój! ;)

Dziękuję ci Malinko za świetna zabawę! Oby więcej takich akcji!

A czy wy braliście udział w tej akcji? Podzielcie się swoimi wrażeniami ;)


28 komentarze:

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!

Yankee szał + agregator blogów kosmetycznych

12/07/2012 Ania T.

Yankee Candle u mnie! + dołączyłam do http://blogikosmetyczne.eu :)

   W tym roku sama dla siebie byłam Mikołajem i na 6 grudnia sprawiłam sobie zestawik moich od dawna upatrzonych wosków i samplerów od Yankee Candle :)

  • O Yankee Candle słów kilka:  firma produkująca YC pochodzi prosto z USA. Te świeczki charakteryzują się niezwykłą trwałością zapachu, ponieważ bazują na naturalnych olejkach. Każdy zapach pachnie "zgodnie ze swoja nazwą"-czyli jak ma być róża to jest róża. W ofercie możemy znaleźć ciekawe mieszanki zapachowe np. wanilię z mandarynką czy szałwię z białą herbatą. Do wyboru mamy świece w słoikach (duży, średni, mały), samplery (małe świeczki, idealne do wypróbowania zapachu-czas palenia nawet 9 godzin), świece typu tea-light, woski , tumblery (świece z dwoma knotami i metalowym wieczkiem, duże i średnie) a także różne inne akcesoria (np zapachy do samochodu). Jak widać oferta jest bardzo szeroka :) (info na podstawie: http://www.swiatzapachow.pl/kontakt )         

 
Moja kolekcja rozpoczęła się od 4 wosków i 2 samplerów:

59 komentarze:

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!

Testuję: żel pod prysznic Original Source British Strawberry

12/02/2012 Ania T.

Testuję: żel pod prysznic Original Source British Strawberry

   Dziś chciałabym wam pokazać mój (jak na razie) ulubiony zapach Original Source, który umila mi nie tylko jesienne wieczory :D

   Firmę Original Source już wam przedstawiałam w recenzji czekoladowego płynu do kąpieli. Teraz kolej na  przepysznie pachnący żel pod prysznic (wybaczcie, opakowanie jest trochę upaćkane, zobaczyłam to dopiero na zdjęciach-ale tak to już bywa kiedy jakiegoś produktu używa się praktycznie codziennie :D):
   Przyznam szczerze, że jestem wielką fanką tych opakowań. Mają ciekawy kształt a etykiety są zawsze ładne i dopracowane (mogliście to zobaczyć chociażby na przykładzie limitowanej zimowej edycji ). Wersja truskawkowa ma (jak widać) wzór Brytyjskiej flagi, która tego lata była szalenie modna (królowała zarówno na ciuchach jak i torebkach, na zmianę z flagą USA). Opakowanie ma lekko chropowatą powierzchnię, dlatego żel nie wyślizguje się z rąk podczas kąpieli.
   Główną zaletą żeli z tej firmy jest zapach! Każdy żel, płyn do kąpieli czy mydło w płynie pachną wyjątkowo i bardzo intensywnie. Co ważne-zawarte są w nich nie sztuczne, chemiczne aromaty a prawdziwe nuty zapachowe prosto z natury! British Strawberry pachnie świeżą, aromatyczną truskawką dzięki zawartości soku truskawkowego :)Oczywiście nie jest to produkt w 100% naturalny, ale i tak daję producentowi wielkiego plusa za zawartość owocowych ekstraktów.  Ja żałuję tylko, że zapach jest praktycznie niewyczuwalny po kąpieli. Znika błyskawicznie po wyjściu spod prysznica.
  
  Żel ma intensywnie czerwony kolor (który jednoznacznie kojarzy się z dojrzałą truskaweczką) i odpowiednio gęstą konsystencję. Niektórzy mogą uznać za wadę to, że słabo się pieni-ale wystarczy nałożyć go na gąbkę lub myjkę, wtedy piana jest bardzo obfita ;)
   Słyszałam opinie, że jak na żel pod prysznic jest on dość drogi (cena regularna ok. 9 zł), ale bardzo często można znaleźć go w promocjach (teraz np w Rossmanie są za 6 zł). Myślę, że warto dać za niego nawet te 9 zł, bo jest to produkt bardzo wydajny. Nakłada się go małą ilość (i to w zupełności wystarczy do umycia całego ciała) przez co starcza na długo. Niestety- bywają problemy z dostaniem niektórych wariantów zapachowych, truskawka jest edycją sezonową (limitowaną) i mimo, że nadal można ją kupić to nie wiem jak długo jeszcze będzie dostępna na rynku.
   Ja niestety (a może stety :D) uzależniłam się od żeli tej firmy i w moim posiadaniu były już niemal wszystkie możliwe zapachy.
Prezentuje wam moją skromną kolekcję:
  Oczywiście moja miłość do OS'ów w żaden sposób nie wpłynęła na opinię, gdyż jest ona całkowicie obiektywna. Czas na podsumowanie:

PLUSY:
-zapach (praktycznie każdy żel z tej serii ma swój specyficzny zapach-jednym może się podobać, innym nie)
-wygodna butelka, solidnie i ładnie wykonana
-wydajny
-zawartość naturalnych ekstraktów 

MINUSY:
-dla niektórych zbyt wysoka cena (która jest adekwatna do jakości), ale często można go znaleźć w promocjach
-dostępność 
-zapach nie utrzymuje się na skórze




  


28 komentarze:

Ten blog to nie miejsce na Twoją reklamę i proszę, pamiętaj o tym zostawiając tu swój komentarz!